•  

    Haha. Właśnie przypomniałam sobie moją pierwszą pracę w gasto. Restauracja Paulinka, miejscowość Pobierowo. Ja - lat 18, praca z zakwaterowaniem, 2000 PLN/miesiąc, dzień w dzień od 7-21.
    Szefowa - Pani Jola, kobieta demon.
    Po tygodniu słabego ruchu nastał dzień, w którym od 12 zaczęło się niezłe kongo.
    Wszystkie stoliki zajęte. Gotujemy pełną parą, a raczej głównie odgrzewamy.
    Nagle z kratek odpływowych zaczyna wybijać woda. Robi się mała powódź, smierdzi szambem. Wody jest juz prawie po kostki.
    Myślę okej, zawijamy rogala, zamykamy bo nie będziemy brodzić w gównie.
    Jola wybiega, rozchlapując szambo na boki.
    Myślę, oho, Jola biegnie ratować sytuacje.
    Jola wraca... ciągnie za sobą paletę i mówi, że na zewnątrz, przy śmietniku, stoją jeszcze stosy palet, że mamy je zabrać, zbudować podłogę i dalej grzać kotlety. XD
    Mówie, Pani Jolu, wie Pani co będzie, jak wpadnie sanepid? Toalety nie działają, klienci nie będą mogli skorzystać. Tak nie można..
    Jola mówi, żebyśmy chociaż wydali te bony co mamy, ona już szambowóz zamówiła i przyjadą za godzinkę, naprawia sytuacje. Wkoncu to pierwszy dzien od dawna, w którym moze zarobic kokosy xD
    Za bardzo się cykalam, więc wszyscy gotujemy dalej, chodząc po paletach nad zalewem z główna. Pani Jola -szalona barmanka, dalej przyjmuje twardo zamówienia a na wc wiesza kartkę - AWARIA.
    Przyjeżdża szambiarka. Wjezdza na plac. Warto zaznaczyć, ze 3/4 stolików znajdowało sie na tymże placu.
    GOŚCIE OD SZAMBA WBIJAJA MIEDZY STOLIKI Z WIELKA RURA.
    Ludzie wpierdalają smażona, świeżo rozmrozona rybę a oni miedzy nimi przepychaja rury....
    Smród, szmbo wybija, Pani Jola dalej przyjmuje zamówienia xD
    Część ludzi wyszła nie płacąc, czesc sie śmiała, czesc robiła awantury, większość anulowała zamówienia.

    Po godzinie nie było już nikogo, oprócz Jolanty i Panów od szamba, którzy nie mogli sobie poradzić z tym zatorem.
    Dzień pracy skończył się dużo szybciej.

    Następnego dnia przychodzimy do pracy.
    W końcu ktoś zauważa napis w toalecie dla pracowników.

    Na ścianie, czerwonym markerem, nad spłuczką widniał napis: PROSZĘ NIE WRZUCAĆ PAPIERU TOALETOWEGO DO UBIKACJI, TO ZAPYCHA RURY!
    Przy toalecie postawiła śmietnik, w którym można było dostrzec obsrane kawałki papieru, które to z pewnością należały do Jolanty.

    Ona normalnie kazała nam srać a papier wyrzucać do kosza obok XD I serio myślała, że ktoś to będzie robił według jej wskazówek XD

    #pracbaza #pracasezonowa #gastro #januszebiznesu

Gorące dyskusje ostatnie 12h