•  

    Telewizja Polska kontra teoria ewolucji

    WTF?

    Na stronie tvp.info (dołączam zrzut) pojawił się odnośnik do sensacyjnego w swojej wymowie artykułu opublikowanego na łamach internetowego magazynu telewizji tygodnika.tvp.pl. Oto on. Stanowi on fragment książki Ewy Polak-Pałkiewicz pt. Café Katedra. Szkice o rewolucji w Kościele, poruszając temat dziejowych tarć na linii nauka - kościół. Zaczyna się mocnym uderzeniem:

    Amerykańscy i francuscy naukowcy wycofali właśnie swe poparcie dla teorii ewolucji, a ściślej rzecz biorąc, dla koncepcji drzewa filogenetycznego Karola Darwina. Doniósł o tym na stronie tytułowej jeden z numerów naukowego czasopisma „New Scientist”, przyznając, że teorii ewolucji nie da się udowodnić dostępnymi metodami badawczymi, a wręcz przeciwnie, wszystkie poważne badania tak dalece jej przeczą, że po prostu trzeba ją odwołać.

    W dalszej części znajdujemy nieco więcej szczegółów:

    Amerykańscy i francuscy naukowcy (kanadyjski Dalhousie University i Uniwersytet Pierre i Marii Curie w Paryżu) wycofali właśnie swe poparcie dla teorii ewolucji (...). Analiza porównawcza sekwencji DNA, RNA i białkowych różnych organizmów, dostępna dziś w bardzo szerokim wachlarzu, rozbiła w pył przypuszczenie, że im dwa gatunki są bardziej spokrewnione, tym bardziej zbliżony powinien być ich materiał genetyczny.

    Obalenie teorii ewolucji, o którym donosi rodzimy nadawca to wydarzenie o potencjalnie bardzo dużej randze, koło którego nie sposób przejść obojętnie. Nie mogąc dowiedzieć się więcej na stronach TVP, zacząłem szukać dalszych informacji na ten temat. Po pierwsze, tekst pochodzi oryginalnie z 2013 r.. Po drugie i znacznie ważniejsze, udało mi się dotrzeć do źródeł rewelacji autorki. Jest nią książka dr. Jamesa Gilmera zatytułowana 100 Year Cover-Up Revealed: We Lived with Dinosaurs! (2011). Z niej to pochodzi cytat, źródło:

    Graham Lawton points out its importance to evolution in the New Scientist magazine: „The tree-of-life concept was absolutely central to Darwin’s thinking, equal in importance to natural selection. According to evolutionary biochemist W. Ford Doolittle of Dalhousie University in Halifax, Nova Scotia, Canada, “without it the theory of evolution would never have happened”. Unfortunately for evolutionists, however the evidence against evolution has felled the entire notion of a tree of life (…). Eric Bapteste, an evolutionary biologist at the Pierre and Marie Curie University in Paris, France, casts serious doubt on the concept: “We have no evidence at all that the tree of life is a reality”, says Bapteste. Doolittle completely abandoned his earlier assertion that evolution was based on a tee of life “The tree of life is not something that exists in nature…”, he admitted in 1999.

    James Gilmer, jak sprawdziłem, faktycznie ma doktorat, ale z psychologii. Z profilu autora na Amazonie wynika, że nie jest to jego jedyna książka poświęcona potencjalnej koegzystencji ludzi i dinozaurów. Choć nie jestem biologiem, to nie są jedyne wątpliwości i nieścisłości. Drzewo filogenetyczne jako koncepcja nie pojawia się w O powstawaniu gatunków (1859) w ogóle. Jej ledwie szkic to praca Generelle Morphologie der Organismen Ernsta Heackla, wydana siedem lat później #. Nade wszystko Gilmer nie donosi o żadnych badaniach a'la analiza porównawcza sekwencji DNA, RNA i białkowych różnych organizmów i dokładnego pochodzenia tego nieostro sformułowanego fragmentu nie udało mi się ustalić. Z tego miejsca pojawia się pytanie: czy taka analiza w ogóle została kiedykolwiek wykonana i na co powołuje się autorka TVP? Czy koegzystencja ludzi i dinozaurów była choćby w stopniu zbliżonym tak harmonijna, co ludzi i ryb, o czym przekonywał niegdyś George W. Bush?

