•  

    Grudzień, Moskwa. Placem Czerwonym idzie Sasza w jednym bucie. Zaczepia go milicjant i pyta:
    - Co, zgubiliście?
    - Nie, znalazłem.

    #heheszki #suchar #dowcip #pasjonaciubogiegozartu #zsrr #rosja #historia

    •  

      Eisenhower przyjechał z wizytą do Moskwy i rozmawia z Chruszczowem:
      - Jak panu podoba się nasza ojczyzna - pyta Chruszczow
      - Są biedniejsze kraje, to prawda, ale tylu pijaków to co w ZSRR to nigdzie nie ma!
      - W tym waszym Waszyngtonie też na pewno jest ich sporo - odpowiada I sekretarz.
      - Proszę do nas przyjechać - mówi Eisenhower - Każdego pijaka na ulicy będzie mógł pan zastrzelić.
      Chruszczow zadowolony następnego dnia wsiada w samolot i po wylądowaniu rusza na polowanie w Waszyngtonie, trzymając w kieszeni pistolet. Chodzi po ulicach cały dzień i nie spotyka żadnego żula. Dopiero wieczorem widzi jednego, wyciąga broń i oddaje strzał. Zadowolony wraca na lotnisko i leci do Moskwy. Następnego ranka rozmawia ze swoim asystentem i robi przegląd prasy:
      - Jak donosi "Washington Post" - mówi asystent - wczoraj w godzinach wieczornych łysy gangster zastrzelił radzieckiego dyplomatę.

    •  

      Środek Zimnej Wojny. USA, obawiając się ataku ZSRR, szkolą szpiegów, by zdobyli informacje. Kurs kończy najlepszy z najlepszych wśród najlepszych. Dzień odprawy.
      - Listen! - mówi dowódca - Twoja mission jest top secret i very fuckin' important. Twoim celem jest dotrzeć do Moscow i zdobyć top secret information na temat planowanej invasion! Potem nasz łącznik we Vladivostok załatwi Ci powrót do USA. Zrozumiałeś?
      - Yes, sir! Znaczy... Da, tawarisz kamandir!
      Zrzucają agenta na totalnym zadupiu. Po kilku godzinach znajduje wioskę - kilka chałupek na krzyż. Myśli sobie:
      - OK. Teoria teorią time for practise.
      Dostrzega babulkę na ławeczce, podchodzi doń:
      - Zdrastwujcie, babciu.
      - Zdrastwujcie, amerikanski szpiegu.
      - Szto?
      - Zdrastwujcie, amerikanski szpiegu.
      - Szto? Ja nie amerikanski szpieg, ja ruski!
      - Niet, wi nie ruski, wi amerikanski szpieg.
      - Ja nie ruski? Nu pagadi!
      Odśpiewuje babulce hymn ZSRR, Katiuszę, Kalinkę, Pust wsiegda budziet sonce.
      - I szto? Ja nie ruski?
      - Niet, wi amerikanski szpieg.
      - To patrzcie teraz!
      Odtańcowuje jej kazaczoka i to tak jakby nic nie robił od dziecka, tylko nak***iał kazaczoki.
      -I szto? Ja nie ruski?
      - Niet, wi amerikanski szpieg.
      Facet myśli sobie:
      - Damn it. Jak ona? Yeah, w sumie mówić, śpiewać i tańczyć każdy się nauczy. Ale tego nie da rady...
      Tu wyciąga zza pazuchy pół litra. Otwiera i obala flaszkę w rekordowym tempie.
      - I szto? Ja nie ruski?
      - Niet, wi amerikanski szpieg.
      - Ale, kak wi? Gawarim kak ruski...
      - Da.
      - Śpiewam kak ruski...
      - Da.
      - Tańczę kak ruski...
      - Da.
      - Nawet piję kak ruski!
      - Da.
      - To kak wi poznali, ze ja amerikanski szpieg?
      - Widzisz, u nas w Sajuzie czornych niet.

