•  

    ZE SKRAJNOŚCI W SKRAJNOŚĆ - BROŃ W PRZEDSZKOLACH

    Temat wyszukały feministki i tu się nic nie zmienia - nadal ich nie cierpię. Natomiast w tym wypadku po prostu uważam tak samo. O ile nie mam ochoty by po szkołach i przedszkolach biegały tęczowe przebierańce i uczyły obsługi wibratora, tak również uważam, że przedszkolaki mogą mieć inne zajęcia, niż odwiedziny grupy rekonstrukcyjnej, która pokaże im jak załadowywać karabin, czy rzucać granatem. Swoją drogą, lekcje historii w szkołach to w miażdżącej większości historia wojen i historia rządów, władzy, itp. Ile czasu poświęcone jest czemuś innemu jak np. na zapoznanie się z historią wynalazców, którzy pozytywnie odmienili losy świata? I jeśli o historii i dzieciach mowa - historia orląt lwowskich czy małych powstańców warszawskich - posyłanie dzieci na linie walki, to strasznie tragiczna historia, a nie żaden powód do narodowej dumy.

    #polska #przedszkole #szkola #bron #neuropa #4konserwy #feminizm #bielskobiala #slask #historia #historiapolski #lwow #powstaniewarszawskie #lgbt #nauka #wynalazki #patriotyzm #wojna #wojsko #rekonstrukcjahistoryczna #edukacja #edukacjaseksualna

    •  

      @adam-antoszewski:
      1 po pierwsze żadni edukatorzy z pontona czy dowolnej innej organizacji nie będą po przedszkolu z wibratorem latać.
      Będzie DOKŁADNIE odwrotnie.
      Będą uczyć że dziecko ma prawo do prywatności, do posiadania stref ciała których dotykać innym nie wolno. że inni ich do żadnych czynności zmuszać nie mogą itp itd.

      A tutaj mieliśmy militarnych przebierańców o kwalifikacjach jak losowa grupa gejów spod klubu zabrana do przedszkola. Co więcej - ci militaryści są "przy okazji" skrajnymi prawakami, którzy "edukację patriotyczną" będą wychowaniu seksualnemu przeciwstawiać.

    •  

      @graf_zero:
      1 po pierwsze żadni edukatorzy z pontona czy dowolnej innej organizacji

      O jakie ładne słowo edukatorzy. To trochę tak jak z OMZRiK - brzmi bardzo oficjalnie, zwłaszcza jak użyte w jednym zdaniu w zestawieniu z innymi instytucjami. Można wręcz pomyśleć, że to jakaś agenda rządowa. A tymczasem jest kierowana przez przestępcę-uciekiniera, który w Polsce ma do odbycia czas za kratami.

      Będą uczyć że dziecko

      Będę uczyć m.in. takich rzeczy jak to, że dziecko powinno wybrać sobie jeszcze przed testem na koniec podstawówki jedną ze 100 płci i, że ma chodzić na parady równości, itd.

      A tutaj mieliśmy militarnych przebierańców o kwalifikacjach jak losowa grupa gejów spod klubu zabrana do przedszkola. Co więcej - ci militaryści są "przy okazji" skrajnymi prawakami, którzy "edukację patriotyczną" będą wychowaniu seksualnemu przeciwstawiać.

      No jakbym był dyrektorem jakieś placówki oświatowej tych gości też bym nie wpuścił. Sorry. Zarówno używanie broni jak i wojna to ostateczność, a nie coś normalnego z czym powinno się oswajać wszystkie małe dzieci w placówkach oświatowych.

    •  

      @adam-antoszewski: Ja akurat dałem przykład Pontona, bo to autentyczna sprawdzona organizacja seksedukacyjna. Odnieś się do niej a nie dawaj za przykład szczujnię oszusta (OMZRiK).

      Btw - znajdź polski przykład seksedukacji przedszkolaków tak nieodpowiedzialnej jak te zabawy z bronią.

    •  

      @graf_zero: Uważam, że każda seksedukacja przedszkolaków to nieodpowiedzialność. Menarche, pierwsza miesiączka występuje w wieku około 13 lat, więc po pierwsze nie widzę powodu żeby seksedukować przed 11-12 rokiem życia, a po drugie uważam, że leży to przede wszystkim w gestii rodziców, a nie szkoły.

    •  

      @adam-antoszewski: Jak nauczysz dziecko że księdzu nie daje się ciumka, oraz że nie jest tak że każda 8 latka przed komunią daje sobie sobie rękę w majtki wkładać?

