•  

    Dlaczego w tym kraju kazdy jeden musi miec samochod?! Mieszkasz w srodku miasta? bez samochodu ani rusz. 5 osobowa rodzina i 4 samochody na podjezdzie. Wszystko szrot z niemiec, ale majom. Somsiad tez ma wiec nie są gorsi. Biedni mają kombi a bogatsi suvy.

    Jest sobie droga. Codziennie zaje... samochodami. 5 kilometrowy odcinek ktorego przejazd zabiera 40 minut. Niestety przebiega przez las bez chodnika. Oczywiscie nikt nie pojedzie kolejką bo panie drogo. Potem widac jak na samym koncu tej męki, caly sznurek tych samochodow zjezdza w jednym okreslonym kierunku, do ktorego mozna dojechac tą wlasnie kolejką albo komunikacją miejską.
    Nawet moje liberalne podejscie do gospodarki traci zaufanie, bo jak widac fakt stania 40 minut w korku nie odstrasza idiotow od codziennego walenia sie swoim szrotem i tylko karanie podatkami za ściąganie z zagranicy szrotu moze pomoc. Co za bezmysny narod. Sam mam taka w rodzinie. Zarobila 20tys przez rok i pierwsze co to kupic samochod.

    Tak jak bardzo nieszanuję wladz gdanska to musze przyznac ze komunikacja, gdyby nie korki wszedzie o kazdej porze w kazdym miejscu tego, bylaby bardzo dobrze skomunikowane.

    #logikaniebieskichpaskow
    #gdansk
    #trojmiasto
    #samochody

    • poprzednie komentarze (62)

    •  

      @buchowo: powiem tak ze sama dojeżdżam do pracy samochodem ale nie mam innej alternatywy, bo komunikacja nie dojeżdża do mojego miejsca pracy.

      Ogolnie nie chodzi mi k Gdańsk, Warszawę tylko każde w zasadzie miasto.

      Nie wiem jak jest teraz, ale sama stara tez nie jestem: u mnie szkoła miała obowiązek podstawić autobus szkolny w okolice zamieszkania każdego dziecka (czasem musiało się przejść chwilkę żeby dojść do przystanku, jeśli dom na jakimś wypizdowie był). W ten sposób nikt nie musiał dzieciaka do szkoły odstawiać. Dlaczego już się tak nie robi?
      Moi znajomi którzy maja dzieci i nie maja właśnie ani autobusu ani żadnej alternatywy żeby dziecko posłać do szkoły jadą samochodem i kurwią na takich dzbanów którzy nie mogą poświecić 10min spaceru do szkoły skoro maja tak blisko.

      Już nie wspomnę ze ofc „a za moich czasów” dzieci chodziły po kilometr czy dwa do szkoły, dzisiaj się tego nie widzi. Autobusów szkolnych tez nie.
      Tyle ze ja nie mówię o latach 80 a 00-10.

    •  

      @gracilis: poza paroma miastami gdzie komunikacja w miarę działa (np. Warszawa, Szczecin) większość ma tragiczną (Gdańsk, Kraków). Poza miastami bez auta nie dostaniesz się nigdzie. Przykład z gminy z której pochodzę: najbliższy dworzec PKP jest 10km od mojej miejscowości (nie jest to zabita dechami wioska), w Chodzieży, ale nie ma żadnych połączeń. Trzeba więc komunikacją miejską jechać do Piły (25km), a z Piły pociąg do np. Poznania jedzie ponad godzinę dłużej niż z Chodzieży.

    •  

      @gracilis: Wrocław. Mam samochód bo MPK jest jakie jest. Może pojadę dłużej, będę stał w korku ale przynajmniej dojadę.

    •  

      dlaczego każdy musi mieć komputer? Są kafejki internetowe.

      @NieRozumiemIronii: Zdziwiłbyś się ale w azji właśnie tak to działa. Całoroczne korzystanie z kafeki z bonusami jest tańsze niż średniej jakości komputer.

      W Polsce poza drobnymi wyjątkami po prostu nie istnieje coś takiego jak dobra komunikacja aglomeracyjna czy miejska, a masa ludzi by z takiej formy dojazdu korzystała.

      @kidnice: Mi tam Wrocławska a raczej Dolnośląska komunikacja bardzo pasuje i nie narzekam

    •  

      @gracilis:
      to ja może w punktach od tyłu:

      Tak jak bardzo nieszanuję wladz gdanska to musze przyznac ze komunikacja, gdyby nie korki wszedzie o kazdej porze w kazdym miejscu tego, bylaby bardzo dobrze skomunikowane.
      Gdańsk jest chuja a nie skomunikowany - jeśli przełożymy SKM jako odpowiednik warszawskiego metra to jakoś to wygląda. Spróbuj z okolic pętli Łostowice albo Chełmu dostać się w sensownym czasie do okolic lotniska (Intel). Samochodem możesz sobie wyjechać ciut wcześniej i w 20 minut jesteś pod biurem.
      Autobusy? 50 minut lekko zejdzie (227 i 10). Wpadasz na AK, Obwodnica i jesteś. A jeszcze dzieciaki po drodze podrzucić do szkoły możesz. Jak jesteś sam to w ogóle miodzio - motocykl i sprawa załatwiona.

      Dlaczego w tym kraju kazdy jeden musi miec samochod?! Mieszkasz w srodku miasta? bez samochodu ani rusz. 5 osobowa rodzina i 4 samochody na podjezdzie. Wszystko szrot z niemiec, ale majom. Somsiad tez ma wiec nie są gorsi. Biedni mają kombi a bogatsi suvy.
      Wiem, że przerysowałeś, ale w przyszłości pewnie skończy się to tymi samymi korkami tylko złożonymi z samochodów elektrycznych.

      ---

      Ogólnie dlaczego komunikacja miejska w Gdańsku posysa pałke:

      - Brak zintegrowanej taryfy biletowej - największy dramat, hucpa i żenada. Szkoda komentować. A ten przyszły system do obsługi systemów (system wybierze Ci jaki bilet kupić) - nie warto języka nawet strzępić. Wieczna kłótnia. A weź tu kup sensowny miesięczny, na cały obszar Gdynia - Sopot - Gdańsk. Jakoś w Warszawie pociągami, metrem autobusami i tramwajami można na jednym miesięcznym jeździć. WKD też. Zależy od strefy.
      - Brak dostępności biletów MZKZG w automatach biletowych na terenie Gdańska - dawno wymyślona proteza, w zasadzie to wspólna taryfa biletowa(!!!). Tak, już to mamy! No i tak już kilka ładnych parę lat to się kręci. To jest śmiech
      - Przestarzały i awaryjny tabor szynowy. Tramwaje jak i SKM (tak, wiem, SKM nie należy do samorządu)
      - Bój o SKM, wieczne problemy z przejęciem i dofinansowaniem SKM. Brak długoletniej umowy = brak inwestycji w tabor przez co wozi się ludzi szrotem. Farsa.
      - Obudzenie się w ostatniej możliwej chwili jeśli chodzi o SKM na południe Gdańska. Tutaj uśmiech politowania i małe przyklaśnięcie za odkopanie dobrego pomysłu.
      - I kolejna bomba - zlikwidowanie przystanków osobowych, odrzucenie ostateczne wariantu kolejowego i oparcie komunikacji Letnicy z resztą miasta na komunikacji tramwajowej. A bloki rosną jak grzyby po deszczu. No i z jednej strony SKM na południe ale do Letnicy już nie.

      #codzienneszkalowaniegdanskiegozbiorkomu

    •  

      @gracilis: Spróbuj po nocnej zmianie wrócić 25.12 jakimś blabla do domu (110 km od Warszawy), to pogadamy po co mi samochód.

    •  

      @gracilis: po co samochód? Komfort i nie jesteś od niczego zależny. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @pcpc czego nie rozumiesz? W ciagu jednej wycieczki tyle oszczedzasz. W codziennej eksploatacji to sa okolo dwie godziny do przodu, w tygodniu to jest 10-12 godzin, w ciagu calego roku masz kilkaset godzin oszczedzonych, o nerwach nie wspomnę. W dużym mieście jak stolica, mieszkając z dala od centrum, nie wyobrażam sobie jak można żyć bez auta. Ja 32 km, stara 30 do roboty, auta są konieczne.

    •  

      @gracilis: Jak mieszkałem we Wrocławiu i pracowałem na zmiany, to godziny rozpoczęcia miałem tak zajebiste (6 i 14), że czasowo bardziej mi sie opłacało jeździć samochodem jak komunikacją. Oszczędzałem do 40 minut w jedną stronę jak gdybym miał jeździć zbiorkomem.

    •  

      @Kick_Ass: >no pierwszy przykład z brzegu,jechaliśmy do gda z wwa, chciałem jechać pociągiem, to wyszło mnie plus żona i swoje dzieciaków 300 zł w jedną stronę, czas przejazdu około 3.5h. Autem w 3h za 250 w obie strony.

      akurat najsłabszy przykład, licząc koszty zakupu, utrzymania samochodu i tego całego pierdololo z serwisem, postojem, troską o przerysowanie, to nawet gdybyś jechał z rodziną na trasie Suwałki - Kudowa Zdrój 5 x w roku, to biorąc na tą trasę auto z wypożyczalni, czy nawet długodystansowe taxi i tak byłbyś znacznie do przodu.

      Zgadzam się z OPem, że posiadanie samochodu żyjąc w centrum dużego miasta jest bardziej niż bez sensu. Rozumiem jednak naszą postchłopską mentalność i wagę postrzegania i pozycji społecznej przez pryzmat auta, telefonu, ilości cali tv, czy stopnia ekspresji ogrodzenia w domach jednorodzinnych, takie klasyczne, środkowo azjatyckie zwyczaje.

    •  

      @Kick_Ass jak to możliwe - chyba Pendolino. W osobówkach i drugiej klasie są bilety rodzinne, gdzie rodzice płacą 70% ceny, a dzieci zgodnie ze zniżką. Trasa Poznań - Kraków dla czteroosobowej rodziny to jakieś 65 zł - 100 zł w zależności od wieku dzieci. Wcześniej kupuje się że zniżką, są bilety taniomiastowe. Bilety też trzeba kupować racjonalnie.

    •  

      @KrolWlosowzNosa ale mając codziennie prawie 70 km do przejechania to już wynajem nie jest taki kolorowy.

    •  

      @Sefira może że względu na to że chcieliśmy z dnia na dzień kupić, nie wiem czy to pendolino czy nie. Wyszło koło 300 zł w jedną stronę.

      +: coma24
    •  

      @Kick_Ass: dlatego napisałem o zyciu w centrum i pracy w obrębie miasta

    •  

      @samuraj24: nie jest. Gdyby był must have to nie można byłoby bez niego się obejść. A ja jakoś daje rade.

    •  

      @gracilis Po prostu tak wygodniej jak każdy ma samochód.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @gracilis: Komunikacja w Trójmieście to gówno, nikt urbanistycznie nic nie zaplanował. Gdyby nie obwodnica to to miasto by stanęło, a tak to stanie za jakiś rok, dwa, jak już wszystkie osiedla urosną gdzie ludzie mają średnio po dwa auta na rodzinę.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @gracilis: samochód to jeszcze nic, powiedzieć komuś że nie masz prawa jazdy(bo nie potrzebujesz) to dopiero stajesz się człowiekiem drugiej kategorii dla co nie których. Takie społeczeństwo co zrobisz.

    •  

      @gracilis: Bo mamy rozwaloną komunikację masową i państwo przerzuciło ciężar na obywatela.

      Mam nadzieję, że pomogłem.

      PS. Padłeś ofiarą propagandy pt. "ludziom się poprzewracało w głowach i każdy woli mieć samochód dla wygody", która pojawiła się właśnie jako przykrywka dla likwidacji lokalnych połączeń w ramach "oszczędności". Serio. To nawet nie jest zabawne, nasze własne państwo nas wyruchało i sam myślałem tak, jak Ty, zanim trochę poszukałem w temacie.

      PS2. Sam popylam głównie rowerem, bo komunikacja we Wrocławiu to porażka. Samochodu też nie opłaca mi się kupować.

    •  

      W dużym mieście jak stolica, mieszkając z dala od centrum, nie wyobrażam sobie jak można żyć bez auta. Ja 32 km, stara 30 do roboty, auta są konieczne.

      @Kick_Ass: no i to jest wlasnie problem. Kupujecie tanie mieszkania na wypizdowie a smrod aut i zastawione chodniki cieknacymi szrotami o wartosci roweru przerzucacie na karb mieszkancow miasta z ktorego wlasnie uciekliscie. 60 km dziennie to jakies 40zl kosztow paliwa i utrzymania auta (naprawy, przeglady,amortyzacja). Daje to miesiecznie 800 zl na jedno auto. A wystarczyloby kupic mieszkanie drozsze o te 100 tys by, nawet uwzgledniajac wyzsza rate, miesiecznie w kieszeni zostawalo wiecej kasy... a pardom, zapomnialem ze kredyty tez wziete pod korek i alternatywy poza dojazdami do pracy te 30 km brak, bo przeciez w okolicy brak jakiegokolwiek pracodawcy poza żabką i ocyszczalnia sciekow Czajka

    •  

      @gracilis mueszkamy w centrum Warszawy. Mamy jechać na wigilię do prawie teściów.
      Mieszkają oni w malutkim miasteczku 80 km od nas.
      Ostatni autobus z ich zadupia do mnie odjeżdża 24.12 o 16:00.
      Następny autobus odjeżdża 26.12 o 8:00. Ani jednej alternatywy pomiędzy.
      Nie jeździ nic innego, bo to malutka miejscowość wśród wsi.
      Muszę być w pracy 25.12 o 17:00

      Nie wiem jak miałabym spędzić wigilię z rodziną i dać radę dotrzeć do pracy bez auta. Za 80 km w święta taksiarze wzieliby pewnie pół średniej pensji. Autami z wypożyczalni też byśmy nie dali rady finansowo jeżdżąc nimi kilka razy w miesiącu - wyszłoby dobre 2000. Dwa bilety na autobus (o ile jeżdżą) to w obie strony ponad 50 zł, plus dojazd na dworzec zachodni jakimś uberem to kolejne 15. Drożej niż paliwo.

      Tak jak można dawać sobie radę gdy się mieszka tylko w mieście, to rodzina za miastem jest naprawdę dobrym powodem do posiadania auta.

    •  

      @gracilis: spokojnie, rząd już zadba o to, żeby znowu to było dobro luksusowe xD

      +: Fermiol
    •  

      @Jaracz_Joint:
      Powodzenia w takim razie jak:
      1. żona będzie rodzić
      2. odjebiesz coś głupiego ale za mało żeby wezwać karetkę a za dużo by iść na piechotę na SOR
      3. Będziesz musiał kupić leki - a okazuje się że są w aptece w innym mieście.
      4. Chcesz zmienić pracę ale jest gdzieś dalej

      Tak tak, moja żona byłaby w niebo wzięta jak by stękała z bólu z powodu złamanego palca u nogi podczas podróży na SOR autobusem lub taxówką.

    •  

      Zdziwiłbyś się ale w azji właśnie tak to działa
      @Peeleejin: do gierek tak, w dodatku są fajne krzesła i słuchawki. I tak każdy ma tu własny komputer/komputer kieszonkowy do internetu.

    •  

      @gracilis: Przyjedź do mnie na wieś i zobaczymy czy będziesz taki kozak z tą komunikacja zbiorową xD

      @Migajaca_dioda: na wsi edukacja tak kuleje? Przeciez autor watku pisal o duzych miastach

    •  

      @gracilis:

      No ale po wrzucasz jakieś pociągowe rozkłady i ceny? Jestem pewny, że nie masz dzieci, bo inaczej byś się tak nie wygłupiał.

