•  

    #kstzhistorie - tag do obserwowania/czarnolistowania

    #3 Zagadkowe zniknięcie kolonii Roanoke

    Opis rozpocznę od przykrótkiego wstępu i tła historycznego:

    W 1524 roku włoski żeglarz Giovanni de Verrazzano odkrył Outer Banks, przybrzeżne wyspy na terenie dzisiejszej Północnej Karoliny. Pomylił on zatokę oceanu Atlantyckiego z Pacyfikiem i uznał, że napotkane pasmo wysp jest przesmykiem. Swoje znalezisko przedstawił ówczesnemu królowi Francji oraz królowi Anglii jako potencjalny skrót do Chin, jednak żaden z nich nie zainteresował się tą sprawą. Dopiero w 1578 roku królowa Elżbieta I przyznała prawo Sir Humphrey’owi Gilbert do zbadania i skolonizowania terenów, do których żadne z chrześcijańskich królestw nie rościło sobie praw. Sir Gilbert zmarł w roku 1583, a przyznane mu prawo zostało rozdzielone na jego brata - Adriana Gilberta i przyrodniego brata - Waltera Raleigha. Adrian był odpowiedzialny za ziemię, którą dziś znamy jako Nową Fundlandię, a Walterowi przydzielono ziemię na południu. Angielski pisarz i kolonista, Richard Hakluyt, w międzyczasie bardzo zainteresował się “przesmykiem” Verrazzano i bardzo naciskał i skłaniał Anglię, by skorzystała z okazji, którą miało być to odkrycie.
    Nadane Raleigh’owi prawo mówiło o tym, że musi założyć kolonię przed rokiem 1591, inaczej utraci prawa do kolonizacji. Oczekiwano od mężczyzny, że założy bazę z której wyruszą kapery, których celem miały być hiszpańskie floty skarbów. Mimo tego, Raleigh nie mógł opuścić królowej, więc postanowił zarządzać całą akcją z Londynu.

    W lipcu 1584 roku wyruszyła pierwsza wyprawa odkrywcza. Finansowana przez Raleigha, wspierana przez królową, dowodzona była przez Philipa Amadasa i Arthura Barlowe’a. Ci dwaj panowie dotarli do pasma wysepek i zaczęli eksplorować teren. Ich uwaga padła na wyspę położoną poza łańcuchem, ale oddzieloną od lądu stałego - wyspę Roanoke. Panowie widzieli w niej bezpieczne i idealne miejsce na pierwszą kolonię w Ameryce. Jak można się domyślać, wyspa bezludną nie była i prędko napotkali Indian należących do plemienia Croatoan. Anglicy nawiązali z nimi dobre kontakty, co poskutkowało zabraniem dwóch Indian, Manteo i Wanchese, w podróż powrotną ekspedycji. Byli oni kuzynami miejscowych wodzów.

    Panowie zostali przedstawieni Raleighowi, następnie przedstawieni dworowi, co w efekcie przyspieszyło zbieranie funduszy na założenie kolonii. Chyba można już powiedzieć, że przechodzimy do konkretnej historii, bo w kwietniu 1585 roku 7 statków, przewożących blisko 600 mężczyzn, wyruszyły w celu rozpoczęcia zalążka kolonii o nazwie Wirginia. Flotyllą dowodził kuzyn Raleigha.

    Po dotarciu, osadnicy zarządzani przez gubernatora Lane’a rozpoczęli eksplorację okolicznych terenów, podczas której napotykali wiele rdzennych plemion. Europejczycy w efekcie napisali pracę na temat odkrytego miejsca i stworzyli dzieła ilustrujące nowych dla nich ludzi, zwierząt i roślin. Zostali również nauczeni przez tubylców sposobu, w jaki oni sposób polowali i łowili ryby.

