•  

      Prace domowe to jest największy debilizm systemu edukacji.
      To tak jakby mi szef powiedział po 8h pracy, że jak wrócę do domu to żebym jeszcze przygotował dokumentacje do projektu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @markhausen akurat praca domowa ma sens, bo utrwalasz treści z edukacji

    •  

      @medykydem: Nie wiem czy to przez zjebany system edukacji czy mój debilizm, ale poza czytaniem i liczeniem, nic więcej się w szkole nie nauczyłem.

      Wszystko czego się nauczyłem i dowiedziałem w życiu było dzięki własnej ciekawości, doświadczeniom życiowym, pracy w jakich byłem i przede wszystkim - Internetowi. Gdyby nie sieć, nie wiem jakby teraz wyglądało moje życie. Powaznie.

      Jako, że mieszkam na wsi, pewnie nie chciało by mi się jeździć do biblioteki i szukać książek aby dalej drążyć wiedzę. A tak tysiące rzeczy i ciekawostek dowiedziałem się właśnie z Internetu. Za to ze szkoły nie pamiętam dosłownie nic. Jedyne czego tam się nauczyłem to jak wspomniałem wcześniej - podstawy typu liczenie, czytanie i właściwie tyle.

      Za to ile stresów, nerwów, urazów na psychice przyniosla mi szkoła to szkoda w ogóle gadać. Dla mnie to było zmarnowanie kilkunastu lat życia. Dopiero w LO było lepiej bo człowiek już był starszy i właściwie robił co chciał, miał wyjebane na wiele rzeczy. Za to podstawówka, gimbaza to był jakiś kurwa dramat i horror. Do tego wracanie mega zmęczonym po 15 i jeszcze siadanie kurwa do lekcji... jak dobrze, że to się już skończyło.

    •  

      To tak jakby mi szef powiedział po 8h pracy, że jak wrócę do domu to żebym jeszcze przygotował dokumentacje do projektu
      @markhausen: Trochę źle na to patrzysz.
      Na polibudzie też nie ma prac domowych, ale analizy nie przejdziesz chodząc tylko na wykłady. Mieliśmy takich mózgów po olimpiadach licealnych, którzy upierdzielili Analizę 1, bo jednak liczenie całki wymaga wprawy i lekkiego obycia kiedy czego używać.

      I może trochę idealistycznie do tego podchodzę... Ale ja zawodowo nadal używam narzędzi matematycznych (╥﹏╥)

    •  

      @markhausen: Prace domowe mają Cię przyzwyczaić do samodzielnej pracy i nauki. Edukacja ma Ci "dać szansę" a Ty możesz nie chcieć z niej korzystać. Jeśli nie idziesz na studia lub w Twojej pracy wystarczy 8h i fajrant to tak, praca domowa to totalny bezsens. Ale są studia i po nich zawody, w których trzeba się rozwijać samodzielnie, żeby awansować lub w ogóle zarabiać jakkolwiek sensowniej.

    •  

      @numer_rachunku_karty: w Wielkiej Brytanii dzieciaki po pięciu godzinach szkoły wracają do domu bez plecaków i książek i mają cały dzień dla siebie. Debile.

    •  

      To tak jakby mi szef powiedział po 8h pracy, że jak wrócę do domu to żebym jeszcze przygotował dokumentacje do projektu

      @markhausen: Może cię zdziwię, ale w większości trochę bardziej wymagających zawodów pracy umysłowej czasem od czasu do czasu trzeba także wziąć robotę do domu.

    •  

      @medykydem: tak bardzo, że się spisywało od innych przed lekcją. Zaraz mi powiesz, że są uczniowie, którzy sami robili - tak, są. Tylko że ci uczniowie nie potrzebowali nakazu, żeby utrwalać treść z lekcji.

    •  

      @markhausen: porównywanie szkoły do pracy nie ma większego sensu. Poza tym w zawodach wymagających ciągłego rozwoju, np. programowanie, uczenie się w domu jest normalne.

