•  

      @Niggalke: To teraz proszę mi wyjaśnić skąd się wzięło życie na ziemi (moment przejścia z materii nieożywionej w ożywioną). Musisz mieć tę wiedzę w małym paluszku, sądząc po poziomie arogancji.

      PS. Jestem agnostykiem i uważam, że religie zorganizowane to jedna z większych głupot zbiorowych.

    •  

      @Niggalke: No a jaki masz ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Thomas_Szasz: zachęcam wrócić do podstawówki i tym razem uważać na lekcjach XD

    •  

      zachęcam wrócić do podstawówki i tym razem uważać na lekcjach XD

      @Niggalke: Ty tak serio? Uważasz, że potencjalna ewolucja chemiczna to materiał z podstawówki?

      +: Datun, Kumek +11 innych
    •  

      @Niggalke: Bardzo liczę na twoją odpowiedź, kolego. Twoja ignorancja jest porażająca. Obecnie nie ma żadnej przyjętej oficjalnie teorii według której powstało życie. To jest szara plama w naszej wiedzy naukowej, a ty sugerujesz, że dowiem się tego w podstawówce. xD

    •  

      @Thomas_Szasz: no tak, skoro czegoś nie rozumiem, to musi być bóg. Na tej samej zasadzie może warto zacząć znowu czcić słońce, bo w sumie to do końca nie wiem jakie zachodzą tam procesy i co gorsza skąd się wzięły. W sumie więcej w tym logiki niż wiara w dziadka w chmurkach.

    •  

      no tak, skoro czegoś nie rozumiem, to musi być bóg.

      @Niggalke: Ja tego nie napisałem. Zadałem ci pytanie, bo zachowujesz się arogancko i chciałem sprawdzić ile tak naprawdę wiesz o pochodzeniu życia. Okazało się, że wydaje ci się, że wiedza której nie mamy to MATERIAŁ Z PODSTAWÓWKI. I ty kpisz z innych ludzi?

    •  

      ale się rozjebałeś xD

      @Niggalke: Taki obraz twój, prostaczku.

    •  

      @Thomas_Szasz: powiedział oświecony agnostyk, który niby nie wierzy, ale jednak trochę xD bądź tak miły i na przyszłość nie edytuj komentarzy, bo nawias o przejściu z materii nieożywionej w ożywioną dodałeś po mojej odpowiedzi. Więc cóż... Possij mi xD

    •  

      @Thomas_Szasz: Kiedyś ludzkość do tego dojdzie, my pewnie tego nie dożyjemy, jak i wiele pokoleń za nami, ale gwarantuje ci że odpowiedzią na 100% nie będzie "bóg"

    •  

      bądź tak miły i na przyszłość nie edytuj komentarzy, bo nawias o przejściu z materii nieożywionej w ożywioną dodałeś po mojej odpowiedzi.

      @Niggalke: "Powstanie życia" z definicji jest przejściem materii nieożywionej w ożywioną, kolego, w związku z tym nawias jest nieistotny. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      powiedział oświecony agnostyk, który niby nie wierzy, ale jednak trochę

      Nie, ja po prostu "nie wiem".

    •  

      @Niggalke: tez mocno nie wierzę ale tomek ma rację. Nie można być pewnym w ani jedną ani drugą stronę na 100%, więc aroganckim i nie do końca logicznym jest całkowite odrzucenie istnienia boga. Mimo to zdecydowanie bliżej mi do opcji że nie istnieje na 100% aniżeli istnieje na 50%, ale to dlatego że jestem debilem i chamem

    •  

      @Poches: Wystarczy po prostu nie mieszać braku wiary w istnienie czegoś z wiarą w tego nieistnienie. Jeśli chcemy zastosować np. klasyczną metodologię nauk do koncepcji Boga, to musimy po prostu założyć, że on nie istnieje dlatego, że żadne dowody na to nie wskazują. Nie ma sensu zostawiać sobie jakiegoś tam marginesu możliwości, że "może jednak jest jakaś szansa że Bóg istnieje". Pojawią się dowody na jego istnienie to się zastanowimy po raz kolejny. Inna sprawa jest taka, że jednak ciężar dowodu spoczywa na osobie, która formułuję tezę pozytywną.

    •  

      @Thomas_Szasz: @Poches: abiogeneza, ewolucja itd. nie ma bezpośredniego związku z istnieniem lub nieistnieniem boga, bo jeśli nawet bóg istnieje, to musimy jeszcze udowodnić, że jest za to odpowiedzialny. Dziękuję, dobranoc i tyle. Opierając się na świętych księgach nie jesteśmy w stanie tego udowodnić. Jest to zatem twierdzenie niefalsyfikowane. Mem ciśnie bekę z generalniej nieznajomości podstaw logiki przez ludzi wierzących(niewierzących zresztą też). Odwrócenie ciężaru dowodu i brak zrozumienia, że negacja twierdzenia nie równa się przyjęcia pojęcia odwrotnego do negowanego.

