•  

    Protesty w Iranie

    W piątek irański rząd ogłosił podwyżkę cen benzyny. W efekcie w co najmniej 53 miastach ludzie wyszli na ulice. Siły bezpieczeństwa natychmiast przystąpiły do pacyfikacji, zabijając przy tym najprawdopodobniej 29 osób. Ajatollah Chamenei oskarżył wrogów Iranu o udział w organizowaniu protestów. Zwiększenie cen ropy naftowej to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, z którym irańscy ekonomiści będą musieli się wkrótce zmierzyć.

    #60sekund (krótkie podsumowanie bieżących wydarzeń)

    Zapraszam do czytania na blogu.
    ———————————————–

    Podwyżki panie ministrze

    W piątek Bijan Zanganeh (minister ds. przemysłu naftowego) ogłosił podwyżki cen benzyny o 50%. Od teraz jej litr będzie kosztował 15 000 riali (tj. 35 centów, w przeliczeniu wg oficjalnego kursu). Dodatkowo benzyna będzie ściślej racjonowana niż dotychczas – każdy kierowca będzie mógł miesięcznie kupić zaledwie 60 litrów (wcześniej było to aż 250). Co prawda kierowcy będą mogli kupić więcej niż 60 litrów, lecz taka przyjemność będzie wiązała się z koniecznością zapłaty aż 30 000 riali za każdy „ponad przydziałowy” litr. W ten sposób rząd „uwolni” ok. 2,55 mld dolarów rocznie, które obecnie przeznaczane są na „paliwowe subsydia”. Środki te – zgodnie z zapowiedziami rządu – mają być przeznaczone na zwiększenie subsydiów dla 16 milionów najuboższych rodzin. Argumenty te nie trafiły jednak do Irańczyków, którzy tego samego dnia, gdy ogłoszono podwyżki, wyszli na ulice.

    Od piątku protesty wybuchły w co najmniej 53 miastach. Irańczycy swoje niezadowolenie przejawiali w różnorodny sposób – zaczynając od wykrzykiwania antyrządowych haseł, przez palenie opon i blokowanie ulic, po podpalanie wizerunków najwyższego przywódcy ajatollaha Alego Chameneiego. Reakcja sił bezpieczeństwa była zdecydowana i brutalna. Ochrona centralnych punktów w miastach została zwiększona, a większe skupiska protestujących były momentalnie rozpędzane, zanim jeszcze urosły w siłę. Jednocześnie w większej części kraju zablokowano dostęp do internetu. Przy swoich działaniach siły bezpieczeństwa wykazywały się niezwykłą brutalnością – w ciągu 3 dni protestów zginęło prawdopodobnie aż 29 osób (w tym jeden policjant). Tak wysoka liczba zdaje się wskazywać, że do pacyfikacji użyto ostrej amunicji. Warto także wskazać, że spośród 29 zabitych, aż 11 to mieszkańcy irańskiego Kurdystanu.
    ———————————————–

    Bliski Wschód w ogniu

    Brutalność sił bezpieczeństwa nie powinna dziwić (patrząc oczywiście z punktu widzenia oprawców). Od miesiąca w Libanie i Iraku trwają protesty. O ile nie mają one charakteru stricte antyirańskiego, to jednak część protestujących jasno wyraża swoje niezadowolenie z wpływów Hezbollahu w Libanie, czy wpływów irańskich w Iraku. Teheran postrzega te protesty jako próbę podkopania pozycji Iranu w regionie, sterowaną z Rijadu i Waszyngtonu. Protesty przeciwko podwyżkom w Iranie uznano najpewniej za swoiste przedłużenie fali protestów we wspomnianych krajach do Iranu. Tym samym zniszczenie ich w zarodku stało się podstawowym celem sił bezpieczeństwa.

    Zdjęcia protestujących w Libanie, Iraku i Iranie
    ———————————————–

    Zapluty karzeł reakcji?

    W niedzielę protesty potępił ajatollah Chamenei oraz prezydent Rowhani. Na ostatnim posiedzeniu rządu prezydent bronił podwyżki cen oraz krytykował protestujących mówiąc: „Obywatele mają prawo do protestowania, ale protestowanie to nie organizowanie zamieszek”. Chamenei był dużo bardziej krytyczny, nazywając protestujących chuliganami oraz sugerując, że protesty są inspirowane przez wrogów Iranu: „Kontrrewolucja i wrogowie Iranu zawsze popierali sabotaż”.