      Mogę z żoną pojechać na wakacje bez dzieci i się zabierzemy pociągiem czy autobusem, ale z dziećmi nie ma takiej opcji. Kwestia bagaży i elementarnej wygody. Wygoda dotyczy też współpasażerów, gdy dzieci są małe. Autem mogę się zatrzymać, zjechać na parking, pozwolić dzieciom odpocząć od siedzenia. No i jeżeli wyjadę gdzieś autobusem, to na miejscu mam trochę "związane ręce". Muszę liczyć na komunikację, która często nie jest wygodna wcale a wcale. I zamiast zwiedzić 3-4 miejsca, obskoczę jedno (czasami lepiej bez auta, bo nie trzeba robić "pętli", gdy jest się w górach, kwestia sytuacji).

      Wystarczy mi jedno auto, bo lokalizację mam całkiem fajną, ale znam osoby, które mieszkają "w mieście", a bez dwóch aut nie da się żyć. Jeżeli facet pojedzie rano do pracy, to kobieta bez auta nie odwiezie dzieci do przedszkola/szkoły, nie zrobi zakupów (chyba, że w małym sklepie za rogiem, gdzie taniej wziąć ubera do marketu), ani nic nie załatwi. Bo do pętli mają 30 minut piechotą, a spod domu autobus jedzie przez wioski na inną pętlę (40 minut).

      Do pracy jeżdżę komunikacją, bo mam szybciej, odpada mi problem z parkowaniem i mogę sobie poczytać książkę (nie lubię audiobooków). Wiele spraw wolę załatwić jadąc autobusem, ale czasami gra nie jest warta świeczki.

      Zgodzę się wyłącznie z tym, że są osoby, które używają auta, gdy przynosi im to więcej strat niż korzyści. Autobusem dojadą w 15 minut, a autem zejdzie im 30, bo są korki a autobus ma bus-pas. Do tego w centrum przez 10 minut szukają miejsca parkingowego.

      Podsumowując:

      Auto w mieście jest sensownym wyjściem dla wielu ludzi.
      Auto bywa mało sensownym rozwiązaniem dla wielu ludzi, którzy go używają.
      Fajnie, gdyby ludzie używali auta, gdy jest im ono rzeczywiście potrzebne.
      Fajnie, gdyby komunikacja działała lepiej (kwestia organizacyjne oraz reagowanie kierowców na śmierdzących żuli).
      Auto częściej sprawdza się na dalszych trasach (choć między dużymi miastami wygodniej koleją lub autobusami, gdy jedzie się samemu).
      Jeżeli nie mieszkasz w dużym mieście, to auto/a = konieczność, żeby jakoś funkcjonować.

    •  

      Powodzenia w takim razie jak:
      1. żona będzie rodzić
      2. odjebiesz coś głupiego ale za mało żeby wezwać karetkę a za dużo by iść na piechotę na SOR
      3. Będziesz musiał kupić leki - a okazuje się że są w aptece w innym mieście.
      4. Chcesz zmienić pracę ale jest gdzieś dalej


      @samuraj24: ale jak czesto zona rodzi? A jesli punkt 2 lub 3, a Ty wypiles dwa piwa, to co wtedy?

    •  

      @lukaszzz no i co zrobisz jak nic nie zrobisz¯\(ツ)/¯ i nie ,nie kupisz w centrum czy gdzieś mieszkania o 100 tys drozszego, w takim standardzie to raczej 200 plus. Zresztą mieszkałem na woli całe życie,i nie życzę nikomu takich warunków wychowania dziecka, tu mam las, kanał, dzieciaki mają nowoczesną szkołę o której ja mogłem pomarzyć, kredyt jest już splacony w w 60% bo na 20 lat wzięty. Auto mnie nie kosztuje aż tyle na szczęście, więc nie widzę zalet mieszkania w zasmrodzonym centrum. Moje auto nie jest ani szrotem ani nie cieknie, a już na pewno nie znajdziesz roweru tak wygodnego i szybkiego , pod robotą mam pracowniczy parking więc nie zastawiam twoich drogocennych chodników. Masz jeszcze jakieś argumenty?

      +: enron
    •  

      do gierek tak,

      @NieRozumiemIronii: a do czego potrzebny ci aktualnie komputer w domu ?

      Odtwarzanie youtube/streamingi itp na tv.

      Socjale/zakupy itp na telefonie.

      Jedynie do pracy gdzie i tak w domu większość woli mieć laptopa który nie zagraca przestrzeni. Może jestem za stary i już inaczej na to patrze ale potrzeba hi endowego komputera to już zamierzchłe czasy.

    •  

      @gracilis: nawet w Warszawie, jeśli nie jeździsz na kierunku do / z centrum, to komunikacja ssie pałkę. Cała sieć nakierowana na dworzec centralny i okolice, a jak chcesz dojechać do sąsiedniej dzielnicy, to przesiadaj się w śródmieściu. Samochodem do pracy jadę 20 minut (30 jeśli są korki), a komunikacją co najmniej 50. Do tego autobusy jeżdżą jak chcą i są wiecznie spóźnione.
      Pociągi za to są za drogie. Ostatnio jechałem z kumplem na weekend do Katowic, to za bilety na PKP (kupowane w pierwszym dniu sprzedaży!) zapłaciliśmy więcej, niż zapłaciłbym za paliwo i parking w hotelu.
      W małych miejscowościach to w ogóle jest dramat i tu polecam poczytać o tzw. wykluczeniu komunikacyjnym.

    •  

      @samuraj24: ile razu w zyciu twoja zona rodzi a ty mieszkasz w centrum miasta albo ty jedziesz na sor? Trzymazsz samochod tylko i wylacznie na takie okazje?

    •  

      @inozytol: problemy z czytaniem? Typowa SAMOCHODOZA. Ja pisze o drodze o 7 rano ktora stoi kiedy ja smigam kolejką a ty o żonie i wakacjach.

    •  

      Gdybyscie kupili mieszkania blisko metra lub skm a takze w okolicy z sensowna liczba przedszkoli i szkol to byscie mieli dobry dojazd wszedzie, czy to komunikacja czy rowerem.

      @lukaszzz: Myślisz, że wszyscy chętni mogą kupić mieszkanie w takich okolicach?

      Niestety, nie ma takiej możliwości. Ludzie chcą mieszkać na swoim, a bloki budowane są bez większego planu. Fajnie, gdyby włodarze miast mieli carte blanche i planowali sprzedaż działek pod zabudowę tak, że komunikacja i infrastruktura byłaby sensowna. Tak nie jest.

      No i zostaje kwestia miejsca pracy. Dziś możesz pracować w jednej części miasta i tam kupić mieszkanie. Masz tylko dwa problemy:

      W małżeństwie są dwie osoby i ciężko trafić, że akurat dwie osoby będą pracowały względnie blisko.
      Dziś pracujesz niedaleko (lub z dobrą komunikacją od miejsca zamieszkania), a za 5 lat idziesz do pracy na drugim końcu miasta. Masz się przeprowadzić?

      Tak jak napisałem wyżej, auta są koniecznością, ale fajnie by było, gdyby ludzie używali aut dość rozważnie i wtedy gdy jest to rzeczywiście przydatne.

    •  

      @gracilis: mam do pracy 3 km. Autobusem wychodzi 10 minut, ale jeszcze muszę dojść na przystanek i mieć nadzieję że przyjedzie (komunikacja miejska u mnie w mieście jest tragiczna). W pracy będę 5 po 7, więc już niby spóźniony.
      W drugą stronę jest jeszcze ciekawiej, bo powrotny autobus mam 15:20, a w domu będę prawie o 16, bo korki (samochodem jak wyjadę zaraz po 15 to jeszcze je ominę). Cała zabawa wyjdzie mnie 5 zł dziennie, gdzie moja Zafira pokonuje trasę do pracy w 6 minut, a w drugą stronę max 15 minut, czyli w domu jestem w momencie kiedy autobus podjeżdża na przystanek pod pracą. Gaz wyjdzie mnie może złotówkę drożej, więc to jest w ogóle pomijalny koszt.
      Teraz mam dziewczynę w mieście obok. Bez samochodu to bym chyba rowerem musiał latać, bo komunikacja leży.

    •  

      @Kick_Ass: To jest jakiś argument. Ten pierwszy o pociągu był po prostu głupi. Inna sprawa, że dojeżdżanie 30 km do roboty w skali życia jest cholernie nieekonomiczne. To można 1-2 lata się bujać, ale nie całe życie, bo się po prostu nie kalkuluje. Ani finansowo, ani zdrowotnie.

      Sam miałem dwa auta, ale jedno sprzedałem i przesiadłem się częściowo na transport kombinowany, bo tak jest ekonomiczniej i wygodniej. A do biednych nie należę, w 32% PITu wdepnąłem. Rowery, autobusy, blinkee itp. dają radę w mieście wojewódzkim.

    •  

      @gracilis: mieszkam w centrum Wrocławia, samochód to mus bo rano połowa tramwajów rozjebana a autobusy jeżdżą jak chcą xD

      +: Leshak
    •  

      @gracilis Gdańsk here, myślę podobnie i zgadzam się z postem. Ile można do cholery mieć samochodów. Co śmieszne, nawet moi rodzice mi przygadują żebym wreszcie kupił samochód... Co to za logika... kupiłem mieszkanie w centrum i kiedy potrzebuję samochodu mam MiiMove, traficar, 4Mobility, Panek... Tego jest na tyle dużo, że praktycznie zawsze coś jest pod ręką.

    •  
      Shmit

      0

      @gracilis: może mam komunikacja miejska jeździć ? Za jaka karę xD

    •  

      Typowa SAMOCHODOZA.

      @gracilis: Masz problemy z czytaniem?

      Twierdzę, że jest wiele osób, które nie mają wyjścia i muszą korzystać z auta (i również tacy, którzy nie muszą, a niestety korzystają).

      Są ludzie, którzy jadą tymi autami, bo po pracy muszą się dostać w miejsce, gdzie ta kolejka nie dojedzie, a później muszą załatwić coś w jeszcze innym miejscu. Niestety nie wiemy, czy kierowca auta stojącego w korku musi koniecznie jechać tym autem, czy może skorzystać z komunikacji. Na szczęście policja nie ma uprawnień, żeby się pytać o to ludzi i kazać im jechać autobusem. Twoje żale i żółć nie sprawią, że ktoś zmieni zdanie.

      Możesz:

      1. Zachęcać ludzi (najlepiej własnym przykładem).
      2. Działać społecznie, by poprawiać jakość komunikacji zbiorowej (petycje o nowe połączenia czy modyfikacja istniejących etc).

      Oczywiście możesz to robić, żeby według swojego uznania poprawiać rzeczywistość, a nie po to, żeby się żalić na wykopie.

      Dlaczego żyjemy w kraju, gdzie chcemy przepisów i zakazów, a nie zdrowego rozsądku?

    •  

      W małżeństwie są dwie osoby i ciężko trafić, że akurat dwie osoby będą pracowały względnie blisko.
      Dziś pracujesz niedaleko (lub z dobrą komunikacją od miejsca zamieszkania), a za 5 lat idziesz do pracy na drugim końcu miasta. Masz się przeprowadzić?


      @inozytol: ale ja mowie o sytuacji w ktorej ktos kupuje mieszkanie w typowo sypialnianej dzielnic, bez:
      -zadnych zakladow pracy, ani obecnie, ani w przyszlosci.
      -szpitala czy przychodni specjalistycznej
      -sensownej liczby szkol i przedszkoli
      -sensownej komunikacji do centrum

      Co innego dojezdzac z Mokotowa na bliską Wolę bo zaklad sie przeniosl badz zmieniasz pracodawce a co innego cale zycie pokonywc trasne Białołęka - Warszawa.

    •  

      @gracilis: Ja nie mam samochodu od 2006 roku i żyje mi sie lepiej

    •  

      @gracilis: w ostatnich miesiącach 4x jechałem pendolino. Kurwa, 170zl za bilet w jedna stronę, raz dojechałem normalnie, raz opóźnienie, 2x awaria i przesiadka do TLK/intercity. Spierdalajcie z tym złomem, nigdy więcej. Autem jadąc samemu wychodzi tyle samo, robię postój kiedy chce, wyjeżdżam o której chce.

    •  

      @NieUsune: nie wiem jaka trasa jechales, waw-gdansk, 119 zl w 1 klasie, wygoda, cisza, spokoj, puntkualnie...

    •  

      @gracilis: zamieszkaj sobie we wro i narzekaj dalej ( ͡º ͜ʖ͡º)

      samochodem wszedzie dojedziesz:
      -szybciej
      -pewniej
      -bezpieczniej
      -w znacznie wiekszym komforcie
      -czesto taniej lub w porownywalnym koszcie (chyba, ze masz jakies ulgi typu studencka albo jezdzisz czyms co pali 20l/100)

      pomijam juz takie oczywistosci jak wieksze zakupy czy wyjazd gdzies dalej.

    •  

      @gracilis: pocieszenie w tym ze dzieci lub wnuki tych osób będą umieraly za parę lat przez ten smog i ocieplenie klimatu

      źródło: 1r78pgswxc341.jpg

    •  

      wyszło mnie plus żona i swoje dzieciaków 300 zł w jedną stronę, czas przejazdu około 3.5h. Autem w 3h za 250 w obie strony.

      @Kick_Ass: Pociągu nie musisz kupować i utrzymywać. A gdybyś miał jechać sam to już nie byłoby to opłacalne. Poza tym we wpisie mowa o dojazdach w mieście. Ja sobie policzyłem że korzystanie z komunikacji miejskiej plus Bolta/Ubera/carsharing wychodzi nie taniej niż posiadanie własnego samochodu i jest dużo bardziej komfortowe

    •  

      @lukaszzz: trasa z Pomorza do Warszawy. Pendolino bez zniżek to 170zl za druga klasę także coś kręcisz. O tloczeniu się jak zwierzęta w TLK czy IC nawet nie wspominam xD

    •  

      @lukaszzz: 2-3msc temu kumpel jechał pendolino - 3.5h opóźnienia. I co mu ze zwrotów połowy kosztu biletu, jak cały dzień rozjebany na czekanie na dworcu.

    •  

      @marcin-: przejazd autem Gdańsk-Warszawa kosztuje podobnie co 2 klasa w pendolino.

    •  

      samochodem wszedzie dojedziesz:
      -szybciej


      Piaseczno - Warszawa badz Legionowo/Ciechanow -Warszawa bez porownania na korzysc komunikacji

      -pewniej

      Czesciej zdarza sie korek na S8 z powodu stluczki niz awaria na kolei

      -bezpieczniej

      Nieprawda, zbiorkom jest bezpieczniejszy zarowno na krotkie jak i dougie dystanse

      -w znacznie wiekszym komforcie

      Dyskusyjna sprawa. Brak przesiadek i niedogodnosci z tym zwiazanych jest na plus ale ani ksiazki nie poczytasz ani sie nie pouczysz no nowego języka

      -czesto taniej lub w porownywalnym koszcie
      Jedynie tanie w eksploatacji auto na dluzszych dystansach wygrywa z komunikacja zbiorowa. W miescie nie ma szans. Kupijac 90 dniowy bilet w Warszawie placisz ponizej3zl/dobe. W tej kwocie to nawet nie zatankujesz pelnego baku

      @Karoleer:

    •  

      @MassFett wątpliwe aby samochody przyczyniły się do tego w znaczącym stopniu, a zdjęcie jest zapewne w czasie jakiejś burzy piaskowej.

    •  

      przejazd autem Gdańsk-Warszawa kosztuje podobnie co 2 klasa w pendolino.

      @NieUsune: ...a komfort dużo większy i można ten czas wykorzystać, bierzesz sobie książkę albo laptopa żeby popracować.

