•  

    Powoli opada kurz po irańskim ataku rakietowym na bazę Al-Assad i na światło dzienne wychodzą nowe informacje.

    Dziś wiadomo, że Iran wystrzelił 13 rakiet balistycznych na bazę Al Assad i bazę w Irbilu. Rakiety użyte w ataku wg strony irańskiej, to rakiety balistyczne krótkiego zasięgu - Fateh-313 oraz Qaim-1. Na zdjęciach satelitarnych w bazie Al-Assad zlokalizowano ostatecznie 9 miejsc gdzie uderzyły pociski. Jeśli chodzi o Irbil to wciąż nie ma żadnych informacji co do efektów uderzenia.

    Z pojawiających się reportaży, można się dowiedzieć, że głównymi celami w bazie Al-Assad były kwatery żołnierzy oraz budynki związane z obsługą dronów. Jak ta informacja ma się do tego, co mówiono wcześniej, że Iran uderzał tak by nie wyrządzić Amerykanom strat w ludziach? Trudno powiedzieć. Z jednej strony, wybór celów wykazywał, że gdyby nie ewakuacja, Amerykanie mogliby rzeczywiście liczyć straty w dziesiątkach zabitych. Z drugiej strony, od samych żołnierzy wiadomo, że dużo wcześniej otrzymali ostrzeżenia i spędzili w bunkrach nawet po kilka godzin. Oprócz tego, że Amerykanie sami monitorowali sytuacje, to informacja o ataku miała zostać przekazana też z Iranu za pośrednictwem Iraku. Nie mniej z wywiadów z żołnierzami, można się dowiedzieć, że tak naprawdę nie wiedzieli czego się spodziewać.

    Do tej pory kilka różnych mediów przeprowadziło wywiady z obsługą i personelem bazy Al-Assad. Tu dość ciekawy jest wywiad duńskiej telewizji z duńskim sierżantem, który opisuje to wydarzenie jako traumatyczne i mówi że po wyjściu ze schronów spodziewali się tak naprawdę, że z bazy nic nie zostało. Z tego też wywiadu możemy się dowiedzieć, że większość z 130 duńskich żołnierzy po tych wydarzeniach zostało ewakuowanych do Kuwejtu, gdzie znajdują się pod opieką psychologów.

    W podobnym tonie o całym zdarzeniu wypowiadali się też żołnierze amerykańscy. W sumie nie powinno to też dziwić, bo ten atak jest czymś bez precedensu - czymś z czym, żaden zachodni żołnierz się nie spotkał, przynajmniej od czasów pierwszej wojny w zatoce (aczkolwiek i tu można by polemizować).

    Jeśli chodzi o straty materialne to, w żadnym stopniu nie wydają się być dla Amerykanów dotkliwe. Jak już wspomniałem wcześniej, zniszczeniu uległy głównie budynki mieszkalne tworzone z modularnych kontenerów. Amerykanie podają też informacje o utracie jednego śmigłowca i uszkodzeniu jednego drona. Tutaj jednak, jeśli wierzyć żołnierzowi duńskiemu, strat miało być więcej:

    there were half helicopters and holes so big that you could park a van in them, John says.

    Wydaje się jednak, że niewielkie zniszczenia materialne nie są wynikiem niepowodzenia ataku. Patrząc na zdjęcia satelitarne można by rzecz, że wręcz przeciwnie - trafione zostały w większości przypadków konkretne cele. Nic tak naprawdę nie stało na przeszkodzie by zaatakowano dużo bardziej wartościowe obiekty, których wyeliminowanie mogło znacząco utrudnić wykorzystywanie wojskom koalicji bazy Al-Assad. Nie mniej wydaje się, że nie taki miał być cel tego ataku. Osobiście sądzę, że chodziło bardziej o przesłanie pewnej wiadomości, przy jednoczesnym zminimalizowaniu ryzyka eskalacji i to w pewnym sensie się udało.

    Najnowsza mapa satelitarna z lokalizacjami trafień
    Wywiad z Duńczykiem:
    https://www.reddit.com/r/syriancivilwar/comments/eo7xcx/interview_with_danish_soldier_who_was_in_al_assad/

    Reportaż CNN i wypowiedzi amerykańskich żołnierzy
    https://edition.cnn.com/2020/01/13/middleeast/iran-strike-al-asad-base-iraq-exclusive-intl/index.html

    Nowe nagranie z ataku
    https://twitter.com/sommervilletv/status/1216812468439330816

    #iran #iran24 #irak #bliskiwschod

    źródło: cdn.cnn.com