•  

    #kstzhistorie - tag do obserwowania/czarnolistowania

    #1 Historia Mary Vincent

    O dzieciństwie dziewczyny nie znalazłam zbyt wiele informacji - Mary Vincent przyszła na świat w Las Vegas w roku 1963. Jej rodzice pracowali w kasynach - ojciec zajmował się naprawą maszyn, a matka była krupierką, czyli prowadziła gry hazardowe.
    Jako nastolatka, dziewczyna była opisywana jako osoba naiwna i buntownicza. Powodem tego był fakt, że omijała zajęcia w szkole, robiła sobie makijaż i zdarzało się jej uciekać z domu. Kiedy jednak pojawiała się w szkole, z nauką radziła sobie dobrze. Jej zamiłowaniem był taniec, do którego miała duży talent. Wtedy też małżeństwo jej rodziców zaczęło chylić się ku rozpadku.
    Pewnego lata uciekła razem ze swoim chłopakiem. Lato to spędzili w Sausalito, Kalifornii, dopóki władze nie oskarżyły chłopaka o gwałt na nieletniej i zatrzymały.
    Po tym wydarzeniu Mary wróciła do rodzinnego Las Vegas, jednak we wrześniu 1978 roku, w wieku 15 lat, postanowiła znów uciec Jej rodzice przechodzili wtedy rozwód.
    Mary sypiała w aucie swojego chłopaka i przemieszczała autostopem, czasem zatrzymując się u swojego wujka w Soquel, Kalifornii. To właśnie on widział ją po raz ostatni przed dramatycznym zdarzeniem.
    Według pewnych źródeł, dziewczyna chciała dostać się do Los Angeles - rozwód rodziców źle na nią wpływał i chciała odciąć się od tego, pobyć sama. Według innych, chciała pojechać do dziadka mieszkającego w Coronie.
    29. września, Mary Vincent łapała autostopa na poboczu drogi w Berkeley razem z innymi ludźmi. Pierwszym, który się zatrzymał był kierowca niebieskiego vana. Mężczyzna zaoferował podwiezienie jedynie Mary, tłumacząc to brakiem miejsca dla wszystkich. Mężczyzna uśmiechnął się przyjaźnie do dziewczyny i powiedział, że jego córka jest w jej wieku. Choć zmierzał w kierunku Reno, powiedział jej, że z chęcią zmieni kierunek na Los Angeles. Pozostali autostopowicze próbowali odwieść dziewczynę od podróży z nim, przemówić jej do rozsądku. Mieli co do tego złe przeczucie, tak jak i sama Mary, jednak nastolatka, jak twierdziła, była już zmęczona - zarówno fizycznie i psychicznie. Była również przekonana, że sama potrafi o siebie zadbać. Z tego powodu postanowiła zignorować swoje przeczucia i ostatecznie zaakceptowała ofertę.
    Kierowcą vana był Lawrence Singleton, 51-letni mężczyzna urodzony w 1927 roku. Singleton w przeszłości był marynarzem na statku handlowym. Jego życie osobiste można określić jako chaotyczne - dwukrotnie ożeniony i dwukrotnie rozwiedziony, przy czym do drugiego rozwodu doszło na niedługo przed wydarzeniami. Miał jedno dziecko, nastoletnią córkę, z którą nie utrzymywał dobrych relacji - bez przerwy dochodziło między nimi do sprzeczek. Według osób które go znały miał ciężki charakter i był mizoginem (definicja sjp.pl: mężczyzna odczuwający wstręt do kobiet). Nadużywał alkoholu, a w przeszłości był także skazany za podanie go nieletniej.
    Z wyglądu Singleton nie wzbudzał jednak żadnych podejrzeń - ludzie opisywali go jako mężczyznę o aparycji dziadka, z miłą twarzą i brzuchem, który żartobliwie określa się jako piwny.
    Kiedy już jechali, Mary zapaliła papierosa i kichnęła. Singleton wyciągnął rękę i spróbował ją do siebie przyciągnąć (według innych źródeł złapać szyję), mówiąc, że chce jedynie sprawdzić, czy jest chora. Dziewczyna w reakcji odsunęła się w stronę drzwi, poza jego zasięgiem i kontynuowali jazdę. W pewnym momencie przystanęli przed jego domem w San Francisco. Mężczyzna chciał wziąć trochę prania, które dziewczyna pomogła mu wnieść do vana i ruszyli dalej. Singleton zaczął pić alkohol z kartonu po mleku. Ludzie znający go mówili, że jako trzeźwy był miłym człowiekiem, jednak po alkoholu przestawał być sobą.
    Droga do Los Angeles wciąż była daleka. Być może to w połączeniu z jej zmęczeniem i brakiem podejrzeń co do kierowcy sprawiło, że Mary pozwoliła sobie zasnąć.
