•  

    #programowanie #pracait #ankieta #ciekawostki

    W sumie to zastanawia mnie jaki macie "workflow", bo osobiście jestem typem, który potrzebuje częstych "context switchy" podczas pracy. Bordo na wykopie znikąd się nie bierze ( ͡° ͜ʖ ͡°) Generalnie wbrew wszelkim pozorom moja efektywność jest najlepsza gdy po chwili klepania linijek mykam gdzieś na wypok albo gdziekolwiek na chwilę a potem wracam klepać dalej.

    Po pierwsze mnie to relaksuje mentalnie, po drugie zapewnia mi automatyczny "second thought" na temat tego co przed chwilą napisałem, bo wtedy wyłapuję 95% głupich błędów (robiąc praktycznie pair programming samemu) - to jest jeden z sekretów moich czemu moje ficzery tak rzadko się wysrywają.

    Jak jestem tego pozbawiony to bardzo szybko się męczę umysłowo i wbrew wszelkim pozorom moja efektywność oraz kreatywność dosyć mocno spadają. Pozbawienie mnie tego byłoby strzałem w stopę, bo po pierwsze najpierw by mi spadła wydajność a tydzień później spadłyby papiery na stół, bo tak męczący jest dla mnie brak odskoczni i próby utrzymania ciągłego stanu skupienia.

    Ostatnio jestem czasem wystawiany na takie warunki z racji pracy trochę "w terenie" z trudnym dostępem do odskoczni i zauważyłem, że wszystko idzie wtedy jak po grudzie. Natomiast mój kierownik był zdziwiony, że jestem w stanie tak bez żadnego wysiłku "wywłaszczać wątki" i zmieniać jeden na drugi czasem dosłownie co minutę a potem wracać do roboty jakby się nic nie stało, bo on musi kompletnie odciąć się od świata na kilka godzin a jakiekolwiek wybicie go z "transu" sprawia, że zaczyna się gubić i nie wie co robił przed chwilą - ja zaczynam się gubić jak za długo patrzę w ten sam fragment kodu zamiast zrobić po prostu miękki reset na chwilę i potem spojrzeć jeszcze raz.

    Jaki macie styl pracy?

    • 23 głosy (24.73%)
      Mogę się gapić w kod przez 8 godzin bez przerwy
    • 70 głosów (75.27%)
      Potrzebuję się resetować co jakiś czas
    •  

      @mrooczilla: No ostatnio dostałem ofertę w firmie gdzie mają z tego co mówili mocne obwarowania bezpieczeństwa, więc są praktycznie odcięci od internetu. Jakby im tam wpadł jakiś śmierdzący babol to by był armageddon (aczkolwiek doświadczenie pokazuje, że szansa na to, że akurat programista otworzy jakiegoś scam maila czy coś w ten deseń jest bliska zeru - zawsze jakiś użytkownik niewykwalifikowany powodował rozjebanie sieci jak już).

      I jak o tym usłyszałem, to się zacząłem zastanawiać czy w ogóle byłbym w stanie coś takiego wytrzymać i tym bardziej się zacząłem zastanawiać ile osób jest w ogóle w stanie coś takiego wytrzymać, że mają kim ten kod klepać. Bo jak dla mnie to praca w nieakceptowalnych warunkach porównywalnych do łagru. Dosłownie przemoc psychiczna xD

      Osobiście bym zrobił prędzej maszynę wirtualną z IDE na jakimś ładnie opiaskownicowanym serwerze i łączył się do niej lapkiem przez jakiś zabezpieczony pulpit zdalny, zaś co na lapku to wyjebane.

    •  

      @Khaine: w takich miejscach kod jest bardzo stary i tempo jego rozwoju jest wolne.
      pracowalem tak. i tam jest tak ze wszyscy robia context switche. ciagle kawerka, obiad, papieros itd.

      cos za cos. ja po paru latach odszedlem bo doszedlem do wniosku ze mi za dobrze, to poczatek mojej kariery i gowna sie naucze.

    •  

      ze mi za dobrze

      @mrooczilla: W miejscu bez neta za dobrze gdzie nawet nie można się dobrze mentalnie odświeżyć bez opuszczania budynku? xD Równie dobrze by mnie mogli zamknąć w pierdlu. Zresztą - stack, youtube, czasem nawet żeby znaleźć rozwiązanie problemu się błądzi po googlu w bardzo dziwne miejsca aby na jakimś krzakowatym gównoblogu odnaleźć jakiegoś hinta, który się potem potwierdza.

      Nie wyobrażam sobie aby prywatny "endpoint" programisty był w taki sposób obwarowany, bo to przecież nie da się pracować. Pulpit zdalny do maszyny wirtualnej w piaskownicy i tyle. Na bank da się to zabezpieczyć w taki sposób aby co najwyżej lapka szlag trafił z bardzo niewielką szansą, że rozlezie się gdziekolwiek dalej - co najwyżej do VMa.

    •  

      @Khaine: no ja miałem ze sobą swój telefon z muzyką offline, ale wtedy (nie wiem jak teraz) były miejsca gdzie trzeba było zdawać takie rzeczy. nośniki, etc.

      bezpieczeństwo informacji interesem firmy.

Gorące dyskusje ostatnie 12h