    •  

      @gracilis: co cie obchodzi na co ludzie wydają swoje pieniądze?

    •  

      @lukaszzz: trasa z Pomorza do Warszawy. Pendolino bez zniżek to 170zl za druga klasę także coś kręcisz. O tloczeniu się jak zwierzęta w TLK czy IC nawet nie wspominam xD

      @NieUsune:

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: 6C7CBB3F-71C6-4122-8D07-5F37B206FBC0.png

      +: Hauleth
    •  

      @gracilis: Biedni maja kombi a bogaci Suvy? Większej bzdury już dawno nie czytałem.

    •  

      @gracilis: Wystarczy mieć rodzinę, a nie mieszkać samemu. Powodzenia w wożeniu co tydzień autobusem zwykłych zakupów spożywczych dla kilku osób.

    •  

      @gracilis: OP dobrze prawi, większość Polaków nie potrzebuje samochodu. W Polsce mamy kurwa dwa samochody na gospodarstwo domowe, w takim Londynie jest bodajże 4 razy mniej. I jakoś żyją, nikt im powietrza szrotami nie zanieczyszcza. To jest po prostu wygodnictwo p0lakow

    •  

      @kluskizserem: wiesz, że możesz wziąć ubera/taxify czy coś takiego na te wielkie zakupy 2 razy w tygodniu i dalej zapłacisz rocznie mniej niż za posiadanie auta, mniej niż za samo tylko ubezpieczenie pewnie? Jeśli to jest twój jedyny argument.

    •  

      Co innego dojezdzac z Mokotowa na bliską Wolę bo zaklad sie przeniosl badz zmieniasz pracodawce a co innego cale zycie pokonywc trasne Białołęka - Warszawa.

      @lukaszzz: No ale zrozum, że ludzie chętnie mieszkaliby w super skomunikowanej okolicy. Niestety nie ma takiej możliwości (to już wina urzędników).

      Jeżeli chcą pracować w Warszawie, to mogą:

      1) dojeżdżać z miejscowości położonych 100+km od Warszawy.
      2) przenieść się do Białołęki i dojeżdżać autem.

      Opcja druga w kwestii pracy może nie być gorsza od pierwszej (czasowo może wyjść porównywalnie nawet), ale są bliżej miasta, co przekłada się na dużo większe możliwości.

    •  

      @Kick_Ass: zdjecie jest w czasie pożarów lasu....

      Auta i cały przemysł, samoloty się fajnie przyczyniają (ʘ‿ʘ)

    •  

      @gracilis: jazda samochodem jest zdrowsza. Szczególnie w zimę. Gdy jedziesz samochodem wdychasz oczyszczone przez drogi (bo cię stać) węglowy filtr kabinowy powietrze bez pyłów zawieszonych i z mniejszą ilością szkodliwych związków. Idąc i czekając na autobus wdychasz ich kilkaset razy więcej, a w autobusie oddychasz spoconymi, niemyjącymi się ludźmi i obsranymi gaciami menela + oczywiście całym syfem z zewnątrz. Miłego raka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @gracilis: do miasta do pracy autem jadę 22 min. A pociągiem 44 a autobusy nie jezdza. Co ty myślisz że każdy mieszka w centrum i ma tramwaj pod pyskiem? Po drugie dwa auta to standard. Uważaj bo się będę umawiał kto kiedy autem może jechac.

    •  

      @Kick_Ass: a moj przyklad, dojazd do pracy 2 przystanki, prawie zawsze korek, buraki tlukace sie szrotami co dzien przez ten j.... Most wiedzacy ze ten korek tam jest, nie wiem co za przyjemnosc maja z ciaglego trzymania stóp na pedałach, koszt dojazdu w moim przypadku to 40zl ok w skali miesiaca

    •  

      @gracilis pierdolenie. Niektórzy codziennie dojeżdżają do pracy do miasta oddalonego o 50 minut. Pociągi niestety nie jeżdżą w takich porach, żebym nie musiał czekać godzinę na powrotny już po wyjściu z pracy, albo godzinę na pracę już po przyjechaniu pierwszym pociągiem. To duża strata czasu, a czas to pieniądz. A no właśnie pieniądz - są też busy które jeżdżą co pół godziny po całym województwie, ale koszt przejazdu w dwie strony jest równy kosztowi paliwa. Dodatkowo jadąc samochodem zatrzymasz się po drodze gdzie chcesz. Chce ci się jeść - stacja benzynowa, McDonald. Chce ci się do łazienki - to samo, zjeżdżasz. Kupujesz po drodze kawę na stacji, puszczasz sobie w samochodzie muzykę jaką chcesz i jest wygoda.

    •  

      @gracilis: Jakbym miał tę kolejkę albo chociaż komunikację w promieniu 1 km to bym jeździł. No ale ni mam i bez 2 aut nie da rady 乁(♥ ʖ̯♥)ㄏ.

    •  

      @gracilis: Bo komunikacja miejska w tym kraju kuleje, i jeżdżą w niej często śmierdzący bezdomni

    •  

      @gracilis: Ale samochód w dzisiejszych czasach to nie zawsze z konieczności, często też dla wygody. Co z tego, że czasem wyjdzie taniej (ale też rzadko) jak autem jest zwyczajnie wygodniej? Jedyny sens komunikacji dla mnie jest taki, jak przystanek jest blisko i jadę od początkowych w miarę na miejsce. Czyli tak, żeby mieć miejsce siedzące i nie przesiadać się (czyli móc spokojnie poczytać np). W każdym innym przypadku autem będzie wygodniej. Czemu nikogo nie dziwi, że ludzie kupują droższe wygodniejsze kanapy czy lepsze krzesła do kompa? Albo czemu nikogo nie dziwi że wydają kasę na drogie telefony i telewizory skoro większość funkcji mają te tańsze? Bo w pewnym momencie życia, ludzie najbardziej cenią sobie czas i wygodę. Czyli nawet jak będzie drożej autem, ale oszczędzą czas to wybiorą auto. Jak będzie podobnie cenowo i czasowo, to wciąż dużą część wybierze auto bo wygodniej im tak (nie trzeba moknąć, marznąć czy pocić się w upałach!). Jedyny przypadek gdzie lepiej jechać komunikacją, to gdy jest dużo szybciej i taniej. Wtedy większość nawet zrezygnuje z wygody.

    •  

      @gracilis: Miras, dopóki nie będzie dobrej komunikacji, to ludzie będą jeździć autami. Żadna filozofia. Mnie paliwo do pracy wynosi tyle co bilet miesięczny na zbiorkom. Innych kosztów auta nie wliczam, bo autem jeżdżę często poza miasto, gdzie to jedyny środek transportu, żeby się tam dostać.

    •  

      @buchowo: w Katowicach komunikacja miejska jest do rzyci

    •  

      @gracilis: Zadawanie takich pytan, w kraju gdzie transport publiczny to taka zenada, jest nie na miejscu.

    •  

      ​​​​​

      źródło: 66.media.tumblr.com

    •  

      @gracilis: słaba komunikacja miejska w większości średnich i małych miast.

    •  

      @gracilis: Sopot, autem do pracy jadę 10 min a autobusem 40 bo zalicza wszystko po drodze. Faktycznie bez sensu jeździć autem XD

    •  

      Dlaczego w tym kraju kazdy jeden musi miec samochod?!

      @gracilis: Ja to nawet mam dwa, jeden na miasto, drugi w trasę. I to ciągle się opłaca.
      Gdybym nie miał auta musiałbym pracować u jakiego janusza za dwa szejset na rękę. A tak autem dojadę sobie do pracy 40 km i nie muszę się przeprowadzać. A z dwójką dzieci bez auta to nawet nie próbuj. Rodzic są daleko, 200 km i 250 km. Prosty rachunek i 3kkm na mc jest. Nie wiem co musiałbym brać, żeby chcieć to osiągnąć komunikacją miejską/pkp itd.

      +: enron
    •  

      @gracilis: W Niderlandach do każdego miejsca w kraju dojedziesz drogą rowerową, mają wysoko rozwinięty transport publiczny. Za 6 euro możesz przez cały dzień jeździć na jednym bilecie.

      I wiesz co?

      Tam też każdy ma po 2-3 auta.

    •  

      @gracilis: Ja płacę 100 zł za bilet metropolitalny w pozku i śmigam wszedzie tramwajem czy busem ^^ autem to sobie mogę jechać na moja rodzinną prowincję

    •  

      @gracilis i Ty myślisz że to tylko u nas tak? Wszędzie tak jest xD w Belgii nawet autostrady się korkują, miejsc parkingowych ciągle za mało, i od kupna kolejnych aut nie odstrasza nawet podatek drogowy, tak więc nie swiruj już

    •  

      @gracilis: To samo. Moje stosunkowo młode osiedle z roku na rok coraz bardziej zajebane samochodami. Złom na złomie i złomem pogania, gdzie dwóch polaczków tam 3 passaty, nie zostanie metr wolnej nawierzchni, kawałek trawnika żeby polaczek zaraz nie wpierdolił tam swojego rzęcha. O 6. rano oczywiście nie da się wyjechać. Czytałem że w Polsce na głowę przypada więcej aut niż w Niemczech. Kurwa, więcej niż w Niemczech, czujecie to? Tłumacze to sobie tak, że polaczki mentalnie dalej tkwiące w komunie mają fiksacje na punkcie gratów, które są dla nich jakąś oznaką statusu i bogactwa.

    •  

      @Dorogon:  "6% doroslych ludzi ma dwa lub więcej aut zarejestrowanych na swoje nazwisko, informuje CBS." Tak ma się sprawa Holandi. Po co zmyslasz?

    •  

      @gracilis Jeśli mieszka się w centrum dużego miasta i jedynie jeździ do pracy która ma się w centrum a później szybko kupić pizzę mrożona w Żabce na rogu i powrót do domu to można żyć bez auta jeśli komunikacja miejska jest w miarę ogarnięta. Ja chcąc jechać odwiedzić rodziców mieszkających ok 50km od mojego miasta miałabym do wyboru jeden pociąg dziennie o godzinie 13 bez pociągu powrotnego xD Albo kurs autobusami ok 3h w podróży. Autem jadę 40 minut. Wyjeżdżam o której chce i wracam kiedy mi się podoba. W sklepie jestem raz na tydzień bo kupię więcej i nie muszę się martwić czy doniosę zakupy do domu bez nabycia skoliozy. Mam ochotę na spontanie skoczyć w góry? Żaden problem. Bez auta da się żyć ale po co jeśli można zaoszczędzić czas.

    •  

      @gracilis: Wszystko spoko, tylko tyle srających żuli na siedzeniach w autobusach widziałem, ze już nie siądę na takim, a nie uśmiecha mi się iść pięćset metrów na przystanek, potem stać pół godziny w autobusie, potem walić do pracy kolejne pięćset metrów, w pracy wylatać dziesięć kilometrów, zakupy robię prawie codziennie, trening mam prawie codziennie, więc jeszcze torba przez ramię, a powrót z siatami XD
      A i bym zapomniał, nici z wracania w godzinach szczytu, bo wtedy nawet nie zmieszczę się do jedynego autobusu, który mnie podwiezie blisko domu

    •  

      @gracilis: Tak a powiem Ci jeszcze np. że rządzący to strategiczni idioci. Bo np. w Białymstoku teraz nie będzie się opłacało jeździć komunikacją miejską. Jednorazowe bilety kosztować będą więcej niż w Warszawie - 4,0zł za jednorazowe xD

    •  

      @gracilis: Kliknij baranie w te ceny i kup Pendolino za 49 złotych tuż przed odjazdem xD
      Ale dzban z ciebie

    •  

      @gracilis: Ty jesteś głupi czy tylko udajesz? Jak mieszkasz w centrum i komunikacją miejską dojedziesz do pracy w parę minut to może ok. Ja mam np. komunikacją 2 godziny drogi z przesiadką, bo jednym autobusem nie dojadę, gdzie samochodem pojadę 15-30 minut. Zobacz jaka oszczędność czasu, a druga sprawa, autem pojadę gdzie tylko chce, robię sobie częste wycieczki, myślisz że autobusem czy pociągiem pojechał bym tam gdzie chce? Albo jak prowadzisz działalność to myślisz że będziesz z buta leciał albo pociągiem/autobusem? Człowieku nie każdy ma czas jak Ty, o ile jesteś pełnoletni, bo możesz wcale nie mieć prawa jazdy, prowadzisz tak nudne życie jak moje pantofle i wylewasz tutaj swoje frustracje.

    •  

      @lukaszzz: @boguchstein: nie robię codziennie zakupów, ale codziennie pracuje gdzie dojeżdżam do klientów z bagażem 15kilogramowym.... Chyba bym zbankrutowała jeżdżąc taksówka xD

    •  

      @Kick_Ass pierwszy przykład z brzegu jechałem z wawy do Krakowa - 50zl w jedną stronę za osobę dorosła pociągiem tlk bezprzedzialowym, czas podróży 2h45min, autem bym jechał pewnie sporo ponad 3h, w dodatku nie mógłbym się zrelaksować. W samym Krakowie mimo że to nie moje miasto przejeździlem wszystko zbiorkomem.

      Nie mam auta od roku, mieszkam w Wawie i po prostu go nie potrzebuje. Po zakupy mam 200m z buta do biedry, jak chce inne sklepy to sobie podjadę autobusem 3 przystanki.

      Z drugiej strony nie ma co porównywać wsi czy małych miasteczek, ale w dużych miastach o ile nie ma się rzeczywistej potrzeby (praca/dzieci tego wymagają), posiadanie auta jest zbędne.

    •  

      @kluskizserem: no, to jest inna sytuacja. Generalnie problem tyczy się osób, które niekoniecznie mają codziennie 15 kg, świniaka do zawiezienia itd. Ewidentnie problem nie tyczy się ciebie.
      Jakoś ludzie funkcjonowali wcześniej bez samochodów, a dzisiaj nawet cieć pracujący w biedronce musi mieć auto jakimś cudem.
      Szacuję, że przynajmniej kilkanaście procent ludzi nie potrzebuje auta w takim wymiarze jak teraz, a część problemów można rozwiązać taksą/uberem/taxfiy lub wynająciem auta na minuty/ wynajęciem na podróż i dalej być sporo poniżej budżetu potrzebnego na posiadanie auta ~kilka do kilkunasty tysięcy złotych rocznie

    •  

      A Wez się przejedz komunikacja miejska i się nie wkurw XD

    •  

      @gracilis: bo w Polsce mamy mentalność wschodnio-europejską. Mężczyzna MUSI:
      a) znać się na samochodach
      b) posiadać samochód

      Bo jak nie to jesteś pedał i lewak

    •  

      @gracilis: pewnie jesteś debilem co nie umie zrobić prawa jazdy i tyle XD

      +: Fermiol
    •  

      @gracilis: dojazd do pracy komunikacja miejską w moim przypadku od 50minut do godziny,plus stres,że jak nie zdążę na jeden autobus to się spóźnię. Auto? 20,góra 25minut. Sorry,ale wolę pospać te 30minut dłużej.

    •  

      No i co z tego ze mają? Mogą miec szrot z Francji czy Polski, jak ma przegląd to co ci do tego. Jezdzij sobie na rowerze czy tam autobusem a od normalnych ludzi sie zwyczjanie odwal.

    •  

      @gracilis: Mieszkam na przedmieściach i zauważam, że każde gospodarstwo ma po 2-3 samochody, do tego zwykle nie mieszczą już się na podwórku, więc ulice (zwykle chodniki) są zastawione (oczywiście zwykle nielegalnie, bo w strefie można parkować jedynie w miejscach wyznaczonych - martwy przepis). Znam przypadki ludzi co podjeżdżają samochodem kilkaset metrów do sklepu, bo nie chce im się używać nóg. Większość ludzi by się nie przesiadła do komunikacji miejskiej z jednego powodu - lenistwa, zawsze znaleźliby wymówkę, bo śmierdzi, bo codziennie dźwigają naręcza zakupów, bo to, bo tamto.

