•  

    Śmierć kondotiera <<< znalezisko
    Jak na najsławniejszego najemnika XX wieku, głoszącego w dodatku, że urody życia można doświadczyć jedynie wciąż je narażając, Mike Hoare dożył wyjątkowo sędziwego wieku. I odszedł niezwykle spokojnie.

    Zmarł we śnie, przeżywszy ponad sto lat, w południowoafrykańskim Durbanie, który stał się jego drugim domem.

    (...) Jako się rzekło: wszyscy najsławniejsi w zeszłym wieku najemnicy zaczynali swoje kariery od Konga. Przyjechali tu Denard i Faulkes, „trójkolorowi korsarze”, którzy walczyli na swój rachunek, ale także wyświadczali przysługi „przyjaciołom” z Pałacu Elizejskiego. Tu wylądował „Kongo” Mueller, który nawet w Afryce przypinał do munduru swastykę i Żelazny Krzyż. Jego towarzyszami broni zostali powojenni rozbitkowie z Polski, z Rafałem Gan-Ganowiczem (1932-2002) na czele, dawni żołnierze, którzy nie mogli wrócić do komunistycznego kraju, albo uciekinierzy, którym udało się zbiec (podczas secesji Katangi lotnictwo Czombemu tworzył Jan Zumbach (1915-86), lotnik i bohater bitwy o Anglię). Jean „Black Jack” Schramme nie musiał nigdzie jechać – miał w Kongu farmę jeszcze z czasów kolonialnych, a za karabin chwycił, by bronić jej przed czarnoskórymi.

    Po półtora roku półtysięczne, zaciężne wojsko Hoare’a stłumiło rebelię „Simbów”, a niewiele brakowało, by do niewoli dostał się sam „Che” Guevara. Prorok światowej rewolucji rozczarował się gorzko kongijskimi powstańcami. Narzekał, że brakowało im nie tylko rewolucyjnego animuszu, ale nawet zapału do walki. Pewnie by nie uwierzył, że w 1996 roku jeden z „Simbów”, Laurent-Desire Kabila wywoła na wschodzie Konga nowe powstanie, wygra wojnę i przejmie władzę w Kinszasie, a po jego śmierci w zamachu rządzić będzie syn Kabili, Joseph (ustąpił dopiero w zeszłym roku).

    (...) Po zakończeniu zimnej wojny starych najemników zastąpili nowi bezrobotni żołnierze: z pokonanego i nieistniejącego już Związku Radzieckiego oraz właśnie z Bałkanów. Ale i oni szybko zostali spędzeni z wojennych pól, przejętych przez wyspecjalizowane w żołnierskim rzemiośle firmy, korporacje, działające legalnie i jawnie, podpisujące oficjalne kontrakty z rządami, albo rządom nieformalnie – jak rosyjski „Wagner” czy niegdysiejszy amerykański „Blackwater” – podległe.

    #zainteresowania #historia #najemnicy #wojsko #militaria #ciekawostki

    źródło: tygodnikpowszechny.pl