•  

    274528 + 352 = 274880

    Sezon na długie dystanse powoli dobiega do końca, a że pogoda ostatnim czasem jest dość łaskawa, wypadało zaakcentować ten koniec. Na początku tygodnia sprawdzam wstępne prognozy pogody: ma nie padać, temperatury w miarę, ale ma wiać z południa. W planach od dłuższego czasu był Olsztyn, który pasuje do kierunku wiatru idealnie, więc nie pozostaje nic innego jak zacząć układać trasę i znaleźć chętnych na wspólny wyjazd.

    Z Łodzi startuje ze mną @sim_co i planujemy się spotkać około 8 rano w Nowym Dworze Mazowieckim z ekipą mazowiecką: @edicsson i @fenter. Ja znając swoje możliwości proponuję wyjazd z Łodzi o 2 rano, ale @sim_co twierdzi, że jak wyjedziemy o 3 rano to spokojnie wystarczy. Ostatecznie ruszamy z Placu Wolności z małym, 15 minutowym opóźnieniem. Na szczęście udaje się sprawnie wydostać z Łodzi, ruch zerowy i większość świateł wyłączonych. Jeszcze kawałek za Łodzią jedziemy głównie koło siebie gadając, ale później tempo jest na tyle wysokie, że skupiam się na trzymaniu koła. Jedzie się bardzo dobrze krajówką do Łowicza - dobry asfalt i większość trasy z szerokim poboczem. Za Łowiczem zjeżdżamy na boczne drogi, ale w większości nie ma tragedii jeżeli chodzi o ich jakość, ale niestety pojawia się coraz gęstsza mgła i czym bardziej zbliżamy się do Wisły tym bardziej spada temperatura w pewnym momencie osiąga 3-4 stopnie i już do samego Nowego Dworu nie chce wzrosnąć. @sim_co przez większą część trasy nadaje tempo i ostatecznie pod McDonaldem meldujemy się chwilę po 8 ze średnią prawie 30 km/h i zrobionymi 135 km z dwoma krótkimi parominutowymi przerwami. Na miejscu czeka już @edicsson i @fenter. Czas zjeść śniadanie i trochę się ugrzać. Za oknem mimo tego, że słońce już pojawiło się na niebie, temperatura zbytnio nie wzrosła, więc jakoś nikomu nie spieszyło się z opuszczaniem ciepłego lokalu. Ostatecznie ruszamy chwilę przed 9.

    Jedziemy dobrym tempem nadawanym przez @sim_co i @fenter głównie bocznymi drogami co by po drodze pozbierać jak najwięcej gmin do #zaliczgmine. Na szczęście stan dróg jest w większości bardzo dobry więc jedzie się przyjemnie, dodatkowo robi się coraz cieplej. W połowie drogi do Ciechanowa szybka przerwa, żeby zdjąć część ubrań. W Ciechanowie szybka wizyta pod zamkiem i udajemy się na hot-doga na stację. Na słoneczku siedzi się całkiem przyjemnie i przerwa trochę się przedłuża - ostatecznie ruszamy około 13 i planujemy następną przerwę w Mławie. I znowu jedziemy bocznymi drogami zwiedzając wioski i zbierając gminy. Niestety na jednym ze skrzyżowań @edicsson zalicza wywrotkę przez rozsypany na drodze szuter. Wyglądało to bardzo źle, ale że to twarda dziewczyna po chwili postanawia dojechać 30 km do Mławy na pociąg o własnych siłach. W Mławie stajemy na stacji benzynowej na przerwę - @sim_co wyjmuje z podsiodłówki magiczną maść, która w połączeniu z tabletkami przeciwbólowymi sprawia, że @edicsson postanawia jechać jednak do końca.

    Ruszamy DK7, a później drogami wzdłuż S7 w kierunku Nidzicy, gdzie czeka na nas @Twierdziel - kolega zapraszał nas w swoje okolice, więc przyjechaliśmy. Trochę już pewnie nie wierzył, że damy radę zrobić to jeszcze w tym roku, ale się udało. Z czasem nie jest już tak dobrze, więc musimy odpuścić wszystkie proponowane przez niego atrakcje - może innym razem się uda. Powoli zachodzi słońce i czuć, że robi się chłodniej, szczególnie, że drogi przebiegają głównie przez lasy. Robimy jeszcze szybką przerwę na założenie czegoś cieplejszego i jedziemy dalej. Gdy docieramy do Olsztyna jest już ciemno, więc odpuszczamy sobie zwiedzanie - skupiamy się na zaspokojeniu głodu przed długą podróżą pociągiem - czyli odwiedzamy McDonalda. Na szczęście mamy świetnego przewodnika - na przejazd przez miasto traci się mnóstwo czasu, gdy się go nie zna. Dzięki @Twierdziel do McDonalda, który jest obok dworca docieramy błyskawicznie i mamy jeszcze czas by zjeść spokojnie na miejscu. Średnia prędkość wyszła całkiem przyjemna - 29,2 km/h. Później już tylko na dworzec, gdzie już czeka pociąg - fajnie się złożyło, że wszyscy jechaliśmy w jednym wagonie. Ostatecznie w domu pojawiam się około północy.