    •  

      @Formateria: @boguchstein: W sumie to brzmi to sensownie i przyznam Wam rację. Dzięki. :)

    •  

      @Niggalke ktoś tak kiedyś powiedział? Wiara z definicji nie wymaga dowodów.

    •  

      @Thomas_Szasz: Kiedyś ludzie byli pewni, że wzięli się od adama i ewy stworzonych przez Boga, teraz wiemy, że to nie prawda, jesteśmy dzięki ewolucji. Dowiadujemy się też, że związki organiczne i materia organiczna jest powszechna w naszym układzie słonecznym, np. złożone związki organiczne w wodzie wyrzucanej przez gejzery Enceladusa, czy tholiny na powierzchni Tytana i Plutona. Możliwe, że niedługo znajdziemy życie poza Ziemią i to w naszym układzie słonecznym.
      Jeszcze niedawno nie mieliśmy pojęcia o istnieniu ciemnej energii, a teraz wiemy, że miała ona kluczowe znaczenie w powstaniu wszechświata, który widzimy teraz.
      Według mnie nie powinniśmy wierzyć w dziadków na chmurce, a wierzyć, że w końcu dojdziemy do samej "przyczyny" dzięki nauce ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Niggalke: Bóg to root serwera i tyle w temacie. Proszę się rozejść.

    •  

      Jeśli chcemy zastosować np. klasyczną metodologię nauk do koncepcji Boga, to musimy po prostu założyć, że on nie istnieje dlatego, że żadne dowody na to nie wskazują.

      @Formateria: ciekaw jestem jakby taki dowód naukowy miał wyglądać? Mi nic do głowy nie przychodzi.

    •  

      @Vivec: no właśnie o to chodzi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: JV44
    •  

      @andromenda: chodzi ci o to, że nauka z samej definicji nie zajmuje się Bogiem?

    •  

      @Vivec: nie ma takiego dowodu, jak będzie to się nauka się obiektywnie zajmie. Inaczej to teologia

      +: JV44
    •  

      To teraz proszę mi wyjaśnić skąd się wzięło życie na ziemi (moment przejścia z materii nieożywionej w ożywioną).

      @Thomas_Szasz: Nie wiemy.

      Jestem agnostykiem

      @Thomas_Szasz: Czy wierzysz w istnienie Boga?

    •  

      nieznajomości podstaw logiki

      brak zrozumienia, że negacja twierdzenia nie równa się przyjęcia pojęcia odwrotnego do negowanego

      @boguchstein: Nwm o jakiej logice mówisz i co rozumiesz przez te wszystkie dziwacznie użyte tu terminy, ale na ogół negacja twierdzenia „istnieje Bóg” to jest właśnie „nie istnieje Bóg”

    •  

      @Niggalke: I co jest konkretnie nie tak w zapytaniu się o to, jakie argumenty ktoś ma za tym, co uważa?

    •  

      @Croce: zleży czy odnosisz się do wiary, czy wiedzy. Na ten przykład słaby ateizm zakłada odrzucenie twierdzenia "Bóg istnieje", co z automatu nie oznacza przyjęcia twierdzenia, że nie istnieje, bo to z kolei z automatu umieszcza na twierdzącym ciężar dowodu.

    •  

      słaby ateizm zakłada odrzucenie twierdzenia "Bóg istnieje"

      @boguchstein: Dobrze, ale „odrzucenie twierdzenia” to nie jest to, co się na ogół rozumie przez „negację”

    •  

      @andromenda: nie pytam czy jest, ale czy(choćby teoretycznie) może istnieć. Bo jak dla mnie wyglada na to, że nie, skoro nikt za bardzo nie potrafi powiedzieć jak miałby choć z grubsza wyglądać. Ale wtedy po co tyle hałasu robi się z faktu braku takich dowodów?

    •  

      @Vivec: wszystko zależy od definicji, jeśli zdefiniuje boga na przykład deistyczny, to faktycznie twierdzenie to będzie wykraczać poza naturalizm, a w jego obrębie będzie niefalsyfikowalne. Gdy jednak definiujesz boga w sposób, jaki czynią to wielkie religie, czyli takiego, który interweniuje i w jakiś sposób manifestuje swoją obecność w świecie naturalnym, to podpada to już pod metody naukowe. Przykładem takiego zdarzenia mogą być cuda, które dla wiernych mają być manifestacją obecności Boga w świcie naturalnym.

    •  

      zleży czy odnosisz się do wiary, czy wiedzy. Na ten przykład słaby ateizm zakłada odrzucenie twierdzenia "Bóg istnieje", co z automatu nie oznacza przyjęcia twierdzenia, że nie istnieje, bo to z kolei z automatu umieszcza na twierdzącym ciężar dowodu.

      @boguchstein: To jest nieprawda. Ciężar dowodu ciążyłby na Tobie, gdybyś próbował tworzyć teorię naukową 'boge nie istnieje'. Można mówić, że nie istnieje, jest to zupełnie logiczne, spójne rzeczowo i w zasadzie jest jedynym racjonalnym wyjściem z pytania 'czy boge istnieje'.

