•  

    Czy są już jakieś publikacje na temat leków na nowego wirusa? Trochę jest, i to nawet w niezłych czasopismach.
    Ostatni artykuł z The Nature opisuje testy in-vitro sprawdzające, jakie leki o działaniu ogólno-przeciwwirusowym hamują replikację koronawirusa na preparacie komórek..

    Użyto tu komórek nabłonkowych z linii Vero E6, standardowo używanej przy produkcji szczepionek na ludzkie wirusy, oraz kilku leków przeciwwirusowych - rekomendowanych przez FAD rybawiryny, penciloviru, nitazoxanidu, nafamostatu i chlorochiny, oraz dwóch nowych remdesivir i favipiravir. W pierwszej turze badań sprawdzano stężenia cytotoksyczne na same komórki, w drugiej do preparatu komórek dodano roztwór cząstek wirusowych ze szczepu pobranego w mieście Wuhan.
    Intensywność zarażeń oceniono metodą RT-PCR wykrywającą ilość powstających nowych cząstek wirusowych oraz przez znakowanie immunofluorescencyjne. Wykonano testy z różnym stężeniem badanych leków.

    Określono dzięki temu takie parametry jak koncentracja o połowicznej skuteczności EC50 (stężenie leku hamujące 50% zarażeń), stężenie połowicznej cytotoksyczności CC50 (stężenie zabijające połowę komórek) pozwalające określić skuteczność i bezpieczeństwo dawek.

    Część przebadanych środków hamowała replikację na bardzo niskich i bezpiecznych poziomach, inne radziły sobie słabo. Rybawiryna i Pencilovir nawet przy stosunkowo wysokich stężeniach 400 uM hamowały niewielką ilość zarażeń komórek, Favipiravir przy dwa razy mniejszym stężeniu hamował replikację całkowicie, a połowicznie przy o połowę mniejszym. Nafamostat był od niego przy stężeniu 100 uM troszeczkę skuteczniejszy.
    Nitazoxanid hamował większość zarażeń komórek już przy 5 uM.

    Najsilniejszy efekt hamujący replikację zaobserwowano jednak dla chlorochiny i remdesviru.
    Remdesvir hamował 90% zarażeń komórek już przy stężeniu 1,76 uM a połowę przy 0,77 uM co przy połowicznym stężeniu cytotoksycznym powyżej 100 uM stanowi bardzo szeroki margines bezpieczeństwa (stężenie hamujące jest 120 razy mniejsze od toksycznego).
    Chlorochina hamowała połowę zarażeń przy stężeniu 1,13 uM, wobec połowicznego stężenia cytotoksycznego też około 100 uM, co także daje szeroki margines bezpieczeństwa. Dla porównania dla kolejnego względem siły nitazoxanidu wprawdzie stężenie hamujące połowę zarażeń też było niskie - 2,12 uM - ale stężenie toksyczne też nie było zbyt wysokie - 35,3 uM, co zwiększa ryzyko, że dawka skuteczna leczniczo będzie wywoływała wyraźne objawy uboczne.

    Teraz więc czas na wprowadzenie tych środków do leczenia i sprawdzenie jak sobie radzą. Wyniki pewnie pojawią się za miesiąc lub dwa. Są to bardzo interesujące rezultaty - o ile Remdesvir to względnie nowy środek, to chlorochina to stary lek, nie objęty patentem, a przy tym dość tani i łatwo dostępny. Jako pochodna chininy jest używana jako lek przeciwpasożytniczy wobec malarii, czerwonki i lamblii, jest podawana w tabletkach. Ma też działanie przeciwzapalne i hamujące nadmierną odpowiedź układu odpornościowego, stąd wykorzystanie w leczeniu tocznia, reumatoidalnego zapalenia stawów czy łuszczycy.
    https://www.nature.com/articles/s41422-020-0282-0

    Na obrazku: obraz mikroskopowy komórek potraktowanych wirusem i różnymi stężeniami jednego z leków. Zielono świecą się komórki zarażone.

    #koronawirus #koronawirusfakty #2019ncov #medycyna #gruparatowaniapoziomu

    źródło: chlorochina.png