    TVP jest w swoich sądach wyrazista: teoria ewolucji dziś ma dogorywać na naszych oczach. Nie będzie to jednak łatwe:

    Następstwa odwrotu świata nauki od teorii ewolucji będą z pewnością ogromne. Nic też nie wskazuje na to, że jej zwolennicy od razu złożą broń (...).

    Winny tej sytuacji ma być także...marksizm (ostatni akapit). I na tym można poprzestać. Powstaje bardzo zasadne pytanie: czy rzeczywiście teoria ewolucji została obalona, a może tylko podważono koncepcję drzewa filogenetycznego? A może ani jedno, ani drugie i cały artykuł jest bzdurą wyssaną z palca?

    PS Nie jestem kompetentny w detalach biologii ewolucyjnej, co nie zmienia faktu, że w tekście pojawiają się ewidentne błędy rzeczowe. Włoski filozof, który pojawia się w tekście nie nazywa się „Ganni Vattima”, lecz Gianni Vattimo i co więcej, jest postmodernistą :(.

    #neuropa #4konserwy #nauka #biologia i niestety tym razem #bekazkatoli wraz z #otchlan

    źródło: TVP_info_zrzut_19_12_2019.png

    •  

      Przy okazji: @tvp_info, może komć? I ktoś kto ogarnia profesjonalnie: @Sierkovitz, @MalyBiolog, @tmb28, co TVP właściwie odjaniepawliło i czy znane jest wam jakiekolwiek badanie, o którym napisała telewizja? :O

    •  

      @shadowboxer: tvp i pis oficjalnie popierają wiarę w zamach w smoleńsku, czemu cię dziwi że inne antynaukowe irracjonalne teorie spiskowe też im się podobają?

    •  

      @shadowboxer: Przecież katolicyzm wcale nie musi się kłócić z ewolucją, więc nie wiem czemu TVP próbuje robić takie fikołki. Można jednocześnie wierzyć w zasianie/stworzenie pierwszego życia przez stwórce[coś na kształt protomolekuły życia?], a potem przecież może działać ewolucja i różnicować gatunki. Chyba że ktoś wierzy że człowiek i ziemia powstały razem, no to tu już ciężko pomóc xD

    •  

      @PolishDoomer: musi się z nią kłócić ponieważ jego "ewolucja" zakłada, że za sterami siedzi Bóg- naukowa teoria nic o tym nie wspomina. Ponadto ewolucja rodzi wiele poważnych problemów dla katolickiej doktryny, których nie jest ona w stanie wiarygodnie obejść, np. :

      - Kościół naucza, że Adam i Ewa byli historycznie istniejącymi pierwszymi ludźmi, podczas gdy współczesna biologia uczy, że pierwsi ludzie nigdy nie istnieli.

      - Kościół naucza, że grzech pierworodny był historycznym wydarzeniem (w sensie miał faktycznie miejsce, a nie, że był jakaś metaforą) i sprowadził zepsucie na boskie stworzenie- czyli wraz z nim pojawiły się śmierć, choroby, cierpienie etc. Tymczasem wiemy, że zwierzęta istniejące przed ludźmi cierpiały, umierały i chorowały.

      Kościół, wbrew wykopowym apologetom, nie naucza teorii ewolucji ani nawet jej nie uznaje- po prostu jakoś stara się ją przekształcić i wpleść w swoje "objawione" rozumienie świata i Boga.

