•  

    Kilka miesięcy temu wlokłem się autostopem po zachodniej części Rosji, przeplatając to podróżami pociągiem. Podczas jednej z przejażdżek poznałem Dmitrija, potem tak się potoczyły losy, że zaznajomiono mnie również z jego rodziną. Wymieniliśmy się numerami, wysłałem na jego prośbę pocztówkę do jego krewnych w Kazachstanie. I w zasadzie epizod ten mogłaby się tutaj zakończyć – wszak w 99% osoby, które spotkaliśmy podczas kilkutygodniowych wyjazdów autostopowo – kolejowych zawsze zostają w naszej pamięci jako epizod podróży, później często zresztą stają się zapomniane. Tym razem jednak historia ma swoje rozwinięcie.

    - Cześć, słuchaj mam sprawę. Pamiętasz jak się ostatnio widzieliśmy? Mówiłeś, że lubisz rosyjską kapelę Звери i masz nadzieję, że dane będzie Ci kiedyś być na ich koncercie. No i właśnie niedługo będą tutaj niedaleko nas. Nie chciałbyś przyjechać? - zatelefonował do mnie Dmitrij, korzystając z What's App..Głupotą byłoby nie skorzystać z takiej okazji, więc nie wahałem się ani chwili. I w ten oto sposób, drogie mireczki i mirabelki znalazłem się na koncercie w jednym z rosyjskich театр эстрады .Niby nic niewielkiego, być może nie wartego odnotowania w formie wpisu na Wykopie, jednak zawsze jestem o coś bogatszy. A przechodząc do meritum swojego wpisu – jak to dobrze, że pojęcie życzliwości i zwykłej ludzkiej uprzejmości często nie zna takiego słowa jak „granica państwowa”.

    Niestety życzliwość często wiąże się z mniejszymi bądź większymi niefrasobliwościami. I za takie należy uznać moje postępowanie – chcąc być miłym i odwdzięczyć się rodzinie Dmitrija do Rosji jechałem z plecakiem pełnym magnesów z motywem naszej Ojczyzny oraz Szczecina, dodatkowo załadowanym polskimi słodyczami. Jakież było moje zdziwienie kiedy kilka dni temu w jednym z rosyjskich sklepów ujrzałem nasze Ptasie Mleczko, które również przywiozłem jako prezent. Zważywszy na to, że jednak jego cena – w przeliczeniu z rosyjskiego rubla około 25 złotych – powoduje, że mimo wszystko podarek należy uznać za udany. A oprócz tego gdzieś tam za naszą wschodnią granicą od kilku dni są fani naszych polskich słodyczy – zwłaszcza Baryłek i Torcika Wedlowskiego, które wiodły prym w torbie, którą wiozłem do Rosji.

    #gzagalwpodrozy --> mój tag poświęcony głównie historiom z podróży.
    #ciekawostki #zwiedzajzwykopem #podrozujzwykopem #rosja #podroze #ciekawostki #autostop #ciekawehistorie

    A historię Dmitrija i jego rodziny opisywałem kilka miesięcy temu – dokładnie rzecz ujmując tutaj. Wczoraj "Здравствуйте", dziś już znowu polskie "dzień dobry". A wpis zakończę stwierdzeniem До скорой встречи czyli do zobaczenia wkrótce - choć w przeciwieństwie do piosenki nie mam tutaj na myśli motywu miłosnego :)

    źródło: youtube.com