•  

    #iran #irak #usa #wojna #niepopularnaopinia

    Kilka słów o sytuacji w Iranie, jej przyczynach, skutkach, oraz dalekosiężnych konsekwencjach dla Europy i świata. Lektura dość długa, mimo wszystko zapraszam do zapoznania się z nią wszystkich śledzących bieżące wydarzenia na Bliskim Wschodzie.

    Przyczyn obecnej sytuacji pomiędzy Iranem a USA jest wiele, ale w żadnym wypadku nie należy tego konfliktu rozumieć jako wojnę o ropę, czy chęci zdominowania regionu przez USA. Faktem są wieloletnie już napięte stosunki między Waszyngtonem a Iranem, faktem są sankcje gospodarcze oraz militarne nakładane na Teheran, ale nie są one sednem konfliktu jaki dziś ogląda cały świat. Każdy rządowy i prezydencki analityk, liczącego się na arenie międzynarodowej kraju, od miesięcy wiedział, że sytuacja na Bliskim Wschodzie musi się przerodzić w półotwarty konflikt i stanie się to niebawem.
    I stało się.

    Skupmy się jednak na wydarzeniach z ostatnich dni. Samo zamordowanie irańskiego generała jest bardzo kontrowersyjne i trudno się nie oprzeć poczuciu, że miało takie być. USA nie musiało się do niczego przyznawać, nawet gdyby zostali przyłapani na gorącym uczynku, nie musieli brać winy na siebie. Ten kraj ma narzędzia, które pozwalałby zrzucić winę za zamach na każdego swojego bliskowschodniego sojusznika bez poniesienia żadnych konsekwencji, oprócz poza kuluarowych szeptów reszty świata politycznego.

    Równie bezproblemowo USA mogło zlikwidować Sulejmaniego rękami wywiadu swojego lub izraelskiego i zrobić to w białych rękawiczkach, zrzucając winę na irackich bądź irańskich oponentów generała, wywołując wojnę domową albo kolejną wojnę iracko-irańską. Kilku poczytnych politologów czy komentatorów zarówno w Polsce jak i za granicą podsuwa nawet myśl, że USA chce wywołać ową wojnę domową w Iranie. Ale ostatnią rzeczą jaka potrzebna jest teraz Ameryce to wojna domowa na własne życzenie.

    Nie zapominajmy, że USA jest obecnie zaangażowane czy to agenturalnie czy finansowo w konflikty wewnątrzpaństwowe w Wenezueli, Boliwii, Chile oraz Nikaragui. Tajemnicą poliszynela jest również to, że USA swoje macki wprowadza obecnie do Ekwadoru i Brazylii. Nie stać teraz agencji rządowych na trzymanie w ryzach wywołanej przez siebie wojny domowej w Iranie.

    Nie stać również USA na wieloletnie tłumienie antyamerykańskich powstań w Iranie zarządzanym przez siebie lub swój irański obóz polityczny. Zdają sobie dobrze analitycy Trumpa i Pentagonu, że konflikt militarny przewlekły, jak i polityczne utrzymywanie amerykańskiego łańcucha nie wyszło już w Afganistanie, nie udało się w Iraku i nie uda się na pewno w Iranie. Wiedzą o tym również amerykańscy komentatorzy polityczni, wie o tym amerykański kongres.

    Niech odda dyplom każdy absolwent nauk politycznych, który czy to w telewizji czy na łamach gazet lub portali internetowych powtarza jak mantrę, że ten zamach jak i cały konflikt to skutek wyolbrzymionego ego prezydenta Trumpa i jego głupota połączona z nieodpowiedzialnością. Trump to owszem Prezydent Stanów Zjednoczonych, ale dla takich mechanizmów jakie dzieją się za drzwiami pomieszczeń gdzie zapadają decyzje na wagę wojen, Trump to "tylko" prezydent. Cała polityka dzieje się za sprawą doradców, sekretarzy, szefów agencji wywiadowczych i generałów z pentagonu. Tam kreuje się wizje polityki zagranicznej i pomysły na jej wykonanie. Nie na Twitterze Donalda Trumpa.

    Samo zlikwidowanie Sulejmaniego w tak jawny sposób i przyznanie się do tego przez Trumpa musiało tak wyglądać z trzech powodów. Pierwszy z nich to oczywiście zaznaczenie swojej siły na Bliskim Wschodzie, ale głównie w kontekście następstw wojny w Syrii i kształtujących się obecnie układów politycznych oraz militarnych i oraz przede wszystkim gospodarczych od Morza Czarnego aż po Libię. Drugi powód to Chiny, których oddech Waszyngton czuje na swoich plecach i obecnie działania USA nie mają już na celu odskok militarny Chinom, a jedynie jak najdłuższe ubieganie Chin o krok; bo o ile oddech na plecach największej gospodarki świata jest niebezpiecznym widmem, to jednak daje gwarancje, że to Chiny ciągle za tymi plecami są. Trzeci powód to układ sił i walka wpływów między członkami NATO.

    Dlatego też zamach na irańskiego generała wyglądał jak brutalny zamach, a nie skrytobójstwo w hotelowym pokoju. To działanie na zasadzie wściekłego pana, który nabija na pal buntowników, po to by pokazać, że wystąpienie przeciwko niemu, będzie surowo ukarane. Zrozumieli to nie tylko bliskowschodni przywódcy ale także konkurenci z NATO oraz zrozumiał to Putin, który jako jedyny jest w tej grze mało ważny.

    Otwartej wojny między USA a Irakiem raczej nie będzie. To raczej wybieg mający sprawdzić Chińczyków, ich polityczne możliwości, oszacunkować ich militarną potęgę poza swoim regionem, oraz przeanalizować ich strategię; dla Chin to zaproszenie- weźcie swoje zabawki i chodźcie na pustynie z dala od swoich zasobów. Chiny to wiedzą, dlatego nie reagują radykalnie, próbują rozegrać to politycznie. Ale również wiedzą, że już dały się w to wciągnąć.

