•  

    #anonimowemirkowyznania
    [Spowiedź Chadlite'a] Chadlite tutaj, emerytowany. Piszę z anonimowych, bo nie mam konta na wykopie, ale czytam sobie różne tagi. Trochę o mnie, klasa średnio-wyższa (słynne 15k, trzeba pamiętać, że we wczesnej młodości i okresie chadowania byłem klasa średnia, ale rodzice chętnie kupowali mi buty czy ciuchy za 300-400 złotych), zbliżająca się 30stka. Przebieg to ok. 52 lub 53 partnerek w całym życiu, większość na tzw. chwile na tyle o ile relacja się kleiła, czyli seks od 2 do 3 razy dziennie po regularnym widywaniu do raza lub paru w tygodniu, zależnie od czasu. Najmniej atrakcyjną partnerką, jaką miałem (6/10) tylko trzeba pamiętać, że zawsze wybierałem kobietę mimo pozornie 6/10 to po rozebraniu ten punkt lub dwa szedł do góry, czyli np. nosiła okulary/wada wzroku, ale miała super piersi, talie i tyłek. Miała lekko nos nieproporcjonalny, ale resztę się wyrównywało innymi cechami, charakteru/inteligencji czasem też, jako że dopiero potem zauważyłem zbieżność cech nie tylko fizycznych, ale psychologicznych/intelektualnych na wynik w łóżku. Miałem parę 9/10 (nigdy 10/10 to tylko dla najlepszych zostają) np. jedną modelkę, a nawet jedną piosenkarkę, która przez moment była viralową na youtubie ok. 9 lat temu. Wyglądam jak typowy chadlite, czyli hunters eye, kwadratowa szczęka, budowa ciała V-tape, penis 18-19cm (rozmiar się zmieniał, czasem malał czasem rósł grubości nie mierzyłem, ale 3 i pół moich palców), mam parę minusów, ale nie mocno obrzydzających kobietę więc nie wchodzę w kategorii pełnego chada np. mój nos mógłby być ładniejszy, mógłbym być wyższy, mam tylko 177 itd. parę takich cech, które dyskwalifikują mnie z bycia chadem. Mój pierwszy seks miałem w wieku 12 lat, dziewczyna, z która wtedy zaczynałem kręcić bardzo się we mnie „zakochała”, a ja już wszedłem w okres chęci seksu. To bardzo dziwne uczucie, ale bardzo chciałem seksu i nic innego mnie nie interesowało, sama świadomość seksualna była zdobyta dzięki pornografii, co jeszcze bardziej popędzało do działania, byłem w takim stanie biologicznym, że mógłbym kłamać, ściemniać i wszystko robić, aby tylko zamoczyć i nie być prawiczkiem — co tak właśnie było, dając iluzoryczne poczucie pierwszej dziewczynie, że "to jest to" mogłem robić z jej ciałem wszystko, co przyczyniło się do dobrych początków. Oczywiście jak tylko się wyszalałem i ciśnienie opadło, nie chciałem już jej znać, widzieć, rozmawiać ani nic. Ona oczywiście była zrozpaczona, jej znajomi mnie znienawidzili, powstała ogromna "drama" bo kiedy miała urodziny dzwoniła do mnie, że wszyscy na mnie czekają, a ja jej powiedziałem, że mam wyjebane i żeby nie dzwoniła. Drama była na tyle w jakim stopniu jest to możliwe u 12 latków, ale wtedy czasy były inne i dzieciaki były bardziej podwórkowe. Taka mała dygresja to, że najgorsze w tym wszystkim, we wszystkich kobietach pamiętam tylko 10-15% tych kobiet oraz zbliżeń z nimi, tak jak z sesjami masturbacji, walisz i zapominasz, tak niestety mam z kobietami i szkoda, że nie mogłem jakoś upamiętnić większości z nich, bo miałbym większa satysfakcje z posiadania takiej kolekcji coś jak znaczków no ale wracajmy do spowiedzi. Warto wiedzieć jeszcze, że za tą pierwszą dziewczyną biegał typowy beciak, który jej kupował kwiaty nawet jak byliśmy razem, gość rudy, starał się o nią jakby była ze złota. Po zerwaniu ona pobiegła do niego i chyba nadal są razem albo wzięli ślub nawet, nie śledzę jej ani nic, ale wydaje mi się, że byli w długim związku, dziwny zbieg okoliczności prawda? Kolejne perypetie ograniczały się do seksu oralnego lub typowego handjoba od koleżanek/przyjaciółek za miłe słówka, nie wiem jak w tych czasach, ale kiedyś dziewczyny robiły dobrze (mi przynajmniej) tylko jak im