      Przykład księdza dałem tylko dlatego że znamy opisy wydarzeń. Równie dobrze może to być wujek, trener itp...

      A jak w szkole/przedszkolu nie zaczniesz to nauczy ich sexedukatorka na snapchacie, bez obaw..

    •  

      @graf_zero: To można podpiąć pod nauczanie przez rodziców o zachowaniu ostrożności jako takiej, oraz ograniczonego zaufania, a także kontrola rodzicielska dostępu do internetu itp., a nie od razu cały zestaw seksedukacyjny.

    •  

      Nie mogę edytować - oczywiście miało być w jednym z komentarzy będĄ uczyć

    •  

      @adam-antoszewski: Nie, nie można.

      Seksualność człowieka jest na tyle kompleksową dziedziną życia że nie możesz jej wcisnąć pomiędzy "uważaj na przejściu" i "na rowerze zakładaj kask".

      Sugerowanie że w tej kwestii rodzice są tak kompetentni co do zakresu wiedzy jest jak uznanie że rada dla osoby w depresji "idź pobiegać" jest własciwa.

      Taka najprostsza sprawa.
      Kiedy i jak nauczyć dziecko o masturbacji?
      Jak nie zrobisz tego odpowiednio wcześnie to zdasz je na łaskę księdza albo kolegów...

      +: bacaa90
    •  

      To można podpiąć pod nauczanie przez rodziców o zachowaniu ostrożności jako takiej, oraz ograniczonego zaufania, a także kontrola rodzicielska dostępu do internetu itp., a nie od razu cały zestaw seksedukacyjny.

      @adam-antoszewski: tylko w dużej części rodzin to nie działa. W jednych panuje pruderia, w innych patologia, w jeszcze innych apatia i brak zainteresowania tematem, wreszcie w wielu zwykła ignorancja w tych kwestiach. To samo tyczy się ograniczenia dostępu do internetu. Przesuwanie odpowiedzialności na rodziców, którzy często nie tylko nie mają kwalifikacji, ale wręcz ze swoją niewiedzą mogą negatywnie wpłynąć na edukację seksualną dziecka, to właśnie to, co działo się do tej pory. Jaki mamy tego efekt? Wróć na początek komentarza, aby się dowiedzieć.

    •  

      @graf_zero: Menarche, pierwsza miesiączka występuje w wieku około 13 lat, więc po pierwsze nie widzę powodu żeby seksedukować przed 11-12 rokiem życia.
      @adam-antoszewski:

      Jakie około? Cała moja żeńska cześć klasy, w podstawówce, dostała okres do 11 r.ż, co wymusiło na katechetach (bo to oni prowadzili przedmiot pt. "przystosowanie do życia w rodzinie") przeprowadzenia z nami rozmowy o pszczółkach i kwiatkach ( ͡° ͜ʖ ͡°) oraz o tym, ze boli nasz brzuch przez grzech Ewy.

      Czego ludzie boją sie w edukacji seksualnej? Ze ciężej będzie manipulować dziećmi? Że dziecko, o zgrozo, dowie się co to łechtaczka? Że wagina, to nie brzoskwinka, zakazane miejsce etc.
      Nikt nie wręczy przedszkolakowi wibratora, ani kulek analnych. Nie powie do Jasia, że jest od dzisiaj Małgosią. Powie, ze moze lubić dziewczynki, a może lubic chłopców i żaden z tych wariantów nie jest zły.

    •  

      Powie, ze moze lubić dziewczynki, a może lubic chłopców i żaden z tych wariantów nie jest zły.

      @Slover: No i pięknie i mamy indoktrynacje ideologią LGBT! I właśnie dlatego muszą przebierańcy dzieciom granaty wręczać!! Bo inaczej ojczyzna umrze!

      +: bacaa90
    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @graf_zero:
      Sugerowanie że w tej kwestii rodzice są tak kompetentni co do zakresu wiedzy jest jak uznanie że rada dla osoby w depresji "idź pobiegać" jest własciwa.

      @shiromaru: tylko w dużej części rodzin to nie działa.

      Aha to ze względu na to, że np. 5 na 100 rodziców jest niekompetentnych, to państwo ma wszystkim włazić do domów / w kompetencje spraw rodzinnych? Niezły totalitaryzm.