    •  

      @aksal89: ale głąb, 3km do pracy? To rusz dupe i w rower wsiadz

    •  

      @gracilis: i ty jestes jednym z tych idiotow stojacych 40 min?

    •  

      nie bait tylko fakt ze wiecej aut na osobe mają w ue tylko finowie i wlosi. 16mln szrotu jezdzi ulicami

      A jednym z najpopularniejszych modeli jest Syrena 105 i Fiat 126p. Serio. Tak wynika z danych CEPiK, na których opierasz ten wysryw.

      @gracilis:

    •  

      @Kick_Ass 3h nie da się przejechać z Gdańska do Warszawy w 3h jadąc z przepisową prędkością, więc do tych 250 dodaj jeszcze 500 na mandat

    •  

      @gracilis: Wystarczy mieć więcej obowiązków codziennie niż pójście do pracy i już nie ma chuja, żeby bez samochodu funkcjonować w mieście. Wiem co mówię, próbowałem (mieszkam w Katowicach). W pewnym momencie brakowało mi czasu na jedzenie i sen.

    •  

      @gracilis Spokojnie blachosmrodziarze. To już się dzieje, ograniczamy ruch samochodowy w miastach, niedługo będą zakazy wjazdu do centrum albo zakazy dla diesli. My chcemy żyć a nie dostawać raka płuc od waszych gówno szrotów w gnojówie

    •  

      Odpowiedzi do tego tematu tylko potwierdzają ze wykopki maja problemy z czytaniem. Post jest o mieszkaniu w miescie, co wiecej w centrum i dzielnicach, a nie o dojedziesz z ostrody do warszawy do pracy. Argument ze macie babcie w podlaskim, gdzie mieszkaja 3 osoby, a barka transportowa plywa przez rzekę tylko w pelnie ksiezyca nie jest na temat. To nie argument.

    •  

      @gracilis: bo nas stać wkońcu od stu lat

    •  

      wolę stać w korku siedząc w swoim aucie niż stać w korku stojąc w zażulonym autobusie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @antkowa:

      Na to byłoby dobre remedium gdyby sprawdzać skrupulatnie bilety np. rozpoznawanie twarzy plus bilet i jeśli ktoś nie skasował to go kierowca wypierdala. Od razu nie byłoby jeżdżących na gapę żuli.

      +: antkowa
    •  

      Wg. mnie wrocław ma szybciutką komunikację -w godzinach szczytu, podróż 7km z obrzeży do centrum to jakieś 30 minut, wiadomo dojścia na nogach nie liczę. Pewnie autem byłbyś szybciej, chociaż jadąc przepisowo to pewnie niewiele, może z 10 minut, bo autobus jednak musi zatrzymywać się na przystankach.

    •  

      @boguchstein: Bo posiadanie samochodu stało się relatywnie tanie , każdego stać na gorszego bądz lepszego złomka. Koszt przejazdu jest podobny do komunikacji miejskiej , na minus wychodzi oc i mechanik. Niestety komunikacja miejska w Polsce no mówiąc wprost leży. Jeśli mieszkasz w centrum miasta ok jest super. Ale mieszkaj kawałek poza miastem to komunikacja leży.Realnie gdybym chciał dojeżdzać komunikacja miejska zabierało by mi to około 2 h plus beznadziejne godziny odjazdów , przyjazdów . Samochodem 40 minut max . Nie dziwi się że ludzie jeżdza masowo samochodami. Sam osobiście wolałbym jeżdzić komunikacja miejską po prostu wsiąśc jechać i niczym się nie przejmować ale po prostu się nie da gdyż zajmuje to za dużo czasu.

    •  

      @gracilis: Tak, ci wszyscy ludzie mieszkają przy stacji kolejki i pracują przy drugiej xD Dodatkowo kolejka dowozi ich na miejsce dokładnie wtedy gdy potrzebują xD

    •  

      @gracilis: nie wiem jak w mieście ale na wsi bez samochodu ani rusz. Nigdzie nie dojedziesz a jeśli jest autobus to dwa razy dziennie.

    •  

      @lentilek: jak dla mnie doszło do absurdów, że ludzie wywalają się na zadupia miasta, bo tańsze mieszkanie, ale do końca życia będą dymać na dwa auta, tracić czas na stanie w korkach itd. Takie dwa samochody(koszt ich zakupu), paliwa, oc, amortyzacji, to w okresie średniego kredytowania, to bardzo grupa kwota. Gdzie realnie zabulą jeszcze więcej za "życie" w takim miejscu i stracą średnio miesiąc rocznie w korkach.

    •  

      @Kick_Ass: trochę więcej bo dolicz koszta utrzymania samochodu, ale i tak oszczędzasz czas i siły :)

    •  

      Samochód w obecnych czasach to must have.

      @samuraj24: chyba jak mieszkasz na wsi.

    •  

      @Kick_Ass: podróże na drugi koniec kraju to co innego. OPowi raczej chodzi, o ludzi, którzy tłuką się autem do etatowej pracy w centrum.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @gracilis lubisz jeździć pociągiem to jezdzij, i nie mów komuś jak ma żyć. Wolę komfort swojej fury niż smród kanapek Janusza

    •  

      @gracilis:
      1. Ludzie myślą że samochód mieć TRZEBA bo jak nie masz to jesteś biedak
      2. W Polsce nic nie jest dostosowane do ruchu bez samochodu. Wąskie i dziurawe chodniki, mało ścieżek rowerowych, a jak są to żałośnie wybudowane, komunikacja miejska jest tragiczna, stosunek jakości do ceny śmieszny i co ważniejsze - ogromne ciśnienie na budowanie galerii handlowych które wymuszają wręcz zakupy z samochodem, bo idąc na zwykle zakupy masz do wyboru:
      a) kupić to co masz, wpakować do bagażnika i pojechać do domu
      b) kupić to co masz, dziurawym chodnikiem przenieść to na przystanek, wpakować się do wypchanego do granic możliwości tramwaju/autobusu, podróżować w upale/zamrażalniku do domu

      Mieszkam w Barcelonie i nie odczuwam żadnej potrzeby żeby używać tu samochodu, ale wszystko jest tak zrobione ze gdzie nie ruszę dupy to mam tani transport zbiorowy, autobusy i metro jeżdżą co kilka minut, idę do sklepu to sobie biorę wózek na zakupy i nie muszę nic dźwigać.

    •  

      @gracilis: jesteś albo gimbusem albo wyznawcą partii razem albo jebanym biedakiem którego nie stać na samochód xd

      +: Fermiol
    •  

      jebanym biedakiem którego nie stać na samochód xd

      @ChronicznyPrzegryw: typowe usprawiedliwianie sie. Przeciez autorowi chodzi o dojazd autem dzien w dzien w jebanych korkach do pracy w centrum miasta a nie fakt posiadania badz nie auta. Poza tym zakup auta dzis to kwestia jednej-dwoch wyplat

    •  

      @lukaszzz: czyli za 3000 można kupić samochód?

    •  

      @gracilis: nie wpadłeś na to, że jak ktoś mieszka w mieście, to auto może miec na trasy. Że ktoś ma auto pod domem nie znaczy że nim codziennie jeździ po mieście. Moja starsza córka mieszka w Warszawie, na studia metrem, do pracy tramwajem, ale auto jest jej potrzebne do jazdy w trasie.

    •  

      @gracilis: ja ostatnio przebyłem trasę różnymi środkami transportu - pkmka, autobusy i mimo dobrej komunikacji zajęło mi to ok 3h, gdzie ta sama trasa, pokonana samochodem, tydzień później o tej samej godzinie zajęła mi ok 1,5h. Plus taki, że przemieszczając się publicznymi środkami musiałem wykonać ileś tam kroków - zawsze jakaś aktywność. Mimo, że codziennie dojeżdżam komunikacją rezygnując z samochodu to jest on rozwiązaniem szybszym i wygodniejszym. Największy minus dla mnie to ograniczenie codziennej aktywności przy korzystaniu z fury.

    •  

      @gracilis:
      Wow, poruszyłeś super temat. Też mnie to drażni. Ja rozumiem ludzi ze wsi, bo tam komunikacja jest tak tragiczna, że nie mieć samochodu to jak być w obozie na Syberii, gdzie niby nie ma ogrodzeń, ale i tak nie uciekniesz bo dookoła głusza, lasy i ziąb.
      W miastach natomiast to właśnie te szroty na ulicach są powodem dlaczego komunikacja miejska w Polsce jest nadal na tak niskim poziomie - prosta sprawa - ludzie jeżdżą samochodami to i komunikacja nie czuje potrzeby żeby się rozwijać. Jakby więcej ludzi przesiadło się na komunikacje, to ta musiałaby uruchomić więcej linii, więcej nocnych autobusów itd. Nie byłem w wielu dużych miastach w Polsce, ale transport publiczny w Warszawie i Toruniu jest naprawdę git. Kiedy bym tam nie pojechał to mogę się z łatwością poruszać po mieście bez dużych wydatków (student here ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) Ostatni pociąg jadący na Warszawę Centralną w niedzielę (!) z pobliskich miejscowości dookoła Warszawy odjeżdża o 23:50. W Toruniu mają sprawnie działające tramwaje, a do tego stosunkowo tanie taksówki (a przynajmniej zapłaciłem tam mniej niż płacę w swoim gówno mieście ~80k mieszkańców). Transport publiczny to przyszłość. Spójrzcie na Wiedeń czy Paryż. Rozbudowane sieci metra, tramwajów, autobusów i samochód przestaje być koniecznością.

    •  

      @ChronicznyPrzegryw: za 3000 mozna kupic auto i zrobic podstawowy serwis plus oplacic OC. Wiec zadne to bogactwo

    •  

      @antkowa: > wolę stać w korku siedząc w swoim aucie niż stać w korku stojąc w zażulonym autobusie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      No właśnie geniuszu, tylko jakby więcej ludzi korzystało z autobusu to zamiast 150 ludzi na ulicy w 150 samochodach stojących w korku miałbyś 3 autobusy i korku by nie było.

    •  

      @login0000: problem niestety w tym, że zarządzający MPK (przynajmniej we Wrocławiu) w takiej sytuacji woleliby zostawić ten 1 autobus, bo kto by się przejmował wygodą pasażera?

    •  

      @gracilis: Mieszkam w mieście i wszędzie po mieście jest mi wygodniej tramwajem, ale auto posiadam. Często robię np. trasę Kraków-Rzeszów by odwiedzić rodzinę. Samochodem zajmuje mi to 2 godziny od drzwi do drzwi - jadąc 100% przepisowo.
      Komunikacją publiczna zajmie mi to minimum 3,5 godziny - dojazd 40 minut tramwajem a dworzec, 2h w pociągu, 20 minut autobusem z dworca w Rzeszowie.
      No i nie będę ukrywał, że prowadzenie auta sprawia mi przyjemność. Móc gdzieś pojechać samochodem w weekend to świetny sposób by się odstresować po całym tygodniu. Wszystkie wyjazdy w wakacje, długie weekendy itd. też samochodem. Można w ogóle nie jeździć autem po mieście by go potrzebować. Oczywiście obyłbym się bez, ale wolę mieć, więc jak mnie stać, to czemu nie?

      Kolejna sprawa - wartość auta. Mój samochód rynkowo jest warty jakieś 5000 PLN, ale jest w idealnym stanie technicznym więc mogę jutro wsiadać i jechać do Grecji. Nie bałbym się. Jak będę zmieniał, to tylko na nowy z salonu albo używany od rodziny/znajomych (pierwszego właściciela) bo kupowanie używanego (nawet pięcioletniego zamiast mojego piętnastoletniego) to zmiana na gorsze - kota w worku.

    •  

      @gracilis: Bzdura EIP Warszawa-Gdynia 150 zl normalny bilet w jedna strone, żadnych zniżek nigdy nie trafilem.

      +: enron
    •  

      @gracilis: w ogóle dla mnie problem ten w Polsce jest rozwiązywany od dupy strony. Zarządzający miastami chcą na siłę zepchnąć kierowców samochodów do komunikacji miejskiej, podczas gdy lepiej byłoby zachęcić do korzystania (lepszy tabor, lepsze rozkłady jazdy, lepiej przemyślane przesiadki itp.) i ludzie sami by się przesiadali. Nie wszyscy, ale jeśli ktoś myśli że jest to proces który zajmie rok to życzę mu powodzenia ;)

    •  

      @gracilis ale pokaż mi jedno miasto w Polsce które ma naprawdę dobrą, sensowną i tanią komunikację miejską oraz sieć dróg rowerowych?
      Pokaż sensowne trasy pociągów bez jakichkolwiek opóźnień, remontów, autobusów zastępczych i drogich biletów? Niestety brak takich.

      W Wawie się ludzie zabijają, żeby mieszkać koło metra, a inne miasta takich lusksusów nie mają. Problem leży w infrastrukturze i złym zarządzaniu. Nie jest prawdą, że z komunikacji miejskiej nikt nie korzysta bo używają jej miliony osób dziennie i często się ledwo wciśniesz. Po prostu polskie miasta mają słabą infrastrukturę i jeszcze długo się to nie zmieni. Chociaż budują się nowe ścieżki, kładki czy linie tramwajowe, to niestety miasto nie jest z gumy. Ulice są za wąskie, parkingów jest za mało, a komunikacja miejska nie jest optymalna. W Krakowie jeżdżę i rowerem i samochodem i tramwajem i wszystko ma więcej wad niż zalet.
      Ok na rowerze fajnie, ale ścieżki są nie wszędzie, kierowcy często stwarzają zagrożenie, smog cię wykańcza, a zostawić rower gdzieś to zawsze ryzyk-fizyk czy sobie ktoś nie przygarnie w międzyczasie. Samochód to też słabo, bo ciężko o miejeca parkingowe, korki, itp. Komunikacja czasami jest ok, ale też nie raz żeby gdzieś dojechać to zajmuje 2 razy dłużej niż samochodem który stoi w korku, bo trasy są porobione dookoła świata i tramwaj się wlecze.
      Np. moi rodzice mieszkają na drugim końcu miasta i dojście do przystanku, dojazd tramwajem i dojście do nich zajmuje 1h i 20 min. Czyli w ciągu dnia prawe 3h zamarnowane. A samochodem 15 min, max 30 w korkach. Mimo to czasami jeżdżę tramwajem, poczytam książkę czy coś, no ale kurde. Jest to naprawdę spora różnica w czasie.

      Zgadzam się, że wiele osób się robi zbyt wygodnych i jak już zaczną jeździć samochodem to sobie nie wyobrażają nic innego i muszą nawet 200m pod bułki jechać. Ale duża w tym wina słabej i drogiej komunikacji. Jeśli dwa bilety na tramwaj kosztują 10 zł, to nie raz nam się bardziej opłaca wziąć ubiera lub bolta.

      Inna sprawa to ogólna kultura, a raczej jej brak. Np to, w czasie studiów jeździłam często na rowerze na zajęcia, ale zawsze mnie to stresowało. Zarówno mojemu bratu jak i kilku koleżankom ukradziono rower w czasie zajęć, oczywiście policja jest tu bezradna. Mojemu koledze ukradli drogi rower ze strzeżonego parkingu AGH, gdzie stróż miał wywalone, że ktoś sobie bierze. Nie raz stwierdzałam, że jednak nie jadę na rowerze bo nie będzie gdzie przypiąć i będzie problem.