    Nie wiadomo jak długo trwał jej sen, jednak po wybudzeniu dziewczyna zorientowała się, że nie jadą już w ustalonym kierunku, a z powrotem do Nevady. Przestraszona i zezłoszczona, złapała leżący obok, ostro zakończony kawałek drewna i kierując go w jego stronę zażądała, by zawrócił na trasę do Los Angeles. Singleton spokojnie przeprosił i powiedział, że przez przypadek musiał źle zjechać. Mary wierzyła, że mówi szczerze. Mężczyzna znalazł sposób, by zawrócić auto i kontynuowali jazdę. Singleton w pewnym momencie stwierdził, że musi się załatwić, jednak nie wytrzyma do następnej stacji benzynowej. Kiedy już auto stanęło, oboje wyszli z niego w celu rozprostowania nóg. Mary rozwiązała się sznurówka, a gdy schyliła się by ją zawiązać, Singleton zakradł się od tyłu i uderzył ją w głowę. Jedne źródła podają, że było to uderzenie młotkiem, inne, że uderzał jej głowę pięściami, aż nie upadła. Następnie zmusił ją do oralnego seksu. Miał wtedy wrzeszczeć “nie krzycz, albo inaczej cię zabiję”. Powlókł jej ciało na tyły auta i po wrzuceniu jej do środka związał ręce nastolatki. Mary została brutalnie zgwałcona, także analnie. Po zgwałceniu nastolatki, Singleton ponownie prowadził auto. Wjechał na drogę kanionu Del Puerto, zatrzymał się i uwolnił jej ręce. Rozkazał nastolatce wypić wspomniany wcześniej alkohol. Mary cały czas błagała, by przestał i ją uwolnił. Mężczyzna zgodził się na to pod warunkiem, że będzie robić to, co jej rozkaże. Znów zaczął gwałcić dziewczynę, co doprowadziło do utraty przytomności. Nie trwało to długo. Po przebudzeniu, Singleton nakazał Mary położyć się na poboczu. Miał wtedy powiedzieć: “Chcesz być wolna? Uwolnię cię”, po czym poszedł wyjąć coś z auta. Był to topór. Pomimo wszystkiego co wcześniej ją spotkało, nastolatka była w pełni świadoma co się dzieje w chwili, w której przycisnął ją krzyczącą do ziemi i odrąbał oba przedramiona. Zepchnął krwawiącą i zszokowaną dziewczynę z wysokości 10 metrów i powiedział: “Teraz jesteś wolna”. Singleton stwierdził, że dziewczyna teraz umrze i nikt nie odnajdzie jej ciała.
    Kiedy dziewczyna doszła do siebie na tyle, na ile było to możliwe, wetknęła okaleczone, obficie krwawiące ramiona w piach, by pokrył on jej rany. Liczyła na to, że zmniejszy to utratę krwi. Podniosła się i zaczęła podążać za odgłosem niedalekiej autostrady, cały czas trzymając ramiona w górze, by, jak to zapisano w dokumentach, “nie wydostały się mięśnie i krew”. Kiedy Mary dotarła na górę, pewna dwójka ludzi jadąca drogą zauważyła ją idącą wzdłuż. Zaczęli zwalniać, ale kiedy dobrze dostrzegli ten dramatyczny obraz przyspieszyli i zignorowali dziewczynę, pozostawiając ją bez pomocy. Dopiero rankiem spotkała kolejnych ludzi. W zależności od źródła, były to dwie kobiety lub para w trakcie miesiąca miodowego. Fakt, że napotkali Mary był szczęśliwym przypadkiem - znajdowali się na tej drodze wyłącznie dlatego, że się zgubili. Pomimo stanu, do którego ją doprowadzono, jedyne co nastolatka im powiedziała to: “on mnie zgwałcił”. Dali jej ręczniki i pomogli wsiąść do auta, a następnie odwieźli na pobliskie lotnisko i wezwali karetkę.
    Mary została poddana natychmiastowej pomocy. By uratować pozostałości jej ramion, lekarze musieli pozyskać części z jej nogi, w wyniku czego Mary już nigdy nie była zdolna do tańca. Kiedy była w stanie rozmawiać, podała rysopis sprawcy, Lawrence’a Singletona. Był on bardzo dokładny, ponieważ niedługo po tym sąsiad mężczyzny rozpoznał go i zgłosił to policji.
    Kiedy doszło do zatrzymania sprawcy, Singleton zaczął kłamać i wymigiwać się z odpowiedzialności. Zeznał między innymi, że Mary była prostytutką (nazwał ją “$10-a-night-whore) i on nic jej nie zrobił, ale w jego aucie był jeszcze jeden pasażer, który dopuścił się tych zbrodni. Powiedział również, że nastolatka szantażowała go wezwaniem policji i oskarżeniem o gwałt, gdyby jej nie podwiózł.
    Zanim Mary zaczęła zeznawać przed sądem, przygotowano dla niej protezy. Radzenie sobie z niepełnosprawnością było dla niej dużym wyzwaniem, do tego doszły problemy psychiczne takie jak trauma i zespół stresu pourazowego. W późniejszym czasie zmagać będzie się również z anoreksja.
    Proces Singletona zakończył się w sposób, który z pewnością wszystkich zawiódł. Oskarżony o porwanie, spowodowanie kalectwa, usiłowanie morderstwa, gwałt, dostał on maksymalny wymiar kary, którym było… 14 lat więzienia. W trakcie procesu jedyny sposób w jaki Mary go nazywała to “mój oprawca”. Sam sędzia powiedział, że gdyby było to możliwe, skazałby go na dożywotnie więzienie. Już po zasądzeniu kary Singleton znów kłamał, jakoby wszystkiemu winien miał być inny autostopowicz. Sędzia nakazał, by mężczyzna zapłacił Mary ponad 2,5 mln dolarów. Był on jednak bezrobotny i jedyne oszczędności, które posiadał, to 200 dolarów. Było to wszystko, co dostała.
    Singleton podczas odbywania wyroku został uznany za dobrze sprawującego się więźnia, dzięki czemu karę zakończył po 8 latach i 4 miesiącach.
    W roku 1996 popełnił morderstwo prostytutki.

    Źródła: panicamongus.com morbidology.com/ ranker.com latimes.com nytimes.com

    #kryminalne #kryminalistyka #historia #kryminalnesprawy