      @Slover: dostała okres do 11 r.ż

      Wyjątek od reguły. Zdecydowana większość dziewczynek dostaje okres między 11 lat i 9 miesięcy a 14 lat i 3 miesiące. To, że 1 na 100 przypadków dostanie wcześniejszej nie znaczy, że pozostałych 99 ma być przedwcześnie seksualizowana przy pomocy instytucji państwowych i na dodatek powiedzmy przed tym nawet 10,5-11 rokiem życia - gdzieś na początku podstawówki czy właśnie w przedszkolu.

      Ale wy lewacy uwielbiacie wszystkich zrównywać w dół.

      P.S. Powie, ze moze lubić dziewczynki, a może lubic chłopców i żaden z tych wariantów nie jest zły.

      Tak, tak, homoseksualne zboczenia seksualne wcale nie są złe, tak sobie wmawiaj jak musisz, ale nie mojemu potomstwu.

    •  

      @adam-antoszewski:

      Aha to ze względu na to, że np. 5 na 100 rodziców jest niekompetentnych, to państwo ma wszystkim włazić do domów / w kompetencje spraw rodzinnych? Niezły totalitaryzm.

      Dobrze wiesz, że nie tylko o niekompetencje chodzi, ale też o inne czynniki, które już wymieniłem (a nie dodałem takich jak np. brak czasu czy wstyd związany z tematem z obu stron). Nie wiem skąd wziąłeś te liczby, ale ja przedstawię nieco inny wymiar:

      Prawie 50% polskich nastolatków czerpie wiedzę o seksie i antykoncepcji od rówieśników, a ponad 70% młodzieży twierdzi, że chciałoby czerpać tę wiedzę od rodziców

      źródło: magazyn polki.pl za (Centrum Badania Opinii Społecznej, "Postawy i zachowania młodych Polaków", Warszawa 2008).

      Chciałbym wierzyć, że sytuacja aż tak bardzo poprawiła się od 2008 roku, ale jestem realistą.

      Gdyby problem rzeczywiście dotyczył jedynie ok. 5% społeczeństwa, to wątpię, aby ktokolwiek uważał powszechną edukację seksualną za rzecz potrzebną. Problem istnieje, jest poważny i będzie narastał, bo przemiany społeczno-kulturowe zachodzą niezależnie od tego, czy rodzic zdaje sobie z nich sprawę, czy też nie. I skoro statystycznie rodzice są zbyt twardogłowi, aby to zrozumieć, to odgórne rozwiązanie jest potrzebne. Jest to sytuacja analogiczna do obowiązku szczepień.

      Moje córki (3 i 5) doskonale już wiedzą, że dzieci nie wychodzą z kapusty ani od bociana (same o to pytały), wiedzą też, że nikt nie ma prawa dotykać ich w niektórych okolicach bez ich zgody (o tym poinformowałem ich z własnej inicjatywy). Mimo wszystko chętnie wyślę je na zajęcia z edukacji seksualnej, jeśli będę miał taką możliwość, bo, choć staram się stale poszerzać własną wiedzę w tym temacie, to wiem, że osoby odpowiednio wyszkolone zrobią to lepiej ode mnie.

    •  

      _Tak, tak, homoseksualne zboczenia seksualne wcale nie są złe, tak sobie wmawiaj jak musisz, ale nie mojemu potomstwu.
      @adam-antoszewski:

      XD

    •  

      @shiromaru: Gdyby problem rzeczywiście dotyczył jedynie ok. 5% społeczeństwa, to wątpię, aby ktokolwiek uważał powszechną edukację seksualną za rzecz potrzebną. Problem istnieje, jest poważny i będzie narastał, bo przemiany społeczno-kulturowe zachodzą

      Największy problem jaki istnieje, jest poważny i będzie narastał i jest związany z przemianami społeczno-kulturowymi, to tragicznie niska rozrodczość polskich kobiet. Ale zgadnij co, nie mam pomysłów typu na siłę od przedszkola je indoktrynować, że mają urodzić 3-kę dzieci i dostaną order. Nie każdy musi mieć dzieci, trudno. I tak samo nie każdy musi przekazać dobre rzeczy dzieciom, też trudno. Ale państwo nie jest od tego, żeby ciągnąć wszystkich za rączkę we wszystkich dziedzinach, i wyręczać w też takich jakby nie patrzeć podstawowych sprawach, i stawać się państwem totalitarnym. Niektóre rodziny przetrwają, inne nie, proste.

Gorące dyskusje ostatnie 12h