    •  

      @Croce: słaby ateizm odrzuca twierdzenie, co nie jest tożsame z negacją, bo czemu miałby być?
      Podam przykład. W słoiku są kulki czarne i białe. Nie znamy ilości kulek, ale wiemy, że ich liczba jest parzysta bądź nieparzysta.
      Osoba 1 twierdzi/wierzy, że liczba jest parzysta.
      Osoba 2 odrzuca twierdzenie, że liczba jest parzysta(ze względu np. na brak wystarczających danych).
      Nie oznacza to z automatu, że twierdzi/wierzy, że liczba jest nieparzysta.

    •  

      co nie jest tożsame z negacją, bo czemu miałby być?

      @boguchstein: Nie miałoby być, na początku pisałeś coś o tym, że negacja twierdzenia nie równa się „pojęciu odwrotnemu” do negowanego — też nie mam pojęcia co do tego ma słaby ateizm i podział na „wiarę” i „wiedzę” i po co to przywołałeś

    •  

      @neib1: nie. Przeczytaj mój przyklad. Możesz też poszukać po angielsku pod Gumball analogy.

    •  

      @boguchstein: ok, jednak wiele takich cudów może być zdarzeniami naturalnymi, których nauka jeszcze nie rozumie. Nie powiedziałbym, że cud którego nie potrafimy wyjaśnić jest dowodem na istnienie Boga. Czy gdybyś o takim usłyszał lub przeczytał zaczął byś wierzyć w Boga?

    •  

      @Croce: zacytuj fragment, do którego się odnosisz.
      Shabby ateizm to taki, który nie wprowadza pozytywnego twierdzenia, a jedynie odrzuca twierdzenie teisty.
      Podział na wiarę i wiedzę odnosi się do podziału na ateizm i agnostycyzm, które mają punkty wspólne.

    •  

      @boguchstein: To zły przykład, bo istnieje możliwość stworzenia bardzo prostej i logicznej hipotezy dot. kulek. Bóg to zwykłe pierdzielenie i nie stosuje się do takich rzeczy takich samych kryteriów ocen jak do hipotez naukowych, bo nią nie jest.

    •  

      @Vivec: ja bym nie uwierzył, ale jest sporo ludzi, którzy łykają wszystko. Podobną kwestią są proroctwa, które też według wielu apologetów są manifestacją boga w naturalnym świecie.
      Dla mnie dowody są zbyt słabe.

    •  

      @neib1: stwórz zatem takie twierdzenie, które będzie logicznie spójne i prawdziwe.

    •  

      zacytuj fragment, do którego się odnosisz.

      @boguchstein: przecież cytowałem w mojej pierwszej wypowiedzi

    •  

      @boguchstein: podobnie jak ja, dlatego od początku pytam o to jakby miał wyglądać naukowy dowód na istnienie Boga, a nie czyjeś prywatne przekonania.

    •  

      @Vivec: myślę, że dałoby się udowodnić jego istnienie w sposób naukowy poprzez jego manifestację w naturalnym świecie. Np. gdyby przemówił z chmurki, czy coś.
      Zawsze jednak możemy się to podważyć, bo każda bardziej zaawansowana cywilizacja od naszej będzie nieodróżnialna od magii( ͡° ͜ʖ ͡°) Jest jeszcze kilka innych bardziej abstrakcyjnych opcji, jak np.solipsyzm, którym można podważać wszystko. Zależy generalnie, jakie założenia przyjmiemy. Jeśli założymy, że jednak nie jesteśmy sami na świcie i wszyscy inni nie są symulacją dookoła, to mamy jeden balast mniej xd
      @Croce: napisałem przecież "odrzucić twierdzenie". Odrzucenie twierdzenia nie równa się negacji!

    •  

      stwórz zatem takie twierdzenie, które będzie logicznie spójne i prawdziwe

      @boguchstein: boge nie istnieje, wymyślili go ludzie w drodze całkiem dobrze udokumentowanej ewolucji i przenikania różnych religii na określonym terenie
      sam jako wymysł i kompletny nonsens powinien być traktowany jak fikcja literacka (choćby science fiction), która może mieć literacką i historyczną wartość, ale nie tylko nie jest prawdziwa, ale jej nieprawdziwość jest wpisana do słowników i encyklopedii z samej definicji i nie potrzeba do tego przeprowadzania dowodzenia naukowego, które jest zarezerwowane dla sprawdzania hipotez naukowych. jedynym powodem, dla którego nie można tą samą drogą uznać tego faktu (nieistnienia boge) za wiedzę encyklopedyczną jest społeczny opór związany z dysonansem poznawczym wierzących

    •  

      @neib1: to nie takie proste, mimo że sam jestem ateistą, to nie da się tego tak potraktować.

