•  

    Zastanawiam sie co robić. Muszę podszkolić język, teraz znowu miałem przerwę pół roku, nie używałem języka, ale, gdy się znowu uczyłem to nie mam problemy z pisaniem, czytaniem czy nawet netflixem, ale jak chyba każdy. Rozmowa to dramat, nie umiem się przełamać, ale do rzeczy.

    Nie wiem co robić bo... mogę iść na kurs za miesiąc, 2h w tygodniu, sama rozmowa albo samemu coś się uczyć, czytać, próbować rozmawiać. Nie umiem się przełamać, a gdy dlugo nie używam języka (zresztą jak każdy) jest gorzej. Bez języka lipa z pracą. Są tu osoby, które samodzielnie się uczą/szkolą? Warto iść na taki kurs?

    #angielskizwykopem #angielski #naukajezykow

    +: Glorf
    •  

      @papierowy_ludzik: a nie mozesz z jakims znajomym zaczac rozmawiac po angielsku?
      mi ten jezyk zawsze latwo przychodzil, a tez balam / wstydzilam sie mowic
      po tygodniu takiej praktyki z ukrainka z pracy (ktora jest de facto po filologii) sie przelamalam, chociaz tak jak Ty bylam po dlugiej przerwe od jezyka, sporadycznie jakis artykul zdarzalo mi sie przeczytac

    •  

      @papierowy_ludzik: chodziłem do szkoły językowej i według mnie stracony czas. było chyba z 6 osób w grupie, prowadzący zadał każdemu po pytania i tak po kolei. po odpowiedzeniu czekałeś na swoją kolej lub mogłeś wtrącić się w dyskusję. zależy od tego ilości poświęconego czasu twojej osobie, im mniejsza grupa tym lepiej. doszedłem do wniosku, że marnuję czas, uczyłem się samemu w domu i raz w tygodniu przychodziła do mnie korepetytorka, z którą rozmawiałem przez całą godzinę. było to o wiele lepsze od przesiedzenia 2/3 lekcji w grupie bez odezwania się

    •  

      @sonnenscheinn: wiesz, ja uważam, że nie umiem kompletnie mówić po angielsku, boje sie, ale biorać pod uwagę studia: gdy miałem w dupie co sie dzieje to tak naprawdę jedyny rozmawiałem z wykładowcą czy na samej rozmoowie o pracę, babeczka przyznała mi rację, że mówię dobrze, ale za często zastanawiam się czy mówię poprawnie (forma, czas, wymowa).
      @emerozu: no tez mi się tak wydaje, że to będzie na zasadzie studiów, rozmawialiśmy, ale koło 10 osób w grupie - robi się miszmasz, tam jest "głównie" rozmowa, ale godzin na tyle osób - imo za malo + i tak samemu będę musiał uczyć się w domu

      Sumienie mi mówi bym szedł na kurs, ale kurde jakoś nie mogę się przełamać w sensie: to strata czasu i kasy. Co to są 2 godziny tygodniowo? Na te 6- 8 w grupie to nic. Dyskusje pewnie zacięte nie będą :/ lippa. Pół roku temu uczyłęm się języka ponownie i powiem, że po 2 tygodniach czytania książki gdzie były praktycznie zwroty z wymową zacząłęm sobie na whatsappie pisać z jakimś pakistańczykiem o życiu i był pod wrażeniem, że tak dobrze znam język XD

    •  

      @emerozu: Dałeś mi do myślenia. Myśłę, że godzina rozmowy prywatnie da mi o wiele więcej niż 2h kursu z osobami. Będę mógł swobodnie porozmawiać, uczyć się, przełamać, a taki kurs grupowy to wiadomo. Jednaq osoba taki poziom, druga inny, mało czasu dla siebie samego.

    •  

      @papierowy_ludzik: brzmi jak bariera psychiczna, jak bedziesz juz uskutecznial nauke, to nie tlumacz sobie w glowie slow z polskiego na angielski, tylko staraj sie myslec w tym jezyku, pomaga

    •  

      @sonnenscheinn: bo tak jest, po prostu boje się tego języka, nie mam problemów, ale się boje :/ zawsze sobie tłumaczyłem, że nie ogarniam języka, nie umiem. Tydzien/dwa na przypomnienie i pisanie/czytanie nie sprawia mi problemu. Rozmowa z obcą osobą na mieście? Luźno, nie zna mnie, ale ktoś kogo znam - masakra, boje sie, że wyjdę na kalekę i tyle z rozmowy

    •  

      @papierowy_ludzik: jestes perfekcjonista?
      miriady jednostek uzywaja angielskiego i nawet nie probuja mowic z akcentem, prosze Cie : )

    •  

      @sonnenscheinn: coś w tym stylu, to nie perfekcjonizm, a troche inne problemy, ale tak. Lubię, gdy jest IDEALNIE.

Gorące dyskusje ostatnie 12h