powiedziałem coś z jakiegoś filmu co było na topie albo jak się czymś podniecały babskim (opowiem o tym nieco dalej). Od dziecka widziałem, że jestem dominujący w stosunku do kobiet, a wtedy nie byłem świadom jak to na nie działa, szczególnie jak ogólnie chamski i dominujący chłopak staje się nagle miły dla którejś dziewczyny w szkole np. na która ma ochotę, zawsze w ciągu tygodnia lub dwóch dobierałem się do dziewczyn, a często one tak naprawdę były bardziej chętne, szczególnie jak wśród grup psiapsiółek poszła fama, że "ej chadlite ma dużego penisa" to dostawałem smsy od różnych numerów dziewczyn aby się umówić itd. to był okres 13-15 lat, ciągły seks, głównie oralny i manualny, co ciekawe dużo z tych dziewczyn 14-15 nie było dziewicami. Najbardziej pamiętną sytuacją z tego okresu były dwie. Posuwałem koleżankę własnej matki w wieku 15 lat, która była zadbanym MILFem, blondynka z fajną figurą, twarz już trochę odciśnięta życiem, ale bardzo mi się podobała w tamtym okresie. Pierw jak leżałem w łóżku (moi rodzice gdzieś musieli jechać, a ona została ze mną sama) dosiadła się do mnie do łóżka, spytała czy wszystko w porządku bo myślała, że mam grypę czy coś, a ja mówię, że tak, ale serce mi zabiło mocniej i lekko się zestresowałem, bo położyła mi dłoń na kroczy lub przy i zaczęła masować, po chwili zanim się obejrzałem to robiła mi dobrze dłonią, z jakiegoś powodu byłem tak zestresowany i podniecony jednocześnie, że doszedłem okropnie sporo, a jeszcze jej "łaał kochany, super" odbija mi się echem. Dobrze go domasowała i wesoło pobiegła do łazienki po papier mówiąc abym nie mówił mamie to może będzie bonus na imprezie. (Moi rodzice mieli imprezę, potem jechali do klubu) okazało się, że ona udawała "zbyt pijaną" aby zostać, ja przyszedłem do pokoju z bijącym sercem bo słyszałem, jak mówili aby ona została bo zbyt się upiła więc spała, potem obróciła się z uśmiechem i przyciągnęła mnie do siebie rozbierając. Robiliśmy wszystko, bardzo mi się podobało. Między nami było 35 lat różnicy około. Doszedłem wtedy tyle razy na ile to było możliwe, mieliśmy takich spotkań tylko 3, potem nie chciałem, przestałem się czuć z tym dobrze i mówiłem, że musimy to zakończyć (miała męża i dzieci). Drugą pamiętną sceną z wczesnego nastoletniego chadowania to była grupa przyjaciółek, umawiałem się z jedną, potem poszliśmy do łóżka, ale zrobiła mi dobrze manualnie. Po wszystkim jak to nastolatki na luzie, śmiechy i lekka konsternacja ale generalnie okej, po wszystkim zadzwoniła do mnie, że mam wpadać na imprezę bo mają z dziewczynami, muszę tutaj zaznaczyć, że wszystkie były #prokuraturaboners. Było ich dokładnie 4, gdy wpadłem wypiliśmy i jedna (ta, która robiła mi dobrze) zaciągnęła mnie do sypialni, robiłem ją gdy za ścianą były jej koleżanki. Po wszystkim zrobiłem jedną jej koleżankę na następny dzień. Inne były bliskie ale ostatecznie zachowały godność człowieka i jednak stwierdziły, że nie. Jeszcze inna historia, która mi się przypomniała to była taka dziewczyna na która każdy się ślinił, a skoro każdy się ślinił nawet inne chady to musiałem mieć coś, czego innego chady nie mają, aby sprytnie mieć dostęp do niej, okazało się, że ona lubi "książkowych", a nie sportowych chadów, gdy zacząłem ten temat to od razu to poszło w dobrym kierunku, po dwóch tygodniach skończyła u mnie, nie wiem co się we mnie włączyło, ale przeorałem ją ile sił i to nawet analnie tak bardzo mi chemia strzeliła od "zdobycia" jednej z najbardziej pożądanych samic, że aż szok. Niestety moim błędem było to, że ona mówiła "przyjaciółce" ta innym, a Ci inni innym i doszło do mnie pytanie od "ziomeczka" "Ej chadlite ruchałeś X w dupę?" "No pewnie beka co?" no i niestety beki nie było bo moja ówczesna dziewiątka (mimo, że fama poszła od