•  

    Ale mi dziś normictwo krwi napsuło niespodzianie. Pójdzie sobie anon po pracy coś ojebać, to akurat się natknie na babę przy barze i jakiegoś modnisia, który dzierżył niewytłumaczalną funkcję, ale też chyba tan pracował, z tym że pewnie nie płacili mu za orbitowanie. Tymczasem owy żółty podłużny zagięty owoc zajmował się przez połowę anona pobytu flitrowaniem i zagadywaniem do p0leczki, a ona przez resztę flirtowaniem do niego i zaczepnymi wypowiedziami. Dałbym może o to o trzy czwarte mniejsze jebanie, gdyby te osobniki niedor0chane nie darły japy na cały lokal podczas tych umizgów, i gdyby p0leczka z połowy wypowiedzi banana (albo i nie, hadko stwierdzić z czego) rżała, zwyczajnie piszczała jak pierd0lnięta. Ludzie się dosyć pośpiesznie zmywali. Zazwyczaj w lokalu słychać (przyciszone) rozmowy klientów, teraz było cicho po ich stronie, dominujące partie wokalne spierdolenia należały się tej parze. Anon miał przy okazji szamy możliwość posłuchania o psikaniu się perfumami, o robieniu paznokci, nawet o preferencjach politycznych chopaka (fan lewicy). Oczywiście były też licytacje o to, kto kogo lubi, szkoda mówić nawet o tym, widać, że to nie pierwszy dzień orbitowania.
    Wspominam o tym, bo to nie jest pojedynczy wypadek, Grupki dynaminów pamiętam jeszcze ze szkoły, jak sięgnę pamięcią, to zawsze były osoby które ceniły się lepiej niż były cenione, zatruwające przestrzeń wokół głupim śmiechem, udzielający się gdzie popadnie i wyrażający swoje śmieszno-poważnie opinie nawet wtedy, gdy było ono chrzan warte i zaprawdę powiadam wam, ludzie mieli to w dupie. Grupy te charakteryzowały się kompletną nieumiejętnością analizy introspektywnej swej osoby, interesuje takich tylko oni tu, tam, mają fun, haha, tu piwerko, tu wódeczka, tu klub, tam ostre laseczki w za krótkich spodenkach, tu fajeczka, blancik, mniam, potem słowo dwa i wymiana płynów ustrojowych z randomami w kiblu. Teraz za każdym razem, jak normictwo przyjdzie i będzie plotło, że trzeba wyjść do ludzi i nie smutać, to będę miał ten obraz przed oczami. Obraz samo-dyskwalifikujących się osobników, małp drzewnych, wygibanych na gałęziach, zajętych zdobywaniem partnera do kopulacji. Wolę już zostać w piwnicy niż mieć cokolwiek do czynienia z tym głośnym towarzystwem. Nie będę nawet pytał o kategorię spierdolenia, wiemy wszak, że w oczach normictwa to jest ideał - osobnicy, którzy osiągneli nirwanę, oderwali się od swoich przyziemnych problemów i szybują w przyjemności. Chciałem tylko napisać, że mnie to obrzydza i mierzi. Z Bogiem, towarzysze niedoli.
    #przegryw

Gorące dyskusje ostatnie 12h