    •  

      @niedoszly_andrzej:
      No nie wiem, watykan sam twierdzi że ewolucja jest kompatybilna z biblią, więc jakieś fikołki musieli poczynić aby to zadziałało.
      https://www.reuters.com/article/us-vatican-evolution/evolution-fine-but-no-apology-to-darwin-vatican-idUSLG62672220080916

    •  

      @PolishDoomer: była by kompatybilna z Biblią gdyby zakładała, że za jej sterami siedzi Bóg czego środowiska naukowe nie mówią- czyli kompatybilna nie jest. Jednym z katolickich dogmatów jest wiara w Boga jako stwórcę świata i ludzi. Teoria ewolucji nie zakłada, że jest to proces zapoczątkowany i sterowany przez Boga. Czyli nie jest zgodna z obowiązkową wiarą w Boga jako stwórcę ludzi.

    •  

      @PolishDoomer: to że wielu katolików nie widzi problemu z teorią ewolucji wynika z tego że są to w większości ludzie nie mający pojęcia o tradycyjnej teologii i nauczaniu kościoła. Ale osoby bardziej świadome i studiujące encykliki pisma ojców kościoła itp mają potężny dysonans. Polecam książkę Genesis, Creation, and Early Man Seraphima Rose'a. Autor jest prawosławny, ale miazdzaca większość omawianych pism św i ojców kościoła pochodzi z okresu kiedy obydwa kościóły były jednym. Jak na dłoni widać tam, że naukowa wizja ewolucji (a nawet świata) jako bezosobowego procesu jest sprzeczna z chrześcijańskim antropocentryzmem i kosmologią.

      W ogóle warto poczytać prace wierzących zorientowanych w historii i tradychi swoich kościołów żeby zobaczyć jak bardzo współczesne chrześcijaństwo jest inne. Na początek polecam wpisy o niemoralności tańca towarzyskiego w wykonaniu osób niezameznych.

    •  

      @shadowboxer: z jednej strony szokujące, ale jakby się nad tym zastanowić... czemu publiczna, finansowana z podatków telewizja miała by nie pleść takich andronów skoro publiczne, finansowane z podatków szkolnictwo naucza miliony dzieci prawdziwości zmartwychwstania, grzechu pierworodnego, niepokalanego poczęcia, wiecznego dziewictwa etc?

      Jak się pomyśli o tym w ten sposób to już przestaje szokować. Bardziej smucić.

    •  

      @niedoszly_andrzej: W kwestii Adama i Ewy jest jednak pewna niejednoznaczność - inne fragmenty biblijne wskazują na to, że na ziemi byli jeszcze inni ludzie. Kain wziął sobie żonę z krainy Nod .

    •  

      @shadowboxer: jest to tragedia, że część społeczeństwa, w dużym stopniu starsi, nie zdają sobie sprawy jak bardzo dzisiejsze tvp to kłamcy, fałszerze, kombinatorzy, krętacze, łgarze, oszuści, spekulanci, mistyfikatorzy, nabieracze, obłudnicy

    •  

      @shadowboxer: Zapewne chodzi o poziomy transfer genów. Oczywiście jest to uwzględniane w teorii ewolucji:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Poziomy_transfer_gen%C3%B3w

    •  

      Winny tej sytuacji ma być także...marksizm (ostatni akapit). I na tym można poprzestać.

      @shadowboxer: oczywiście, że można. "Marks", "marksizm" itp stały się dla obecnie typowym "warknięciem". nie niosącym za sobą żadnej treści znaczeniowej. Chcesz coś zdyskredytować w oczach współczesnej prawicy? Napisz, że od Marksa pochodzi. A że to nie ma ze sobą nic wspólnego? Nołbady kiers, lol.

    •  

      @KubaGrom: mówię o nauczaniu kościoła

    •  

      @niedoszly_andrzej: W nauczaniu kościoła sprawa też nie jest postawiona jasno i jednoznacznie. W KKK z jednej strony mowa jest o tym, że postacie Adama i Ewy to obrazowe porównania, a z drugiej strony jest o tym, że grzech pierworodny to było rzeczywiste zdarzenie, choć może niekoniecznie polegające na zerwaniu jabłka, ale ponownie mowa jest o tym, że grzechu tego dokonał "człowiek" bez wymienienia konkretnych osób. (KKK począwszy od 360)

    •  

      @KubaGrom: nie, w nauce kościoła Adam i Ewa to historycznie istniejące postacie. Encyklika Humani generis

    •  

      Winny tej sytuacji ma być także...marksizm (ostatni akapit).

