•  

    Gość ze zdjęcia to nie żaden koksiarz z byłego ZSRR, a pan nazwiskiem Eugene Christophe, co o mało nie wygrał Tour de France w 1913. A nie wygrał bo... na zjeździe z Col du Tourmalet czyli chyba najbardziej kultowej przęłęczy w Pirenejach złamał mu się widelec. Gienek nie przejął się (no dobra, wkurzył mocno), tylko sprowadził rower do końca zjazdu, znalazł kowala we wsi i korzystając z jego sprzętu sam pospawał czy też zlutował widelec do kupy. Po czym wsiadł na pospawany rower, upchał jeszcze po kieszeniach trochę chleba i pojechał dalej. Jak widać był to prawdziwy chłop, a nie jakaś p***a w rurkach co nie służyła we wojsku.

    No ale niestety - nie tak do końca sam, bo choć nie korzystał z pomocy kowala, w miech dymał mu miejscowy chłopiec. Za co dostał 10 minut kary - co, razem ze stratą na etapie kosztowało go zwycięstwo w generalce. Chłop miał zresztą pecha do tych widelców - bo i w 1919, i w 1922 też złamał widelec i stracił przez to szansę na żółtą koszulkę (w 19 jeszcze naprawił, w 1922 było to na tyle wysoko w górach, że nie dało się).

    Tak swoją drogą, wtedy nie znano przerzutek... no dobra - była opcja dwóch przełożeń. Tylne koło miało zębatki po obu stronach - żeby zmienić bieg... trzeba było je odkręcić i obrócić o 180 stopni.

    #ciekawostki #rower i troche #heheszki

    źródło: upload.wikimedia.org

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    No witam Państwa!

    Kartka do wczoraj (czyli 2 tygodnie) wisiała w swojej pomazanej acz czytelnej formie. Wciąż jednak czułem, że madke p0lke piecze dupka i dziś czara goryczy się przelała xD

    WYCIĘŁA JĄ SKALPELEM XDDDDDDDDDDDDDDDD

    Koniec akcji, zostawię tą tablicę na tydzień, bo niesamowicie ta dziura poprawia mi humor, a następnie powieszę nową tablicę. Dzięki wszystkim, nie wiedziałem, że ta afera będzie też testem na inteligencję i obecność na czarnolisto.

    #wojnaokartke #afera #logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow #madki #p0lka
    pokaż całość

    odpowiedzi (61)

  • odpowiedzi (21)

  • avatar

    PC audio to zabawny sport, największym złem dla komputerowego audiofila jest zasilacz. Mimo że we współczesnych konstrukcjach kart muzycznych, odstęp sygnału od szumu wynosi jakieś 120 dB, czyli szum jest absolutnie niesłyszalny, to dla wielu ciągle mało.

    Powstają więc różne cudowne akcesoria „filtrujące zasilanie”. Kiedyś pisałem o takim filtrze w slocie pamięci RAM, dziś Mirek @KosmicznaKluska podesłał mi taki filtr do slotu SATA. Wpycha się to między płytę główną a dysk twardy, dzięki czemu nasz dysk otrzymuje „czyste” zasilanie, a zapisane na nim pliki cyfrowe brzmią lepiej. Logiczne, prawda? Co więcej, przy wykorzystaniu tego filtra nie wymagane jest stosowanie kabli SATA. Te kosztują (audiofilskie SATA to koszt około 1500 zł, ale o komputerze do audio napiszę ciut większy tekst).

    Jeden z użytkowników tego cacka pisze tak:

    Ssd dla systemu operacyjnego jest niezwykle ważny, głównie od niego będzie zależał charakter brzmienia

    Ja żyłem w nieświadomości, że to jednak karta muzyczna, ale jak widać – ile rabinów, tyle opinii.

    No ale jak to brzmi?

    Podczas odsłuchu z filtrem najbardziej zauważalną rzeczą jest szalone wręcz otwarcie sceny dźwiękowej, trochę lepsza separacja instrumentów, w pierwszych dniach testów towarzyszy niewielkie uczucie „zatonięcia” w środku miksu, ale z tego, co widzę, ten aspekt poprawia się wraz z wygrzewaniem filtra i później wydaje się już bardziej naturalny.

    Testy odsłuchowe dysków SSD z filtrem zasilania w metodologii porównywania z pamięcią. Czy może być coś bardziej audiofilskiego?

    A czy Ty wygrzałeś już swój filtr/swoje kable SATA?
    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    #heheszki #bekazpodludzi #audiovoodoo
    #tonskladowy – muzyka, śmieszki, najbardziej odpałowe gadżety audiovoodoo
    Zapraszam też do śledzenia mojego Facebooka, gdzie treści pojawiają się częściej.
    pokaż całość

    odpowiedzi (47)