    •  

      @boguchstein: wiem, że to nie jest proste, ale poza ludzkim strachem nie ma powodu, aby traktować to inaczej

    •  

      @boguchstein: mam wrażenie, że przegapiłeś po prostu mój pierwszy komentarz, który się odnosił do tej wypowiedzi, w której nie ma nic o odrzucaniu, jest natomiast coś takiego:

      Odwrócenie ciężaru dowodu i brak zrozumienia, że negacja twierdzenia nie równa się przyjęcia pojęcia odwrotnego do negowanego.

      Niemniej jeżeli Twoja odp do mnie dotyczyła mojego drugiego komentarza to tym bardziej nie mam pojęcia co ma do tego wiara, wiedza i słaby ateizm — ja nie mam nic z tego na myśli, tylko tyle że wyśmiewanie pytania o dowód na nieistnienie jako takiego i w oderwaniu od jakiegoś konkretnego kontekstu jest nonsensem

    •  

      PS. Jestem agnostykiem i uważam, że religie zorganizowane to jedna z większych głupot zbiorowych.

      @Thomas_Szasz: Myślisz, że jeśli napiszesz, że jesteś agnostykiem/ateistą, to nagle twoje argumenty staną się bardziej obiektywne? XD Już latała tutaj po wykopie karta "Sodomita kolaborant", gdzie każdy prawak posiadał kolegę geja, a teraz ludzie robią damage control pisząc, że są ateistami/agnostykami XD

    •  

      @neib1: logika po prostu stoi na drodze. Jeśli usuniesz logikę w tym elemencie, to musisz usunąć ją także z innych elementów, a wtedy nie masz podstaw.
      @Croce: przejęzyczyłem się. Przestaw sobie tam słowo "negacja" na "odrzucenie".
      Podaję słaby ateizm, bo w użyciu jest multum definicji, które mają duże różnice.

    •  

      Podaję słaby ateizm, bo w użyciu jest multum definicji, które mają duże różnice.

      @boguchstein: Dobrze, ale w kwestii której z rzeczy napisanych przeze mnie ma znaczenie jaką definicję ateizmu przyjmiemy?

    •  

      to musisz usunąć ją także z innych elementów

      @boguchstein: No Ty właśnie usunąłeś fikcję literacką z encyklopedii.

    •  

      @Croce: ma. Bo jeśli założymy ateizm silny, to ten już posiada ciężar dowodu i neguje istnieje boga.
      @neib1: chodzi o to, że twierdzenie o istnieniu boga jest niefalsyfikowane, tzn. pisząc, że nie istnieje ciąży na tobie dowód, którego nie jesteś w stanie przedstawić. Chyba, że masz dowód na nieistnienie boga?( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      jeśli założymy ateizm silny, to ten już posiada ciężar dowodu i neguje istnieje boga

      @boguchstein: ateizm silny nie zawiera ciężaru dowodu

    •  

      @boguchstein: ale ja nic nie pisałem o żadnym ateizmie; pisałem o tym, że (1) dziwnie użyłeś słowa „negacja” (co się już wyjaśniło), (2) mem jest durny, bo istnieje całkiem sporo przypadków, w ktorych pytanie się o to, jakie argumenty ktoś ma za tym, co uważa jest kompletnie uzasadnione i sensowne

    •  

      @Croce: w tym przypadku nie ma, bo jest to twierdzenie niefalsyfikowane, więc z założenie jest bzdurne.
      @neib1: https://en.wikipedia.org/wiki/Negative_and_positive_atheism ale i owszem

      strong atheism and hard atheism, is the form of atheism that additionally asserts that no deities exist.
      Jeśli zakładasz, że nie istnieje, tzn. masz wiedzę bądź wiarę, to musisz mieć też dowód(tzn. nie musisz, ale jeśli chcesz, by twoje twierdzenie było prawdziwe).

    •  

      w tym przypadku nie ma, bo jest to twierdzenie niefalsyfikowane, więc z założenie jest bzdurne.

      @boguchstein: Co? Jakim „tym przypadku”?

      Plus to, że coś jest niefalsyfikowalne nie znaczy, że jest bzdurne — prawo wyłączonego środka jest np niefalsyfikowalne

    •  

      Zawsze jednak możemy się to podważyć, bo każda bardziej zaawansowana cywilizacja od naszej będzie nieodróżnialna od magii

      @boguchstein: no właśnie, dlatego nie uważam by to był dobry dowód naukowy i nie sądzę też żeby mógł przekonać wielu ateistów.

    •  

      @Croce: w przypadku pytania o przedstawienie dowodów na nieistnienie boga xd Zatem pytanie o coś, co z założenia o falsyfikacje czegoś, co z założenia jest niefalsyfikowalne jest więc błędem logicznym(jak słowo bzdura nie pasuje).
      @neib1: stwierdziłeś, że

      ateizm silny nie zawiera ciężaru dowodu
      Masz tam jasno napisane, że ma.

    •  

      @Vivec: tak, ale zależnie od założeń, jest możliwe przedstawienie jakiegoś "dowodu", który można badać metodami naukowymi.