      Marks i Darwin mieli na imię Karol. To jest ważne i nieprzypadkowe.

      Tak w międzyczasie, też TVP: https://www.tvp.info/42339671/srebrne-usta-przyznane-rzucanie-kamieniami-w-dinozaury-bezkonkurencyjne ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Eric Bapteste

      @shadowboxer: Z tego co widzę, to krytyka Erica Bapteste bynajmniej nie dotyczy negacji ewolucji jako takiej, tylko krytyki modelu drzewa ewolucyjnego - chodzi o możliwość dokonywania transferu genomu pomiędzy odrębnymi gałęziami drzewa (np. od mikrobów do zwierząt, bądź pomiędzy różnymi roślinami).

      Czyli ewolucja była i jest, tylko odbywa się w sposób bardziej skomplikowany, a zasadniczo, Teoria Darwina nie zostaje w tym podejściu odrzucona, tylko "klasyczne" drzewo życia stanowi uproszczony przypadek bardziej złożonej sieci życia. Dyskusji poddane są również inne elementy, m.in. znaczenie losowych wariacji, mozliwość dziedziczenia cech nabytych. W każdym razie, to podejście tak samo odrzuca kreacjonizm.

      https://www.thethirdwayofevolution.com/people/view/eric-bapteste

      Z innej beczki, o słabym przygotowaniu merytorycznym autorki świadczy te że nie wie, że Uniwersytet Marii i Piotra Curie od dwóch lat nie istnieje, bo został włączony do Sorbony (niedawno odbyła się fuzja kilku uniwersytetów paryskich, ruch poniekąd odwrotny do dokonanego po maju 1968 rozbicia Uniwersytetu Paryskiego).

    •  

      Nade wszystko Gilmer nie donosi o żadnych badaniach a'la analiza porównawcza sekwencji DNA, RNA i białkowych różnych organizmów i dokładnego pochodzenia tego nieostro sformułowanego fragmentu nie udało mi się ustalić.

      @shadowboxer: Nie mam specjalnie czasu, więc tylko pobieżnie przejrzałem, ale skąd w ogóle pomysl, że ona się opiera na Gilmerze? Wydaje mi się, że źródłem (zniekształconym rzecz jasna) jest artykuł Uprooting Darwin’s tree z wydania New Scientist z 24 stycznia 2009 r., który jest — jak słusznie domyślił się już wyżej @BRTM — o HGT.

      BTW kreacjoniści mają okropny zwyczaj utożsamiania sformułowania „teoria ewolucji” z „to, co powiedział Darwin” i cytowanie osób rozwijających teorię ewolucji po Darwinie jako „obalili ewolucjonizm!” jest nagminne.

    •  

      Nie mam specjalnie czasu, więc tylko pobieżnie przejrzałem, ale skąd w ogóle pomysl, że ona się opiera na Gilmerze?

      @Croce: Ponieważ nie mogłem znaleźć oryginalnego artykułu, zaś książka Gilmera zawierała całość odniesień autorskich, czyli Doolitle'a oraz Bapteste'a. Te jednak faktycznie są także zawarte w Uprooting Darwin’s tree z NS wydanego 21.01.2009, który jest jednak tylko edytorialem napisanym w związku z okładką czasopisma i chyba właściwszy Why Darwin was wrong about the tree of life #, gdzie w sposób opisany u Gilmera wypowiada się Doolitle. Tym razem konkretnym autorem jest Graham Lawton, także wzmiankowany przez kreacjonistę, a nie redakcja, dlatego optowałbym albo za obydwoma artykułami w roli źródeł, albo raczej za tym drugim.