    Ktoś mógłby pomyśleć, że wszystko szło jak z płatka, po myśli, w kompletnym pokoju, jednak zaraz by sobie przypomniał, że przecież historia kolonializmu wyglądała inaczej. I to fakt, stosunki tych dwóch ludów zaczęły się psuć dość szybko. Indianie mieli dość polegania białych na pożywieniu ich plemion. Jeden Indianin ukradł srebrny kubek od osadników, w wyniku czego… Europejczycy spalili całą wioskę. Oczywiste było, że po tym zdarzeniu tubylcy zakończą swoje przyjazne stosunki, tak samo jak oczywisty był fakt, że kolidowało to z planami osadników. Liczyli na to, że Indianie wciąż będą zaopatrywać ich w pożywienie i by mieć co do tego pewność, wiosną 1586 roku gubernator wziął jednego z nich na zakładnika. W międzyczasie zmarło dwóch Indian, wódz jednego z plemion i jego syn, którzy stali na czele sojuszy z Europejczykami. Wódz Wingina stał się wrogi wobec przybyłych, a Wingina, jeden z mężczyzn, którzy odwiedzili Anglię stanął po jego stronie. Drugi z nich wciąż pozostawał zwolennikiem sojuszu.

    W tak napiętej atmosferze zrodziła się plotka, jakoby Indianie planowali zaatakować osadników. Gubernator Lane wykorzystał to jako pretekst do ich własnego ataku, w wyniku którego zabito wodza Winginę, a Lane’owi przyniesiono jego odciętą głowę. Nabili ją na pal i wystawili na widok poza fortem. Dostawy jedzenia całkowicie ustały, w wobec czego kolonia została zmuszona do powrotu. Manteo wraz z innym Indianem wyruszyli z nimi. Przy okazji, sprowadzili do Anglii takie produkty jak tytoń, kukurydzę i ziemniaki.

    Plan założenia kolonii wciąż był żywy i wierzono w jego powiedzenie się, w efekcie czego wiosną 1857 roku Europejczycy powrócili do Roanoke z dwoma Indianami, tym razem w liczbie blisko 150 osób, w której skład wchodziły kobiety i dzieci. W gruncie rzeczy przybysze chcieli założenia kolonii bardziej w głąb lądu, jednak dowodzący flotyllą nie zgodził się na wprowadzenie statków dalej niż Roanoke, w wyniku czego na nowo zasiedlili opuszczony fort. Nowym gubernatorem został John White.

    Zetknięcie się z Indianami z plemienia Croatoan, którzy wciąż pamiętali ich zbrodnie, było w tamtych okolicznościach nieuniknione. Kiedy jeden z Anglików wybrał się, jak się okazało, zbyt daleko od osady, został zabity.

    W sierpniu Manteo został nazwany Lordem Roanoke i wyznaczony na następcę Wanchese, wciąż wrogiego wobec białych ludzi. 18 sierpnia przyszło na świat pierwsze dziecko urodzone w Ameryce, dziewczynka Virginia Dare, której rodzicami był Ananias Dare i Eleanor White, co czyniło ją wnuczką White’a. Pod koniec tego miesiąca kolonialiści zorientowali się jak bardzo ubogie są ich zapasy, a wobec nadchodzącej zimy potrzebowali dostawy zapasów. Gubernator White wyruszył po pomoc do Anglii.

    Kiedy informacja dotarła do Raleigha, mężczyzna natychmiast zorganizował pomoc. Miała ona wyruszyć w marcu 1588 roku, jednak w międzyczasie wybuchła wojna z Hiszpanią i nie można było przeprawić się przez Atlantyk. White próbował przemknąć się za ich plecami, jednak ładunek został zrabowany przez francuskich korsarzy. Następnie Wielka Armada, hiszpańska flota wojskowa dokonała inwazji, co opóźniło powrót jeszcze bardziej. Kiedy w końcu White mógł wyruszyć, było już lato 1590 roku.

    Wypłynęli dwoma statkami. 15 sierpnia byli już prawie na miejscu - wieczorem zakotwiczyli na krańcu wyspy Hatteras, skąd załoga widziała smugi dymu unoszące się z wyspy Roanoke. Następnego ranka widzieli kolumnę dymu na południu Hatteras i spróbowali to zbadać, jednak nic nie znaleźli. 17 sierpnia dostrzegli płomień na północnym krańcu Roanoke. Ruszyli okręty w tamtym kierunku, jednak nim się tam dostali zapadła noc i postanowili, że nie będą ryzykować. Noc spędzili na zakotwiczonych statkach, śpiewając angielskie piosenki w nadziei, że osadnicy ich usłyszą.