    •  

      @medykydem: ale o ile dla firmy to strata gdy pracownik olewa projekt, tak dla szkoły to jeden chuj czy zrobisz pracę domową- to w kwestii ucznia jest się szkolić i nie powinno się robić tego po lekcjach.
      Inna sprawa ze nie kazdy ma na to czas (w szkole sportowej trening przed lekcjami+ jazda do klubu po i powrót do chaty elegancko przed 22)

    •  

      @medykydem xDDD jestem 9h w szkole, od 8 do 16:30, w domu jestem dopiero o 17:30, mam z 5 zadań domowych na jutrzejszy dzień no i mam na 7:20, gdzie ja mam mieć czas wolny? Zadania domowe to jakiś żart tak jak polski system edukacji. Więcej się nauczę siedząc w necie przez 1h niż przez te 9h lekcji, gdzie nauczyciele nic nie tłumaczą.

    •  

      @medykydem: Ta, większość dzieci chuja a nie utrwala. Spisują jeden od drugiego, z neta albo jak najszybciej się da bez wnikania. I nie dziwię się im, sam tak robiłem w technikum bo lekcje kończyłem np o 18. I nie, nie miałem złych wyników w szkole.

    •  

      @medykydem: szkoda że nie każdy wykopek to docenia

    •  

      @medykydem: Właśnie problemem jest tutaj nie sama kwestia zadań domowych tylko to jak do tego podchodzą zarówno nauczyciele jak i uczniowie. Ja z nauką nie miałem nigdy żadnych problemów, w sensie raz przeczytam czy usłyszę i już ogarniam i zadania domowe odrabiałem tylko może we wczesnej podstawówce. Później jedynki za brak zadania miałem w dupie bo nadrabiałem sprawdzianami a nauczyciele i tak się mnie czepiali bardziej niż innych nawet słabszych uczniów. Bo uuu taki dobry uczeń powinien dawać przykład. Ale po cholerę mam rozwiązywać 50 zadań z nierowności kwadratowych w domu jak to ogarniam po jednej lekcji z tego? Dopiero w technikum miałem zajebistą babeczkę od matematyki. Zadawała nam zadania domowe ale ich nie sprawdzała, w sensie nie wstawiała jedynek jak ktoś nie odrobił czy coś tylko jak ktoś miał z czymś problem to podchodził i tłumaczyła. I szybko sie okazało, że ponad połowa klasy tych zadań nie odrabia bo "ona i tak tego nie sprawdza". No i na sprawdzianach wychodziło, że znaczna część tych co nie odrabiała w domu uwalała kazdy sprawdzian po kolei. Bo nie utrwalała wiadomości, bo nie ćwiczyła w domu. Mentalność uczniów, którzy odbierają to tylko jako taki obowiązek że trzeba to odjebać bo trzeba a nie myślą o samorozwoju, a z drugiej strony chore myślenie większości nauczycieli, którzy z uporem maniaka sprawdzają każdą pracę domową jakby to była świętość i nie widzą, że ktoś kto całkowicie ogarnia materiał może połozyć chuja na tę część materiału.

    •  

      akurat praca domowa ma sens, bo utrwalasz treści z edukacji

      @medykydem: nie, od tego są sprawdziany

    •  

      @BartoszBarSeba to jest norma, 1 klasa technikum teleinformatyk

    •  

      @markhausen: no tak, po nauczyciele zadają zadania po 8h zegarowych, a nie 5-7 * 45min

    •  

      @markhausen: No dlatego ogranicza się tylko do etapu edukacji, kiedy to mają nauczyć Cie uczenia się, a nie czegoś konkretnego tak na prawdę.

    •  

      akurat praca domowa ma sens, bo utrwalasz treści z edukacji
      @medykydem: nie

    •  

      @medykydem: @markhausen: przecież nie ma nic lepszego niż praca domowa. Gdyby nie prace domowe to bylibyście jeszcze głupsi

    •  

      @ivall: Ja chodzę też do pierwszej i najwięcej mam lekcji 8, 2 razy w tygodniu
      Logistyka

    •  

      @Fallenzgr akurat tak, bo robiąc coś kilka razy utrwalasz to sobie i zapamiętujesz później.