      BTW kreacjoniści mają okropny zwyczaj utożsamiania sformułowania „teoria ewolucji” z „to, co powiedział Darwin” i cytowanie osób rozwijających teorię ewolucji po Darwinie jako „obalili ewolucjonizm!” jest nagminne.

      Nie wiem czy przekaz płynący z artykułu w NS, dość sensacyjny, się do tego nie przyczynił. Rozumując trochę chłopsko-rozumkowo, skoro Darwin był autorem słynnych słów natura non facit saltus, to poziomy transfer genów stanowi zaoranie jego własnej sentencji, gdyż umożliwia przeprowadzenie procesu przechodzenia genów w sposób nagły i skokowy. Wytwarzanie u bakterii oporności na antybiotyki ma miejsce dzięki genom, które przyszły od innych gatunków drobnoustrojów i ma pomagać szybkiej adaptacji w niekorzystnym środowisku. A jeśli tak, to Darwin się mylił, gdyż jego słowa są nieprawdziwe. To tylko luźna propozycja tego, jak sobie mogła iść ta rozkminka, bzdurna zresztą jak diabli, bo z tego nie wynika przecież, że dzieje się tak samo i w sposób konieczny u organizmów wyższych.

      Dzięki więc za wyjaśnienie, tak samo @BRTM i @ja_nie_lubie, bo dopiero po złożeniu źródeł do kupy można właściwie odczytać rozmiar manipulacji TVP. Wychodzi jak zwykle, że to wina Marksa.

    •  

      chyba właściwszy Why Darwin was wrong about the tree of life #

      @shadowboxer: Z tego, co widzę to jest chyba ten sam artykuł pod dwoma różnymi tytułami

      dość sensacyjny, się do tego nie przyczynił

      @shadowboxer: Pewnie tak. Eh, tak to jest z „popularyzacją” nauki często niestety

    •  

      @shadowboxer: Sorry - nie bywam często na wypokie ostatnio.

      Cała "afera" polega na tym, że u prokariontów spokrewnienie genetyczne dwóch genów nie zawsze wskazuje na to, które dwie bakterie są bliżej spokrewnione, bo mikroorganizmy potrafią się wymieniać genami. Oczywiście jeżeli popatrzeć na cały genom - widać to jak na dłoni, ale oczywiście art miał być clickbaitowy więc po co się zajmować takimi szczegółami kiedy można sprzedać kilka numerów pisma kreacjonistom.

    •  

      @shadowboxer:
      Fun fact - autor ww. art. był kiedyś u nas na wydziale tłumaczyć "jak popularyzować naukę". Dostał 10 pytań o ten artykuł i się obraził XD.

    •  

      Fun fact - autor ww. art. był kiedyś u nas na wydziale tłumaczyć "jak popularyzować naukę". Dostał 10 pytań o ten artykuł i się obraził XD

      @Sierkovitz: Brzmi ciekawie, rozwinąłbyś, jak kontekstowo to wyglądało?

      +: BRTM
    •  

      @shadowboxer: Każdy zna ten tekst z NS bo to był wyjątkowy kawał niesolidnej roboty - a że praktycznie cały wydział to biologia ewolucyjna - potem się nasłuchaliśmy gówna o tym jak to teoria ewolucji jest martwa bo NS pisało. Zresztą sam znałem z szurii z wykopu, która się tym branzlowała. To dostał pytania -gdzie są granice między ciągiem do chwytliwych nagłówków a rzetelnością na przykładzie jego tekstu, czy z perspektywy czasu nie żałuje doboru togo jak zostało to sprzedane itp. Pewnie się tego musi nasłuchać gdzie nie jedzie więc był tym mocno zirytowany i powiedział, że odpowie na pytania ale nie o tym tekście. XD

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (12)

  • avatar

    Dziękuję Pan menadżer za super baner. Humor gdy go widzę zawsze gitówa
    #radom #januszebiznesu #heheszki #radom

    odpowiedzi (9)

  • avatar

    Oddział Leczenia Nerwic – Day 10

    Kolejny raport i kolejne moje szalone perypetie w wariatkowie. Rano klasycznie śniadanko, gimnastyka, toaletka. Nic nadzwyczajnego, poza tym że zacząłem się z rudą widać buziakiem w policzek. Aż się poczułem jak normik z liceum, który wita się z koleżanką. Miło jest w końcu też się z kimkolwiek regularnie witać kto nie jest moją starą lub kolegą z roboty.

