•  

    Nie przepadam za chwilami kiedy nachodzą mnie takie rozkminki ale cóż, zdarzyło się i myślę nad Bogiem.
    Pomijając już czy on istnieje czy nie, patrząc po prostu na świat, to jak został zaprogramowany los człowieka w szerokiej perspektywie: krótkie życie w ciągłym cieniu śmierci i cierpienia (najzwięźlej rzecz ujmując), nie umiem pojąć jak można myśleć, że Bóg jest dobry.
    Jeżeli jakiś ktoś naprawdę wierzący chciałby wytłumaczyć mi procesy myślowe prowadzące go do wiary w dobroć Boga, będę wdzięczna.
    Nie chcę się kłócić ani nikogo denerwować ale serio - nie umiem widzieć Boga (zakładając, że w ogóle istnieje) inaczej niż hmm "znudzonego i zdystansowanego a może i lekko złego eksperymentatora, którego mróweczkami do obserwacji jesteśmy my" i chciałabym poznać argumenty/przepis kogoś kto widzi to inaczej i z przekonaniem myśli "Wielbmy Pana i jego dobroć".
    Pozdrawiam.
    #religia #bog

    •  

      @serio_serio: Jeśli spojrzysz na to z szerszej perspektywy, jaką jest nieskończoność (raj, niebo, przyszły byt), to te 70-80 lat cierpienia nic nie znaczy. Jeśli budujesz mrowisko, trochę kiepska analogia, bo tam jednak wszystkie osobniki pracują dla wspólnego dobra. Załóżmy jednak, że trafia się mniejszy lub większy procent obiboków, złodziei, morderców. Obserwujesz je, ale się nie wtrącasz i do nowego mrowiska bierzesz tylko te osobniki, które się sprawdziły w pierwszym. Powinno być znacznie lepiej. Sam chciałbym wiedzieć jak jest naprawdę, bo wiara to jednak trochę za mało, żebym czuł coś innego niż niepokój.

    •  

      @serio_serio: Jak ja to widzę, jako ateista.

      Kluczem do zrozumienia wiary jest zrozumienie motywu życia po życiu. Zgodnie z wiarą chrześcijańską, życie doczesne nie ma większego znaczenia w szerszej perspektywie. Prawdziwe życie, bo te wieczne, zaczyna się dopiero po śmierci. Na Ziemi przechodzimy jedynie swego rodzaju boski test - Bóg chce odsiać ziarno od plew i sprawdzić kto podąża za jego naukami. Kto żyje według jego przykazań, ten dostanie życie wieczne, a resztę czeka potępienie.

      Bliźniemu trzeba nawet największe krzywdy wybaczać, bo czymże jest ta krzywda, którą nam ktoś zadaje na Ziemi, wobec wieczności, którą mamy spędzić w raju? To też mogą być swego rodzaju testy - czy jesteś w stanie podążać za naukami Jezusa w chwili największego zwątpienia? W chwili, gdy cały świat Ci się wali? Gdy umierają Twoi bliscy? Gdy nie możesz związać końca z końcem? Gdy wytykają Cię palcami?

      Jeśli tak - dostąpisz zbawienia.

      Jeszcze raz podkreślam, że jestem ateistą. Muszę to zawsze zaznaczać jak się wypowiadam na tematy religijne, bo mnie zaraz zaczynają wyzywać od katotalibów... Opisałem jak ja to wszystko rozumiem - nie powiedziałem, że sam się kieruję tymi zasadami, ale jestem w stanie zrozumieć motywację wierzących. Tych prawdziwych, a nie tych na pokaz, co to się wyspowiadają, a potem wrócą do domu i znów maniany odwalają.

    •  

      @serio_serio: Ja tak rozumiem to założenie: To życie tutaj jest tylko chwilką wobec wieczności. Tak jak zaraz po urodzeniu dziecko krzyczy, ale to chwilowe pierwsze cierpienie nie jest przecież całym życiem...