    •  

      @Vivec: No to są właśnie takie bajania bez sensu i myśląc w taki sposób jednocześnie ktoś chce być naukowy, a jest na odwrót, bo wszystkie twierdzenia naukowe z takim myśleniem idą do kosza, bo trzeba by przy tym brać pod uwagę nawet takie domysły jak to, że diabeł pomieszał wszystkie wyniki prac na świecie. Można tak gadać? Można. Tylko to jest zwyczajny nonsens.
      @boguchstein: Nie. W tym zdaniu nie ma nic o tym, że ciężar dowodu spoczywa na silnych ateistach. Jest napisane, że twierdzą, że nie ma bóstw. Z czym się zgadzam i też tak twierdzę.

    •  

      @Niggalke: nikt mu zdjęcia nie zrobił

    •  

      @neib1: jeśli coś twierdzisz i uważasz, za prawdziwe. To ja mogę zapytać, skąd to wiesz, czyli inaczej, jaki masz dowód. Sam użyłeś jeszcze słowa "twierdzę".( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Tak samo jak ateiści zadają to pytanie teistom, którzy TWIERDZĄ, że "Bóg istnieje". Pytamy o dowód.

    •  

      @boguchstein: taki "dowód" bardziej wygląda mi na hipotezę niż dowód naukowy. Nie o to pytam.

      @neib1: aha, czyli ty nie uważasz by nawet w praktyce mógł istnieć naukowy dowód na istnienie Boga?

    •  

      @boguchstein: No właśnie nie zawsze możesz tak robić. I dlatego próbuję Ci wytłumaczyć, że nie każde twierdzenie należy udowadniać, a nawet nie powinno się, bo inaczej wpadasz w pułapkę diabła, który miesza wyniki i cała nauka wpada do kosza. Już i tak idąc tym tropem wywaliłeś fikcję literacką z encyklopedii.
      Podobnie jak rodzic usłyszy od dziecka, że pod łóżkiem jest potwór, to nie musi dziecku przedstawiać naukowego dowodu - nawet jeśli dziecko tego zażąda i doda, że potwór znika, kiedy rodzic zagląda pod łóżko. Może zwyczajnie i zgodnie z prawdą powiedzieć, że nie ma potwora pod łóżkiem.
      W Twoim rozumowaniu trzeba bez przerwy udowadniać każdą rzecz, co prowadzi do kompletnej obstrukcji i jest zwyczajnie absurdalne.

    •  

      @neib1: kto decyduje, które twierdzenie trzeba, a które nie trzeba udowadniać?

    •  

      @Vivec: Kiedyś Karl Popper, a teraz Ty wywalając fikcję literacką do kosza. Teraz powiedz jak uargumentujesz ten fakt tworzącym na całym świecie słowniki i encyklopedie.

    •  

      @neib1: nie rozumiesz. Po prostu nie operujemy absolutami, bo stwierdzenia absolutne są niefalsyfikowane/nie istnieją metody, by je udowodnić.
      W mowie potocznej możesz sobie powiedzieć "wielka stopa nie istnieje" i będzie wszystko spoko(w domyśle mamy "na podstawie dostępnych dowodów i wiedzy nie istnieje"). Gdy jednak rozważamy to w sposób formalny, to twierdząc coś masz na sobie ciężar dowodu.
      Jak pisał Sagan :

      extraordinary claims require extraordinary evidence

      Zazwyczaj w życiu codziennym, nie potrzebujemy dowodu na to, że ktoś kupił bułkę lub poszedł do domu(chociaż sprzedawca może wymagać od ciebie paragonu przy zwrocie).
      Gdy jednak odnosimy się do twierdzeń takich, jak "bóg istnieje" itd., to nie możemy traktować tego w sposób absolutny.
      Bóg nie istnieje jest takim właśnie extraordinary claimem.

    •  

      @Niggalke: kolejny gówno post gdzie jedna z dwóch stron mimo braków dowodów, daje za pewnik swoją wersję. To butne i wyniosłe.

      Ani jedna strona ani druga nie będzie pewna do momentu śmierci, koniec tematu ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @Thomas_Szasz To Bożu stworzył ʕ•ᴥ•ʔ

    •  

      @neib1: a czy ja napisałem, że trzeba wszystko udowadniać? Czemu przypisujesz mi jakieś rzeczy?
      Na jakiej podstawie decydujesz które twierdzenie trzeba, a które nie trzeba udowadniać?

      I zapytam jeszcze raz, bo ta kwestia mnie ciekawi: czyli jako ateista(jak rozumiem) uważasz, że choćby teoretycznie może istnieć dowód naukowy na istnienie Boga?