    Po porannej rutynie nadszedł czas na przygotowanie się na zajęcia. Dzisiaj miałem swoją prezentację na pogadankę o zawodzie, więc nie szczędziłem czasu na przygotowania, mimo wczorajszego wkurwienia. Jeszcze zdążyłem zrobić krótką listę zakupów dla oddziałowej, która co kilka dni pozwala nam dawać jej kasę i nam kupuje potrzebne rzeczy z lokalnej Biedry. A mi się akurat woda Żywiec Zdrój skończyła i landrynki miętowe, więc skorzystałem z okazejszyn do uzupełnienia zapasów.

    Przechodzimy prędziutko do zajęć o zawodzie. Prócz mnie prezentację miała też koleżanka rudej 3/10 oraz czarna z kolczykiem w nosie (alternatywka). Ja miałem lekki komfort psychiczny bo prezentowałem na końcu.

    Ogólnie to zajęcia bardzo fajne. Na Sali nie ma lekarzy, zaś pytania zadaje jedna z osób z samorządu pacjentów. W tym przypadku tą osobą okazała się być szara myszka. Prezentacja wygląda następująco – osoba z samorządu zadaje pytania na temat twojego ulubionego zawodu, a ty na nie odpowiadasz. Pytania mogą też zadawać zgromadzeni na Sali pacjenci, poprzez ogłoszenie takiej chęci uniesieniem ręki do góry. Jeśli czujesz się mocno pewnie to możesz nawet zrezygnować z pytań od prowadzącego i nawijać o swoim zawodzie samemu. Ja chciałem to zrobić, żeby pokazać sobie że potrafię się przełamać i występować przed szerokim gronem ludzi. Mocno się stresowałem i nawet w ostatniej chwili chciałem jednak wziąć prezentację z pytaniami, ale było już za późno.

    Współlokatorka rudej wybrała sobie zawód malarza do prezentacji, bo nie wiedziała co wybrać iż nie ma pomysłu na siebie. Pisałem wam o tym w którymś z raportów. No i ta jej prezentacja była drętwa, ledwie coś tam wydukała. Ale to przecież nie chodzi o to, żeby to wyszło jak profesjonalny wykład, tylko żeby przełamać stres związany z występowaniem przed jakąś grupą ludzi. Dlatego nie przywiązywałem do jakości występu większej wagi, może tylko tyle żeby zaimponować rudej.

    Alternatywka poradziła sobie lepiej, gadając o robieniu paznokci. Wiecie, hybrydy i te sprawy, moja stara ma na tym punkcie fioła więc coś tam o tym całym pedicure/manicure słyszałem. Ogólnie nuda, ale napięcie podtrzymywał we mnie moment kiedy to ja wyjdę przed szereg i zrobię własne „show”.

    W końcu nadszedł mój moment. Szara mycha przywołała mnie na środek Sali. Stremowany i lekko znerwicowany wyszedłem, trzęsąc się lekko. Zerknąłem jeszcze na kartkę z planem mojego wystąpienia i po wzięciu głębokiego oddechu zacząłem mówić. Wiedziałem, że początek jest najgorszy, a później już będę nawijał na luzie...