    Dzięki wszystkim za towarzystwo, @Twierdziel fajnie było poznać - pewnie Cię jeszcze odwiedzimy ;)

    #rowerowyrownik #rowerowalodz #ruszlodz #wykoptribanclub #100km #200km #300km (nr 5) #zaliczgmine (+31)

    źródło: IMG_20191020_122435.jpg

    •  

      fajna trasa i ta srednia

      @jaavi666: dzięki! Trasa wyszła naprawdę fajna - bardzo przyjemnie się jechało, a jeżeli chodzi o średnią to zasługa @sim_co i @fenter

    •  

      @radoslaw-szalkowski: jak widzę te trasy w kształcie kreski i z wiatrem to na twarzy rysuje mi się iks de. Chociaż nie muszę na apke pogodową zaglądać.

    •  

      @poratujPan: Ta... bo prognoza zawsze się sprawdza i wiatr zawsze w plecy ;)

    •  

      @sim_co: to po co jeździcie te kreski? Przecież napisał w poście że chodzi o wiatr ( ͡° ʖ̯ ͡°) Nie wiem jakiej apki używasz ale na windy czy yr sprawdza się niemal w 100%

    •  

      jak widzę te trasy w kształcie kreski i z wiatrem to na twarzy rysuje mi się iks de

      @poratujPan: nie wiem czemu: ani nie ukrywałem faktu, że przy planowaniu trasy wziąłem kierunek wiatru pod uwagę (inna sprawa, że Olsztyn był dawno w planach), a po drugie praktycznie wszystkie długie trasy jakie jeżdżę wyglądają podobnie - jak chce się zobaczyć coś dalej niż 100 kilometrów od domu to jest to praktycznie jedyna możliwość, jechać jak najdalej i wrócić pociągiem (i nie zawsze w takich wypadkach można sobie pozwolić na taki luksus jak w tym wypadku - zazwyczaj pomysł wyjazdu rodzi się dużo wcześniej przed wyjazdem i wtedy pogoda jest w dużej mierze loterią).

    •  

      @poratujPan: > to po co jeździcie te kreski?

      Bo tak czasem lubimy? Sugerujesz, że prognozowany wiatr w plecy był decydujący? Ciekawa teoria... ;)

    •  

      Z czasem nie jest już tak dobrze, więc musimy odpuścić wszystkie proponowane przez niego atrakcje

      więc odpuszczamy sobie zwiedzanie

      @radoslaw-szalkowski: Średnia i dystans budzi mega respekt, ale jednak takie teksty trochę smucą moje rowerowo eksploracyjne serduszko :P ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      @poratujPan: Ale co jest śmiesznego w tego typu trasach z wiatrem w plecy i śledzenie apek pogodowych? Ja dosłownie w 95% czasu wybieram trasę na dany dzień zgodnie z wiatrem, albo aby mieć pod wiatr te leśne, zakryte odcinki, albo właśnie pociągiem pod wiatr w jedną stronę, z wiatrem rowerem w drugą. Jak ktoś jeździ dla jakiegoś treningu, dla cyferek to zapewne nie ma to znaczenia, ale do takiej bardziej turystycznej jazdy to nie ma przyjemniejszej opcji jak dla mnie.

      Sugerujesz, że prognozowany wiatr w plecy był decydujący? Ciekawa teoria

      @sim_co: Decydujący i kluczowy jeśli ja miałbym wybierać taką dłuższą, jednodniową trasę ( ͡º ͜ʖ͡º) I nie widzę w tym nic złego.