    Zachowanie USA to również wielkie uderzenie o stół w gabinety natowskich sprzymierzeńców- tych, którzy nie mają ochoty być pod dyktando USA oraz tych, którzy chcieliby wziąć z nich przykład. Bo o ile Wielka Brytania jako największy militarny sojusznik USA, w dodatku gospodarczo nękana widmem Brexitu, nie ma dziś wyjścia i musi uznać siebie jako wasala stwawiana w duecie z USA. Problemem dla obecnej polityki Waszyngtonu są Francja i Niemcy.

    Francja jako główny militarny, wewnątrz-natowski rywal wyspiarzy zza kanału La Manche, oraz główny europejski krytykant polityki gabinetu Donalda Trumpa, oraz wysoce obóz zaskakująco przychylny interesom Rosji na arenie międzynarodowej.

    To jednak Niemcy są tutaj największym rywalem dla USA w sojuszniczych strukturach, ale i nie tylko. A kraj ten po cichu realizuje skutecznie swoją wielopłaszczyznową politykę, Nie podoba się Amerykanom coraz większa rozbieżność w spojrzeniu Niemiec co do wyglądu NATO, co do działań Ameryki właśnie na Bliskim Wschodzie. Nie podoba się Amerykanom niemiecki pomysł stworzenia europejskich sił zbrojnych, bo to dla nich jasny znak, że Niemcy nie czują się słabsi od USA i wcale nie chcą się im już podporządkowywać. Nie podoba się im wreszcie gospodarcza współpraca z Federacją Rosyjską. Stąd tak radykalne posunięcie jak oficjalne morderstwo irańskiego generała, to jasny i dosadny sygnał, kto rządzi w NATO.

    Jedynym być może beneficjentem tej sytuacji może być Turcja, zarówno jako członek NATO, jak i bezpośredni sąsiad obecnych wydarzeń. I wydaje się, że nieobecna jakby od kilku tygodni Turcja miała coś wspólnego z wydarzeniami z ostatnich dni. Nie jako współudziałowiec w zamachu, a raczej jako współudziałowiec w całej większej zabawie w przejmowaniu dyktatu nad Bliskim Wschodem i podziału łupów ze Stanami, w zamian za cichą pomoc Ameryce i wzajemne przychylne spojrzenie obu państw. Turcja nie jest dla USA wymarzonym kompanem, ale obecnie najwygodniejszym, mającym w rozejmie Rosję, Saudów, perskie kraje, oraz europejską część Europy.

    Ten konflikt będzie potężny, ale nie ze względu na wojenne zasięgi i straty. Będzie wielki bo już nie jest to konflikt bliskowschodni, a jego skutki będą odczuwalne nawet w dalekiej Azji. Bo tym konfliktem USA ściągają na siebie uwagę świata i dają czas na odrodzenie uśpionej potęgi militarnej jaką jest Japonia. Japonia, która jest teraz Stanom potrzebna, kiedy Chiny idą nie tylko po hegemonię w Azji, ale i na świecie. Kiedy zaczyna padać chiński cień na Tajwan, a Korea Południowa coraz śmielej zerka na Pekin, ponieważ potrzebuje Chin jako źródła surowców dla swojej technologicznej potęgi, stając się coraz mniej pewnym przyczółkiem dla USA. Japonia jest także potrzebna kiedy Chiny dadzą się wciągnąć w konflikt bliskowschodni. I zdaje się w części się to udało Amerykanom, ponieważ analitycy i komentatorzy się w tamtą stronę nie oglądają. Mimo, że Japonia już zapowiedziała wysłanie swojej marynarki do Zatoki Perskiej.

    Ten konflikt może być również znaczący jeśli chodzi o przyszłość NATO, jak bardzo zachowawcza i spolegliwa amerykanom będzie Francja w tym konflikcie, oraz na ile amerykanom pozwolą Niemcy i jaki to przyniesie odzew we wspólnych strukturach.

    Ostatnią stroną jest w tym wszystkim Federacja Rosyjska, która niby puszcza oko do Stanów Zjednoczonych, to do Izraela. I jest to najbardziej nieprzewidywalny gracz w tej chwili. Czy Rosja nie ma ochoty wchodzić do tego konfliktu przez wyczerpanie ekonomiczne z powodu konfliktu na Ukrainie oraz zaangażowaniu w wojnę w Syrii? Bardzo prawdopodobne. Czy to widmo wejścia do konfliktu z Chinami( z którymi Rosja już przegrała w wyścigu o Azję,a teraz musi gasić chińskie lokalne zapędy w swoich dalekowschodnich ziemiach) paraliżuje Putina? Bardzo prawdopodobne. Czy też właśnie postawienie amerykanów zapory z Turcji jako sojusznika w tej grze odstrasza Rosjan? Niewątpliwe. Każdy z tych aspektów może tutaj spinać w całość rosyjski niebyt w tym konflikcie. Nie można jednak dać się uśpić bo tak jak ten konflikt jest Rosji niepotrzebny tak może być ich ostatnią szansą na rzucenie asa i powrót na drugie miejsce jako mocarstwo światowe.

    Teraz pytanie gdzie w tym wszystkim Polska i jak ten konflikt oddziałuje na nasz kraj? Otóż jesteśmy w tym wszystkim nigdzie. Czyli tam gdzie przez lata się na własną prośbę wrzuciliśmy. Dla nas nie jest to żaden konflikt, w którym mielibyśmy najmniejszy interes na arenie światowej. Nas tam nie ma jako jakiejkolwiek ze stron. Są nasi żołnierze w ramach NATO, ale to nie Polska bierze udział w tej grze. Możemy się tylko przyglądać podskakując gdzieś zza pleców tych, którzy stoją w pierwszym rzędzie.