    Nie myliłem się. Ledwie wydukałem zdanie, które brzmiało – „Moim marzeniem od czasów gimnazjalnych było zostać dziennikarzem”, a już audytorium parsknęło śmiechem, gdyż podwoiłem zgłoskę „-ka” w słowie „dziennikarzem”. Zalałem się cały na czerwono i chciałem zapaść się pod ziemię. Po chwili jednak się uśmiechnąłem i zacisnąłem zęby, przypominając sobie w myślach przemowę motywacyjną Jaglaka. Lekko skonsternowany przypomniałem sobie dalszy plan prezentacji i zacząłem mówić dalej. Już poszło jak z grzywki. Po krótkim wprowadzeniu w zawód dziennikarza przeszedłem zwinnie do rodzajów artykułów jakimi się zajmuje, cech dziennikarza i jego powinności, jakimi się powinien odznaczać. Były lekkie śmieszki, gdy przy mówieniu o „prawdziwości w świecie internetu, który serwuje nam mnóstwo fejk newsów” wspomniałem o TV PiS i ich propagandzie. Na koniec przedstawiłem moją topkę dziennikarzy z różnych dziedzin (sport, gry kąkuterowe, publicystyka) oraz odpowiedziałem na kilka pytań od reszty pacjentów. Nawet ruda mi zadała pytanie, czy istnieje coś takiego jak dziennikarz zajmujący się światem zwierząt i naturą. Odparłem twierdząco, ponieważ istnieje przecież kilka stacji telewizyjnych z programami przyrodniczymi oraz chyba nawet czasopisma (aczkolwiek nie wiem czy w Polszy). Przecież Krystyna Czubówna i jej rola komentatorki programów o zwierzakach to też poniekąd działka stricte dziennikarska.
    Po prezentacji trochę porozmawiałem z rudą. Pochwaliła mnie za rzeczową pogadankę. Już wcześniej jej pokazałem moje artykuły w internecie i powiedziała, że mimo iż to nie jej klimaty to bardzo fachowo piszę. Niestety dziś żywieniówka miała sesje terapeutyczne + znowu te idiotyczne warsztaty, więc dłużej z nią nie pobyłem.

    Po obiedzie i krótkim wypoczynku, udałem się na salę gimnastyczną by porzucać trochę do kosza przed warsztatami poznawczymi. Spotkałem tam alternatywkę, która odbijała piłkę do siatkówki o ścianę. Sama do mnie zagadała odnośnie mojej prezentacji, pochwaliła mnie. Powiedziała, że jej brat pracuje w Głosie Pomorza jako reporter. Ostatnio z nim rozmawiała i ten odparł jej, że ciągle ma zapierdol bo musi dużo jeździć i tańczyć jak mu rednacz zagra. No i ogólnie to jak będę chciał to da mi do niego numer, jeśli chciałbym kiedyś z nim zagadać o kulisach pracy dziennikarskiej w gazecie. Ja natomiast postanowiłem wykorzystać nadażającą się okazję i spytałem ją o pobyt na oddziale. Siedzi tu już miesiąc, choruje na zaburzenia dysfunkcyjno-kompulsywne. Objawiają się one tuż po jedzeniu, bardzo często wymiotuje. Powiedziała mi, że musi się wykurować do marca bo będzie świadkiem na ślubie siory. Ogółem spoko dziewczyna, łatkę alternatywki dałem jej na wyrost.

    Warsztaty poznawcze tym razem odbyły się bez udziału pacjentów z żywieniówki, którzy mieli w tym czasie terapię grupową we własnym gronie. I bardzo dobrze, prowadzący jak widać odrobił zadanie domowe. W zamkniętym gronie 13 osób zaczęliśmy rozmawiać. Każdy z nas opisywał lęki i wątpliwości, jakie odczuwamy tuż przed próbą zagadania do drugiej osoby. Następnie lekarz powtórzył scenariusz z wczoraj, choć w trochę zmienionym stylu. Poprosił mnie na środek Sali, dał mi do ręki jakąś randomową książkę i kazał chwilę poczytać. Po kilku sekundach zagadał do mnie i wywiązała się konwersacja nt. Książki którą obecnie czytam. Luźno sobie rozmawialiśmy, prawie jak kolega z kolegą. Po rozmowie lekarz zapytał się mnie jakie uczucia miałem w trakcie konwersacji z nim. Powiedziałem szczerze, że najpierw odczułem zaskoczenie i zawstydzenie, następnie konsternację, a później już nic nie czułem bo byłem skupiony na gadce z nim.

