•  

    #papierosy #palenie #epapierosy #rzucaniepalenia

    Mirki, postanowiłam rzucić nikotynę, a raczej samo tak wyszło XD
    Będzie długo.

    Garść liczb- historia mojego palenia:

    pokaż spoiler Palę co najmniej połowę swojego życia, z czego jakieś 6 lat to e-papieros. Analogów paliłam ponad paczkę dziennie setek grubych. Na e-faje przeszłam łatwo, ale na początku używałam liquidów 24mg, schodziło mi nieco ponad 100ml takiego cuda na miesiąc. Ostatnio używałam liquidów głównie 0-3mg nikotyny, czasami mocniejsze. Generalnie zmniejszałam moc liquidów trochę z ciekawości czy poczuję różnicę oraz po to, żeby móc sobie ćmochać więcej bez wyrzutów sumienia XD Nigdy nie próbowałam rzucić. E-fajka była ogólnie wynikiem oszczędności i wygody [nie trzeba ciągle latać po fajki, wychodzić z domu/biura, żeby zapalić etc.]. Byłam, a może i dalej jestem palaczem, który z gęby papierosa, nie wazne jakiego rodzaju, nie wyjmuje.


    Dlaczego nagle przestałam palić?

    pokaż spoiler Nie ma tu żadnej inspirującej historii. Zauważyłam, że e-palenie nie jest już takie wygodne jak kiedyś. Więcej gimnastyki, coraz częściej trzeba wychodzić jak na zwykłą fajkę etc. Idzie zima- więc siadanie w ogródkach w restauracjach też odpada. No zaczęło mnie to już męczyć, nie chciało mi się. Myśl zaczęła kiełkować w głowie, ale się nie spinałam.

    W ostatnią niedzielę fajek wziął i się stłukł XD no jebnął o ziemię jak zły i koniec, kaplica. Nigdzie nie da się kupić w niehadlową, daleko, prawko zabrane. Ni ma. Pomyślałam- ok, spróbujmy potraktować to jako znak, bez paniki.

    Jak się czułam na początku, jak się czuję?
    Pierwsze godziny to było... nie wiem jak to określić, lekka abstrakcja chyba po prostu. Lekkie zdenerwowanie, ale bez przesady. Szczerze mówiąc jak pamiętam głód nikotynowy, kiedy przyjmowałam dużo więcej nikotyny czy to analogowo czy to elektronicznie- teraz to był pikuś. Takie poczucie, że coś jest nie na swoim miejscu, odruch sięgania po fajka, dezorientacja. Ale bez histerii, ufff.
    Następne dni to była, ku mojemu zaskoczeniu po prostu czarna rozpacz, depresja. "Ktoś mi zabrał ostatnią przyjemność, one one one!!!1111". Straszny brak tego łatwego i relaksującego "zastrzyku", smutek, prawie jak żałoba, poczucie bezsensu. I ten stan się utrzymywał przez parę dni. Ale z każdym dniem przebłyski robiły się coraz dłuższe. A w sumie nie minął nawet tydzień.
    Nadal mam straszną ochotę się zaciągnąć, bez nikotyny, po prostu usiąść sobie z kieliszkiem wina i dymkiem (。◕‿‿◕。)
    Wymyśliłam, że pójdziemy dzisiaj na shishę XD na którą nigdy nie lubiłam chodzić[bo paliłam sobie szluczki].
    Nałogu ty podstępna bulwo, i see what you did there.
    Dzisiaj pierwszy raz od palenia usiadłam do komputera, żeby popracować [takie zajęcie, gdzie dłużej się pracuje nad jedną rzeczą]- fajek był w takich czynnościach niezbędny i odkładałam te chwilę jak mogłam. Czuję brak dymka przy pracy, ale jest dużo lepiej niż myślałam.

    Wnioski:
    Wydaje mi się, że e-fajek dzięki stopniowemu przyzwyczajaniu się do coraz to mniejszego podażu nikotyny bardzo mi ułatwił sprawę, jeśli chodzi o uzależnienie fizyczne, ale być może utrudnił mi sprawę psychicznie, bo bardziej mnie przyzwyczaił do ciągłego i łatwego dostępu do dymka. Ogólnie nie jest źle. Brakuje mi dymka, ale nie chodzę po ścianach. Jestem lekko oszołomiona, jest inaczej, ale humor mam coraz lepszy [dół mija]. Pozytywnych efektów nie odczuwam[zdrowotnie etc.]. Generalnie efekt "wow" przerobiłam już przy przejściu z analogów na e-faję [lepszy oddech, brak kaszlu, smrodu etc.], więc teraz nie oczekuję motylków i fajerwerków.

    Trzymajcie Mirki kciuki! Bo wszystko się jeszcze może zdarzyć.
    Póki co ponad 5 dni bez papierosa.