    •  

      dystans budzi mega respekt, ale jednak takie teksty trochę smucą moje rowerowo eksploracyjne serduszko

      @SnikerS89: niestety przy takim dystansie o tej porze roku każde zwiedzanie czy dłuższa przerwa sprawia, że musisz więcej czasu jechać po ciemku - i jak w lato nie ma z tym większego problemu, a czasami nawet lepiej jedzie się w nocy niż w upale w dzień, to teraz w nocy jest już bardzo zimno. No i długo jest ciemno :(

      Inna sprawa, że nasze zwiedzania trochę różnią się od twoich eksploracji, które szanuję i zawsze z przyjemnością oglądam z nich zdjęcia. Najważniejsze, żeby każdy jeździł jak mu odpowiada i z czego czerpie przyjemność.

      +: sim_co
    •  

      Najważniejsze, żeby każdy jeździł jak mu odpowiada i z czego czerpie przyjemność.

      @radoslaw-szalkowski: Oto słowo Pańskie! :)

      To bardzo ważna kwestia, żeby się szanować, bo każdy w tym sporcie może szukać czegoś innego, a moim zdaniem błędem jest ocena przez pryzmat własnych 'podniet' ;)
      Zasada w sumie nie odnosi się tylko do jazdy na rowerze, ale to już temat na dłuższą dyskusję...

      @SnikerS89: Ja też nie widzę w tym nic złego. Ostatecznie najczęściej robi się rundy ze startem i metą w miejscu zamieszkania, czyli zazwyczaj wiatr na całym dystansie się równoważy. Przy takich okazjonalnych wypadach na pewno ułatwia osiągnięcie celu, a nie jedziemy przecież sami - tylko grupą - która nie jest dobierana wg mocy w nogach, tylko raczej ze względu na inne kwestie.
      Jeśli chodzi o wyczyn, to są ustawki i regionalne wyścigi, że na pewno można czasem kogoś ujechać, albo częściej zostać ujechanym... są wachlarze, podwójne wachlarze, ranty i inne cuda - co kto lubi ;)

    •  

      Najważniejsze, żeby każdy jeździł jak mu odpowiada i z czego czerpie przyjemność.

      @radoslaw-szalkowski: Zgadza się, nie było moim celem przekonywać, że moja jazda jest bardziej słuszna ;) U was to raczej opcjonalny dodatek do roweru, u mnie to mam wrażenie, że czasami robi się odwrotnie i to rower jest dodatkiem do eksploracji xD

      Czasami zastanawia mnie jednak mimo wszystko jak to jest, że jedziecie przez pół Polski w fajne nowe tereny, z reguły tymi głównymi, nudniejszymi drogami, tempo wyśrubowane, bo szkoda czasu, a potem w takim przykładowym, ciekawym Olsztynie na mecie odhaczony jedynie Mcdonalds i dworzec główny ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @SnikerS89

      Hmm - tam kilka komentarzy wyżej było to wyjaśnione...

      No ale to może jeszcze raz - jak to wygląda np z mojej perspektywy:

      Trasa jest ułożona pod kątem jakości dróg, ruchu na nich, punktów na odpoczynek, atrakcji i pewnie brane są pod uwagę gminy - dla tych którzy zbierają - ja np nie zbieram, ale nie przeszkadza mi to. Tu pewnie @radoslaw-szalkowski jeszcze może coś dodać, bo to on zazwyczaj trasę ustala.

      Druga rzecz, to plany planami, a proza życia swoje. Czyli można sobie planować, żeby zobaczyć to, czy tamto, pojechać tu, czy tam, ale kiedy masz 'niedoczas' i wykupione bilety na pociąg powrotny, to sorry trzeba obcinać plan. Rodzina, praca, takie czy inne obowiązki. Ja w wakacje nie zdążyłem na pociąg powrotny z Gdyni do Łodzi i zamiast bezpośredniego połączenia miałem 2 przesiadki. Zamiast być w domu w okolicach północy, to byłem o 7 rano. Serdecznie nie polecam.

      Podsumowując - jeśli ktoś chce się tłuc na szosówce po dziurach, szutrach i często zatrzymywać się, oglądać atrakcje te, czy inne - w razie obsuwy czasowej wrócić następnego dnia, czy jeszcze później - w porządku - jak najbardziej rozumiem, szanuję... ale to już bez mojego udziału.

      Mnie bardziej interesuje ten aspekt sportowy wyprawy - cel, sama przygoda, liczby, mniej ciekawostki na trasie. Ale na pewno są osoby, które mają wskazówkę przechyloną w drugą stronę, co nie przeszkadza nam jechać razem. Może mnie coś ominęło, kilka takich tripów już było, ale nie słyszałem, żeby ktoś narzekał - i o to w gruncie rzeczy chyba chodzi ;)