    Podziękował mi i kazał usiąść, po czym zaprosił koleżankę rudej 3/10 oraz nieszczęsnego kolegę z Aspergerem. Pomyślałem „ah shit, here we go again...”. I zaiste lekarz kazał powtórzyć scenę żenady z wczoraj. Dał dziewczynie tel do ręki i kazał usiąść na podstawionym krześle. Po kilku sekundach nakazał Aspergerowi do niej zagadać. Już widziałem po wyrazie twarzy chłopaka że jest niepocieszony, ale o dziwo tym razem calkiem płynnie zagaił, wypowiadając: „Cześć, co słychać?” już bez zaczerwienienia na mordzie. Wywiązał się normalny dialog dwojga ludzi. Po wszystkim lekarz zapytał się ziomka z Aspergerem jak się czuł tym razem. A ten wyjebał puncha, którego się nie spodziewałem – powiedział tak:
    „No ogólnie mniej się wstydziłem i byłem pewniejszy, ale to przez to że ja się zawstydzam przed ŁADNYMI dziewczynami”
    Na Sali zapanowała grobowa cisza. „Coś ty idioto odjebał” pomyślałem. Już czułem smród zbliżającej się imby. A tu zaskoczenie – laska 3/10 nie zareagowała w ogóle. A już myślałem że się przykro jej zrobi czy coś...

    No nic, zajęcia przebiegły tym razem bez incydentów. Lekarz nas instruował, że najlepszym sposobem walki z lękami jest terapia szokowa, czyli stawienie czoła strachom, a nie wieczne ich unikanie. Jeśli nawet zrobimy z siebie przy tym debila i idiotę, to mamy materiał do wyciągnięcia wniosków. Przy tym zacytował klasyka – „Tylko ten co nic nie robi nie popełnia błędów”. No i podczas tych 2 godzin odgrywaliśmy różne scenki, każdy opowiadał jaki ma lęk/trudność podczas interakcji z drugim człowiekiem i lekarz ustawiał odpowiednie warunki. Na koniec powiedział, żebyśmy wyciągnęli naukę z tych warsztatów, abyśmy mogli przełamać nasze lęki poprzez rozmowę z innymi ludźmi z oddziału.

    Po intensywnych zajęciach pograłem trochę na konsoli i poleżałem żeby odpocząć. Później przyszła do mnie ruda, krótko porozmawialiśmy. Wyznała, że po tych naszych warsztatach jej koleżanka beczała w poduszkę z godzinę. Temat konwersacji zszedł na krytykę doktorka oraz ziomka z aspergerem. Ja stanąłem w obronie lekarza, który wyciągnął wnioski z wczoraj, ale zgodziłem się z tym że asperger nie musiał tak się wypowiadać o koleżance, która ma naprawdę zaawansowaną nerwicę lękową i depresję, więc każde, nawet najsubtelniejsze słowo krytyki ją boli.

    No i co miruny, jutro mam muzykoterapię i psychorysunek a także psychoterapię z młódką. Ponadto idziemy do Zamku Królewskiego na wycieczkę, ciekawe czy coś się zmieniło od ostatniej mojej wizyty tam. Więcej nic się godnego odnotowania nie działo, tylko tyle że zagrałem trzy partie szachów z aspergerem i wygrałem z nich dwie. Szara myszka co jest w samorządzie go nieźle pocisnęła i kazała przeprosić urażoną przez niego koleżankę. No i chłopina podpadł, tak między nami sobie rozmawialiśmy to mi wyznał, że mysza mu się podoba. Ugiął się więc i przeprosił zapłakaną współlokatorkę rudej. No i tyle. Do jutra.

    #naoddzialenerwic #depresja #przegryw #zdrowie #psychika #fobiaspoleczna #nerwicalekowa #wychodzimyzprzegrywu
    pokaż całość

    odpowiedzi (26)