    Jacyś politycy z lewa i z prawa wykrzykują, że powinniśmy zabrać żołnierzy z Iraku. Co nam to da? Abstrahując od tego, że Amerykanie nam na to nie pozwolą, to stracilibyśmy zaufanie jako sojusznik. Bo skoro chcemy już tak na siłę nim być za wszelką cenę, to nim bądźmy i nie pakujmy walizek jak nam nie pasuje. Oczywiście każdy i tak ma nas w dupie więc by się nikt tym nie przejął, ale takie działanie dało by pretekst czy to Amerykanom czy innym członkom NATO, żeby nam nie pomagać w przyszłości, skoro my nie chcieliśmy pomóc. Osobną sprawą jest to czy i tak kiedykolwiek na tą pomoc realnie będziemy mogli liczyć, ale tu chodzi, jedynie o to, że dalibyśmy pretekst to jeszcze bardziej niepoważnego traktowania naszego kraju jako jakiegokolwiek partnera.

    To może zamachy w Polsce w odwecie za udział w konflikcie? Jak wyżej. Zamachy prowadzone są tam, gdzie godzi się w znaczącego gracza. Berlin, Madryd, Londyn, Paryż, Stambuł- to są stolice państw, w które niespodziewane uderzenie zasieje panikę. Europa nie zadrży bo ktoś wysadzi autobus na warszawskim Grochowie.

    Jedynym niepokojącym faktem jest to, że polski rząd jak i prezydent dowiedzieli się o sytuacji w Iranie już po fakcie. Można to łatwo wywnioskować z informacyjnej anarchii oraz szczątkowej orientacji w sytuacji u osób na najwyższych stanowiskach w państwie. To, że wywiad w Polsce został rozmontowany każdy wie i takie są tego skutki. Premier dowiaduje się z telewizji co się dzieje na świecie. To, że sojusznicy nas mają w dupie, też jest wiadome więc nikt z Polską nie będzie się dzielił danymi wywiadowczymi. Wreszcie doradcy i analitycy głowy państwa czy choćby MSZ są tak marni, że nie potrafili przewidzieć możliwości tych wydarzeń, a potrafią jedynie komentować sytuacje, które się wydarzyły.
    Polska jako rząd dowiedziała się o sytuacji w Iranie równo z obywatelami państwa. I to tutaj jest największe niebezpieczeństwo dla zwykłego Kowalskiego.

    Nasi politycy nawet nie rozumieją tego konfliktu i jego dalekosiężnych skutków. Dla polityków mniej ważnych partii temat ten może być co najwyżej potraktowany jako hobbystyczne próby zrozumienia polityki światowej. Natomiast dla polityków z partii rządzącej jak i największej opozycji, ten temat to dobra okazja do wycieczek do telewizji i składania zapewnień jak oni to nie dbają bądź nie zadbali by o Polaków w tym konflikcie, lub wzajemne przekonywania o słuszności albo bezsensie przebywania tam naszych żołnierzy. To tylko pokazuje, jaką ignorancją geopolityczną błyszczą nasi przywódcy i politycy i daje odpowiedź czemu naszego kraju nikt nie traktuje poważnie na arenie międzynarodowej.

    Na koniec jeszcze sprawa katastrofy samolotu, która wygląda zaskakująco podobnie do katastrofy holenderskiego samolotu nad Ukrainą. No właśnie czy nie aż za bardzo podobnie?

    •  

      @FuriousViking: Długie, więc przeczytam później, ale wygląda legitnie, więc masz plusa ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @FuriousViking: bardzo ciekawie się czytało. Plusik.

    •  

      @FuriousViking: jak tylko wspomniales o tym, ze przyczyna nie jest ropa to przestalem czytac

    •  

      @TetraHydroCanabinol: Zapraszam, choć z góry przepraszam bo wdarło się kilka literówek i błędów, których już nie mogę edytować

    •  

      @Snuffkin: dzięki, przepraszam za kilka blędów w tekście ale nie mogłem edytować już

    •  

      Nie mam pojęcia ile prawdy w tym tekście ale brzmi jakby napisał go ktoś kto się zna a nie jakiś podrzędny dziennikarz

    •  

      @HHHHHH: a szkoda, bo może spojrzałbyś na ten konflikt z innej strony

    •  

      @Baager: Miło, to mój własny tekst, stąd wdarło się w niego kilka błędów, za które przepraszam, ale nie mogę ich już zedytować.

    •  

      @FuriousViking: nie myślałeś żeby założyć jakiegoś bloga, czy coś? Albo tag chociaż? Czytałabym!

    •  

      @FuriousViking: Kim ty w ogóle jesteś ? Uwiarygodnij jakoś twoje słowa ? Jakie wykształcenie ? Przeczytane książki ? Jak to tylko twoje domysły to masz tyle racji co każdy tutaj tylko opinia bardziej rozbudowana.

    •  

      @Snuffkin: Do tej pory nie miałem na to czasu ze względu na pracę i inne obowiązki. Ten tekst też nie jest super wybitny, wkradło się do niego kilka błędów, ale jest przede wszystkim ogólnikowy- mimo, że długi. Miałem jednak świadomość, że długie teksty nie są popularne a chciałem w nim zawrzeć jak najwięcej wątków, być może do dyskusji nad nimi.

      +: Lisu95
    •  

      @tomek-krol: Jestem zwyczajnym użytkownikiem wykopu. Ten tekst jest moją osobistą oceną i próbą innego spojrzenia na wydarzenia obecne oraz zrozumienia ich kontekstu i powstał na podstawie moich wnikliwych analiz opinii komentatorów politycznych, oraz analityków międzynarodowych, zarówno polskich jak i zagranicznych. Nie zakładam racji w moim tekście, chciałem tylko rzucić inne światło na obecną sytuację w Iranie oraz możliwe jej przyczyny leżące gdzie indziej niż patrzą analitycy głównego nurtu. Na 3 główne stacje telewizyjne, każdy z zaproszonych komentatorów wykazuje sprzeczne opinie na temat kryzysu irańskiego, więc jeśli i moje spojrzenie na temat okaże się błędne, nie wyróżnię się specjalnie z tego grona ;)

    •  

      każdy z zaproszonych komentatorów wykazuje sprzeczne opinie na temat kryzysu irańskiego, więc jeśli i moje spojrzenie na temat okaże się błędne, nie wyróżnię się specjalnie z tego grona ;)

      @FuriousViking: Dlatego nie słucham nikogo, szkoda czasu, jak jebnie to jebnie, o co tu chodzi, o co grają - pewnie wszystkiego po trochu, ropa = atak usa, rewolucja islamska + nienawiść do zachodu + bomby atomowe = obrona usa. Obrona też jest atakiem odbitym od ataku napastnika. Każdy wielki znawca, jedni uspokajają, mówią że we współczesnej wojnie nie będzie ofiar inny specjalista mówi że będą latały bomby atomowe w nieograniczonych ilościach. Co zwykły człowiek zmieni ? Nic ! Tylko raka dostanie od nerwów.