    •  

      @Niggalke: Ja o Bogu powiem tak.. kiedyś ludzie wierzyli że każdego dnia toczą ze sobą wojnę dwa bogowie. Bóg nocy Seth oraz Bóg słońca Ra. I raz wygrywa jeden raz drugi. Tak tłumaczono sobie dlaczego jest dzień i noc. Teraz wiemy dokładnie dlaczego mamy dzień oraz noc i jak to działa oraz bogowie nie mają nic do tego.
      I tak samo będzie w przyszłości, ludzie rozumieją więcej i bardziej rozwijają się.. To na co teraz nie znamy odpowiedzi nie oznacza że mamy sobie wstawić tutaj boga. Oczywiście nie wyklucza to że coś na nasze życie ma wpływ, czy nas obserwuje, ale bogiem bym tego nie nazwał. Rasa która jest w stanie zbudować układ słoneczny albo galaktykę to też nic jakiegoś nie do wyobrażania, mało tego rasa która może zbudować wszechświat... postawcie się na miejscu rybki w akwarium, taka rybka nie rozumie świata poza akwarium, tego co jeszcze się dzieje poza akwarium... tak samo my nie zrozumiemy pewny rzeczy i cały w ogóle wszechświat może być takim hipotetycznym akwarium..

    •  

      Zatem pytanie o coś, co z założenia o falsyfikacje czegoś, co z założenia jest niefalsyfikowalne jest więc błędem logicznym

      @boguchstein: Używasz jakoś dziwnie pojęcia „niefalsyfikowalne” — to, że fałszywości jakiegoś zdania nie można wykazać obserwacją, to nie znaczy, że nie można mieć jakichś argumentów za jego negacją. Np. nieistnienia tego nieszczęsnego czajniczka Russella nie wykażesz obserwacją, ale możesz mieć całkiem dobre powody za tym, żeby z dużym prawdopodobieństwem uzasadnić że czegoś takiego nie ma. Podobnie zresztą w literaturze filozoficznej jest rozważanych pełno argumentów za nieistnieniem Boga.

    •  

      Gdy jednak rozważamy to w sposób formalny

      @boguchstein: No właśnie Ty nie rozumiesz, bo od początku Ci tłumaczę, że boge nie wchodzi w rozważania formalne, bo nie ma jak. I tylko o to mi chodzi.

      Zazwyczaj w życiu codziennym, nie potrzebujemy dowodu na to, że ktoś kupił bułkę lub poszedł do domu. Gdy jednak odnosimy się do twierdzeń takich, jak "bóg istnieje" itd., to nie możemy traktować tego w sposób absolutny.
      I znowu to samo. Przecież akurat bóg jest na niższym poziomie jeśli chodzi o formalność niż pójście po bułki do sklepu.
      To raczej dokładnie ten sam poziom co potwór pod łóżkiem, a tego przecież też nie udowadniamy dziecku.

      extraordinary claims require extraordinary evidence
      Zawsze się z nim w tym przypadku zgadzałem, ale ten cytat własnie pięknie wyjaśnia to co Ci tłumaczę. Świat, w którym bóg nie istnieje jest zwyczajny i twierdzenie, że go nie ma również. Twierdzenie, że za tym wszystkim stoi bóg jest twierdzeniem nadzwyczajnym, bo tworzy ultraskomplikowany byt jako nadbudówka na wszystko.
      I tak samo jest z diabłem co miesza wyniki badań.

      a czy ja napisałem, że trzeba wszystko udowadniać? Czemu przypisujesz mi jakieś rzeczy?
      @Vivec: Przecież ja się z Tobą zgodziłem w tamtym tekście :D Źle mnie musiałeś zrozumieć. A dowód na istnienie boga oczywiście mógłby sobie istnieć - podobnie jak na diabła mieszającego wyniki badań, aczkolwiek nie wiem jak miałby wyglądać i to akurat nie moja brocha.

    •  

      @Croce: masz przykład takiej metody na wykazanie nieistnienia np. tego czajniczka Russella? I jakim cudem możesz obliczyć/wykazać prawdopodobieństwo nie mając ani jednego przypadku?
      Można przedstawić argumenty za nieistnieniem jakiegoś konkretnego boga w konkretnej definicji przy konkretnie dobranych parametrach, ale nie jesteś w stanie udowodnić nieistnienia czegoś.

    •  

      @neib1: w dalszym ciągu twierdząc "A nie istnieje" lub "A nie istnieje" masz na sobie ciężar dowodu, czy tego chcesz, czy nie xd

    •  

      @boguchstein: równie dobrze mogłbyś napisać 'mam rację i chuj' xD

    •  

      @Croce: w sensie wykazać, że istnienie danego zdefiniowane boga o danych własnościach mogłoby być sprzeczne z czymś itd.

    •  

      @neib1: w tym przypadku pewnie tak( ͡° ͜ʖ ͡°) Miałem napisać "A istnieje" bądź "A nie istnieje".
      Ja twierdzę, że nie jestem w stanie stwierdzić, ale odrzucam twierdzenie o istnieniu boga teistów. Tyle. Nie wierzę w boga i nie mam na sobie ciężaru dowodu.

    •  

      @neib1: często pyta się o naukowe dowody na ostnienie Boga, a jak pytam o to jakby one miały wyglądać to nikt nie wie :P Wg mnie one nie mogą istnieć z samej natury nauki, ale jeszcze nie spotkałem ateisty, który też by to przyznał.