      A do Holandii to niestety na baaaardzo daleko. Tam rowery są pełnoprawnym środkiem transportu, każda droga (nie raz i autostrada) ma swoje szerokie ścieżki rowerowe. Mają pasy, znaki i ogromne parkingi dla rowerów. Mosty i przejazdy mają windy, bądź szyny na rowery, a każdy dworzec ma ogromne rowerowe parkingi na tysiące rowerów. U nas czasami znajdziesz kilka śmiesznych rurek, a przeważnie nie ma gdzie tego roweru zaparkować i zawalają chodniki, klatki schodowe poprzypinane do barierek i lamp. Poza tym w Holandii tak rowerów nie kradną, a jak już to są wyższe kary dla złodzieji. Tam faktycznie samochody i autobusy to drugorzędny środek transportu, ale pozwala na to fenomenala infrastruktura.

      Po prostu ogólnie wszyscy powinniśmy małymi kroczkami trochę dbać o siebie nawzajem i środowisko. Musisz jechać autem, ok, ale może podwieź kogoś, zawsze to mniej samochodów na drodze. Władze miasta powinny stworzyć plan urbanistyczny, planować ścieżki i trasy komunikacji za wczasu, a nie zezwalać na budowanie wszędzie bloków bez sensownego dojazdu, a potem zdziwienie, że korek. Komunikacja powinna być tańsza, czysta, mieć normalną klimatyzację i być punktualna. Powinno się budować więcej parkingów bezpłatnych przy pętlach. Powinny być jakieś sensowne ulgi na samochody elektryczne, sieć ładowarek. Powinno być też więcej korzyści dla tych którzy płacą podatki w mieście, bo w każdym dużym mieście jest pełno ludzi którzy korzystają z infrastruktury, a podatki dalej płacą w swoich wioskach.

      Można by pisać godzinami, ale zamiast narzekać na samochody trzeba raczej dążyć do tego, by dało się z nich wygodnie zrezygnować.

      +: alteron
    •  

      @login0000: genialne, trzy upchane po korek autobusy i w każdym żul, no żyć nie umierać. Już wolę stać w tym korku, serio. Niż potem wysiadać z takiego autobusu i smierdzieć cudzym potem albo cudzym żulem.

      +: enron
    •  

      @Mave: Dokładnie tak. Rozwój komnuikacji miejskiej i przesiadanie się z samochodów do autobusów to proces stopniowy, tylko że w Polsce nie chce się tego procesu rozpocząć. Analogicznie z przykładem Odnawialnych Źródeł Energii. Pamiętam jak za dzieciaka w gimnazjum na geografii uczono nas, że w Szwecji to aż tam bodajże 40% energii pochodzi z OŹE. Rok temu słyszałem, że jest to już 90%. W Polsce przez te 10 lat nie zrobiono praktycznie nic w kierunku odejścia od węgla i śmieci jako paliwa ciepłowniczego. Proces stopniowy, ale trzeba go w ogóle rozpocząć, żeby coś szło do przodu. Zauważcie, że od '89 w Polsce udało się wybudować dwie linie metra. Dwie linie metra na 40 milionowy naród. Na Ukrainie metro jest nawet w mniejszych miastach jak Dniepr, a pewnie wielu z was nawet o tym mieście nie słyszało.

    •  

      Brak przesiadek i niedogodnosci z tym zwiazanych jest na plus ale ani ksiazki nie poczytasz ani sie nie pouczysz no nowego języka

      @lukaszzz: Są ludzie, dla których samo prowadzenie samochodu to przyjemność. Dlatego jadę samochodem gdy mogę sobie na to pozwolić. Podróżuję po Polsce bardzo dużo i w większości pociągami bo niestety czas w podrózy trzeba poświęcić na pracę.

    •  

      @login0000: Nie Szwecja, tylko Norwegia, poza tym tam OZE to energetyka praktycznie tylko wodna, bo to kraj górzysty na wybrzeżu, gdzie wszędzie masz rwące rzeki. U nas nie ma warunków geograficznych na takie cuda, bo byś musiał połowę kraju zalać budując zbiorniki.

    •  

      przesiadanie się z samochodów do autobusów

      @login0000: Nikt sie nie będzie przesiadał do autobusów. Autobusy (może z wyjątkiem BRT, jedyne prawdziwe, dobrze działające BRT widziałem w Hajfie) są zawsze gorsze od samochodu. Dobra komunikacja publiczna musi się opierać na metrze, tramwajach i s-bahnach. Autobus może pełnić funkcję dojazdową z osiedla na zadupiu do stacji kolejki czy pętli tramwajowej, ale to raczej dla emerytów i uczniów, bo kto może, wybierze auto i Park+Ride.

      +: pat1ryk
    •  

      @gracilis: byłem dwa razy w Trójmieście, hotel w Gdańsku centrum, szkolenia w Jelitkowie i Gdyni, ja pitole, komunikacja miejska XD ja ogółem lubię tramwaje, więc się przejechałem - raz. Kolejne przejazdy to taxi, bo prawie jobla dostałem w tym upale i superwolnym transporcie.

      Jak się robi nawet kilka tysięcy kilometrów miesięcznie i obiera kierunki górskie, to komunikacja miejska i pozamiejska (pociągi) zawodzi. Mając dziewczynę na wsi 50km od siebie - połączenie nie istnieje poza autem. Dojazd do pracy - nie mamy obwodnicy, autobus 45 minut, auto 20.

      Dlatego kupiłem 15-letnie auto - bo na takie mnie stać, ale zwraca mi się w czasie, który mam dla siebie względem korzystania z mpk.

    •  

      @pat1ryk: no dobra ja nie mówię że mamy zrobić to identycznie jak Norwegia, ale w takim razie gdzie są nasze elektrownie jądrowe? Można było je zbudować już 30 lat temu, ale jak to zwykle w Polsce bywa, zamiast działać to się patrzy jak inne kraje działają, a po trzydziestu latach się stwierdza, że oni mają lepiej, a my mamy co mamy więc węgiel i śmieci są git i nic się z tym nie da zrobić.

      @DerMitteleuropaer: Zgadzam się. Metro jest sztosem. Jak byłem w Wiedniu to śmiałem się, że chyba taki Austriak to może w trzydziestominutowej przerwie w pracy wsiąść w metro i pojechać na drugi koniec miasta do swojej ulubionej piekarni, kupić sobie croissanta i zdążyć wrócić do pracy przed końcem przerwy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @login0000: No niestety 30 lat temu byliśmy cholernie biednym krajem i nie było możliwości zbudować elektrowni jądrowych, niezależnie kto by wtedy rządził i co by chciał. Za to teraz możliwości są, tylko pamiętaj, że taka inwestycja to koszt jakieś 70 mld złotych i podwyżki cen energii są nieuniknione. Za czystą energie ktoś musi zapłacić.

    •  

      @login0000: lepiej mówić że się nie da i pluć jadem dookoła, Polski przepis na codzienność ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @gracilis no to ja jestem idiotą który stoi w korku. Oczywiście mogę być mądry i skorzystać z komunikacji miejskiej. Dzięki temu
      30 minut będę szedł i wracał z przystanku
      10 minut czekał na autobus
      40 minut stał w korku.
      Tylko czy naprawdę nie będę tym idiotą?

      +: enron
    •  

      @gracilis: to weź przykład ze mnie i jeździj rowerem. Do pracy mam 15 km i nareszcie zero wkurwu z rana i popołudniu, a generalnie czas jazdy podobny w szczycie

    •  

      @gracilis hmm mam jeździć komunikacja gdzie ludzie są chorzy szczególnie zimą? Od 3 lat nie byłem w komunikacji miejskiej i od tamtej pory nie choruje. Wolę jechać taksówka niż wziąć metro/tramwaj/autobus. Gdyby ludzie umieli podczas przeziębienia nosić maseczki to jeszcze jeszcze. Komfort podróży autem jest nie porównywalny. Zapale sobie efajke, posłucham muzyki, zrobię postój na kawę i dotrę z punktu a do b bez chodzenia pieszo.

    •  

      @gracilis: bo auto jest TAŃSZE niż transport publiczny
      Weż większe zakupy do komunikacji poza tym odwieź dzieci pojedż 30 km za miasto na grilla czy do la lasu nad jezioro

    •  

      Nawet moje liberalne podejscie do gospodarki traci zaufanie, bo jak widac fakt stania 40 minut w korku nie odstrasza idiotow od codziennego walenia sie swoim szrotem i tylko karanie podatkami za ściąganie z zagranicy szrotu moze pomoc.

      @gracilis: Liberalne podeście to kasować za parkowanie i wjazd w obszary gdzie popyt > podaż. I te środki przeznaczać na komunikacje publiczną.

    •  

      @gracilis: dobrze ze to tylko w tym kraju, bo postępowy zachód wszędzie tramwajem

    •  

      @gracilis: W jakich korkach gościu? Mieszkamy w tym samym mieście. Jeżdżę sobie do biura elegancko na 9-10 i nie ma żadnych korków. W samochodzie audiobook albo dobra muza dla komfortu. Nie ociera się o mnie żaden żul, żadnej starej babie nie muszę ustąpić miejsca. Podróż samochodem to 20 minut, to samo pubkomem - 40.

    •  

      @gracilis bo jeździmy do znajomych za miasto/na wycieczki. 3.5 godziny jazdy zbiorkomem o okreslonych godzinach vs 1.5 godz autem na spontanie i z przystankami w ciekawych miejscach. Koszt ten sam.

      Szach mat.

    •  

      @gracilis: zawsze mozna miec auto, ktore nie traci na wartości i części tanie, ubezpieczenie 400. Auto w chuj się opłaca mieć, nie wyobrażam sobie w zimie jechac z chorymi ludzmi lub do jakiegokolwiek sklepu czy z tobołami na działkę za miasto. Lub czekac 30 minut na nocny wracając od znajomych i jeszcze dostać wpierdol po drodze. Lepiej mieszkac w bloku z duzej płyty gdzie miejsc w pizdu parkingowych niz w deweloperce, gdzie miejsce postojowe kosztuje 25tys

    •  

      @gracilis: nie jest przypadkiem tak że kraj w sensie drogi, miasta w sensie parkingi nie są przystosowane do aut? Winić ludzi że chcą auta. Może jakieś punkty ratingowe obywateli i dopiero od iluś punktów prawo do auta? Albo kurs na prawko za 50k niech będzie

    •  
      slako

      0

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @gracilis Bez samochodu tylko w Warszawie i może jeszcze jakimś dużym mieście można się obejść i to tylko jak nie ma się dzieci.

    •  

      @slako: USA jest wielkości kontynentu a z miasta do miasta jest minimum 100km, nie porównuj przejazdu z woli na mokotów do USA

    •  

      @aksal89 co ty pierdolisz, 40min 3km? Toż to piechotą, z 30min spacerkiem będzie...

    •  

      Nawet moje liberalne podejscie do gospodarki traci zaufanie,

      @gracilis: Ojej, no to rzeczywiście straszne zderzenie liberałka z rzeczywistością ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @gracilis tez tak pisalem jak nie mailem prawka i jeździłem komunikacja, az zrobilem. nawet stary grat sprawi ze nie marzniesz na mrozie i nie wachasz zula

      wroclaw here

    •  
      slako

      0

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      po pannę na rowerze pojedziesz?

      @papierowy_ludzik: nie mam i tego i tego xD

    •  

      @gracilis: Odpowiadam na pytanie, dlatego że mają do tego prawo. Żyjemy w demokracji i jeśli mnie stać na ubezpieczenie mogę mieć 200 gruzów pod domem a postępowym wege rowerzystkom chuj do tego. Nie podoba się można wynieść się na prowincje gdzie autobus jeździ raz dziennie.

    •  

      @slako: w USA mają swoje kompleksy z SUVami

    •  

      @gracilis: ziom to nie jest problem ze każdego obywatela stać na samochód tylko ze nasz pojebany rząd nie stać na drogi bo sponsorują sobie naszymi pieniędzmi kampanie wśród debili

    •  

      @gracilis: A może zajmij się ważniejszymi sprawami niż ból dupy o czyjeś samochody. Może ktoś najnormalniej nie cierpi zbiorkomu, tłoku i bycia uzależnionym od innych. Albo coś nowego, co na wykopie może być nieznane, nowe wręcz ... Bo ktoś lubi i ma gdzieś związane z tym niedogodności.

    •  

      @Miecz12: dojście na przystanek - 10 minut, 20 minut jazdy (te 3km to u mnie 8 przystanków, niektóre co 200m) i kolejne 10 z przystanku do pracy. Tak - kiedyś piechotą przyszedłem szybciej niż autobusem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @gracilis: jak masz jakiś dziwny fetysz i lubisz wąchać stare baby i meneli to Twoja sprawa, ale nie zmuszaj do tego innych

    •  

      @gracilis: to jest chuj. Moja ciotka i.jej rodzina to króle. 4 osoby. 4 auta, dwa firmowe, dwa osobiste. Żaden dzieciak nie ma nawet 12 lat. Najlepsze jest to, że nie parkująma swoim podjeździe, tylko na chodniku, wszystkie 4.

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @gracilis: przecież wiadomo, że w każdym mieście lepiej jeździć metrem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      źródło: 1575910243517.jpg

    •  

      najpierw forsujecie mieszkanie w centrum miasta bo
      -no hehe oszczędzanie czasu na dojazdach
      a potem
      -płaku płaku, pod blokiem nie ma gdzie parkować bo każdy ma po 2 szroty za 2 tysiące euro ;_;
      xD

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      gdyby nie korki wszedzie o kazdej porze w kazdym miejscu tego, bylaby bardzo dobrze skomunikowane

      @gracilis: a Gargamel złapałby smerfy, gdyby tylko nie uciekały :)

    •  

      Ja pisze o drodze o 7 rano ktora stoi kiedy ja smigam kolejką a ty o żonie i wakacjach.

      @gracilis: O której wstajesz żeby o 7 być na kolejce? O 5:30? I potem kolejne półtorej godziny wiecej w drugą strone?

      ja teraz pracuje zdalnie, ale jak chce wyjechać o 7, to wychodzę o 6:55 xD

    •  

      To jest typowe dla homo sovieticus. Na Ukrainie i w Rosji też jest kult samochodów.

    •  

      @gracilis: W Białymstoku teraz podnoszą ceny biletów o 40% i już serio przestaje się opłacać jeździć komunikacją miejską.

    •  

      @gracilis: Samochód = wolność i niezależność. No i na koniec jeszcze to ze taka fabia na lpg jest tańsza od biletów xD

    •  

      @gracilis: Spacerowa po 16 ( ͡° ͜ʖ ͡°) mmmm...

    •  

      @gracilis: też tego nie czaję, dlatego wolałabym Holandię - naród zdrowszy, bardziej wysportowany, powietrze czystsze - ogółem same plusy. Szczególnie teraz jak mamy co raz słabsze zimy.

    •  

      @saser91: I o 7 rano, ale tylko w dni szkolne, bo Sebe i Angelikę trzeba zawieźć do szkoły. Tak samo Słowackiego, Kartuska, Partyzantów i św.Wojciecha.