    •  

      @medykydem: sprawozdania na studiach brr aż mi się przypomniało ha tfu ( ͡° ʖ̯ ͡°) hehe na szczęście na drugich studiach czyli polibudzie nie ma już tego gowna w takiej ilości w sumie to w tym semestrze same kolokwia. Czyli wolne ( ͡° ͜ʖ ͡°) wygryw

    •  

      @rzeznia22: w szkole nie chodzi o edukację, tylko o przyzwyczajanie ludzi od małego do jebania w gówno-robocie dzień w dzień - wstawaj rano czy ci się to podoba czy nie, zapierdalaj do miejsca, w którym nie chcesz być i słuchaj swojego pana, nie zadawaj pytań i nie wychylaj się

      ha tfu na ten system i popierających go idiotów

    •  

      @medykydem: Skończyłem szkołę te 5 czy 6 lat temu i za chuja nie chciałbym wrócić do tamtych czasów. Mogę nawet zapierdalać 16 godzin dziennie i i tak lepiej się z tym czuję niż od siedzenia w szkole i marnowania swojego czasu chuj wie na co.

    •  

      @ivall same, ja na 8.20 i do 15.40. Dzisiaj akurat na 13, i do 19. Technik informatyk, 1 klasa

    •  

      @markhausen: Praca domowa jest spoko, bo musisz nauczyć się szukać informacji.

    •  

      @medykydem Prace domowe to największa pomyłka tego pojebanego pod prawie każdym względem systemu. Po szkole to człowiek się odprężyć i poczuć do następnych sprawdzianów, spędzić fajnie czas a nie jak maszyna zapierdalac i jeszcze potem w domu nakurwiac zachcianki nauczycieli. Wolne to wolne, ja po robocie nie zapierdalam jeszcze pracować bo mam wolne.

    •  

      @xfin: inna sprawa, że nie rozumiem męczenia ludzi całkami. Jak będziesz miał trudniejszą całkę to i tak musisz skorzystać z kalkulatora, a na liczenie łatwiejszej szkoda Ci będzie czasu. Powinno się bardziej stawiać na rozumienie czym jest całka. Bo jak na razie to często wychodzi tak, że student może liczyć całki w głowie, ale nie będzie umiał całki stworzyć, żeby coś policzyć ( ͡° ͜ʖ ͡°) Cieszę się, że ja miałem świetną kobietę od matmy na studiach.

    •  

      @medykydem:
      Praca domowa to bzdura. Po 8h w szkole, mózg jest tak wymęczony, że nie ma czasu żeby odpocząć i przetworzyć podane mu informacje (tak, mózg przetwarza informacje wtedy, kiedy na niczym się nie skupia). Jak się dzieci zasypie zadaniami na popołudnie, a potem jeszcze na weekend, bo przecież "przez weekend tyle czasu macie" to chuja, a nie utrwali. Plus, jeżeli po 8h nauki trzeba jeszcze douczać się w domu, to chyba coś jest nie tak, nie? A może własna inicjatywa jest ważniejsza, niż szkoła? To w takim razie na chuj chodzić do szkoły?

      Wyobrażasz sobie, że idziesz na kurs z pracy, który trwa 8h dziennie 5 dni w tygodniu przez 9-10 miesięcy, a potem prowadzący jeszcze karze Ci samemu przygotowywać materiały i robić zadania domowe, bo jak nie to Cię wypierdoli? Myślę, że pracodawca bardzo szybko by umowę z takim partaczem zerwał i znalazł Ci inny kurs XD

    •  

      akurat tak, bo robiąc coś kilka razy utrwalasz to sobie i zapamiętujesz później.

      @medykydem: W szkole też można utrwalać materiał.

    •  

      @medykydem: akurat chuja utrwalasz jak masz wyjebane na dany przedmiot. Jeśli jest prowadzony ciekawie to nie musisz nic utrwalać, a jak nauczyciel nawet sam nie wie co robi to zadaje masę debilnych zadań. Uczeń paskowy here lvl grubo po dwudziestce. jakoś od gimbazjum przestałem robić cokolwiek w domu bo to nie miało sensu
      Edit. A nie przepraszam, z matmy miałem kilka zeszytów A4 całek i innych pierdol żeby zdać matme na studiach bo wykładowca zapoerdalal tak jakby miał płacone za liczbę napisanych znaków...

    •  

      @markhausen: Super porównanie, bulwo.

    •  

      akurat tak, bo robiąc coś kilka razy utrwalasz to sobie i zapamiętujesz później.

