•  

    Bogusz: Jeśli nie powstrzymamy autorytarnych Chin, to będą nam mówić, jak mamy żyć

    Jak się weźmie do ręki dowolną europejską gazetę, to pełna jest tekstów o kryzysie naszego systemu. To zresztą nic nowego. Zachód od zawsze jest w kryzysie, w II wieku przed naszą erą Kato Starszy narzekał, że nadchodzi koniec Rzymu, bo młodzież przywlokła z Grecji niebezpieczne zwyczaje, nosi tuniki z lekkiego materiału, w dodatku je farbuje. Upadek Zachodu jest stanem permanentnym, bo my się rozwijamy poprzez kryzysy. Nasza cywilizacja jest zbudowana na nieustannym kwestionowaniu samej siebie, co przez wieki pozwalało jej nie skostnieć i dostosowywać się do zmian. Z tego powodu jakiekolwiek rządy są tu raczej niestabilne, za to cały system jest bardzo stabilny. W Chinach odwrotnie, system jest dość kruchy, ale władza trzyma się mocno i rządzi twardą ręką. Chińskie elity nie są w stanie zrozumieć, jakim cudem Zachodowi udało się podbić świat, przeprowadzić kolejne rewolucje przemysłowe i technologiczne, a w końcu zainstalować liberalną demokrację w tylu krajach, skoro jest taki chaotyczny i w ciągłych kłopotach.

    Do wybuchu kryzysu finansowego w USA i Europie elity chińskie były przekonane, że Zachód jest wrogi, ale kompetentny. Trwali na pozycjach defensywnych: bronimy twierdzy Chińskiej Republiki Ludowej, gdzie my, partia, rządzimy, a nawet jeśli mamy jakieś ekspansywne zamiary, to je ukrywamy. Po kryzysie uznali, że Zachód jest tak bardzo niekompetentny, że można mu rzucić otwarte wyzwanie i wyjść poza Wielki Mur.

    Afryka to kontynent młodej populacji i rosnącego wykształcenia. Ostatni rezerwuar wzrostu na tej planecie. Naprawdę ostatni! Niski poziom rozwoju gwarantuje, że można dość łatwo podbić słupek PKB, Afryka jest tuż przed tym skokiem. I Chińczycy próbują się pod to podłączyć. Po mistrzowsku.
    "Chiny sprzedają nam technologie po zawyżonych cenach, próbują uzależniać nasze rządy od swoich kredytów i łapówek, często realizują inwestycje byle jak. Ale jednak coś robią. A co Zachód robi? Oferuje tzw. pomoc rozwojową, ale ta pomoc w żaden sposób nie ożywia gospodarczo regionów, jest rodzajem jałmużny." Amerykanie odpuścili sobie państwa rozwijające się, zwłaszcza Afrykę, działania są pozorowane i tam na miejscu każdy to widzi.


    Ich propaganda mówi mniej więcej tak: patrzcie, Zachód myśli w perspektywie krótkoterminowej, politycy podlizują się wyborcom i wielkiemu biznesowi, rządy się zmieniają, a my mamy dalekosiężne plany, stabilną władzę, myślimy perspektywicznie. Uwierzyliśmy w to nawet na Zachodzie, a to jest mit, że władze Chin myślą 20 lat do przodu. Oni są tak samo reaktywni jak Zachód i często działają krótkowzrocznie. Co nie zmienia to faktu, że dzięki swojemu modelowi politycznemu i sukcesowi gospodarczemu ostatnich dekad, mogą sprzedawać na całym świecie narrację, jacy są skuteczni.

