•  

    Ad Astra - opinia po seansie (bez spoilerów)

    Byłem dziś w kinie na Ad Astra - chyba jedynym filmie Sci-Fi, na jaki faktycznie czekałem w tym roku. Z trailerów zapowiadało się świetnie, a pierwsze opinie też były całkiem dobre, więc oczekiwania miałem dość wysokie.

    Co wyszło? No niestety, nie do końca to, na co liczyłem.

    Zacznę od sposobu promocji filmu i tego, co rzeczywiście dostajemy. Trailery, które widziałem były pełne akcji. Plakat też raczej sugeruje, że będzie to thriller lub przygodówka. A tymczasem, Ad Astra to spokojny, momentami nieco rozwleczony dramat, z pojedynczymi scenami okazji. Owszem, dobrymi, jednak pojedynczymi, stanowiącymi może 5-10% filmu (nie, żebym miał coś do wolnego tempa akcji. Uwielbiam Odyseję Kosmiczną, nowego Blade Runnera czy Moon).

    Reszta fabuły, mimo zdawałoby się, sporego rozmachu oraz rozbicia wydarzeń na wiele planet, baz i statków jest dość skromna, bardzo skupiona na pojedynczym bohaterze i jego psychice. Niestety, nie są to rozważania ani odkrywcze, ani jakoś szczególnie porywające.

    Sam finał też trochę rozczarowuje. Początek filmu zapowiada coś dużego, ciekawego, a kończy się skromnie, małoskalowo i raczej nie byłem jedynym widzem z uczuciem pewnego niedosytu. W ogóle, można odnieść wrażenie, że Ad Astra to taki miks gatunkowy, gdzie początek jest w zupełnie innym klimacie niż końcówka.

    Aha, no i cały wątek z wizytą na pewnej stacji kosmicznej jest zupełnie zbędny, wręcz niedorzeczny i trochę psuje klimat filmu. W sumie nie tylko ten wątek można by bez żadnych szkód wciąć, ale akurat on najbardziej rzuca się w oczy.

    Ok, ale żeby nie było, że tylko marudzenie. Film jest przepiękny wizualnie. Naprawdę, parę "kosmicznych" ujęć jest po prostu fantastycznych i jak ktoś lubi takie widoczki, to będzie oglądał z zachwytem. Również statki kosmiczne i inne scenografie bardzo mi się podobały. W skali hard - soft SF, film jest zdecydowanie bliżej tego pierwszego, choć oczywiście nie uniknięto błędów.

    Muzyka ok, klimat też niezły, szczególnie w pierwszej części filmu.

    Niestety, film raczej hitem nie będzie. Jest chaotyczny, rozwleczony, nie potrafi stworzyć ani ciekawych postaci, ani opowiedzieć wciągającej historii z satysfakcjonującym finałem. Wizualnie ładny, ale poza tym - średniak.

    #film #filmy #scifi #adastra

    •  

      Z większościa rzeczy się zgadzam. Jeśli chodzi o to co działo się na tej stacji to chyba chodziło o powiązanie zachowań małp z zachowaniem ludzi na stacji na Neptunie.
      Mnie nie podobało się głównie zbyt dużo narracji Pitta z offu, a już szczególnie słowne wytłumaczenie w finale - wolałbym, żeby to było opowiedziane obrazem.

      +: hard1
    •  

      @salcefrytki: No właśnie, jest w kinie taka zasada jak "show, don't tell", a ten film czasem jest jej zupełnym przeciwieństwem.

      Jeśli chodzi o to co działo się na tej stacji to chyba chodziło o powiązanie zachowań małp z zachowaniem ludzi na stacji na Neptunie.

      Tu myślę, że zarówno ja, jak i 90+ procent innych widzów wolałoby po prostu zobaczyć to, co się na Neptunie wydarzyło. Bo owszem, można sobie interpretować, ale to nie zmienia faktu, że reakcją na sceny z norweskiej stacji jest jedno, wielkie "what the fuck?!".

    •  

      @hard1 mam praktycznie takie same odczucia, powinni skończyć film 3 minuty wcześniej to by było takie fajne otwarte przygnębiające, a tak dostaliśmy "i wszyscy żyli długo i szczęśliwie".

    •  

      @hard1: zdjęcia, efekty, muzyka jak najbardziej na plus. Ale nie cierpię jeśli ktos chce mnie oszukać trailerami. Dla mnie główna oś tegoż filmy (problemy z akceptacją zniknięcia ojca jakby nie było) w formie praktycznie wzniosłych myśli Paulo Cohelio (i takiegoż zakończenia) jest w ogóle nie do przyjęcia. Spodziewałem się czegoś innego. Swoją drogą w podobnym klimacie trochę były już trzy poprzednie filmy: Interstellar (również relacja z ojcem, który postanowił odlecieć), Gravity (wątek córki Sandy Bullock) no i First Man (jak w Grawitacji wątek córki) - wszystko było tak połączone, że oglądało się to przednio i z zachwytem, a tutaj... kompletna nuda i na prawdę płytki odniesienia i konkluzja. No sorry. Strasznie się zawiodłem i zwyczajnie czuję się oszukany. A dla tych wszystkich, którzy mimo wszystko chcą zobaczyć ten #film w #imax - nie ma ani jednej sceny w tym formacie, cały czas pasy na górze i na dole. 2/10 - bo mnie oszukali.

      +: hard1
    •  

      @birdland: Gdyby tailer miał być w prawdziwym klimacie filmu, to pewnie liczba zainteresowanych wizytą w kinie spadłaby dramatycznie.
      W ogóle, mam odczucie, że Ad Astra jest dziełem kompromisu. Tak, jakby ktoś powiedział reżyserowi "dobra, dostaniesz te 200 mln dolarów na film, ale do tej swojej wizji musisz dorzucić trochę akcji, bo inaczej się nie sprzeda).
      No i w efekcie mamy w jednej strony filozofowanie o samotności i relacjach z ojcem, a z drugiej kosmiczne małpy i pościgi księżycowymi łazikami, co tak na prawdę można by bez żadnej szkody dla fabuły wyciąć.

Gorące dyskusje ostatnie 12h