      @medykydem: I przy okazji jest to najmniej skuteczna metoda nauki, czyli wertowanie tekstu wielokrotnie żeby cokolwiek zapamiętać. Wyjątek: matematyka bo tutaj praktyka czyni mistrza. Niestety historia, język polski i inne humany - zamiast nas zainteresować jakąś szerszą treścią i zmusić do dowiadywania się więcej, najlepiej odpytać na następnej lekcji słowo w słowo co było ostatnio (-‸ლ)

    •  

      Jebać system edukacji. Większego debilizmu ze świecą szukać, mało rzeczy nauczyłem sie w szkole (nie licząc potrzebnych przedmiotów zawodowych w technikum) a większość nauczycieli podchodziło do edukacji totalnie na odpierdol np. nauczycielka matematyki w technikum i jej 'jak mi sie nie chce' na początku lekcji, a nam się kurwa miało chcieć siedzieć na 7 i 8 lekcji. Dzięki temu, że ta pani miała 'nieprzeciętny dar' przekazywania wiedzy, cały 1-wszy semestr gdzie były ciągi arytmetyczne i geometryczne ujebałem i musiałem zdawać półrocze a wystarczyło spędzić 2h z kompetentnym korepetytorem i całe ciągi ogarnąłem w tym czasie. Zadania domowe niczego nie utrwalały.

      Mimo, że w technikum chyba zawsze miałem dopa z matmy na koniec to nie przeszkadza mi to teraz bawić sie w modyfikacje ECU i chiptuning gdzie operuje się liczbami szesnastkowymi.

      Jeśli czegoś chcesz i coś cie pasjonuje to nie jest problem sie tego nauczyć a jak jesteś przymuszany to nigdy to nie będzie tak samo skuteczne.

    •  

      @medykydem: Jak ktoś nie chce się uczyć i mu nie zależy to zadania domowe i tak spisze i nic mu to nie da, a jeżeli ktoś naprawdę chce się czegoś nauczyć to przecież może samodzielnie skupić się w domu na tym z czym jeszcze ma problem i czuje, że musi poćwiczyć. Teraz w internecie jest przecież masa kursów, gdzie materiał jest naprawdę fajnie i przystępnie wytłumaczony i jest to moim zdaniem super alternatywa dla godzin spędzonych nad książką ćwiczeń. Kiedy przychodzisz ze szkoły zmęczony po 8 godzinach, a chcesz jeszcze iść np. na siłownię, zająć się swoją pasją, to bezproduktywne wypełnianie zadań „bo trzeba zrobić” tylko zabija kreatywność i zainteresowania skutkuje przemęczeniem i niedosypianiem nocy.

    •  

      @medykydem: nigdy nie robiłem prac domowych. Albo spisywałem tuż przed lekcją albo liczyłem na fart, że facetka nie sprawdzi. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Na koniec roku połowa ocen z każdego przedmiotu z wyjątkiem wf to były gały za brak prac domowych. A potem cyk, studia średnia powyżej 4,5 i stypendium XD Jakoś nie wpłynęło to na moją zdolność samodzielnej pracy ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @xfin:

      Na polibudzie też nie ma prac domowych, ale analizy nie przejdziesz chodząc tylko na wykłady. Mieliśmy takich mózgów po olimpiadach licealnych, którzy upierdzielili Analizę 1, bo jednak liczenie całki wymaga wprawy i lekkiego obycia kiedy czego używać.

      Analizę 1 da się przejść bazując tylko na wykładach i ćwiczeniach. Wiem, bo mi się udało. Niestety ta sztuka nie zadziałała z resztą przedmiotów.

    •  

      Do tego wracanie mega zmęczonym po 15 i jeszcze siadanie kurwa do lekcji

      @rzeznia22: jeśli to nie baicik, to ja tylko dodam że ja wracam o 20 i potem jeszcze 50minut z buta bo nie ma autobusów już o tej godzinie (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      To tak jakby mi szef powiedział po 8h pracy, że jak wrócę do domu to żebym jeszcze przygotował dokumentacje do projektu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @markhausen: Właśnie tak było w szkole. Tresowali posłusznych spierdoksów, żeby janusze mieli tanich i pracowitych roboli z zerowym poczuciem własnej wartości.

Gorące dyskusje ostatnie 12h