    •  

      @tomek-krol: Nikt nie nakazuje Ci słuchać kogokolwiek, czy też brać mój tekst za pewnik. Śledzę obecne wydarzenia oraz interesuje się geopolityką więc postanowiłem coś napisać z myślą, że ktoś chciałby poznać inny punkt widzenia, albo sam ma podobne spostrzeżenia. Tylko tyle. A dyskusja jak dyskusja. Równie dobrze można założyć, że w życiu o niczym nie warto dyskutować i rozmyślać bo i tak umrzemy więc koniec jest taki sam. Kwestia podejścia.

    •  

      @FuriousViking: Nie biorę tego za pewnik lecz w pewien sposób nakreslilo mi to cały ten konflikt. Leci plusik

    •  

      @FuriousViking: No właśnie złe porównanie, są tematy np. zdrowie, zawód które są bezpośrednio związane z twoją osobą i twoją przyszłością ! Słuchałem podcastu psychologicznego i profesor mówił że często takie skakanie po tematach które nie mają nic wspólnego z tobą może wynikać z prokrastynacji - poszukaj sobie mem z zamiataniem pustyni - też robota, ale odciąga cię od obowiązków. Takie filozofowanie, podobno polacy są w tym dobrzy, dopowiadając sobie jakie to ważne. Dla kogo dla nich ? A co zmienią na świecie ? Ich opinię przeczytają Trump, inni rządzący i ich służby specjalne ? Jak to sobie wyobrażają ? Też dałem się nabrać i interesowałem się filozofią etc. - ale co to daje ? Jedynie większe możliwości do oszukiwania samego siebie. Jak nie jesteś z zawodu historykiem, politykiem i nie masz na to wpływu to jest to zupełna strata czasu.

    •  

      @FuriousViking: Bardzo fajny tekst. Pisz więcej i zrób chociaż tag. Niemniej jednak, nie zgodzę się z tezą, że wywiad został rozmontowany. Przynajmniej nie całkowicie. AW stara się jak może - oczywiście politycy nie pomagają. Nasz wywiad stracił jakiekolwiek zaufanie potencjalnych źródeł, a wielu doświadczonych oficerów odeszło lub zostali wyrzuceni, jednakże służba działa...nie najlepiej, ale jako tako (o SWW z uwagi na postać A. Kowalskiego nie wspominam). Największą bolączką jest jednak nasz kontrwywiad (także ten robiony przez AW). Taka gra nie ma sensu, gdy każdy może przyjść i podejrzeć karty. Bez kontry nie ma wywiadu. Polskim służbom brakuje umasowienia, jak np. w Rosji, gdzie w samym FSB pracuje pow. 200 tys. samych funkcjonariuszy.

    •  

      @tomek-krol: Ale ja Ci pisałem, że interesuję się tym tematem jak i ogólnie geopolityką, stąd decyzja o dodaniu własnego wpisu. Życie człowieka nie polega tylko na jego przeżyciu, więc owszem można tylko zajmować się tamtymi związanymi ze zdrowiem, pracą i tym co niezbędne do przeżycia życia, ale są też takie aspekty ludzkiego życia jak zainteresowania, hobby czy chęć poznawania otaczającego świata. Tak powstała choćby sztuka. Po to jest mikroblog czy inne Hydeparki, żeby dzielić się z ludźmi opinią i poznawać opinie innych ludzi. Myślę, że szukanie mema, który mi poleciłeś byłoby dla mnie większą stratą czasu niż ten, który poświęciłem na ten wpis. Pozdrawiam!

    •  

      @tomek-krol: Mogę dodać jedynie co może być twoją motywacją: odskocznia od spraw zawodowych, od codzienności - co nadaje sens twojemu życiu, masz jakieś cele - tylko ile znaczą napisałem powyżej i można je porównać do celów jakie ma np. hobbystyczny programista gier, zyskujecie uznanie otoczenia, ktoś przeczyta, ktoś zagra, ale ile to znaczy ? No ale może taka odskocznia ma rzeczywiście działanie terapeutyczne, antydepresyjne. W końcu śpiewają o tym że trzeba mieć w życiu zajawki, pasje. Nie jeden od przymusów się powiesił.

    •  

      @wojtas2409: Oczywiście zgadzam się z Tobą. Pisząc o rozmontowaniu wywiadu nie miałem na myśli, że nie istnieje. Chodziło mi o rozmontowanie jego struktur i mechanizmów na tyle, że nie jest on w stanie realizować swoich zadań w takim stopniu by przynosić Polsce wymierne korzyści. Tym bardziej nie jest to wywiad odpowiadający potrzebom naszego kraju, jeśli mamy aspiracje znaczyć coś w Europie jak i w NATO, oraz chcemy na bieżąco brać udział w wydarzeniach na świecie, dziejących się poza kotarą oficjalnej polityki. Sam w sobie nasz wywiad nie był nigdy zły i miał swoje sukcesy na arenie międzynarodowej, ale zaistniały okoliczności, o których sam piszesz, dekonspiracja informatorów, dekonspiracja samych agentów, utrata na lata źródeł, które były pozyskiwane przez kilkadziesiąt lat. Inne agencje wywiadowcze to skrzętnie wykorzystują stąd na wielu polach nasz wywiad jest spalony i musi na nowo szukać nowych sposobów działań. Drugą sprawą są polityczne kwestie, które można by nieraz nazwać wprost skandalem jeśli nie zdradą.