    Ostatecznie zeszli na ląd Roanoke 18 sierpnia, w dniu 3 urodzin wnuczki White’a, Virgini. Załoga znalazła świeże ślady w piasku, jednak w pobliżu nie było nikogo. Na jednym z drzew ktoś wyrył litery “CRO”. Na miejscu kolonii White’a zaskoczyła palisadowa fortyfikacja, której nie było kiedy opuszczał wyspę, a na jednym z pali wyryto słowo “CROATOAN”. White był pewien że jest to informacja o przeniesieniu się osady na wyspę Croatoan - w 1857 roku ustalili, że w razie zmiany miejsca pobytu zostawią gdzieś informację lub krzyż kawalerski - w przypadku, gdyby to takiej zmiany ktoś ich zmusił. W obrębie fortu grupa ponownie została zaskoczona - domy rozebrano, a wszystkie przedmioty, które można było unieść, zniknęły. Kilka dużych kufrów, w tym 3 należące do White’a, wykopano i opróżniono. Wzdłuż brzegu mężczyźni nie znaleźli żadnej łodzi.

    Wieczorem grupa powróciła na statek i zaplanowała, że następnego dnia popłyną do Croatoan, jednak lina kotwicy jednego ze statków pękła. W takich okolicznościach ruszenie na wyspę niosło ze sobą ryzyko rozbicia się, więc zmuszeni byli zrezygnować z poszukiwań. Jeden ze statków, ze sprawną kotwicą, od razu wyruszył z powrotem do Anglii. Załoga drugiego z nich wraz z White’em ustaliła, że nadchodzącą zimę spędzą na Karaibach, a do Outer Banks powrócą wiosną 1591 roku. Wiatr jednak to uniemożliwił i statek powrócił do Anglii w październiku.

    Raport, który złożył White sugerował, że osadnicy wciąż mogą żyć, jednak nie dało się tego udowodnić. Dla Releigh’a była to świetna informacja - oznaczała, że wciąż może rościć prawa do Wirginii.

    W 1595 roku Releigh wyruszył na wyprawę. Oficjalnie twierdził, że jest ona w poszukiwaniu osadników, ale w prawdzie chciał dopłynąć do El Dorado. W drodze powrotnej, jak mówił, chciał dobić do Outer Banks, jednak pogoda to uniemożliwiła. Kiedy cena sasafrasu w Europie wzrosła, utrzymywał swój monopol na Wirginię.

    W 1602 roku wyruszył na kolejną misję, którą ufundował jak i również z własnej kieszeni zapłacił żeglarzom z własnego majątku. Miała być ekspedycją w poszukiwaniu osadników i ponownie była kłamstwem - trasa wskazywała na to, że chciał zbierać sasafras daleko od Croatoan. Ponownie zła pogoda miała mu uniemożliwić dobicie do Outer Banks. W 1603 roku, w wyniku zdrady króla Jakuba, utracił swoje prawa do ziemi Wirginii.

    W 1603 roku wyruszyła wyprawa, której celem była Zatoka Chesapeake. Pogoda zmusiła ich do zejścia części załogi na ląd w innym, ale nieokreślonym miejscu. Zostali zabici przez Indian, a reszta załogi powróciła.

    W 1607 roku, po założeniu kolonii Jamestown, angielski badacz John Smith (tak, ten od Pocahontas) został schwytany przez wodza plemienia Powhatan, Wahunsenacawh. Opisali mu wtedy miejsce określane przez nich jako “Ocanahonan”, w którym mężczyźni nosili typowo europejskie ubrania i “Anone”, gdzie widzieli murowane domy. Kiedy John wrócił do Jamestown, umówił się z jednym wodzem na zbadanie “Panawicke”, miejsca, w którym mieli również być europejsko-ubrani ludzie. Stworzono wtedy mapę, której oryginał zaginął, ale przetrwała kopia:
    Zdjęcie

    Smith chciał zbadać Panawicke, ale wszedł w spór z plemieniem, z którym wcześniej to planował, więc do niczego nie doszło. Wysłał dwie grupy, które miały zbadać dwa kolejne miejsca, a wcześniej udzielił im instrukcji jak je znaleźć, jednak żadna z nich nie znalazła śladu po osadnikach z Roanoke, którzy mieliby być w okolicy.