      Z drugiej strony to rodzi ciekawe pytania. Dlaczego o całej nieskończonej wieczności, ma decydować jedynie ta chwilka tutaj, pełna niepewności i niewiedzy... czy to uczciwe?

    •  

      @HenryMorgan: Tylko, że Ty mi odpowiedziałeś na inne pytanie niż ja zadaję: mi chodzi o to, co Cię przekonuje do tej pewności, że w perspektywie wieczności jest lepiej, skąd brać tę wiarę.

    •  

      @Hedage: Dzięki, z perspektywy "jak robić żeby dostąpić" to ogarniam tę "logikę", mi bardziej chodzi o to, jak wierzyć że serio o to chodzi. Wiem, ciężko mi już dzisiaj wyrażać myśli, pewnie dlatego takie rozkminki toczę eh.

    •  

      @kubako: Ale to nie jest chwilowe pierwsze cierpienie, owszem nie myślimy o tym codziennie bo byśmy zwariowali ale obiektywnie ponad nami całe życie jest wielkim tańcem z cierpieniem i śmiercią z każdej strony, nawet jeżeli nie dotyka nas to jest wbudowana w świat jako strukturę. I właśnie nawet zakładając, że ma to sens to jak myśleć, że byt który tak to zaprojektował jest dobry? Tego nie rozumiem, nie umiem pojąć. Jak coś dobrego może dawać próby rzędu naszego świata na starcie.

    •  

      @serio_serio: Z tym pierwszym krzykiem po urodzeniu, to tylko taki przykład skali. Nasze życie na ziemi trwa kilkadziesiąt lat i jest to wobec wieczności nawet mniejszy ułamek chwili, niż ten krzyk po urodzeniu wobec całego naszego życia. Jeśli masz żyć wiecznie z bogiem w pełnym szczęściu, to nasze życie tak naprawdę nie ma znaczenia i zapomnisz o nim za kolejną chwilę - np 100000 lat. Bo przed tobą wieczność. Dłużej niż cały wiek wszechświata pomnożony przez liczbę atomów w nim zawartą. Rozumiesz? Nawet jeśli 100 lat na początku, żyłbyś w ciągłym bólu i rozpaczy, a potem trafił na wieczność do nieba to i tak warto.
      Ale to jest takie spojrzenie całościowe jakby, z zewnątrz. Tymczasem rzeczywiście my tutaj żyjemy gdzie żyjemy i nasze problemy są dla nas jak najbardziej realne i ważne. Czy bóg może być dobry, jeśli nas na to skazuje? Tutaj chrześcijanie mają swoje kolejne uzasadnienia, takie jak to, że na początku tego wszystkiego nie było, byliśmy w tym docelowym raju bez etapu wstępnego czyli naszego życia tu. I my to spieprzyliśmy. Przynajmniej oficjalnie, między wierszami ta historia wygląda nieco inaczej hehe. No ale jeśli pytasz o chrześcijańskie uzasadnienie, to w skrócie coś takiego.

    •  

      @kubako: Szkoda, że jak chciałabym pogadać z takim prawdziwym święcie wierzącym w dobro swojego Stwórcy wyznawcą jakiejkolwiek religii to nigdy żadnego nie mam pod ręką :) Bo do uzasadnień mam wrażenie oboje mamy dystans, mnie interesuje to wewnętrzne coś, dzięki czemu ów dystans znika. Jako ciekawostkę dodam, że kiedyś mając te myśli i dwóch księży w pobliżu, od jednego usłyszałam, że wiara polega właśnie na tym że wierzysz i nie myślisz, a od drugiego że nie jest w pracy. No ale nic, może jest dobry (oby) a może przynajmniej docenia szczerość jeżeli jest chaotyczny lub zły. Pozdro :)

    •  

      @serio_serio: Myślę, że tu na wykopie znalazłoby się kilku chrześcijan z prawdziwego zdarzenia, którzy chyba naprawdę wierzą w swojego boga i być może mogliby pokusić się o opisanie tego co czują w kontekście tego typu wątpliwości.