    •  

      @boguchstein: Brak odniesienia się do głównych argumentów i unikanie na nie odpowiedzi w towarzystwie pisania w kółko 'spoczywa ciężar dowodu, trzeba udowadniać' uznaję za kapitulację w Twoim przypadku, a emotkę za maść na ból dupy po przegranej, ale szanuję o tyle, że rzadko kto jest w stanie mnie sprowokować do dłuższej dyskusji, co możesz wziąć za komplement i jest bez ironii akurat.

    •  

      @Vivec: tak jak pisałem. Mogą istnieć, tylko musimy przyjąć założenia (jak we wszystkim). Inną jest kwestia, czy te dowody cię przekonają.

    •  

      @neib1: doczytaj mój edit. Masz tam wyjaśnienie mojej pozycji.

    •  

      często pyta się o naukowe dowody na ostnienie Boga, a jak pytam o to jakby one miały wyglądać to nikt nie wie :P

      @Vivec: Bo ja akurat w ogóle nie uważam, że Bóg to coś z kategorii rzeczy udowadnialnych, ale nie zamykam umysłu na to, że ktoś mógłby je wymyślić. Po prostu wyobraźnia i brak inteligencji mnie ogranicza w tym, żeby coś takiego uczynić.

    •  

      Wg mnie one nie mogą istnieć z samej natury nauki, ale jeszcze nie spotkałem ateisty, który też by to przyznał.

      @Vivec: W sumie dałeś mje Pan tym do myślenia i nie potrafię znaleźć na to kontrargumentu. Może dla jakiegoś złudnego bezpieczeństwa w dyskusji uznałem, że hipotetycznie mogą istnieć xD

    •  

      Można przedstawić argumenty za nieistnieniem jakiegoś konkretnego boga w konkretnej definicji przy konkretnie dobranych parametrach, ale nie jesteś w stanie udowodnić nieistnienia czegoś.

      @boguchstein: Myślę, że prawie każdy, kto nie cuduje na potrzeby wypokowej rozmowy by powiedział że „przedstawienie argumentów za nieistnieniem jakiegoś konkretnego czegoś przy konkretnej definicji przy konkretnych parametrach” to jest wlaśnie udowodnieniem nieistnienia czegoś.

      I jakim cudem możesz obliczyć/wykazać prawdopodobieństwo nie mając ani jednego przypadku?

      @boguchstein: Eh, frekwentyści…

    •  

      @Croce: dej ten przykład z czajniczkiem, bo mnie zaintrygowałeś xd

    •  

      @neib1: wszytko zależy od założeń. Załóżmy, że:
      1. Religia A twierdzi, że bóg istnieje.
      2. Twierdzi też, że ten bóg manifestuje się w świcie naturalnym, spełniając modlitwy wykonywane w dany sposób np. modląc się do niego w dany sposób, leczy raka.
      3. Projektujemy doświadczenie(podwójna ślepa próba i generalnie najwyższe standardy itd.) i wychodzi na to, że faktycznie modląc się danymi słowami symptomy raka znikają.
      Mamy jakiś dowód. Czy faktycznie kogoś przekonuje itd., to inna kwestia.
      Takie coś próbował przeprowadzić funcaja Templetona. -> https://en.wikipedia.org/wiki/Studies_on_intercessory_prayer

    •  

      @Niggalke: dlaczego istnieje coś zamiast niczego?

    •  

      @rtoip7: Kto zaprojektował projektanta ? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  
      porBorewicz07

      +1

      @Niggalke: uważaj bo Cię dopadnie swoimi katolickimi wysrywami (✌ ゚ ∀ ゚)☞ @IdzDoAptekiPoLeki

    •  

      Myślisz, że jeśli napiszesz, że jesteś agnostykiem/ateistą, to nagle twoje argumenty staną się bardziej obiektywne? XD Już latała tutaj po wykopie karta "Sodomita kolaborant", gdzie każdy prawak posiadał kolegę geja, a teraz ludzie robią damage control pisząc, że są ateistami/agnostykami XD

      @kezioezio: Zupełnie nie rozumiem o co ci chodzi. Jaki "damage control"? Dlaczego miałbym udawać agnostyka? xD

    •  

      Odwrócenie ciężaru dowodu i brak zrozumienia, że negacja twierdzenia nie równa się przyjęcia pojęcia odwrotnego do negowanego.

      @boguchstein: Gdzie z któregokolwiek mojego posta wynika, że ja przyjmuje pojęcie odwrotne od negowanego? Oj, coś kiepsko z tą twoją logiką.

    •  

      @Thomas_Szasz: nie było to akurat do końca w tym temacie, bo twój brak zrozumienia tematu jest w pierwszym poście, gdzie łączysz istnienie bądź nieistnienie boga z abiogenezą i innymi elementami, w których należałoby najpierw wykazać wymóg istnienia boga, a potem jego rolę w tych elementach i w ogóle zasadność tego pytania w przypadku tego tematu. Resztę problemów opisałem szczegółowo niżej.

