•  

    Nikt nie skruszył Skały z Brockton
    Rocky Marciano
    Był za niski, za lekki, miał za mały zasięg ramion. Nic sobie z tego nie robił. Został mistrzem świata w wadze ciężkiej. Więcej – nie przegrał żadnej walki, a prawie wszystkich rywali znokautował. Taki był Rocky Marciano

    Urodził się 1 września 1923 roku w Brockton, w stanie Massachusetts, w rodzinie włoskich emigrantów. Nazywał się Rocco, Francis Marchegiano. Zmienił nazwisko, kiedy ringowi prezenterzy mieli problem by je wymówić. Pierwszy pseudonim, wymyślony przez członka jego ekipy, to Rocky Mark. Ale Rocco uznał, że Marciano brzmi bardziej po włosku. Pod tym nazwiskiem chłopak z Brockton przeszedł do historii sportu. Zasłużył na to jak mało kto.

    I tak padali na deski
    Mały Rocco grał w bejsbol i futbol, jak każdy amerykański chłopak. Nie myślał o boksie. Pojawił się na ringu dopiero w 1943 roku, kiedy dostał powołanie do armii. W amatorskiej walce kopnął jednak rywala, walka zakończyła się skandalem. Rocco zniechęcił się do boksu. Próbował dostać się do rodzinnego zespołu bejsbolowego Chcago Clubs, ale byl zbyt za słaby. Co innego w boksie. Tu nie miał sobie równych, ale niektórzy i tak w niego nie wierzyli, bo był niższy i lżejszy od rywali. Był za to agresywny, nieustępliwy, prawdziwy twardziel. Nazywano go ,, Skałą z Brockton,, – Mieszkańcy rodzinnego miasta zawsze stali za nim murem, jeździli za nim na walki. A on bił wszystkich. Nokautował. Rywale byli coraz mocniejsi, a i tak padali na deski.

    Płakali jak dzieci
    26 października 1951 roku zmierzył się z Joe Louisem. Żyjącą legendą. Rocky miał w tedy na koncie 37 walk, z których 32 wygrał przez nokaut. Louis nie był już wielki, najlepsze lata kariery były już za nim. Marciano nie chciał tej walki, bo Joe był jego idolem i przyjacielem. A przyjacielem obydwu pięściarzy był Lou Duva, słynny promotor i trener. Tak wspomina on wydarzenie sprzed lat. – Rocky kochał Joe Louisa, Joe był osobowością. Zawsze grzeczny, zawsze miał czas dla kibiców, dla dzieciaków. Ale żył szybko, lubił hazard, inwestował niestety nie zawsze ze szczęściem. Wpakował się w tarapaty finansowe i błagał Rocky'ego by ten z nim walczyła, bo potrzebował pieniędzy. Rocky nie chciał o tym słyszeć, ale w końcu uległ. Wygrał w ósmej rundzie, ale starał się nie zrobić Louisowi krzywdy, mimo gigantycznej przewagi, bo Joe byl
    ale starał się nie zrobić Louisowi krzywdy, mimo gigantycznej przewagi, bo Joe byl nieprzygotowany, zaniedbany. Wszedłem do ich szatni po walce. Siedzieli obok siebie, bark w bark. Płakali jak dzieci. Trudno było uwierzyć własnym oczom. Tacy mistrzowie. Nigdy tego nie zapomnę.

    Co ja tu kur robię
    Rok później Marciano mierzył się w Filadelfii z Jerseyem Joe Walcottem. Stawka była gifentyczna – mistrzostwo świata w kategorii ciężkiej. Rocky orzegrywal, nie dawał sobie rady z mistrzem. W 13 rundzie znokautował Walcotta. Rywal stracił przytomność. – Marciano był fenomenem – twierdził Duva. – Siła jego ciosu była niewiarygodna. Rywali nieprzytomnych wywożono do szpitala. Jeden z nich stracił przytomność zanim upadł na ziemię. Rocky był znakomitym bokserem, ale i jednym z najwspanialszych ludzi jakich znałem w swoim długim życiu. Sypiał w moim domu, jadał u mnie. Przyjaciel. Dlaczego to akurat on był najlepszy w historii tego sportu? Dlaczego nie przegrał żadnej cholernej walki? Bo miał mentalność mistrza. Opowiadał mi, że kiedy wylądował w końcu na deskach i usłyszał jak sędzia go liczy, powiedział sam do siebie ,,Co ja tu kur** robię? Nigdy więcej,, . Rocky wychodził do ringu z jedną myślą: wygrać. W boksie nie można inaczej. Tytuł bronił tylko sześć razy. W rewanżu znokautował Walcotta w pierwszej rundzie. Bliski porażki i utraty tytułu był w rewanżowej walce z Ezzardem Charlesem. Nos miał rozbity tak bardzo, że ludzie z jego narożnika nie potrafili powstrzymać krwawienia. Doktor wypuścił go do ósmej rundy, ale zapowiedział że będzie uważnie obserwować wydarzenia. Jaka była odpowiedź Rocky'ego? Szybko znokautował rywala. Po raz ostatni walczył w 1955 roku na Yankee Stadium w nowojorskim Bronksie. Był w tarapatach, leżał na deskach, ale i tak znokautował Archiego Moore'a. W telewizji to wydarzenie oglądało 400 tyś Amerykanów.

    Pogoda była zła
    W kwietniu oficjalnie ogłosił zakończenie kariery. Miał 32 lata, chciał spędzać więcej czasu z rodziną. Po latach pomyślał nawet o powrocie do bosku. W 1959 roku rozpoczął nawet przygotowania. Przerwał je po miesiącu po walce, w której Szwed Ingemar Johanson odebrał tytuł Floydowi Pattersonowi. W krotce po tym Rocky'emu zaproponowano walkę z młodym Cassiusem Clayem, czyli późniejszym Muhammadem Alim. Propozycji nie przyjął, odrzucił 2mln dolarów gaży!

    30 sierpnia 1969 roku rozmawiali z Duva po raz ostatni. – ,,Dobra widzimy się jutro,, tak Rocky skończył nasze spotkanie. – wspomina Duva. Marciano wybierał się niewielkimi samolotem do Iowa. Miał szybko wrócić, bo przyjaciele czekali na niego z przyjęciem urodzinowym (1 września kończył 46 lat). Była zła pogoda, pilot niedoświadczony. Samolot rozbił się pod lotniskiem.

    Bilans walk: 49 wygrane w tym 43 przez ko, 0 porażek 7 wygranych walk o tytuł.
    #boks #sport #historia

    źródło: 77d49b8d8d9514a7959762e2020b8322.jpg