    W Chinach Ludowych doszło do czegoś, co można nazwać kolonizacją wewnętrzną. Podstawą jest tzw. hukou, czyli system paszportyzacji. Każdy obywatel jest przypisany do określonego miejsca i - de facto - do określonej klasy społecznej. Jesteś mieszkańcem wsi lub mieszkańcem miasta, łatwiej zmienić swój hukou z wiejskiego na inny wiejski, z małomiasteczkowego na inny małomiasteczkowy, niż z wiejskiego na paszport w metropolii. To stworzyło liczącą setki milionów grupę robotników, którzy wyjechali za pracą z prowincji do dużych miast i nie mają w tych miastach żadnych praw, również ich dzieci nie mają praw, bo hukou się dziedziczy po matce, więc nawet urodzeni w mieście nie dostają miejskiego paszportu.
    Z kolei klasa średnia to 150-200 mln Chińczyków, bogacąca się, żyjąca w dużych miastach, a ich bogactwo zostało zbudowane na eksploatacji pracy tej niższej klasy migrujących robotników. I jedynym gwarantem tego, że ten układa będzie nadal działać, i że te setki milionów wyzyskiwanych ludzi nie pojawią się z kamieniami, żeby zażądać swoich praw, jest silna partia.


    Chiński model rozwoju właśnie się wyczerpuje, dług wewnętrzny błyskawicznie rośnie, co prawda partia ma sporo narzędzi, żeby sobie z tym jeszcze przez parę lat radzić, ale każde pobudzenie gospodarki wymaga coraz większej energii i kiedyś ten kamień okaże się zbyt ciężki, żeby go kopnąć w dół drogi. Ale czy to będzie jutro, czy za 10-15 lat - nie jestem w stanie odpowiedzieć. Czy Chiny wyczerpią swój model rozwoju wcześniej, niż my uporamy się z naszym kryzysem? Obie strony mają poważne problemy systemowe. Zachód już jest w kryzysie, widzi to, dyskutuje, Chiny tak naprawdę też tkwią w kłopotach po uszy, tylko umieją się dobrze maskować. Pytanie, kto kogo przetrzyma. Bo może się okazać, że jedna ze stron wygra walkowerem, a nie dlatego, że pokona drugą stronę.

    Trump stanowi dla nich wyzwanie, bo z jednej strony jest świetnym obrazkiem ilustrującym upadek Zachodu, oni uwielbiają wszystkie jego wybryki opisywać: no patrzcie, u nas byłoby niemożliwe, żeby ktoś taki został przywódcą. A z drugiej strony jednak działania Trumpa zburzyły ich poczucie bezpieczeństwa i wytrąciły z równowagi. Byli nimi autentycznie zaskoczeni, bo uważali, że wszystko już pozamiatane, Zachód nie będzie im się przeciwstawiał. Trump nie jest politykiem z mojej bajki, ale też nie jestem taki skory do redukowania go do idioty. To jest złożone zjawisko. Dla Chin okazał się bardzo trudnym graczem, z którym sobie nie radzą. Trump zrobił rzeczy, których inni się bali, a trzeba było je dawno zrobić. I nawet ten jego chaotyczny styl ma tu sens.

    Zachód powinien się zająć sobą. Jeżeli mówimy całemu światu, że demokracja jest najlepszym wyborem, to niech demokracja liberalna zacznie działać dla wszystkich. Jeżeli kapitalizm jest najlepszym z systemów, to niech jak największa część społeczeństwa ma poczucie, że ten model działa też dla nich. I wtedy będziemy mogli przekonać państwa rozwijające się do naszego modelu.
    Musimy zmienić nasz system pomocy dla Afryki, żeby generował tam rzeczywisty wzrost i pracę. Kluczem do zwycięstwa w starciu z komunistycznymi Chinami są państwa rozwijające się, trzeci świat. Ten, kto przekona ich do swojego modelu rozwoju, ten wygra w perspektywie 50 lat.


    #publicystyka #chiny #kapitalizm #antykapitalizm #swiat #geopolityka #polityka

    źródło: si.wsj.net

    •  

      @TerapeutyczneMruczenie: jaki jest impakt nie posiadania hukou z danego miasta np po przeprowadzce z prowincji do miasta? O ile mi wiadomo to jedynie edukacja bedzie problemem i w sumie... to tyle. Wszystkie inne prawa sa zachowane. Molgbys to rozwinac jezeli sie orientujesz, prosze?

      Czy to nie jest tak, ze hukou mozna rowniez uzyskac jesli placi sie wystarczaco dlugo podatki w danym regionie/miescie?