niej) to potem głuchy telefon zmienił się "Ej chadlite mówił, że ruchał Cię w dupę jak szmate" itd. przez co dziewczyna była okropnie zła no i niefajne sytuacje miały miejsce. W dobie wczesnych internetów były czaty, epuls i fotka (dwa moje ulubione do wyrywania ówczesnych julek). Pamiętam miałem emo/scene julki ale one były cienkie w łóżku, no ale dla mnie nawet "średni seks" to taki, w którym potrafiłem sobie zrobić o kobietę dobrze nawet jeżeli nie były za bardzo aktywne, wczute czy po prostu były tam ale tak to nie wiadomo po co. W okresie 16-19 był to najintensywniejszy okres chadowania, miałem dziewczyny co tydzień, co dwa, większość oczywiście kończyła się oralem. Oral tak mi się podobał, że nawet nie chciałem seksu z resztą czułem większą satysfakcję i tak nabrałem swojego pierwszego fetyszu w klimacie bdsm oraz fascynacja klimatem. Kobiety używałem dosłownie oralnie, zostawiając często wkurzone, błagające, abym je zadowolił czy wszedł w nie, oczywiście mówiłem, że nie ma na to szans. Często zadowalałem kobiety, ale nie pozwoliłem im dochodzić to, co one wtedy mówiły, ich wyraz twarzy, do tej pory mam dreszcze co można zrobić z kobietą jak się ma do niej dostęp i odpowiednią wiedzę plus były wręcz uzależnione od takiego traktowania przedmiotowo-szmacenia. Jedna moja regularna pamiętam mówiła, że nie potrafi się zakochać czy być z chłopakiem inny niż ja (nie wiem, czy to prawda czy puste słodzenie) albo innym niż mój typ, bo nie czuje tego tak. Klimat BDSM i wiedza pozwolił mi prać mózgi kobiet seksualnie co nie było jakoś trudno, bo większość osób nie jest otwarta seksualnie na tyle o ile ja byłem — tak mi się wydaje. Nawet po roku ta sama kobieta, pisała i mówiła mi, że wszyscy ją "za dobrze i miło traktują" ja oczywiście się zaśmiałem, bo nie byłem już zainteresowany. W swojej karierze miałem dwie dziewice, dziewice były zawsze rozdziewiczane dwa razy, w jedno i w drugą — taką miałem zasadę, nie było odstępstwa od tego. Nie był to pełnoprawny seks, jedną bolało więc była posuwana może z 30 sekund. Druga za to od razu się wkręciła (przez co nie wydaje mi się, aby była dziewicą w tej kategorii), kończyło się często na "zgwałć mnie w dupę, proszę". Było bardzo fajnie, po pierwszym razie obudził jej się taki głód i demon seksu, że nie mogłem sobie z tym poradzić, dla niej seks musiał być niemalże cały czas, pół dnia, wielokrotnie i tak non stop. Fajnie, ale tylko przez pierwszy miesiąc, potem musiałem zerwać, bo nie dawałem rady i mi się po prostu nie chciało. Najlepszy okres wspominam w wieku 22-25, kiedy zaczęły pojawiać się "instagram modelki" i "influencerki". W tym okresie zaspokajały mnie najładniejsze dla mnie osiągalne kobiety, pod którym były dziesiątki komentarzy, że "super, piękną, wow". Te komentarze jedynie powodują, że facet taki jak ja albo inny, które je posuwa dochodzi mocniej, bo w mózgu ma na chwile świadomość, że ona jest bardzo wartościowa i pożądaną. Teraz, po co to pisze? Przede wszystkim, aby potwierdzić, a nie miałem wcześniej świadomości, że ludzie spod wiadomych tagów opisują mechanikę działania biologi i wyboru partnerów, niestety wszystko się zgadza ze schematem, ale nie w 100% powiedziałbym, że w 70% jestem w stanie zauważyć tego, co faceci, co ja przeżyłem i obserwacja kobiecych wyborów to wszystko jest dokładnie tak jak jest opisane poza wyjątkami, które mają charakter albo podejmują te wybory w innej formie niż schematem, ale na końcu drogi prowadzą do tego samego rezultaty, tak mi się wydaje. Drugim powodem jest to, że chciałbym tutaj przed czymś przestrzec. Nie jestem w stanie zbudować żadnej relacji z kobietą i nie dlatego, że "p0lki to koorvy" tylko mając taki przebieg dokładnie wiem i widzę jak kobieta się zachowa, co powie, co zrobi — wszystko. Gdy masz świadomość tego, a raczej jak przewidywalne są relacje nie jesteś w stanie ich utrzymać. Ostatni seks miałem miesiąc temu, moje partnerki mają zawsze poniżej 25 lat, bo w takim targecie jest mi najłatwiej trafić kobiety, bo one szukają starszego faceta zadbanego faceta, a prosty schemat myślenia dziewczyn 19-22, które są, a raczej były ulubionymi jest tak przewidywalny, że to nie problem się nimi obsługiwać. Niestety na tym etapie mógłbym mieć kobietę, która zgodziłaby się tylko mi usługiwać seksualnie i w domu (gotować, prać itd.), ale nie byłoby w tym żadnych emocji itd. wiadomo, że żadna kobieta się "za darmo" (chata i dobrobyt więc nie takie darmo) nie zgodzi bez jakiegoś emocjonalnego przywiązania do siebie, a wiem, bo próbowałem już nagiąć tak niektóre samice i niestety źle się to kończyło. Morał z tego jest taki — jak jesteś chadem i masz duży przebieg, nigdy nie stworzysz w związku z kobietą, jak jesteś beciakiem to stworzysz związek z kobietą, ale... ona zawsze będzie szukac Mnie w tobie lub innych poprzednich partnerów. Obie opcje są przejebane, ale w gruncie rzeczy lepiej jest być chadem niż żyć w iluzji miłości. Byłem zakochany owszem, jest to piękne, ale kruche — przynajmniej dla mnie. Niektórzy mają swoją bajkę i pasują do siebie, mogą żyć razem, ale niestety ta bajka nie dla Chada ani nie dla beciaka, to są specyficzny rodzaj ludzi, którzy gdzie łapią swoją falę i która zawsze się utrzymuje. Znam takie osoby dlatego schemat red czy black pillowy czasem mocno odbiega od rzeczywistości i nie oddaje do końca tego, co się dzieje. Też chciałbym odpowiedzieć na pytania #przegryw jakby mieli jakieś chociaż wiem, że plujecie na takich jak ja, przynajmniej tak mi się wydaje, ale ciesze się, że wygrałem w puli genetycznej, że mam co opowiedzieć, niestety moje decyzje życiowe doprowadziły do tego, że dla mnie każda kobieta jest jak kevin sam w domu, nie potrafię się tym podniecić. Musiałbym uprawiać skrajne rzeczy, które nie pasują mi smakiem i ich nie chce, a raczej nie chce budzić w sobie upodobania do skrajnych fetyszy czy emocji, bo nie jest mi to potrzebne, wole ich po prostu nie mieć. Seks z kobietami też przestał mnie bawić, miałem trójkąty i różne akcje, zwykły seks z miłością (czy bez) nie ma sensu, bo już wiem jak on wygląda, wiem jak on przebiega, bardziej się czuje jak lekarz, który napatrzył się na wszystkie cipy w swoim życiu, nie ma w tym zaskoku i spontaniczności jak wtedy kiedy nie było tyle "widoków" kobiet i doświadczenia. Czy żałuję? Absolutnie nie, ponieważ znalazłem pasje w wielu rzeczach i to powoduje u mnie świetne samopoczucie, realizacja celów finansowych, zajmowanie się strzelectwem, jeżdżenie po świecie, poznawanie innych kultur, miejsc, kuchni, gotowania (tak jak mówiłem, żadna się nie zgodziła zostać gosposią). Wyszalałem się na amen dlatego też to mnie skłoniło do wyrzucenia z siebie pewnych myśli, emocji, doświadczeń. Dla mnie kobiety to temat zamknięty, ja wiem, że to się wydaje niedorzeczne, ale naprawdę nie czuje już pragnienia kobiet, bo już zbadałem możliwe zakamarki i kobiecego umysłu oraz ciała. Najwięcej orgazmów moja kobieta miała (liczyłem) 11aście w ciągu 2 godzin. Nie muszę mówić jak się wtedy czułem? Od płaczu kobiet podczas dochodzenia po robienie z nich zwykłe zabawki do użycia, szmacenia i wycierania podłogi co robiły w szale namiętności z chęcią. Jak myślę o tym, że są tam faceci, którzy marzą o domu, rodzinie i budowaniu zdrowej relacji, no cóż - życzę wam szczęścia, ja niestety do tej bajki nie trafiłem.

    #przegryw #bekazpodludzi #blackpill #redpill #mgtow #blackpill

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Eugeniusz_Zua
    Dodatek wspierany przez: Wyjazdy studenckie - bogata oferta przez cały rok