    •  

      nie było to akurat do końca w tym temacie, bo twój brak zrozumienia tematu jest w pierwszym poście, gdzie łączysz istnienie bądź nieistnienie boga z abiogenezą i innymi elementami, w których należałoby najpierw wykazać wymóg istnienia boga, a potem jego rolę w tych elementach i w ogóle zasadność tego pytania w przypadku tego tematu. Resztę problemów opisałem szczegółowo niżej.

      @boguchstein: Kiedy ja po prostu spytałem OPa skąd wzięło się życie, żeby zweryfikować jego poziom wiedzy (co zresztą wyraźnie napisałem) na temat jego pochodzenia. Resztę dopowiedziałeś sobie sam.

    •  

      @Thomas_Szasz: a jaki sens ma takie pytanie, w temacie dotyczącym nieistnienia bądź istnienia boga? Jakie znaczenie ma poziom wiedzy w tym zagadnieniu?

      Musisz mieć tę wiedzę w małym paluszku, sądząc po poziomie arogancji.
      Insynuujesz jego arogancję w i brak wiedzy w zakresie znajomości biologii/abiogenezy. Jak jego brak wiedzy z biologii miałby mieć przełożenie na wiedzę w zakresie religii/filozofii? Możesz wykazać, co przez to rozumiesz? Chyba się trochę pogubiłeś w zeznaniach.

    •  

      a jaki sens ma takie pytanie, w temacie dotyczącym nieistnienia bądź istnienia boga? Jakie znaczenie ma poziom wiedzy w tym zagadnieniu?

      @boguchstein: Kiedy pisałem swojego posta to wcale nie był "temat dotyczący istnienia bądź nieistnienia boga" tylko thread w którym OP wstawił mema obśmiewającego katolików. No to ja obśmiałem OPa.

      Insynuujesz jego igonrancje w zakesie znajomości biologii/abiogenezy. Jak jego brak wiedzy z biologii miałby mieć przełożenie na wiedzę w zakresie religii/filozofii? Możesz wykazać, co przez to rozumiesz? Chyba się trochę pogubiłeś w zeznaniach

      Kwestia tego czy wiemy czy nie wiemy jak powstało życie wpływa na system wierzeń wielu ludzi. OP jest (był) do tego stopnia przekonany o tym, że nauka zapewniła nam już wszystkie odpowiedzi na temat naszego istnienia, że sugerował, że brakuje mi wiedzy z podstawówki. Uważam, że warto punktować taką głupotę, zwłaszcza u ludzi którzy śmieją się z głupoty innych, tak jak OP. To wszystko.

      Zdecydowanie nie pogubiłem się "w zeznaniach", tylko zwyczajnie wydawało ci się, że insynuuję swoimi pytaniami coś więcej niż wynika z samego tekstu.

    •  

      @Thomas_Szasz: twój komentarz z insynuacją jest pierwszym pod obrazkiem. Jak prowadzisz jakieś prywatne wojenki, to nic mi do tego, ale argumenty, których użyłeś w kontekście tego obrazka nie mają żadnej mocy i gwałcą logikę w tym kontekście.

    •  

      twój komentarz z insynuacją jest pierwszym pod obrazkiem. Jak prowadzisz jakieś prywatne wojenki, to nic mi do tego, ale argumenty, których użyłeś w kontekście tego obrazka nie mają żadnej mocy i gwałcą logikę w tym kontekście.

      @boguchstein: Widzę, że nie dociera. Niczego nie insynuuję w pierwszym komentarzu. Sprawdzam wiedzę aroganckiego buca, a on się ośmiesza. Tam nie ma nic napisane między wierszami, rozumiesz? To jest zwykłe pytanie na które OP daje błędną odpowiedź (i dostaje za nią 166 plusów, co pokazuje poziom tego portalu xD).

    •  

      @Thomas_Szasz:
      zadajesz pytanie dotyczące abiogenezy w wątku o religii/filozofii.

      Musisz mieć tę wiedzę w małym paluszku, sądząc po poziomie arogancji.
      Zakładasz, że ma wiedzę z biologii, bo jest arogancki w temacie, który nie dotyczy abiogenezy?Fuck logic. Stary, ty czytasz w ogóle, to co piszesz?( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Trzeba go było zapytać, czy umie łożysko w rozrzutniku gnoju wymienić, bo to ma tyle wspólnego z tematem, co twoje pytanie.

    •  

      Stary, ty czytasz w ogóle, to co piszesz?( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @boguchstein: A ty czytasz co ja piszę...?

    •  

      @Thomas_Szasz: czytam i nie wierzę, że można tak nie kumać. Ile razy mam ci tłumaczyć, że twój pierwszy post pod obrazkiem, to bzdura w temacie? Jak masz jakieś zatargi z OPem z innych postów, to spoko, ale w tym kontekście gadasz jak nawiedzony teista(ze swoim pytaniem o abiogenezę), który wyskakuje z god of gaps argument - "Jak bóg nie istnieje, to kto stworzył życie" xd Ogarnij się, panie ateisto/agnostyku, bo wstyd.

Gorące dyskusje ostatnie 12h