    •  

      Komentarz usunięty przez autora wpisu

    •  

      @Zhukov: nie wiem :< do dzisiaj nie znałem chińskiej nazwy tego systemu

      https://www.china-briefing.com/news/china-relaxing-hukou-restrictions-small-medium-sized-cities/

      W artykule sprzed pół roku piszą, że hukou ma być poluzowane w mniejszych miastach, ale wciąż:

      A report by Caixin found that more than 96 percent of migrants in 50 cities — including Qingdao, Xiamen, Wuxi, Chengdu, and Changsha — were not able to obtain hukou in their adopted city.

      wychodzi, że impakt jest głównie społeczny:

      Obtaining an urban hukou in metropoles such as Shanghai is extremely difficult. For a rural Chinese to qualify for an urban hukou usually requires them to invest in business or property or have exceptional individual merits to win high-status urban employment in the public sector. Given widespread poverty in rural areas, the odds are stacked against rural Chinese who wish to obtain an urban hukou by economic means.

      But marriage still remains a possible route to gaining urban hukou. When they marry an urban hukou holder, rural Chinese are allowed to convert their rural hukou into urban hukou. Still, there is a considerable qualifying period after marriage registration before this conversion can take place and the waiting time can range from two years in cities such as Guangzhou to 10 years in Shanghai and Beijing.

      Given the Chinese tradition of “marriage of matching doors”, it is still considered “undesirable” for an urban hukou holder to “marry down” with a rural hukou holder. To compensate for this “downgrade”, urban Chinese would usually marry rural-hukou holders with a higher educational status than themselves.
      http://theconversation.com/hukou-and-what-birthplace-can-still-mean-for-marriage-in-china-75032

    •  

      @TerapeutyczneMruczenie: dzieki za link! Rozmawialem z dziewczyna i mowila, ze jezeli nie interesuje nas posiadanie dzieci (rzadkosc - szczegolnie w Chinach) albo nie zalezy nam tak na edukacji (rowniez rzadkosc, ale nie az tak jak w poprzenim punkcie) to mozna totalnie olac hukou. Podala przyklad: jej mama mieszka blisko jednej z najlepszych przedszkoli w Fuzhou i jej kuzyn chcial placic £300 co miesiac przez 6 lat tylko po to, aby miec mozliwosc posiadania hukou wlasnie na jej mieszkanie. To jest legalne i sporo osob tak robi, ale mocno niemoralne.

      Staralem sie zrozumiec jak dziala ten system i w sumie to jest rozwiniecie naszego polskiego "zameldowania" oraz na zasadzie poruszania sie pomiedzy krajami Unii Europejskiej: mozna sie "zameldowac" poprzez hakou w innej prowincji jezeli bedziemy miec spelnione warunki, ktore przytoczyles.

      Moge tez dodac, ze glownie chodzi o wieksza kontrole przeplywu ludzi z prowincji do miast i zeby nie bylo problemu z brakiem zywnosci dla gwaltownego rozrostu miast. Pytalem sie co uwaza na ten temat i czy to nie jest wedlug niej brak wolnosc dla spoleczenstwa to powiedziala, ze bedac w UK (i studiujac) jest o wiele gorzej traktowana jako obcokrajowiec niz obywatel w Chinach. Powiedziala, ze hakou jest pewnego rodzaju poswieceniem: musisz zainwestowac w mieszkanie w danym miescie, aby uzyskac cos w zamian, czyli lepsza edukacje dla swojego potomstwa. Dzieki temu rodziny nie skacza pomiedzy duzymi miastami tak jak to sie dzieje w USA.

      Ogolnie to nigdy nie zastanawiala sie nad tym systemem, bo ten system jest tak integrany i niezauwazalny przez wiekszosc czasu jak dla nas wlasnie owy meldunek: czasami jest problem, ale w glownej mierze olewa sie na wiele, wiele lat jak postanowi sie cos zdzialac, aby uzyskac hakou w danym miejscu.

    •  

      @TerapeutyczneMruczenie: Oddanie Hongkongu i Makau socjalistycznym Chinom jest dla mnie nie zrozumiałe.