    •  

      @FuriousViking: Naszemu wywiadowi brakuje jakiegoś motoru. Odbudowanie relacji to jedno, ale trzeba powiedzieć, że służb jest u nas za dużo i są jednocześnie za małe, jak na potrzeby kraju. Podejrzewam, że gdyby analityków na kierunku bliskiego wschodu było więcej to nawet przy obecnym poziomie braku zaufania można by przewidzieć sytuację i stworzyć narracje.

    •  

      @tomek-krol: Drogi adwersarzu, ludzie poza życiem i sprawami przyziemnymi, obowiązkami i sprawami być czy mieć, mają również czas wolny, mają zainteresowania, mają hobby oraz życie towarzyskie. Nie wszyscy ale śmiem twierdzić, że większość ludzi. I ten wpis nie jest wynikiem mojej prokrastynacji, a realizacją moich zainteresowań i potrzeby powstałej samej z siebie. Czy Tolkien pisał Silmarillion bo liczył na uznanie innych ludzi? Raczej wątpię, myślę, że bardziej z potrzeby przelania wytworu swojej wyobraźni i wrażliwości na fizyczny nośnik jakim jest papier. Istnieją różne kluby dyskusyjne, również przy Uniwersytetach, czy wszystkich ich uczestników trzeba uważać za bezsensowne? Tak powstają społeczności. Jeśli chcesz wiedzieć, może przyda Ci się to do dyskusji ze swoim profesorem, to moja praca jest moim hobby nie potrzebuję od niej odskoczni, jestem zapalonym akwarystą, składam klocki lego, jestem głową rodziny, aktywnie jeżdżę na MTB, a w weekendy czasem wychodzę do pubów ze znajomymi, a prokrastynacja jeszcze o mnie nie pytała. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @wojtas2409: Ja myślę, że służby w Polsce nie współpracują w takim stopniu w jakim sobie wzajemnie przeszkadzają. Naturalną rzeczą jest, że służby ze sobą w jakiś sposób konkurują jeśli takiego słowa można użyć, ale do pewnego stopnia wpływa to pozytywnie na działanie zarówno wywiadu jak i kontrwywiadu, oraz służb cywilnych; jednak w Polsce dzieje się pewna patologia gdzie służby wzajemnie niweczą swoje zadania lub je wręcz sabotują, co nie wynika z celowości samych służb, a z burdelu polityczno- ustawowo- kierowniczego.

    •  

      @FuriousViking: Konkurencja konkurencją, ale one sobie przede wszystkim nie ufają. Brakuje też w nich świeżości. Służby tworzą głównie znajomi znajomych w średniej wieku mocne 50+. Więcej tam oficerów niż żołdaków.

    •  

      Teraz pytanie gdzie w tym wszystkim Polska i jak ten konflikt oddziałuje na nasz kraj?

      @FuriousViking: oby nigdzie. Ten kraj przeżył już wystarczająco wojen i niepokojów, im dalej jesteśmy od konfliktów tym lepiej dla nas. Nie będę udawać eksperta, ale dopóki konflikt otwarcie nam nie grozi, to nie ma potrzeby udawać wielkiego gracza.

    •  

      @FuriousViking: Rozumiem. Jeśli chodzi o takie zainteresowania to ja od domniemanych wojen i zagrożeń wolę tragedie które dzieją się w tej chwili np. https://www.arte.tv/pl/videos/076143-000-A/sudan-poludniowy-wojna-glod-i-rebelianci/ godzinkę temu w radio trójce była o tym mowa, ponad 7 milionów mieszkańców najmłodszego państwa (Sudan Południowy) musi jeść liście z drzew (nic innego), masowy głód, choroby i wymieranie.

    •  

      @WilecSrylec:

      Jesteśmy nigdzie i na razie nie zapowiada się, że coś się zmieni. Medal ma jednak dwie strony. To, że dziś jesteśmy nigdzie jako strona konfliktu, czyli jako kraj, sojusznik, który ma minimalny głos ale realny, w sprawach NATO czy wydarzeń międzynarodowych, to pojawia się pytanie, czy tak samo nigdzie nie będziemy, kiedy konflikt czy kryzys polityczny wydarzy się na naszym terenie lub w naszym sąsiedztwie ale dotykając nas bezpośrednio? Czy jeśli jesteśmy ignorowani teraz, to czy wtedy nasi teoretyczni sojusznicy nie stwierdzą "who cares".

      Nie da się być jednocześnie od wydarzeń światowych, będąc zarazem graczem, z którym się ktoś liczy.

      Nas jako kraj tak usytuowany geograficznie i z takimi doświadczeniami historycznymi powinno interesować to, by takim znaczącym graczem się stawać. A konsekwencje takich działań są koniecznością, której nie da się uniknąć.

      Ukraina przez następne 20 lat zrobi wszystko, żeby zacząć być liczącym się w Europie krajem, bo nie mają innego wyjścia, mając rosyjskie czołgi za swoim płotem.I jeśli my prześpimy ten czas na rozważaniach o własnym bezpieczeństwie to zostaniemy zepchnięci politycznie do poziomu obecnej Litwy.

      Z sytuacji na Bliskim Wschodzie można też dla Polski wyciągnąć jedną lekcję- można zapomnieć, że w przyszłości kiedykolwiek USA dobrowolnie wycofa swoich żołnierzy bądź zamknie swoje bazy na terytorium Polski. O tej pułapce ostrzegali już na przestrzeni lat różni komentatorzy i zdaje się ona urzeczywistniać. Jeśli bazy będą Amerykanom potrzebne, to dobrowolnie ich z Polski nie wyrzucimy, a siłą to już raczej tymbardziej.

    •  

      @tomek-krol:

      Czy teraz nie powinienem odbić piłeczki i zapytać, po co interesujesz się sprawami, na które nie masz wpływu?

      Zakładasz też błędne założenie, że należy te dwa tematy podzielić na nieważny i ważny, albo może ważny i ważniejszy. Oba te tematy są tak samo ważne z zupełnie różnych powodów. Trudno jednak, żebym na tagu dotyczącym Iranu pisał o Sudanie Południowym.

      A jeśli Ci powiem, że sytuacja w Sudanie jest wynikiem podobnych działań jakie dzisiaj spotykają Iran, i mieszanie się państw ościennych w sprawy plemienne i wewnątrzpaństwowe doprowadziło do wojny,tyle że zostało zignorowane przez światowe układy sił kiedy jeszcze konflikt był w zarodku.

      Czy jeśli za 5 lat będzie w Iranie wojna domowa, to podeślesz mi linka pisząc, że są ważniejsze problemy niż domniemane zagrożenia? Domniemane zagrożenia nie muszą takimi pozostać. A sama dyskusja pod tym tagiem na temat obecnych wydarzeń jest ciekawym doświadczeniem i poznaniem opinii innych ludzi, ale też świetną lekcją z tego jak działają mechanizmy w światowej polityce czy wewnątrzpaństwowe.

    •  

      @FuriousViking: Mało istotne czy w moich słowach jest przynajmniej cząstka prawdy, ważne że porozmawiałem sobie z kimś inteligentnym, widać że myślisz, rzadkość w internetach.

    •  

      @tomek-krol: Dzięki, dla dyskusji powstał również dodałemten wpis, także częściowo i Twoja racja ma tu sens, że dla jakiegoś celu ten wpis powstał,a ja chyba właśnie zdobyłem odrobinę Twojego uznania. Dzięki zatem za kulturalną dyskusję i mimo wszystko owocną, pozdrawiam!

    •  

      @FuriousViking: Za taki wykop to mógłbym nawet płacić.

    •  

      @nevill: Dzięki, jest tam kilka błędów myślowych i literówek, dlatego tekst może być nieklarowny w kilku miejscach, ale dodawałem go z telefonu i trudno mi było wyłapać wszystkie błędy przed dodaniem, z jednakowym zadbaniem o format tekstu. Również próbowałem jak najbardziej streścić poszczególne części analizy, bo bałem się, że ściana tekstu odstraszy czytających, a teraz przez to wydaje mi się, że niektóre akapity są banalne przez to.

    •  

      @kszychu: Dzięki za dobre słowo, może niech wykop pozostanie bezpłatny jednak ( ͡° ͜ʖ ͡°) I tak ilość plusów mnie zaskoczyła, spodziewałem się pięciu.

    •  

      @FuriousViking: bardzo dobry tekst, ładnie napisany, jestem zainteresowany jeśli będziesz tworzył taki content
      plusik ʕ•ᴥ•ʔ

    •  

      @AutomatDoLodow: mi nie dokońca się podoba do końca ten tekst, ale pisałem go na kolanie w telefonie w wolnej chwili, ale dziękuję bardzo jest to motywujące do napisania kolejnych tekstów!

    •  

      @FuriousViking: Myślę że gdybyś tworzył wersję tldr i wersje rozszerzone to wszyscy byliby zadowoleni

    •  

      @FuriousViking: Dzień dobry, polecasz jakieś książki albo miejsce z którego czerpać wiedzę na temat geopolityki aktualnie i ogólnie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @AutomatDoLodow: Myślałem, żeby tak zrobić, ale obawiałem się, że skrócenie w kilka słów i tak już skróconych wątków spłyci temat i nie będzie ciakwy. Ale następnym razem spróbuję, dzięki za sugestie.

    •  

      @FuriousViking: pytanie odnośnie ostatniego akapitu, sądzisz że oba samoloty zostały zestrzelone? W pierwszym przypadku przez Rosjan w drugim przez Iran?

    •  

      @Echo203: Podrzuce Ci na priv kilka nazwisk i kilka pozycji wartych przeczytania ;)

      +: Echo203
    •  

      @MightandMagic: Ciężko coś sądzić za pewne w tej sytuacji i w tej chwili. Podnosze tylko fakt niesamowitego podobieństwa obu wypadków, tylko czy podobieństwo nie jest aż zbyt oczywiste? Po to żeby tym razem opinia międzynarodowa nie miała wątpliwości kto strącił samolot?

    •  

      @Baager: Generalnie sypanie jakimiś ogólnikami bez konkretu w manierze "ale ja to jestem mądry".
      np. Pisanie że Turcja to super-sojusznik USA to śmiech na sali, jak Turcja super mocno rozgrywa i Rosje, i Ameryke, z nikim nie stojac tutaj bliżej lub dalej, co pokazuje cała wojna w Syrii, a OP wkłada Turcje=USA jako jakiś oczywisty truizm w swój tekst.

      Jedyne z czym sie zgadzam w zupełnosci to z Polska, ale to nic odkrywczego.

    •  

      @FuriousViking: mógłbyś polecić jakichś komentatorów politycznych lub analityków? twój tekst mnie zaciekawił i chętnie bym zapoznal się z tym co do powiedzenia mają takie osoby

    •  

      @Hawthorne:
      Nie użyłem nigdzie słowa sojusznik w opisie sytuacji między USA a Turcją. I nie twierdze, że owymi sojusznikami są te państwa jako tako. Mówię tylko o tym, że taka współoraca teraz byłaby na rękę obu tym stronom.

      Erdogan kpi sobie z Putina i ruga Trumpa ale takie podejście blisko Ameryki jest mu teraz potrzebne, żeby mieć go po swojej stronie przy rozmowach z pozostałymi decydentami w NATO. Obecnie Turcja nie chce być jedynie współrealizatorem niemieckiej polityki, chce stawiać swoje warunki przy natowskim stole.

      Trump za to potrzebuje Turcji jako szali na swoje zwycięstwo w walce o swoje interesy z Rosją w regionach Międzymorza i na Bliskim Wschodzie. Uuważam, że w tym konflikcie została użyta Turcja jako straż przyboczna chroniąca przed zbyt stanowczą reakcją ze strony Rosji; w zamian za powiększenie swoich wpływów na Bliskim Wschodzie i w północnej Afryce. To jednorazowy deal, na którym oba te państwa mogą tylko zyskać.

    •  

      @FuriousViking: W kontekście przedostatniego akapitu niezwykle zabawne są wypowiedzi niektórych wykopków robiących z Iranu jakiś dziki kraj na pustyni i cieszących się z ewentualnego konfliktu. W przypadku jakiegokolwiek konfliktu na większą skalę Polska zostanie rozmontowana w pięć minut jeśli zajdzie taka potrzeba chwili.

    •  

      @Kozajsza:

      Polska nie potrafiła dostrzec zagrożenia wybuchu wojny na Ukrainie mimo, że przesłanki do tego były już kilka miesięcy wcześniej. Mało tego, nie potrafiły tego władze i służby naszego państwa wyciągnąć realnych wniosków na temat skutków tamtego konfliktu, które bezpośrednio oddziałują na nasz kraj, m.in. masowej migracji ze wschodu do Polski, próby skłócenia Polski przez Rosje z historycznymi sąsiadami i państwami osciennymi, by rozbić ewentualny Sojusz tych państw w obronie przed Rosją. A nie potrafiliśmy dostrzec tych rzeczy, bo zignorowaliśmy problem, myśląc, że te wydarzenia dzieją się daleko na wschodzie, nie zdjąc sobie sprawy, że to nasz realny sąsiad to teren działań wojennych.

      Nie dostrzegamy dlatego też tamtego konfliktu w Iranie jako naszą sprawę i wydarzeń których skutki odczujemy w sposób niebezposredni, ale odczujemy np. gospodarcze skutki tych przepychanek; bo myślimy właśnie to co napisałeś, że to kraj dzikusów gdzieś na pustyni. Daleko on nas i daleko za nami. A jednak Polska powinna tam szukać swoich interesów, bynajmniej nie militarnych, ale gospodarczych, partnerskich i rozwojowych już napewno.

    •  

      chciałem tylko rzucić inne światło na obecną sytuację w Iranie oraz możliwe jej przyczyny leżące gdzie indziej niż patrzą analitycy głównego nurtu. Na 3 główne stacje telewizyjne, każdy z zaproszonych komentatorów wykazuje sprzeczne opinie na temat kryzysu irańskiego

      @FuriousViking: wannabe alternatywka? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Słusznie dobrane słowo "komentatorzy" - pytanie kto jest ekspertem od tych spraw? Inna kwestia, że to są tak wielowątkowe i złożone problemy, że dziwne gdyby się wszyscy zgadzali, zwłaszcza że w tym wszystkim jest pewna doza chaosu, a od tych wszystkich skrótów jebla można dostać.

      Dlaczego kilkanaście razy pada słowo Chiny, kilkukrotnie Japonia, a o Saudach prawie wcale? Jemen? Ormuz? HALO! Poza tym zamach, to ciąg zdarzeń i nie można ich pomijać, również miejsce tj. Irak i sytuacja w tym kraju, w tej danej chwili, to też ma ogromne znaczenie.

      @Rus-Dagova: Puls Lewantu od któregoś Mirka i niezawodny twitter @ wszewko. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Hawthorne: Turcja w sumie chyba bardziej próbuje cokolwiek ugrać, niż realnie rozgrywa innych. Mają strategiczną pozycję i silną armię, ale z gospodarką nie jest kolorowo i fałszują dane. Syria? Handlowali ropą z IS, utrzymali pod butem Kurdów i chyba tyle z sukcesów? W Libii przepychają się z Egiptem, UE straszą uchodźcami, ale co dalej? Chwilowo poczuli krew, bo są silni słabością innych.

    •  

      @HansLanda88: Tak, przez rozgrywanie mam na mysli próbowanie ugrać. Co chwila zmieniaja zdanie, co chwila jakies nowe wyskoki, ciagle a to handel z tymi Ameykanami, a to cos z Rosjanaim, a to ustalenia wobec Idlibstanu, a to nowe ofensywy, a to nie słuchanie Trumpa, a to potem dogadywanie sie z Pompeo jak przyjezdza etc

    •  

      @Echo203: Podrzuce Ci na priv kilka nazwisk i kilka pozycji wartych przeczytania ;) : też poproszę. Dzięki za wpis!

    •  

      @FuriousViking: dzięki za wpis, rzeczowy i dający refleksje i budzący chęć poszperania, możesz podrzucić kilka pozycji wartych przeczytania? Plusik oczywiście wleciał :)

    •  

      @FuriousViking: Apropo tego że każdy ma nas w dupie i nie jesteśmy znaczącym graczem, to jakoś specjalnie mnie to nie martwi. Może to nie to samo, ale Szwajcaria również trzyma się z tyłu w tego typu konfliktach i źle na tym nie wychodzi. Nie mamy wprawdzie ich górzystych niedostępnych terenów, aczkolwiek w interesie krajów europejskich jest trzymanie pola bitwy zdala od europy. Konflikty w tych czasach prowadzone są w sposób asymetryczny i liczę że przez swoją nieistotność Polska nie będzie odpowiednim celem dla drogich rakiet dalekiego zasięgu.