    W maju 1609 roku rozniosła się informacja, że osadnicy z 1587 roku zostali wymordowani pod dowództwem tego samego wodza, który później schwytał Smitha. Źródło tej informacji nie jest znane. Osadę Jamestown kazano przenieść w okolice “Ocanahonan”, jednak ludzi zastał kryzys głodowy (z ok. 500 ludzi przez okres zimy 1609-1610, tylko 60 doczekało wiosny). W efekcie do relokacji nie doszło. W miejsce, w które mieli się przenieść wysłano ekspedycję, jednak nic nie znalazła.

    W 1612 podróżnik William Strachey, który powrócił z Jamestown, sugerował, że zaginieni osadnicy spędzili 20 lat poza terenem Powhatan. Wahunsenacawh, na żądanie kapłanów, miał ich zaatakować na krótko przed pojawieniem się osadników z Jamestown. Miało to przeżyć 4 mężczyzn, 2 chłopców i kobieta, których później chronił Indianin, a oni wydobywali dla niego miedź. Strachey wierzył, że religią Powhatan był satanizm.

    W 1622 roku plemię Powhatan zaatakowało Jamestown, a angielscy pisarze zaczęli kwestionować człowieczeństwo Indian. Wobec tego, w 1625 roku pisarz Samuel Purchas napisał tekst, w którym mówił o tym, że Indianie przelewając krew utracili swoje prawo do ziemi. Twierdził, że plemię Powhatan przyznało się Smithowi do rzezi na kolonistach z Roanoke, a na dowód tego mieli różne rzeczy, należące do nich. Możliwe, że Purchas mógł to usłyszeć od Smitha, bo faktycznie ze sobą rozmawiali, jednak sam Smith nigdy o takim wyznaniu nie pisał.

    Na początku XVIII wieku John Lawson eksplorował tereny Północnej Karoliny, podczas czego spotkał ludzi Hatteras. Mieli oni powiedzieć, że kilku ich przodków miało białą skórę i szare oczy. Lawson wysnuł wniosek, że osadnicy z Roanoke zasymilowali się z tubylcami po tym, jak stracili nadzieję na ponowny kontakt z Anglią.

    Dawny fort ostatecznie stał się atrakcją turystyczną. W latach 60. XIX wieku prezydent Monroe nakazał rozkopanie terenu w celu znalezienia relikwii. W 1921 roku nagrano tam film o zaginionej kolonii, co razem z rozwojem dróg jeszcze bardziej zniszczyło okolicę. W 1950 roku teren przeszedł rekonstrukcję i przywrócono mu oryginalny rozmiar i kształt.
    Zdjęcie

    W latach 90. prace archeologiczne na wyspie Roanoke doprowadziły do odkrycia przedmiotów, które można powiązać z osadą z 1585 roku, ale nie kolonią z 1587.

    Huragan Emily z 1995 roku doprowadził do odnalezienia wielu artefaktów rdzennych Amerykanów, między innymi pierścionka z XVI wieku, jednak nie można potwierdzić czy nie został sprowadzony do Ameryki w późniejszym czasie. Innym razem odnaleziono szczątki kobiety (od 1585 roku osadnikami byli wyłącznie mężczyźni) pochowane w sposób zgodny z religią chrześcijańską, które datowane są na czas przed 1650 rokiem, kiedy to zaczęli się przemieszczać, jednak w samych miejscach powiązanych ze sprawą kolonii Roanoke, nie mówiąc już o samym terenie kolonii, nie znaleziono zbyt wiele szczątków.

    Możliwe, że mała liczba dowodów czy jakichkolwiek śladów osadników jest spowodowana erozją linii brzegu - brzeg wyspy Roanoke, gdzie były kolonie Lane’a, a następnie White’a, pomiędzy 1851, a 1970 rokiem stracił 283 m.

    W czasach technologii, oczywiste jest, że próbowano tę sprawę rozwikłać poprzez badania DNA. W tym przypadku badanie autosomalnego DNA (wszystkie chromosomy) byłoby nierzetelne, gdyż nie zachowałoby się go zbyt wiele po 5-6 pokoleniach. Badanie pod względem chromosomów Y i mitochondrialnedo DNA dałoby dużo lepszy rezultat, gdyby tylko udało się uzyskać materiał porównawczy, a tego jak nie było, tak i nie ma.

    #kryminalne #kryminalistyka #historia #kryminalnesprawy #ciekawostkihistoryczne