      +: saser91
    •  

      @nika_blue: Chyba przesadzasz z tymi ścieżkami, jeżdzę wszędzie po dużym mieście rowerem już od prawie dekady i nie jest tak źle. Ścieżek jest dużo więcej niż kiedyś, ale kierowcy nie stanowią zagrożenia. Bardziej się obawiam na motocyklu, miałem kilka śliskich sytuacji. Raz tylko miałem krzywą sytuację na rowerze jak pasażer otworzył drzwi nie patrząc w lusterko. Ok, widzę że Kraków to może smog tam jest większym problemem. Ale poza tym to nie wiem. Miałem rower o wartości rynkowej 2k to mi oczywiście ukradli ( ͡º ͜ʖ͡º) kamery nagrały, ale i tak policja nie znalazła, teraz jeżdzę tylko przeciętniej wyglądającym i gdzie nie przypnę, nawet zdażało mi się na weekend przypinać do latarni, to nikt się do niego nie dobiera, mimo że blokada mocno przeciętna. I w Holandii kradną jak mało gdzie - zarówno na zaspokojenie popytu wewnętrznego, jak i na eksport do Europy Wschodniej. Wiem, bo tam mieszkałem i obecny rower też stamtąd mam. Jak nie mogli ukraść to opróżnili saszetkę z narzędziami jak na chwilę zostawiłem ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    •  

      @gracilis: A w innych krajach nie maja? Ah jak w Polsce jest zle, pewnie kurwa nigdy za granica nie byl

    •  

      @gracilis: Samochód jest tak samo przydatny, jak np. telefon, bez tego ani rusz, jak cie nie stać to dzwonisz z budki i jeździsz komunikacją miejską ( ͡° ͜ʖ ͡°), to nie jest jakieś bogactwo poza tym
      Wziolem zarzudge

    •  

      Tymczasem w aucie
      -grzane fotele
      -radyjko
      -klima
      -podjezdzasz sobie do garazu i myk do windy sucha stopa
      -nikt na ciebie nie patrzy nikt nie kicha nikt sie nie pcha nie ma zuli nie Smierdzi właściwie nawet z tym nie handluj.


      Tak tak same plusy, zwłaszcza na kompilacji Polskie Drogi je widać, bo oczywiście nie wspomnijmy że utrata, majątku, zdrowia i życia zdarza się setkom Polaków dziennie. Jeszcze kompilacji wypadków w SKM nie widziałem, jakbyś miał to podrzuć, chętnie się przekonam że samochody to nie śmiertelnie niebezpieczny środek transportu.

    •  

      @Kick_Ass a tam, ja z żoną do Wrocławia sporo taniej z Gdańska jak autem

    •  

      @Mirek007 no właśnie może z tą Holandią to zależy w którym miejscu, tam gdzie ja byłam to właśnie nie kradli i prawie co dwa metry stały stosy rowerów bez zapięcia. Z tym, że oni mają często te zamki wbudowane na kluczyk, więc teoretycznie na tym nie odjedziesz tak bez problemu. Oczywiście, że ścieżek jesy dużo więcej i ciągle się budują, ale dopiero od kilku lat. I często to są ścieżki do nikąd, albo robione po dziwnych kawałkach. Ciężko nasze ścieżki porównać do Holenderskich, już nie mówiąc o wszystkich udogodnienieniach. Np. Takie głupie i tanie szyny na schodach, dzięki którym nie musisz targać roweru na plecach. U nas nie ma ich za wiele, tam są na każdych miejskich schodach.
      Nie mówię, że się nie da jeździć, bo wszystko się da, tylko nie jest to na pewno tak wygodne i bezpieczne jak by mogło być :) W Krakowie jest kilka głównych dróg i bez ścieżek i bez chodników, więc możesz najwyżej jeździć między samochodami które nie raz jadą i 90 km/h bo po co przestrzegać przepisów ;)
      Ja się osobiście boję, ale nie raz widzę odważnych którzy się tam pakują na rowerze.

    •  

      @gracilis: a chuj Ci do tego co i ile mam. Nie chce to nie miej.

    •  

      @gracilis: jak wyjedziesz na wakacja w gory/nad morze/mazury bez auta jeśli jedziesz do mniejszej miejscowoci gdzie pociag nie dojezdza? jak pojedziesz bez auta na wieksze zakupy ważące w chuj kilo? z choinka 2 metry na świeta tez bedziesz jechał tramwajem? a kilka worków nawozu na działkę autobusem bedziesz wiózł albo torfu? jak bedziesz wywoził odpady budowlane z remontu to tez autobusem? rozumiem, ze jak kupisz biurko w ikei albo szafke to tez będziesz ją wiózł tramwajem. Spoko, podziwiam.

    •  

      @gracilis: zgadzam sie z Toba. To jest komuna i ciemnota. Zamiast na rowerach to debil jedzie tym smrodem 2 km a dupa gruba pozniej. Najlepsze jest to, ze samochod ma 4-5 miejsc, no ale jeden z drugim cwokiem musi w pojedynke. Kiedys pracowalem w firmie, gdzie na 18 osob bylo 15 samochodow codziennie i wszyscy dojezdzalismy z tego samego wiekszego miasta do mniejszego na ta sama godzine :) Chora, zacofana ciemnota. Chociaz we Francji od zapierrdolenia tez samochodow. Rodzina 5 osobowa musi miec 5 conajmniej... Ha tfu samochodziarskie chamy!

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      To jak? Problem jest, że mają samochody czy że mają zbyt tanie samochody i przez to Twój majesrat został urażony?

    •  

      @gracilis: pocieszenie w tym ze dzieci lub wnuki tych osób będą umieraly za parę lat przez ten smog i ocieplenie klimatu

      @MassFett: ... i wrzucasz porównanie zrobione przez jakąś idiotkę. Wiesz, że to zdjęcie po lewej to wynik cholernie rzadkiej anomalii w postaci naniesionego piachu znad dalekiej pustyni? I że te widoki zainspirowały twórców BR2049 do odtworzenia w filmie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @kluskizserem: wiesz, że możesz wziąć ubera/taxify czy coś takiego na te wielkie zakupy 2 razy w tygodniu i dalej zapłacisz rocznie mniej niż za posiadanie auta, mniej niż za samo tylko ubezpieczenie pewnie? Jeśli to jest twój jedyny argument.

      @boguchstein: a wiesz że wożąc dwójkę dzieciaków uberem 4 razy w tygodniu na zajęcia dodatkowe wydasz w rok więcej niż na samochód?

    •  

      @enron: a wiesz, że takiej osoby nie tyczą się wtedy takie propozycje xd? Nagle wszyscy mają dzieci po 2-3 dzieckiaki, muszą codziennie zakupy targać 15 kgamowe itd., a dzietność niby na poziomie 1,32 xd Apel o ograniczenie auta może być skierowany do ludzi takich jak ja na ten przykład. Nie potrzebuje auta na co dzień, ale nie raz miałem już pokusę, żeby sobie kupić, bo tak. Sporo ludzi jednak nie opiera się tej pokusie, a wtedy pojawia się milion powodów, żeby to auto posiadać, chociaż często gęsto tych ludzi do końca nie stać na to auto(tzn. mam gdzieś ich kasę, ale ewidentnie musza gdzieś iść na kompromisy, czy to w kwestii jakości jedzenia, rozrywek, hobby, dbania o zdrowie itd.).

    •  

      @Kick_Ass pierwszy przykład z brzegu jechałem z wawy do Krakowa - 50zl w jedną stronę za osobę dorosła pociągiem tlk bezprzedzialowym, czas podróży 2h45min, autem bym jechał pewnie sporo ponad 3h, w dodatku nie mógłbym się zrelaksować. W samym Krakowie mimo że to nie moje miasto przejeździlem wszystko zbiorkomem.

      Bo jechałeś sam, a do tego mogłeś dostosować swoją podróż do nieżyciowego rozkładu PKP tak by pojechać jednym jedynym tanim składem i pewnie kupowałeś bilet z wyprzedzeniem. Jeszcze parę lat temu, gdy standardem było że w Pendolino pierwsze X biletów było promocyjnych to faktycznie można było nawet w miarę fajnie podróżować. Teraz to kosztuje zdecydowanie zbyt dużo, a jeśli się jedzie w dwie osoby (nie mówiąc o rodzinie 2+2) to w ogóle masakra.

      Do tego od kiedy otwarto obwodnicę Radomia, to jazda KRK<->WAW jest zdecydowanie mniej stresująca i czasochłonna. Jeśli jeszcze powstanie południowa obwodnica Warszawy i północna Krakowa - to będzie bajka... Pewnie z 5-8 lat przyjdzie poczekać.

      Nie mam auta od roku, mieszkam w Wawie i po prostu go nie potrzebuje. Po zakupy mam 200m z buta do biedry, jak chce inne sklepy to sobie podjadę autobusem 3 przystanki.

      Nie masz dzieci, to nie zrozumiesz jak cholernie potrzebny jest samochód gdy je masz :)

      Z drugiej strony nie ma co porównywać wsi czy małych miasteczek, ale w dużych miastach o ile nie ma się rzeczywistej potrzeby (praca/dzieci tego wymagają), posiadanie auta jest zbędne.

      @ButtHurtAlert: nie jest zbędne. Po prostu pozwala zaoszczędzić wiele godzin dzień w dzień. Czasu, nie pieniędzy (choć pieniądze czasem też wychodzą na plus).

    •  

      @enron: a wiesz, że takiej osoby nie tyczą się wtedy takie propozycje xd? Nagle wszyscy mają dzieci po 2-3 dzieckiaki, muszą codziennie zakupy targać 15 kgamowe itd., a dzietność niby na poziomie 1,32 xd

      A z drugiej strony mamy wieczne bajki o tym, że większość ludzi dojeżdża samochodem głupich 500 metrów.
      Ja widzę swój przypadek, gdzie mimo mieszkania w nawet w miarę dobrze skomunikowanym Krakowie, bez jakichś kosmicznych odległości od zbiorkomu (no, do 15 minut spaceru) i bliskiej pracy (ja jakieś 3 km, żona może z 5 km) nie bylibyśmy w stanie wyrobić bez dwóch samochodów. Co z tego, że nie muszę codziennie targać 10 kg zakupów, jeśli w zasadzie co drugi dzień muszę załatwić jakieś mniejsze czy większe zakupy których nie załatwię w najbliższym sklepie (z którego bardzo często korzystam, bo akurat ma dobre produkty w asortymencie)? Co z tego, że dzieci mogę piechotą odprowadzić do szkoły w 10 minut, jeśli 4 razy w tygodniu muszę jednego lub drugiego (lub obu, każdy w inne miejsce) zawieźć na zajęcia dodatkowe? I nie, zbiorkom mi nie pomoże - nawet przy idealnym skomunikowaniu dojazd w jedno miejsce to by było jakieś 40-50 minut, w drugie może w okolicy 30. W oba miejsca dojeżdżam samochodem w 10-15 minut.

      Apel o ograniczenie auta może być skierowany do ludzi takich jak ja na ten przykład. Nie potrzebuje auta na co dzień, ale nie raz miałem już pokusę, żeby sobie kupić, bo tak. Sporo ludzi jednak nie opiera się tej pokusie, a wtedy pojawia się milion powodów, żeby to auto posiadać, chociaż często gęsto tych ludzi do końca nie stać na to auto(tzn. mam gdzieś ich kasę, ale ewidentnie musza gdzieś iść na kompromisy, czy to w kwestii jakości jedzenia, rozrywek, hobby, dbania o zdrowie itd.).

      @boguchstein: ludzie rzadko kupują samochód "bo to modne", bo nie jest to już żaden wyznacznik statusu społecznego. Kupują, bo pojawiają się w ich życiu sytuacje które zmuszają ich do jazdy autem. Niechby to była choćby wizyta u teściów raz na dwa tygodnie, gdzie zamiast godzinnej jazdy musieliby spędzić 4-5 godzin. Niech to będą wakacje inne niż w centrum innego miasta, do którego masz dobry dojazd pociągiem. Wyjazd na narty? Wycieczka w jakiekolwiek ciekawe miejsce, normalnie dostępne samochodem w godzinę-dwie przy użyciu zbiorkomu zamienia się w dwudniową wyprawę z noclegiem... Nawet jak nie masz konieczności posiadania samochodu, to jego brak cholernie człowieka ogranicza.

    •  

      @gracilis: zgadzam sie z Toba. To jest komuna i ciemnota. Zamiast na rowerach to debil jedzie tym smrodem 2 km a dupa gruba pozniej. Najlepsze jest to, ze samochod ma 4-5 miejsc,

      a co, ma kupować jednoosobowy samochód? I osobny do wyjazdów za miasto - komfortowy i bezpieczny?

      no ale jeden z drugim cwokiem musi w pojedynke.

      @azertyazerty: Może nie wszyscy jadą DOKŁADNIE tą samą trasą? Może niektórzy mają ochotę potem załatwić parę spraw - choćby nie codziennie, ale raz na parę dni? Może czasami ktoś musi zostać dłużej w pracy? Wiesz - statystycznie wyjdzie, że to bardzo rzadkie przypadki - problem w tym, że jeśli taki ci się przytrafi to jesteś udupiony.

    •  

      @enron: do tak sporadycznego użytkowania możesz wynajmować. Jeśli nie jeździsz gratem na LPG, to sam fakt stajnia tego auta na podwórku, sporadycznej jazdy, opłat i napraw, to kilka do kilkunastu tysięcy rocznie (uwzględniając koszt zakupu auta i utratę wartości w okresie użytkowania). Miałem takie auto w rodzinie, co więcej stało niż jeździło, a rocznie wychodziło 3-6 tysięcy za utrzymanie i utratę wartości.

    •  

      @enron to ładny odkop tematu xD

      Bo jechałeś sam, a do tego mogłeś dostosować swoją podróż do nieżyciowego rozkładu PKP tak by pojechać jednym jedynym tanim składem i pewnie kupowałeś bilet z wyprzedzeniem. Jeszcze parę lat temu, gdy standardem było że w Pendolino pierwsze X biletów było promocyjnych to faktycznie można było nawet w miarę fajnie podróżować. Teraz to kosztuje zdecydowanie zbyt dużo, a jeśli się jedzie w dwie osoby (nie mówiąc o rodzinie 2+2) to w ogóle masakra.

      Nieźle sobie rozwinales prosta myśl xD.
      Kupowałem z wyprzedzeniem, to fakt, w drugą stronę kupiłem w kasie jakieś 30min przed dojazdem, cena była 5zl droższa. Nie dostosowywalem się do rozkładu, a wybrałem pociągi które będą w krakowie/Warszawie w dogodnych dla mnie godzinach.

      Do tego od kiedy otwarto obwodnicę Radomia, to jazda KRK<->WAW jest zdecydowanie mniej stresująca i czasochłonna. Jeśli jeszcze powstanie południowa obwodnica Warszawy i północna Krakowa - to będzie bajka... Pewnie z 5-8 lat przyjdzie poczekać.

      Nom super sprawa jechać 3h żeby wypocząć, ale na samym początku być zmęczonym, czy to rok 1975 że się w malucha pakowalo rodzinę na wakacje i gdzieś jechało bo nie było innej opcji?
      Podczas gdy ty będziesz się skupial na jeździe, męczył, denerwowal bo jakiś debil zjechał - ja sobie w tym czasie poczytam książkę, posłucham muzyki, wypije kawę czy zjem śniadanie.

      Nie masz dzieci, to nie zrozumiesz jak cholernie potrzebny jest samochód gdy je masz :)

      Podejrzewam że gdy będę miał dzieci to auta w dużym mieście będą już kompletnie zbędne.
      Przedszkola i szkoły są pod nosem, można spokojnie odprowadzic/puścić dziecko samo. W razie sytuacji awaryjnej jak szpital czy coś - można wypożyczyć auto.

      nie jest zbędne. Po prostu pozwala zaoszczędzić wiele godzin dzień w dzień. Czasu, nie pieniędzy (choć pieniądze czasem też wychodzą na plus).
      Mi jakoś czasu nie oszczędzalo, a pieniądze na nie tylko tracilem, serio, może zaistnieć taka sytuacja.

    •  

      @enron wyjazd na narty? Wycieczka w jakiekolwiek ciekawe miejsce, normalnie dostępne samochodem w godzinę-dwie przy użyciu zbiorkomu zamienia się w dwudniową wyprawę z noclegiem... Nawet jak nie masz konieczności posiadania samochodu, to jego brak cholernie człowieka ogranicza.

