•  

    Jadę autem drogą wojewódzką 833, noc, prędkość ok. 60km/h. Nagle zauważam przed sobą auto bez tylnych świateł które skręca w polną drogę bez kierunkowskazu. Nie udaje mi się wyhamować i uderzam lekko w tył.
    Z uderzonej Skody Ocatvii Kombi wysiada typowy Janusz (tak będę go nazywał dalej) z wielkim brzuchem i wąsiskami niczym u Piłsudskiego. Janusz wyskakuje do mnie z mordą, "co Ty robisz", "ślepy jesteś" itd. Tłumaczę, że nie zauważyłem i spokojnie proponuję zjazd na pobocze. Janusz przystaje na propozycję.
    Wysiadamy z aut. Oglądamy szkody. U mnie lekkie wgniecenie przedniego zderzaka i urwana tablica rejestracyjna, szkody niewielkie. U Janusza wybita prawa lampa i lekko wgnieciona karoseria. Przepraszam naszego bohatera jeszcze raz i proponuję spisanie oświadczenia o mojej winie. Janusz początkowo zgadza się na propozycję. Wyciągam ze schowka wzór oświadczenia (nauczony doświadczeniem wożę w aucie dwa egzemplarze na wszelki wypadek) i zaczynam wypełniać. Janusz poszedł do żony (nazwijmy ją Grażyna), która również wysiadła z auta, na konsultację.
    Jestem w trakcie pisania, kiedy podchodzi do mnie Janusz i stwierdza że on jednak nie chce oświadczenia tylko wzywamy policję. Słyszałem ich rozmowę podczas której stwierdzili, że jak przyjedzie policja to oni więcej dostaną z OC, nie wiem skąd ten pomysł, pewnie tak mówili w TV Trwam. Próbuję przekonać Janusza że nie ma sensu, że stracimy tylko czas, ale Wąsal jest nieugięty.
    Przyjeżdża policja. Pytają nas na osobności o przebieg zdarzenia. Janusz i Grażyna opowiadają swoją wersję i triumfalnie patrzą w moją stronę. Moja kolej. Tłumaczę panom antyperspirantom, że nie zauważyłem skręcającego auta ponieważ jechało bez tylnych świateł i kierunkowskazu. Pokazuję nagranie z rejestratora. Panowie uważnie studiują nagranie. Werdykt: wina Janusza, jazda na światłach do jazdy dziennej w takich warunkach jest niedopuszczalna.
    Janusz wścieka się i krzyczy na wszystkich dookoła, jest czerwony jak po wypiciu litra siwuchy. Po chwili uspakaja się i przyjmuje mandat. Mina Państwa jest bezcenna, unikają kontaktu wzrokowego ze mną. Podchodzę triumfalnym krokiem i mówię: "Świetny pomysł z tym wezwaniem policji, nie wiem jak się Państwu odwdzięczę". Janusz i Grażyna bez słowa wsiadają do auta, włączają światła mijania i odjeżdżają do swojej zagrody. Ja mam wymianę zderzaka w serwisie na koszt owych Państwa.
    Wniosek: nie warto być zbyt pazernym. Kurtyna.

    #pasta #stopcham #polskiedrogi

Gorące dyskusje ostatnie 12h