•  

    #anonimowemirkowyznania
    Często można usłyszeć w różnych mediach "brakuje specjalistów od...".

    Jestem jednym z tych, którzy dali się wrobić w wąską specjalizację. W 2005 r. zainteresowałem się stworzoną około 5 lat wcześniej, modną od wtedy około 3,5 roku nową grupą technologii rozwiązujących rzeczywisty problem z wysokim kosztem transferu dużych plików przez sieć. Technologie te spodobały się bardzo ludziom łamiącym prawo, na pewno wielu z was używało programów opartych na nich, ale było w nich widać przyszłość poza nielegalnymi zastosowaniami. Zrezygnowałem z prawie wszystkiego w życiu, żeby rozwijać się w tym kierunku. Poznałem m.in. w bardzo zaawansowanym stopniu teorię grafów i sieci komputerowe, w ponadprzeciętnym algebrę abstrakcyjną, liniową i kryptografię, w podstawowym programowanie (C++, MFC, WinAPI). Prawie całkowicie zrezygnowałem z kontaktu z ludźmi, potraciłem znajomych. Gdy byłem wystarczająco dobry, zacząłem wykonywać różne zlecenia dla startupów, zarówno polskich, jak i zachodnich, jednocześnie przy tym przeznaczając pozostały czas na naukę i przez pewien czas było super.

    Zaczęły pojawiać się na rynku inne rozwiązania tego samego głównego problemu, oparte przede wszystkim na tym że łącza internetowe stały się szybsze, a nie rozwiązujące dzięki jakimś "magicznym" topologiom. Na wysokim poziomie abstrakcji, tym biznesowym, rozwiązywały ten sam problem, na niskim, tym technicznym, były zupełnie czym innym. Te nowe były "głupie", oparte właściwie na zwykłym HTTP, ale bardzo wyskalowane przez co pomimo marnowania ogromnej ilości transferu sieciowego dla użytkownika działały podobnie sprawnie.

    Myślałem, że obydwa rozwiązania będą istniały jednocześnie, np. dlatego że technologie, w których się specjalizowałem dopuszczały także mniejszych graczy do rynku, a te nowe wymagały albo bycia jednym z największych graczy (wielkości Google'a czy Amazona), albo płacenia komuś wielkiemu. Dodatkowo te technologie, którymi się zajmowałem, miały w naturalny sposób ochronę przed cenzurą, a te nowe dawały pełną kontrolę operatorom. No i te moje były technologicznie bardziej skomplikowane.

    Ale w pewnym momencie (zauważyłem w 2012 r.) ludzie zaczęli oczekiwać, żeby dostarczać dane też smartfonom, a nie komputerom. Później smartfony stawały się coraz ważniejsze, komputery coraz mniej ważne. A grupa technologii, którą się zajmowałem, działała bardzo słabo na urządzeniach niepodłączonych do zasilania lub mających łącze z limitem wysyłania danych i problem nie miał żadnego rozwiązania, bez przejścia na infrastrukturę opartą na wielkiej sieci serwerów, czyli np. te nowe technologie. Wcześniej nie było smartfonów i można było go zaniedbać, teraz już nie.

    W związku z powyższym w drugiej połowie 2015 r. okazało się, że moje umiejętności są na rynku już prawie niepotrzebne, a z pracą na uczelni z różnych powodów nie chcę mieć nic wspólnego.

    Nie mam teraz ani potrzebnej na rynku wiedzy (bo moja stała się niepotrzebna), ani nie osiągnąłem w życiu nic innego (bo ze wszystkiego innego w życiu zrezygnowałem, żeby uczyć się tych technologii, a później pracować przy nich i jednocześnie się rozwijać).

    Nigdy więcej nie dam się wrobić w wąską specjalizację.

    #przegryw #technologia #informatyka

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie