•  

    hej, mam kilka malinek podpiętych do zasilacza Meanwell RS-50-5, 10A. Problem mam z podłączeniem zasilania do malinek. Wpierw miałem podłączone zasilanie po gpio, ale z dwa lata temu zmieniłem koncepcję na usb, bo jest dodatkowe zabezpieczenie przed przepięciami na rpi. Niestety moje samoróbki kable po czasie padają, przez wyjmowanie i wkładanie...wczoraj jeden taką miał zwarę przy gnieździe, że w pokoju było pełno dymu i kabel parzył. Trochę się wystraszyłem, bo jakby mnie nie było akurat w domu to kto wie co by się wydarzyło.

    Pytanie zasadnicze, jak lub z czego zrobić dobry i bezpieczny kabel usb mini i C (do rpi4) aby puszczał bez problemu prąd 2-3A. Czy rozpruć jakiś dobry gotowiec od strony zasilacza, czy lepiej dobry kabel i końcówkę dobrze zarobić jeszcze raz?
    #raspberrypi

    źródło: IMG_20200108_182830.jpg

    •  

      moje samoróbki kable po czasie padają

      @azer: czyli sam kupujesz końcówki i ręcznie zaciskasz? Ja bym kupił parę porządnych kabli i wtyczki używał oryginalne, a od strony zasilacza rozcięte, połączone na listwie zaciskowej i grubym przewodem do zasilacza.

      btw. Co robisz na tych malinach? To na pewno najlepszy sprzęt do tego celu?

    •  

      @azer: ale kurde, co tam może paść? Przecież w takiej samoróbce lutuje się tylko przewody do padów i tyle. Żeby tam było zwarcie to jeden musi się "odlutować". Inaczej tego nie widzę.

    •  

      @hitherto: @To_ja_moze_pozamiatam: no tak lutuje się..ale w mam 2 i oba mi padły, brakuje w tych wtyczkach czegoś co by trzymało kabel przed wyrwaniem jak jest w oryginalnych kablach. Chyba że zapaćkać na koniec gorącym klejem...rzeczywiście rozsądniejsze wydaje się rozcięcie kabla od strony zasilacza, tam podłącza się raz a od strony rpi to czasami jakiś restart czy dziecko pociągnie i się wyrobiły.

      Generalnie migruje się z 2x pi3b na rpi4 z ssd i hdd na dockerach ale chwilę mi to zajmuje i akurat mam problem z tymi kablami. Jeszcze jeden kabel idzie do ledów podwieszonych do tv, ambilight samoróbka, ale to już nie ma żadnych gniazd.

    •  

      @azer:
      A wg specyfikacji micro usb to nie ma max 1,5A (lepsze kable targną do 2A)? Może dlatego się palą, skoro ciągniesz przez nie 3A?
      Co do USB-C to wg specyfikacji powinien pociągnać minimum 3A, ale może połączenia/luty nie dają rady i się grzeją?

    •  

      @Polinik: te parametry to były tak strzelone. 2A jest rekomendowane, a oryginalne zasilacze mają nawet 2.5. Generalnie od długiego czasu mam czasami 'pioruna' który sygnalizuje problemy z zasilaniem, dlatego poszedłem z tym zasilaczem w jakość i nadmiarowość.

    •  

      @azer: daj sobie gniazdo usb-A, a przed tym bezpiecznik i działaj na gotowym kabelku

    •  

      @azer:
      Ale zasilacz to jedno, kabel to drugie, wtyki to trzecie a połączenia wtyków to czwarte.
      Kable USB mają konkretne przekroje, które przekłada się na opór, a to na natężenie. Przeciętne kable targają 1,5A, te porządne do 2A.
      Wtyki microUSB -- wg specyfikacji to max 1A, ale lepsze wykonanie może dać ten 1,5A, może nawet 2A, ale to już naprawdę na granicy wyżyłowania.
      A jeszcze masz połączenia wtyk-kabel, które jak będzie gówniane to też będzie miało duży opór i będzie się grzało/paliło.

      Więc manie posiadacza 2,5A nie oznacza, że RPi tyle da radę pociągnąć zawsze i na każdym kablu.

      +: azer
    •  

      @Polinik: jestem tego świadomy, tzn z czasem coraz bardziej :) Dlatego szukam złotego środka i co najważniejsze bezpiecznego. Spróbuje chyba opcji z rozpruciem jakiegoś bitzwolfa dobrego zobaczymy co z tego wyjdzie.

    •  

      @azer: jak Ci przeszkadza ciągłe wyciąganie/wkładanie kabla i niszczą się od tego, to zrób kabel z włącznikiem.