    W niedzielę głos w sprawie protestów zabrał także prezydent Trump. Potępił użycie przemocy wobec demonstrantów oraz stwierdził, że Stany Zjednoczone popierają Irańczyków w ich pokojowych protestach. Tym samym – moim zdaniem – prezydent wyświadczył protestującym lwią przysługę. Wypowiedź Trumpa z pewnością zostanie wykorzystana przez Teheran jako dowód na „obce zaangażowanie”.

    Podpalanie billboardu z wizerunkiem Chameneiego
    ———————————————–

    Wierzchołek góry lodowej

    Ocena skali protestów jest niezwykle ciężka, gdyż – tak jak pisałem – większość kraju pozostaje bez dostępu do internetu. Pojawia się dużo dezinformacji, często publikowane są nagrania starych protestów. W każdym razie nie spodziewałbym się tego, że rząd wycofa się z planowanej podwyżki, ani tego że protestujący odniosą jakikolwiek sukces (niestety). Siły bezpieczeństwa są zdeterminowane, aby szybko rozprawić się z demonstrantami, nie licząc się przy tym zbytnio z cywilnymi stratami. Warto jednak zauważyć, że obecne protesty to zaledwie preludium do tego, co może czekać Iran w najbliższym czasie.

    Podwyżka cen benzyny to konsekwencja kryzysu gospodarczego, który Iran zaczyna odczuwać coraz mocniej – według szacunków IMF i Banku Światowego w 2019 r. irańska gospodarka skurczy się o ok. 9%. Co prawda w 2020 r. przewidywane jest odbicie się od dna i wzrost o ok. 0,5%, ale tylko przy założeniu że Iran będzie w stanie eksportować ok. 500 tys. baryłek ropy dziennie, co wydaje się liczbą znacznie zawyżoną, gdyż obecnie (mimo ogromnych starań IRGC) Iran jest w stanie eksportować zaledwie ok. 200-300 tys. baryłek (i jest to szacunek optymistyczny, bo według np. danych Reutersa w lipcu Iran eksportował marne 100 tys. baryłek). Tym samym kolejne cięcia w budżecie są nieuniknione.

    Kolejną ofiarą zaciskania pasa może zostać rynek walutowy. Już od kilku miesięcy w Iranie mówi się o odejściu od sztywnego kursu riala. Obecnie irański Bank Centralny utrzymuje sztywny kurs wymiany riala w stosunku do dolara na poziomie 1 dolar = 42 000 riali. Kurs ten obowiązuje tylko w przypadku importu do kraju określonych kategorii dóbr np. leków. W ostatnim czasie Iran znacznie zmniejszył katalog dóbr, przy których imporcie obowiązuje kurs preferencyjny. Ma to ogromne znaczenie, gdyż kurs wolnorynkowy dolara to aż 117 000 riali. Na dłuższą metę Teheran może nie być w stanie utrzymywać kursu preferencyjnego i zdecydować się na ujednolicenie kursów – do wartości wolnorynkowych. Zdają się to sugerować także ostatnie posunięcia rządu. Jeszcze w kwietniu 2018 r. Bank Centralny pozwolił na wymianę obcych walut według tzw. kursu NIMA, tak aby więcej waluty trafiło do rządu. Początkowo kurs był zbliżony do tego oficjalnego, a zatem mało opłacalny. Dopiero, gdy Amerykanie odstąpili od JCPOA, Bank Centralny dostosował kurs NIMA do poziomu wolnorynkowego. Wydaje się, że to zapowiedź nadchodzącej rewolucji na rynku walutowym (całkowita rezygnacja z kursu preferencyjnego). Taką zmianę Irańczycy zdecydowanie odczują dużo boleśniej niż podwyżki cen benzyny.

    ———————————————–
    Po więcej podobnych historii, zapraszam do:
    - [bloga](https://pulslewantu.wordpress.com
    - obserwowania tagu #lagunacontent
    - polubienia strony na facebooku.

    #iran #bliskiwschod #geopolityka #gruparatowaniapoziomu #lagunacontent

    źródło: pulslewantu.files.wordpress.com