    •  

      @FuriousViking: bardzo dobre zreferowanie sytuacji. Jest kilka kwestii, do których chciałbym się odnieść i dopytać, bądź rzucić inne światło może dające nowy obraz sytuacji.
      - Ważna uwaga w kwestii sytuacji w USA: większa część establishmentu wciąż uważa, bądź do niedawna uważała, że USA jest nadal hegemonem i może sobie robić co chce. Dlatego polityka obozu Trumpa, polegająca na równoważeniu potęg/zdobywaniu przewagi w grze, gdzie jest dwóch silnych graczy, tak strasznie ich wkurza. Stąd wielokrotne wypowiedzi ludzi, będących w różnego rodzaju organizacjach od XX lat, że "polityka Trumpa to zagrożenie dla porządku stanów zjednoczonych i świata". Stąd wielokrotne próby wyeliminowania go. Podejrzewam, że gdyby nie miał prywatnej ochrony i starannie wyselekcjonowanych agentów ochrony państwowej, już dawno by zginął.
      Piszę o tym dlatego, że nie należy ignorować tej sytuacji, znacząco wpływa ona na ocenę działania obecnej administracji. Posiadając bardzo duże poparcie społeczne ze względu na kwestie ekonomiczne i lokalne, jednocześnie wciąż jest bardzo osłabiona na arenie międzynarodowej przez poprzednie "ekipy", które spowodowały swoimi opiniami traktowanie jej jako tymczasową, i będącą swoistym bękartem w towarzystwie.
      Stąd działania Johna Kerry, obecnie rodzinnie wręcz związanego z wysoko postawionymi osobami w Iranie. W zasadzie powinien on być sądzony z powodu naruszenia Logan act. Dodatkowo, istnieje sporo wpływów Irańskich w otoczeniu wysokich polityków w USA. Stąd wynika zapewne kilka agresywnych ruchów administracji pokazującej, że nie jest to nieautoryzowany gracz, którego przypadkiem zamknięto w pokoju, tylko agresywny i mocny przeciwnik. Wie o tym już kilka stron, z którymi się mierzą - np Chiny i Korea Płn, ale wciąż jest z nimi problem w naszym "cywilizowanym" świecie.
      - Jak oceniasz kwestie tureckie? Sytuacja z nimi jest bardzo zła, i mam wrażenie, że raczej grają w swoją stronę, próbując stać się języczkiem u wagi samodzielnie, nie pozostając w pełnym konflikcie wobec żadnej ze stron. Stąd antykoalicyjna rezolucja o interwencji w Libii, ale są także inne działania uderzające z kolei w Rosję. Rosja zaś próbuje powrócić do sytuajci historycznej, gdzie Turcja była jej wysuniętą flanką wpływów w Lewancie. Turcja wyczuła sytuację, i próbuje wykorzystać ją samodzielnie i odrodzić swoje imperium lokalne. Coś, co powinniśmy robić i my, ale nasza klasa polityczna jest poprostu zbyt głupia i niedouczona aby rozumieć dziejące się procesy. Świadectwem tego ostatni program z J. Bartosiakiem w publicznej TV.
      - Mam wrazenie, że akcja z Suleimanim miała też nieco inne podłoże. W historii tyranów różnego rodzajów często było tak, że druga osoba w państwie stawała się jeszcze większym prowodyrem działań, niż realny przywódca. Tak było np. z Hitlerem i Himmlerem. Jednocześnie obrócenie się lidera przeciwko drugiej osobie w państwie było dla niego samobójstwem - albo utratą władzy, albo zrobienia sobie wrogów z całego ludu popierającego jego reżim (a S. był bardzo wysoko uznany w lokalnym świecie jak wiemy). Tak samo było w przypadku cesarza Japonii za czasów II WŚ. Jeśli Homeini jest skłonny się dogadać w jakiś sposób, to z całą pewnością utrudniał mu to fakt posiadania fanatycznego generała mającego ogromną sieć powiązań. Eliminacja generała przywraca mu pełen autorytet.
      - związek Chin z Iranem - Iran jest potrzebny do kontrolowania nowego jedwabnego szlaku, i w ostatnim czasie Chiny bardzo zbliżyły się do nich. Dla USA jest to sytuacja nie do przyjęcia, i destabilizacja regionu daje im znaczącą przewagę. Ale destabilizacja kontrolowana, o której piszesz - wejście w teren jest z kolei ich samobójstwem, ale pozostawienie setek frakcji bez unifikującego ich generała, dodatkowo z ponownie formułującymi się frakcjami powstałymi w reakcji na oburzenie atakiem pozostawia terytorium otwartym na nadchodzące awantury lokalne. O tym chyba mówi dr Bartosiak mając na myśli wojnę 30 letnią w regionie. Dla Chin to dość poważne utrudnienie, stawiające ich w konieczności lokalnego angażu, jak słusznie zauważyłeś. Stąd wizyta oficjeli chińskich w Iraku.
      - Cała gra jest bardzo wyważona i wyjątkowo niebezpieczna, jest wiele czynników o ograniczonym stopniu kontrolowania, więc może zajść dużo zmian. Nie należy tutaj niedoceniać przeciwników Trumpa i jego administracji, zarówno amerykańskich jak i światowych.
      - Rosja robi bardzo dużo aby na nowo zaistnieć jako języczek u wagi, i jej się to udało - jest zaangażowana wszędzie, i w przeciwieństwie do Polski jak wspomniałeś siedzi przy każdym stole, pomimo tego, że nic nie przyniosła na obiad. To dla nas bardzo duże zagrożenie, bo jest potrzebna USA jako przeciwwaga do Chin.
      - na koniec Polska - jednym słowem katastrofa. W sytuacji, gdzie wiele moglibyśmy od sojusznika wyciągnąć tarzamy się przed nim w psim kale, biorąc cokolwiek rzuci i nie stawiając żadnych warunków. Tracimy możliwości, które powstały w ostatnich latach na coś w pasie bałtycko-czarnomorskim, ze względu na całkowitą niekompetencję i chaotyczność działań naszych politykierów-klakierów. Opowiedzieliśmy się za USA zanim czegokolwiek zażądaliśmy, no może zniesienia wiz ale trudno to oceniać jako wielki sukces w tej sytuacji. Jesteśmy potrzebni USA aby Rosja, Francja i Niemcy nie zrobiły tutaj na tyłach swojego kółka adoracji będącego kolejnym dużym graczem.
      Sytuacja jest dla nas bardzo niebezpieczna, niestety nie widzę, aby zmierzało to w jakimkolwiek sensownym kierunku.

      Oczywiście sporo z tych przemyśleń jest konceptualnych, opartych na luźnym powiązaniu różnych faktów, ale zdających się mieć charkater poszlakowy. Czekam na wieści!

Gorące dyskusje ostatnie 12h