      Ale tutaj poplynales że skwituje tylko sromotnym "XD"

    •  

      @enron wyjazd na narty? Wycieczka w jakiekolwiek ciekawe miejsce, normalnie dostępne samochodem w godzinę-dwie przy użyciu zbiorkomu zamienia się w dwudniową wyprawę z noclegiem... Nawet jak nie masz konieczności posiadania samochodu, to jego brak cholernie człowieka ogranicza.

      Ale tutaj poplynales że skwituje tylko sromotnym "XD"

      @ButtHurtAlert: To łaskawie rozwiń to swoje XD - co proponujesz? Ja np. mam ochotę pozwiedzać z dzieciakami ciekawe miejsca Małopolski i pobliskich regionów. Owszem, mogę za niewielkie pieniądze polecieć też do Barcelony - tylko że to już będzie wyjazd na minimum weekend. I niewielkie pieniądze to tylko bilet lotniczy, choć x4 + transfery lotniskowe to już nie jest tanio. Aha, hotel. No i jedzenie. I nagle z fajnej okazji pt. "po co jechać do Pcimia Dolnego zamiast za te same pieniądze zwiedzić Barcelonę?" robi się wyskok za jakieś 2k PLN.
      Nie Barcelona? OK. Niedawno miałem ochotę odwiedzić Białystok. Tutaj oczywistym wyborem była kolej - nawet fajne połączenie. Ale na miejscu trzeba mieszkać, trzeba chodzić do restauracji, sam pociąg niby tani ale dobrych parę stów wyszło. Oczywiście, że do Białegostoku nie pchałbym się autem, ale już żeby odwiedzić Sandomierz - też musiałbym zrobić wyprawę weekendową z noclegiem, zamiast jednodniowego wyskoku autem.
      Nie mówiąc o "pierdołach" typu wyskok do Ojcowa, zwiedzanie czegokolwiek na południe od Krakowa (PKP praktycznie nie jeździ)...

    •  

      @enron to ładny odkop tematu xD

      straszny, sprzed półtora dnia xD

      Bo jechałeś sam, a do tego mogłeś dostosować swoją podróż do nieżyciowego rozkładu PKP tak by pojechać jednym jedynym tanim składem i pewnie kupowałeś bilet z wyprzedzeniem. Jeszcze parę lat temu, gdy standardem było że w Pendolino pierwsze X biletów było promocyjnych to faktycznie można było nawet w miarę fajnie podróżować. Teraz to kosztuje zdecydowanie zbyt dużo, a jeśli się jedzie w dwie osoby (nie mówiąc o rodzinie 2+2) to w ogóle masakra.

      Nieźle sobie rozwinales prosta myśl xD.
      Kupowałem z wyprzedzeniem, to fakt, w drugą stronę kupiłem w kasie jakieś 30min przed dojazdem, cena była 5zl droższa. Nie dostosowywalem się do rozkładu, a wybrałem pociągi które będą w krakowie/Warszawie w dogodnych dla mnie godzinach.


      Sprawdziłem na jutro i faktycznie trochę się poprawiło - jest sporo przejazdów w okolicach 60zł. Co przy czteroosobowej rodzinie wychodzi 160zł - nie jakoś tragicznie, ale porównywalnie z samochodem. Plus transport i elastyczność na miejscu.

      Do tego od kiedy otwarto obwodnicę Radomia, to jazda KRK<->WAW jest zdecydowanie mniej stresująca i czasochłonna. Jeśli jeszcze powstanie południowa obwodnica Warszawy i północna Krakowa - to będzie bajka... Pewnie z 5-8 lat przyjdzie poczekać.

      Nom super sprawa jechać 3h żeby wypocząć, ale na samym początku być zmęczonym, czy to rok 1975 że się w malucha pakowalo rodzinę na wakacje i gdzieś jechało bo nie było innej opcji?

      Ależ są inne opcje jak najbardziej - i bardzo się z tego cieszę. Ba - sam na wakacje nad morze jeżdżę pociągiem, bo dzieciaki mają frajdę z jazdy sypialnym a na miejscu się poruszamy rowerami. Ale to tylko dlatego, że akurat to miejsce jest idealne na taki wypoczynek, mam idealne połączenie i wypracowałem całą logistykę - wysyłka bagaży kurierem itd. Ale pewnie w następne wakacje już pojadę samochodem, bo chciałbym też coś pozwiedzać w okolicach dalszych niż w promieniu 20 km - a bez samochodu mogę o tym tylko pomarzyć.

      Podczas gdy ty będziesz się skupial na jeździe, męczył, denerwowal bo jakiś debil zjechał - ja sobie w tym czasie poczytam książkę, posłucham muzyki, wypije kawę czy zjem śniadanie.

      Ale ja sobie wsiądę w samochód wtedy, kiedy wszystko ogarniemy - bez stresów, że muszę natychmiast startować bo na dworzec zbiorkomem trzeba jechać z 40-minutowym wyprzedzeniem żeby nie ryzykować. Te trzy godziny się przemęczę, ale nie jest to 18 godzin jazdy tylko 3 :)

      Nie masz dzieci, to nie zrozumiesz jak cholernie potrzebny jest samochód gdy je masz :)

      Podejrzewam że gdy będę miał dzieci to auta w dużym mieście będą już kompletnie zbędne.
      Przedszkola i szkoły są pod nosem, można spokojnie odprowadzic/puścić dziecko samo. W razie sytuacji awaryjnej jak szpital czy coś - można wypożyczyć auto.


      Hasło: zajęcia pozaszkolne. I nie - nie jest to kaprys, tylko coś niezbędnego dla prawidłowego rozwoju dziecka - choćby przez to, że np. WF w pierwszych klasach to czysta farsa...

      nie jest zbędne. Po prostu pozwala zaoszczędzić wiele godzin dzień w dzień. Czasu, nie pieniędzy (choć pieniądze czasem też wychodzą na plus).

      Mi jakoś czasu nie oszczędzalo, a pieniądze na nie tylko tracilem, serio, może zaistnieć taka sytuacja.

      @ButtHurtAlert: Tobie nie oszczędzało, mi oszczędza w cholerę. I mimo że mam do domu 2 km, to jednak pod pracą wsiądę w auto. Bo może nawet dzisiaj nie muszę podjechać do lidla, ale równie dobrze mogła być taka potrzeba. Albo, jak już się parę razy zdarzało, przesyłka zamiast trafić do pobliskiego paczkomatu może trafić do takiego odległego o 2 km - praktycznie na piechotę, bo nie istnieje połączenie zbiorkomem. A tak to wiem, że wyjdę z pracy i za 5-10 minut będę w domu.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Śmierć Magdaleny Żuk

    Na temat tej sprawy nagrałam również film, który można obejrzeć tutaj

    W 2017 roku Magdalena Żuk miała 27 lat. Była wesołą, energiczną, ambitną dziewczyną, która lubiła podróżować. W przeszłości podróżowała również samotnie. Pochodziła z Bogatyni, ale mieszkała we Wrocławiu ze swoim chłopakiem Markusem. Kobieta pracowała jako kosmetyczka i niedawno obroniła licencjat z dietetyki. W planach miała dalsze studia, a także ślub ze swoim chłopakiem w październiku 2017 roku na Florydzie. Magda była bardzo wysportowana. Trenowała taniec na rurze, a w jednym z wywiadów podkreślono, że miała na swoim koncie około 30 medali w dziedzinie biegania i pływania.

    Mniej więcej na początku roku Magdalena postanowiła zrobić Markusowi prezent-niespodziankę na urodziny i wykupiła wycieczkę do Egiptu. Pożyczyła nawet pieniądze od rodziców na ten cel, ale miała nie powiedzieć im nawet dokąd ta wycieczka jest.

    Wylot planowany był na wtorek 25 kwietnia o godzinie 20.20. I już tutaj pojawiają się pewne nieścisłości w źródłach. Zdaniem niektórych źródeł Magda miała powiedzieć Markusowi o wycieczce tydzień przed nią, a według innych dopiero w dzień wylotu około południa. Okazało się jednak, że data ważności paszportu Markusa była krótsza niż sześć miesięcy, więc nie mógł lecieć. Faktem jest jednak, że Markus umieścił ogłoszenie na facebooku, w którym próbował sprzedać wycieczkę, w dzień wylotu o godzinie 16:05, gdy do wylotu zostały jedynie 4 godziny. Wycieczka miała kosztować 4 tysiące, natomiast chciał odsprzedać ją za połowę ceny. Co ciekawe, ogłoszenie umieścił na fałszywym profilu, na którym miał tylko jednego znajomego. Patrząc na to z perspektywy późniejszych wydarzeń może wydawać się to podejrzane, jednak okazało się, że zrobił tak, aby udostępniać ogłoszenie na różnych grupach, a nie chciał, aby osoby z tych grup pisały na jego prywatny profil. Jednocześnie miał umieścić ogłoszenie na tablicy na swoim zwykłym profilu.

    Nie zależnie od tego czy Magda powiedziała mu o wycieczce tydzień przed wylotem, czy w dzień wylotu, czy jeszcze w innym terminie, może po prostu w dzień wylotu zorientowali się o nieważności jego paszportu. Niemniej wycieczki nie udało się sprzedać. Para postanowiła więc, że Magdalena poleci sama. We wtorek wieczorem Markus wraz z kolegą odwiózł ją na lotnisko w Katowicach.

    Kobieta doleciała do Egiptu późnym wieczorem, a w hotelu w Marsa Alam została zameldowana dopiero w środku nocy. Po przybyciu do pokoju miała zadzwonić zaniepokojona do Markusa i powiedzieć mu, że słyszy różne dziwne dźwięki i ktoś stoi pod drzwiami jej pokoju.

    Znajomi Magdaleny powiedzieli, że w następnych dniach kontakt z nią był utrudniony, co było dziwne. Podobno z każdej wycieczki wysyłała do nich mnóstwo zdjęć i często kontaktowała się telefonicznie czy za pomocą komunikatorów, ale tym razem tak nie było. Jedna z koleżanek miała też powiedzieć, że Magda zadzwoniła do niej i powiedziała, że ktoś dosypał jej coś do drinka. Nie wiem jednak na ile ta informacja jest sprawdzona i prawdziwa.

    Niemniej już w środę, 26 kwietnia, rodzice otrzymali informację, że Magda jest w złym stanie. Miała biegać po hotelu, zaczepiać innych turystów, próbować organizować imprezę integracyjną i skarżyć się, że jej chłopak powinien być tu z nią. Jej rodzice skontaktowali się nawet z ambasadą i zostali zapewnieni, że wszystko jest w porządku i ambasada jest w kontakcie z rezydentem.

    W 2019 roku opublikowano informację, że telefon Magdy dzień po przyjeździe logował się na Morzu Czerwonym w odległości około 20 km od brzegu. Podobno kobieta miała przebywać na jakimś jachcie czy łodzi, o czym miały świadczyć logowania do stacji BTS. Prokuratura przeczy jednak, aby coś takiego miało miejsce. Jej zdaniem zebrane dowody oraz zeznania świadków wskazują na to, że w tym czasie Magdalena nie opuszczała hotelu. Co ciekawe, biuro detektywistyczne Lampart twierdzi, że Magdalena brała udział w rejsie po morzu i co więcej, na jej ubraniach po tym rejsie znaleziono ślady biologiczne co najmniej kilku niezidentyfikowanych osób.

    W czwartek stan Magdaleny pogorszył się do tego stopnia, że Markus wykupił jej bilet powrotny na sobotę. Od czwartku telefon kobiety miał być również wyłączony. W jednym z wywiadów Markus stwierdził, że tego dnia wydarzyło się coś, o czym na razie nie może mówić ze względu na dobro śledztwa.

    Kolejnego dnia rano kobieta została znaleziona w białym szlafroku, skulona na progu swojego pokoju. Cała sytuacja zostaje sfilmowana, a nagranie trafia do rodziny Magdy.

    Po tym rezydent przewiózł kobietę do szpitala, do którego dotarli przed godziną 15.00. Na nagraniach z monitoringu wyglądała na spokojną. Może jedynie momentami traciła równowagę. Lekarze ze szpitala odmówili jej pomocy, ponieważ jak stwierdzili „ta placówka nie zajmuje się chorobami psychicznymi”.

    Kolejne nagranie z monitoringu przedstawia Magdę przed budynkiem szpitala o godzinie 15:36. Najwyraźniej kobieta rozmawiała z kimś przez telefon. Tutaj również wyglądała raczej spokojnie i jedynie chwilami miała trudności z utrzymaniem równowagi. Tak to przynajmniej wygląda. Pojawiło się wiele teorii na temat tego, że mężczyźni widoczni na nagraniu jej pilnują. W pewnym momencie jeden z nich miał nawet przejść się kawałek, jakby spodziewał się, że Magda zacznie uciekać i chciał zablokować jej drogę. Ciężko jednak powiedzieć kim są ci mężczyźni i w jakim celu stali w tym miejscu.

    Kolejnego dnia, w sobotę 29 kwietnia, Magda miała wrócić do Polski. Wymeldowano ją z hotelu i zawieziono na lotnisko. Podobno była jednak zbyt agresywna lub jej stan zdrowia w inny sposób nie pozwalał na podróż samolotem i z tego powodu nie wpuszczono jej na pokład. Rezydent miał wrócić z nią do hotelu, w którym odmówiono jednak jej ponownego zameldowania, więc mieli jeździć po różnych hotelach i szukać dla niej miejsca.

    Chwilę później nagrano chyba najsłynniejszy film z całej tej sprawy. Magdalena miała rozmawiać przez telefon z Markusem, a kolega Markusa nagrywał swoim telefonem tę rozmowę. Co ciekawe, Magda dzwoniła z telefonu należącego do rezydenta. Jej komórka była wyłączona. Kobieta nie trzyma też tego telefonu, w niektórych momentach widać obydwie jej ręce. Opublikowane nagranie trwa 14 minut, jednak nie jest to cała rozmowa, ponieważ nagrywanie rozpoczęto dopiero po jakimś czasie.

    Przez większość czasu Markus dopytywał co się stało, a przerażona Magda nie chciała mówić. Prosiła, aby ją stamtąd zabrał, mówiła, że nie może powiedzieć co się stało, a w pewnym momencie stwierdziła, że już nie wróci.

    Podobno nagranie trafiło do wiadomości publicznej przez przypadek. Markus miał nagrać je dla szefowej Magdy, która miała dzięki temu zorganizować transport medyczny. Umieścił film na youtube, ale zamiast ustawień prywatnych nadał publiczne, a po chwili było już za późno.

    Internauci dopatrzyli się pewnych ciekawych, jeżeli można to tak nazwać, fragmentów. W pewnym momencie Magda miała powiedzieć, że ją zgwałcili, Markus natomiast tego nie usłyszał. Chwilę później kolega Markusa, który nagrywał film, miał powiedzieć „Nie wyciągaj od niej tego, to nas obciąża” lub „Nie wyciągaj od niej tego, gościu kuma całą rozmowę”, co zapewne dotyczyło rezydenta mówiącego po polsku. W pewnym momencie Markus zasłonił palcem swoje odbicie w telefonie i przekręcił komórkę tak, aby nie było go widać. Magda po tym odsunęła się i wyglądała na jeszcze bardziej przerażoną. Krążą plotki, że Markus miał w tym momencie pokazać jej jakiś gest, który tak ją przeraził. Pod koniec filmu Magdalena powiedziała „M” i pokazała palcem, na kogoś stojącego za kadrem. Być może rezydenta – Mahmouda K. Po tym słychać jak ktoś powiedział do niej po polsku „Magda, myślałem, że tylko o szpitalu możesz mówić, tak”. Nagranie kończy się tym, że rezydent zabiera telefon.