    •  

      @Felix_Felicis:

      Do hotelu w Związku Radzieckim późną porą przybył podróżny:
      - Poproszę o pokój na jedną noc.
      - Niestety, mamy tylko wolne jedno miejsce w pokoju pięcioosobowym.
      - Może być, w końcu to tylko jedna noc - odpowiedział podróżny i pomaszerował do wskazanego pokoju. Ułożył się wygodnie i zamierzał zasnąć, ale współtowarzysze grali w brydża, opowiadali sobie kawały i co chwila wybuchali głośnym śmiechem. Podróżny ubrał się i zszedł do recepcji:
      - Poproszę 5 herbat na górę za jakieś 10 minut.
      Wrócił do pokoju i mówi:
      - Panowie tak swobodnie opowiadacie sobie dowcipy, a przecież tutaj może być założony podsłuch!
      - Co pan! W hotelu?
      - Możemy to łatwo sprawdzić
      - Towarzyszu kapitanie! Poproszę 5 herbat pod 14-stkę.
      Rzeczywiście, w tym momencie przynoszą herbatę. Współtowarzysze z lekką obawą kładą się spać. Rano podróżny wstaje i widzi że prócz niego w pokoju nie ma nikogo. Schodzi do recepcji:
      - Co się stało z moimi współlokatorami?
      - Rano zabrała ich milicja.
      - A mnie dlaczego nie zabrali?
      - Bo towarzyszowi kapitanowi spodobał się ten dowcip z herbatą.

    •  

      U Czukczów odbywa się spotkanie polityczno-uświadamiające na temat "Amierikanskij imperializm". Z powiatu przyjechał lektor, wygłosił odpowiednia prelekcję, na zakończenie prelekcji zachęca zebranych do zabierania głosu. W końcu jeden Czukcza podnosi palec. - No proszę, wypowiedzcie się towarzyszu -zachęca lektor.
      - Amierikancy wriednyje gady!
      - O, bardzo dobrze - ucieszył się lektor - proszę, kontynuujcie!
      - Amierikancy wriednyje gady! - powtórzył Czukcza.
      - No to już wspomnieliście, może rozwińcie temat - podpowiada towarzysz z powiatu.
      Czukcza ze zwieszoną głową międli palce, w końcu wypalił:
      - Amierikańcy wriednyje gady - Alasku kupili, Czukotki nie kupili!

    •  

      Moskwa, rok 1967. Do wielkiego, czerwonego plakatu z napisem: „Już 60 lat komunizmu w Związku Radzieckim” podchodzi student i wyciągniętym z kieszeni kawałkiem węgla drzewnego dopisuje: „I chwat’it’!” („I wystarczy”). Dosłownie po kilku sekundach dopada go dwóch dziwnych panów i bez ceregieli pakują go do czarnej wołgi. Nazajutrz zaczyna się rozprawa sądowa. Sędzia pyta:
      – Tawariszcz studient, skażitie nam, skolko wam liet?
      Student odpowiada:
      – Dwadcat’ czetyrie.
      Sędzia kiwa głową i stwierdza:
      – Nu, i chwat’it.

    •  

      @Felix_Felicis: Wykład w domu kultury pod tytułem "O miłości". Wychodzi prelegent i rozpoczyna:
      – Towarzysze! Wiemy, że istnieje miłość mężczyzny do kobiety i vice versa. Wiemy też, że może istnieć uczucie między ludźmi tej samej płci. Ale jest też miłość partii do narodu radzieckiego. I o niej dziś porozmawiamy...

    •  

      @Felix_Felicis:
      Kazano uczniom przynieść po dziesięć rubli na fundusz Komunistycznej Partii Etiopii.
      - Ojciec powiedział - wytłumaczył się Wowa, który pieniędzy nie przyniósł - że w Etiopii nie ma partii komunistycznej!
      Po miesiącu znów kazano przynieść dzieciom po dziesięć rubli na fundusz władzy ludowej w Etiopii.
      - Ojciec powiedział, że w Etiopii nie ma władzy ludowej - rzekł Wowa, który znów nie przyniósł pieniędzy.
      Po pewnym czasie ponownie kazano przynieść po dziesięć rubli na głodujących w Etiopii.
      - Ojciec powiedział - stwierdził Wowa, kładąc na stolik trzydzieści rubli - że jeśli w Etiopii głodują, to jednak jest tam i partia komunistyczna i władza ludowa...

    •  

      @Felix_Felicis:
      Chruszczow wrócił ze Stanów Zjednoczonych w złym humorze.
      - Niedobrze - mówi do Mikojana - Kennedy powiedział mi, że wynaleźli właśnie taką maszynę, która ożywia zmarłych. Więc ja mu powiedziałem, że wynaleźliśmy środek dopingujący, po którym człowiek biega szybciej, niż samochód. Skąd ja teraz wezmę ten środek?!
      - Nie martw się - pociesza go Mikojan. - Jeśli oni potrafią ożywić Stalina, to ty pobiegniesz szybciej od najszybszego samochodu!

    •  

      Nu, i chwat’it.

      @Felix_Felicis: Chwatit. To rosyjski, nie angruski. ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■