      Ja myślę, że większość ludzi wcale nie wierzy w to co deklaruje. Powtarza tylko zasłyszane frazesy, często zupełnie błędne w kontekście tego co rzeczywiście mówi ich religia. Bardzo by chcieli, żeby to była prawda, ale przed pytaniem, dlaczego nic nie potwierdza ich wizji, uciekają wewnętrznie, tłumiąc w sobie wątpliwości. Bo tak naprawdę nie mają nic w zamian, a to daje im spokój.
      Ateizm zresztą też nie daje nic w zamian i te pytania są tak samo tłumione, lub ucinane kategorycznymi odpowiedziami, na które nie ma dowodów. Bo tak naprawdę ateizm - w sensie taki twardy materializm, mówiący że świat jest martwym przypadkowym chaosem bez celu - też nie specjalnie pokrywa się z tym co obserwujemy dookoła :)

      Polecam zainteresowanie się ideami dalekowschodnimi. Serio ;) Tylko nie przez pryzmat religii, bo tam jest od pyty tysiącletnich naleciałości, które nie mają sensu tak samo jak różne nasze tradycje i przesądy. Są potrzebne dla osób, które potrzebują w życiu rytuałów. Zainteresuj się clue ich wizji świata, która jest bardzo zbliżona w buddyzmie, taoizmie, hinduizmie advaita vedanta itp. Oni tam rysują zupełnie inne koncepty niż te znane u nas. Moim zdaniem dużo sensowniej widzą świat niż chrześcijanie. Są to czasem trochę trudne do zrozumienia koncepty przez to, że u nas pewne słowa mają inne zakresy znaczeń, a nasze pojęcie o tych filozofiach jest jeszcze bardziej popkulturowo zaburzone, niż przeciętne postrzeganie chrześcijaństwa. Ale jak chcesz kiedyś posłuchać kilku wykładów, które starają się tłumaczyć to w sposób zrozumiały dla człowieka zachodu, to mogę na pw podesłać link :P

    •  

      @serio_serio: Sęk w tym, że nie ma jednego Boga. Jest wiele bóstw, które mogą być sobie nawet zupełnie przeciwne i które nie można zamykać w ludzkich kategoriach dobra i zła. Każdy lud na Ziemi czci bóstwa, które są mu najbliższe, natomiast żaden panteon nie jest obiektywnie prawdziwszy od innych. Polecam poczytać o rodzimowierstwie słowiańskim (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Cześć Mirki i Mirabelki,

    nie od dziś wiadomo, że na stacjach benzynowych najważniejsza jest… kawa. Na naszych stacjach kawa leje się strumieniem niemal tak szerokim jak wysokooktanowa benzyna. Każdy ze zmotoryzowanych Mirków pewnie o tym wie. Chcielibyśmy jednak podzielić się z Wami kilkoma faktami, które mogą nie być, aż tak oczywiste:

    1. Co roku sprzedajemy 14,5 mln litrów kawy - to więcej niż 4 pełne baseny olimpijskie!
    2. Oprócz tego, sprzedajemy też 5 mln litrów mleka - wszystkie pochodzą od polskich krów. Do jego wytworzenia potrzeba około 500 krów.
    3. W każdej minucie na stacjach ORLEN sprzedawane są 93 kubki kawy!
    4. Nasze kubeczki powstają z papieru pochodzącego z certyfikowanych źródeł!
    5. ORLEN to największy dystrybutor kawy #fairtrade w Polsce. Termin Fairtrade jest używany dla określonego systemu certyfikacji i oznaczania produktów Sprawiedliwego Handlu zarządzanego przez Fairtrade International.

    Jeśli chcecie poznać więcej mniej i bardziej istotnych ciekawostek o naszej działalności - śledźcie nasz wykopowy profil i hashtag #orlenuczy

    Czołem!

    #kawa #orlen #ciekawostki
    pokaż całość

    odpowiedzi (157)

  • odpowiedzi (14)

  • avatar

    Jebnie czy nie jebnie? #ziemianka i #budujzwykopem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    odpowiedzi (38)