    Jakiś czas później rezydent zabrał ją do szpitala w Port Ghalib. Na nagraniu z monitoringu widać jak o godzinie 18:58 Magda wwożona jest na wózku do szpitala. O 23:45 próbowała uciec z sali, jednak została zatrzymana przez kilku mężczyzn. 11 minut po północy doszło do szarpaniny, po której przeniesiona została do sali, w której została przywiązana do łóżka. Personel szpitala uznał, że Magda była opętana.

    Około 2:40 wyskoczyła z okna na drugim piętrze, wprost na beton i betonowe schody. Kilka minut później Magda została wniesiona na noszach do szpitala, gdzie trafiła na oddział intensywnej terapii. Dwie godziny później przewieziono ją do karetki, która przetransportować ją miała do szpitala w Hurghadzie. Kobieta była wieziona 250 km z zapadniętym płucem i drenażem.

    W niedzielę 30 kwietnia siostra Magdaleny opublikowała na swoim profilu na Facebooku informację, że Magda przebywa w szpitalu z obrażeniami głowy, nóg, rąk, klatki piersiowej i jest w śpiączce. Do Egiptu przyjechał ich kolega znający języki i według niego skala obrażeń jest ogromna, a w szpitalu panują spartańskie warunki.

    Przed godziną 18:00 rodzina otrzymała telefon, że Magda zmarła.

    Jeszcze w Egipcie przeprowadzono sekcję zwłok Magdaleny, przy której uczestniczył polski prokurator i biegły medycyny sądowej. Ciało kobiety sprowadzono do polski w połowie maja i wtedy dokonano również autopsji w Polsce. Zwłoki, które przyleciały z Egiptu zostały jednak dobrze zabalsamowane i pozbawione płynów. Wyniki obu sekcji wciąż trzymane są w tajemnicy.

    23 maja odbył się pogrzeb kobiety, w którym wzięły udział tłumy. Rodzina nie chciała, aby to wydarzenie stało się medialnym cyrkiem, więc na cmentarz nie wpuszczano osób z kamerami i aparatami fotograficznymi. Media doniosły jednak, że w uroczystości nie brał udziału Markus, co miało świadczyć o tym, że miał coś wspólnego ze śmiercią swojej dziewczyny. Okazało się jednak, że po fali hejtu, która na niego spłynęła, doradzono mu, aby podczas pogrzebu usunął się w cień i dopiero później przyszedł pożegnać się z Magdaleną.

    Śledczy ogłosili, że brane są pod uwagę różne wydarzenia, które mogły doprowadzić do śmierci kobiety. Może Magdalena stała się ofiarą handlu ludźmi, może na jej śmierć wpływ miały narkotyki, może została zamordowana, może przeszła załamanie nerwowe i popełniła samobójstwo, a może był to nieszczęśliwy wypadek.

    W sprawę niemal natychmiast zaangażował się detektyw Rutkowski. Organizował konferencje prasowe, a także występował w TVN w roli eksperta. Mam co do tego bardzo mieszane uczucia. Detektyw narobił wokół sprawy bardzo dużo szumu, a przedstawiane przez niego dane nie zawsze przedstawiały prawdę. Podczas jednej z pierwszych konferencji stwierdził na przykład, że Magda wypadła z pierwszego piętra wprost na trawę. Później okazało się jednak, że było to drugie piętro i spadła na beton. Zaprezentował także zdjęcie mające ukazywać Magdalenę w prosektorium. Fotografia ta jednak była przykładowym zdjęciem pobranym z google grafika. Następnie wysłał do Egiptu swoją „panią detektyw”, której praca polegała głównie na pozowaniu do zdjęć z odznaką biura Rutkowskiego w miejscach związanych ze sprawą.

    Początkowo Rutkowski niemal z całkowitą pewnością twierdził, że Magda stała się ofiarą wykorzystywania seksualnego. Twierdził, że w Egipcie na porządku dziennym jest dosypywanie dziewczynom czegoś do drinków, a następnie ich gwałcenie. Później jednak twierdził, że w ciele Magdaleny wykryto ślady silnych leków psychotropowych, a ona sama miała problemy psychiczne, które przyczyniły się do jej śmierci.

    Rodzina stanowczo zaprzecza, aby Magda kiedykolwiek cierpiała na depresję lub miała inne problemy psychiczne. Co więcej, nikt w historii jej rodziny nie miał mieć nigdy żadnych chorób psychicznych. Jedynym wątkiem w zakresie „psychologicznym” miał być fakt, że w 2011 roku kobieta uczęszczała na terapię dla dorosłych dzieci alkoholików. Nigdy natomiast nie leczyła się psychiatrycznie.

    W sprawę zaangażowali się również detektywi z biura Lampart. Rozpowszechnili oni teorię, że Magdalena miała z własnej woli wyjechać do Egiptu, aby tam zarobić duże pieniądze dzięki „towarzyszeniu” wysoko postawionym Arabom. Innymi słowy, miała być po prostu ich zabawką. We wszystko miał być zaangażowany Markus, który nagrywając rozmowę z Magdą miał wyrabiać sobie alibi. Na miejscu dziewczyna miała się jednak wycofać. Według innej teorii Magda miała nic nie wiedzieć o tym, że została komuś sprzedana.

    Wśród miejscowych również miała krążyć teoria, że Magda miała przyjechać do Egiptu, aby zostać „hostessą” dla bogatego szejka. Miejscowi nie są jednak pewni czy była świadoma na co się pisze. Może myślała, że zostanie modelką, zatańczy w kilku klubach i zarobi sporo pieniędzy. Niemniej to tylko plotki.

    Biuro Lampart połączyło również sprawę Magdy ze śmiercią polskiej modelki, Karoliny Kaczorowskiej, w styczniu 2016 roku. Karolina świętowała swoje 30 urodziny 15 stycznia 2016 roku ze znajomymi i byłym partnerem w hotelu w Karpaczu. 17 stycznia znajomi opuścili już hotel, a około godziny 22.00 modelka pokłóciła się z byłym chłopakiem i on również opuścił budynek. Kamery monitoringu zarejestrowały ją wychodzącą z psem z pokoju chwilę przed północą. Po kilku minutach wróciła do pokoju. 46 minut po północy piesek Karoliny zaczął strasznie ujadać, co zaniepokoiło ochroniarza, który jednak po chwili oddalił się spod drzwi jej pokoju. Rano pokojówki znalazły Karolinę powieszoną w łazience na kablu od prostownicy. Detektywi i rodzina Karoliny twierdzą jednak, że nie było to samobójstwo.

    Sprawę śmierci Karoliny połączono ze śmiercią Magdy za pomocą mężczyzny o pseudonimie Złoty. Otóż wśród znajomych Karoliny był Kamil o tym pseudonimie, a wśród znajomych Markusa również był Kamil, na którego mówiono Złoty. Podczas rozmowy Markusa z Magdą widać nawet, że Złoty dzwonił do niego. Dodatkowo w obu przypadkach zmarły dwie młode, atrakcyjne, blondynki mieszkające we Wrocławiu. W przypadku Magdaleny nazwisko Kamila „Złotego” miało jednak zaczynać się na literę C, a w przypadku Karoliny na P.

    W sierpniu 2017 roku rodzina Magdy oświadczyła, że są przeciwni działaniom wykonywanym przez biuro detektywistyczne Lampart. Biuro Lampart również niezbyt pochlebnie wypowiadało się na temat kroków podejmowanych przez rodzinę.

    W sierpniu 2018 roku siostra Magdaleny napisała na swoim profilu na facebooku, że według najnowszych materiałów zgromadzonych w aktach sprawy, bezapelacyjnie wynika, że Magda stała się ofiarą przestępstwa. Prokuratura zaprzeczyła jednak, aby w sprawie pojawiły się jakiekolwiek nowe materiały.

    W kwietniu 2019 roku pojawiła się informacja, że w ciele Magdy wykryto ślady substancji o nazwie Khat. Jest to naturalny narkotyk, który się żuje. Jego działanie można porównać do amfetaminy, jednak nigdy nie jest tak silne jak w przypadku amfetaminy. Rodzina miała dotrzeć do tych informacji po tym, jak pojechali do Egiptu dwa lata po śmierci Magdaleny. Prokuratura zaprzeczyła jednak, aby w ciele kobiety wykryto ślady khatu.

    Egipska prokuratura przekazała dokumenty w sprawie śmierci Magdaleny dopiero w maju zeszłego roku. Dokumenty miały zawierać protokoły z przesłuchań licznych świadków, w tym personalu szpitala, pracowników hotelu i rezydenta, a także innych turystów. Magda miała zachowywać się nietypowo jeszcze przed wylotem do Egiptu, a przez cały pobyt być w złym stanie psychicznym.

    Informację o ich przetłumaczeniu przekazano jednak dopiero w październiku. Z dokumentów ma nie wynikać, aby wobec Magdaleny stosowano przemoc lub aby została zgwałcona. Rzecznik jeleniogórskiej prokuratury stwierdził, że ustalenia egipskiej prokuratury są zgodne z ustaleniami polskiej. W śmierć Magdy nie miały być zaangażowane osoby trzecie i miała ona być skutkiem nieszczęśliwego wypadku. Obrażenia ciała kobiety miały być typowymi dla upadku z wysokości. Pojawiły się jednak głosy, że skoro obrażenia dotyczą jedynie lewej strony ciała Magdaleny, mogła zostać ona wypchnięta z okna. Podobno, gdyby sama wyskoczyła, odruchowo asekurowałaby się przed upadkiem i spadała bardziej „na nogi”. Fakt, że obrażenia występują jedynie po jednej stronie ciała mogą sugerować, że była nieprzytomna i ktoś wypchnął ją z okna.

    Strona egipska wciąż nie przekazała jednak polskiej prokuraturze protokołu z sekcji zwłok, w tym wyników badań toksykologicznych. Wydaje mi się to dosyć dziwne, bo wygląda, jakby egipska prokuratura miała coś do ukrycia. Jeżeli stawiają na chorobę psychiczną lub inne tego typu zaburzenia, powinni to przecież potwierdzić badaniami toksykologicznymi, które nie powinny niczego wykazywać. W innym przypadku wciąż można przecież podejrzewać, że Magdzie został podany jakiś narkotyk.

    Przebadano również bagaż oraz dane z telefonu Magdy. Przesłuchano członków jej rodziny, a także obecnego i byłych partnerów. Według prokuratury, jak na razie nic nie wskazuje na to, aby Magdalena była ofiarą handlu ludźmi.

    Według informacji z listopada 2019 roku wynika, że śledczy badają wątek depresji, z którą miała zmagać się Magdalena. W jej organizmie wykryto ślady silnych leków, a konkretnie jednego z leków stosowanych m. in. w przypadku leczenia psychoz, schizofrenii, a czasem również przy leczeniu depresji. Nie do końca wiem skąd wynika ta informacja. Skoro egipska prokuratura nie przekazała jeszcze wyników toksykologii, powinno to wynikać z sekcji przeprowadzonej w Polsce. Czyli idąc dalej tym tropem toksykologia wykonana w Polsce miała wykluczyć, aby w ciele były ślady khatu, ale potwierdzić, że były ślady silnych leków. Niestety nie znalazłam w żadnym źródle, aby prokuratura wprost powiedziała co dokładnie przedstawia raport toksykologiczny.

    31 grudnia 2019 roku jeleniogórska prokuratura po raz kolejny złożyła wniosek o przedłużenie śledztwa w sprawie śmierci Magdaleny. Jak na razie nie wiadomo do kiedy zostanie przedłużone, o tym zadecyduje Prokurator Rejonowy we Wrocławiu.

    Tak właśnie prezentuje się ta sprawa na chwilę obecną, czyli połowę stycznia 2020 roku. Wciąż więcej jest pytań niż odpowiedzi. Nie wiadomo czy śmierć Magdaleny była morderstwem czy samobójstwem, a może nieszczęśliwym wypadkiem. Nie wiadomo czy ma jakiś związek z handlem żywym towarem, prostytucją, narkotykami czy chorobą psychiczną. Co jakiś czas w mediach pojawiają się nowe rewelacje, ale tak naprawdę ciężko je zweryfikować. Ciężko orzec gdzie leży prawda, gdy rodzina mówi, że w ciele Magdy znaleziono ślady khatu, a prokuratura temu zaprzecza. Nie wiadomo czy egipska prokuratura celowo nie przekazała polskiej protokołu z sekcji zwłok, czy było to jedynie niedopatrzenie.

    W chwili obecnej śledztwo wciąż trwa, więc śledczy nie mogą przekazać wszelkich znanych sobie informacji do wiadomości publicznej. Ilość niedomówień, dziwnych zdarzeń i teorii jest onieśmielająca. Jestem bardzo ciekawa, czy kiedykolwiek uda się ustalić co tak naprawdę stało się w kwietniu 2017 roku w Egipcie. Czy uda się jednoznacznie rozwikłać wszelkie tajemnice. Jak na razie możemy tylko spekulować dlaczego Magda nie żyje.

    Źródła: youtube.com, youtube.com, youtube.com, youtube.com, youtube.com, youtube.com, cda.pl, youtube.com, youtube.com, youtube.com, wprost.pl, youtube.com, youtube.com, youtube.com, expressilustrowany.pl, tvp.info, polsatnews.pl, natemat.pl, tvn24.pl, fakt.pl, fakt.pl, wiadomosci.onet.pl mrfashion.pl, polsatnews.pl, wiadomosci.radiozet.pl

    #historieriley
    pokaż całość

    odpowiedzi (61)

  • avatar

    Jakie są alternatywy dla słupków i barierek metalowych na chodnikach? Jak ograniczyć parkowanie na ciągach pieszych w mieście? Chodzi o estetyczne i skuteczne rozwiązania. Widziałem w paru miejscach kamienie, głazy. Mircy dajcie jakieś pomysły bo ludzie wjeżdżają samochodami dosłownie wszędzie - festiwal bezmyślności. #architektura #malaarchitektura #parkowanie #zagospodarowanieprzestrzenne #projektowanie #kiciochpyta #gdansk #warszawa #krakow #katowice #wroclaw #poznan #bialystok #rzeszow #lublin #lodz #szczecin #bydgoszcz #miasto pokaż całość

    odpowiedzi (109)

  • avatar

    Polska na nic nie jest gotowa

    Plecak położony w centrum nie wzbudza podejrzeń

    Można zabić prezydenta większego miasta na większym festiwalu WOŚP i huj

    Kościoły to skupiska starych bab co nie myją łap po sraniu kaszlą na bułki w sklepie a komunikacja miejska to już wgl

    Szkoły to istne kupy gówna bakterii gdzie papier do kibla to wyczyn

    Zakłady to janusserka że jak się zatoniesz to zaklej plastrem żeby szef cb nie wyjebał bo dostaniesz L4

    Jak ktoś założy maskę anty smogowa to jest cyborgiem z przyszłości z pokolenia androidów Andromedy

    Nie stać nas na szczepionki . Ten wirus nas zajebie . Zbyt lekko do tematu podchodzimy.

    Szpitale nie mają funduszy ani izolatek czy kwarantnn a większość odpowiednich osób to niekompetentni ludzi

    Stan szpitali to beka bo dobrze że hajs idzie w kościół a lekarze to chuj bo ważne że są ludzie po filologi czy europeistyce

    HEHE WODECZKA I OGORECZEK NAJLEPSZE POLSKA STRONK SEBA HOĆ DO CHOLANDII NA JOINTA TAM JEST RZYCIE

    U nas NFZ to fikcja ale ważne że w Ndz nie chodzi się do sklepu bo pan na chmurce się obrazi i 500+ jest
    Wszystko na odpierdol.

    #gownowpis
    #zalesie #afera
    #chiny
    pokaż całość

    odpowiedzi (31)