•  

    Wczodaj o 6:30 miałem wypadek samochodowy.
    Jechałem dostarczyć catering dietetyczny, zostały mi 3 adresy, więc byłem w dobrym nastroju. Znajdowałem się na głównej drodze z pierwszeństwem i moja prędkość była w okolicach 60 km/h. Nagle z prawej strony wyjechał Opel skręcający w lewo. Takie chwile pamiętasz i faktycznie są dużo dłuższe niż w rzeczywistości. Najpierw powiedziałem w myślach "nie!", chcąc jakoś zatrzymać samochód w absurdalny sposób. Potem pomyślałem że uderzenia nie będzie bo przecież kierowca musi mnie widzieć. Potem silne uderzenie - pas wbił mi się mocno w klatke piersiową i jechałem, jechałem w kontakcie z drugim autem do zatrzymania. Zdążyłem przypomnieć sobie jeszcze wypadek kubicy, w którym barierka przebiła się przez przód samochodu i wbiła mu się w ręke. Strasznie sie tego przestraszyłem. Potem czym prędzej wysiadłem z samochodu widząc dym i płyny z samochodu i kucnąłem na poboczu. Sprawcą byli Ukraińcy jadący do pracy. Oczywiście próbowali się wykręcać bezczelnie, że miałem włączony kierunkowskaz. Czekałem na policję około 1.5h - naprawdę sporo. W tym czasie masa ratowników, inny radiowóz i przechodniów oferowali pomoc, pytali czy jej potrzeba - byłem naprawdę tym miło zaskoczony. Wnioski niech sobie każdy wyciągnie, ale ja na pewno nie wsiadam w niskie mało bezpieczne auta, bo w tamtych chwilach myślałem, że to koniec.
    #wypadek #polskiedrogi