Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Moje najwcześniejsze wspomnienie jest żałosne. Mam jakieś 11 lat, leżę sobie w swoim ciepłym łóżku w pokoju na piętrze. Jest chwilę po 22, tata wraca z pracy. Jest tak pijany, że dobiega mnie głuchy odgłos ciała uderzającego w stojącą mu na drodze ścianę. Brzdęk przewróconego metalowego świecznika, który w przyszłości nie raz zostanie wykorzystany. Serce zaczyna nienormalnie szybko bić w odpowiedzi na nienaturalnie głośne trzaśnięcie drzwiami, a na dłoniach pojawiają się cienka warstwa obrzydliwie lepkiego potu. Zaczynam głośno dyszeć, pojawia się odgłos mdłości. Nagle wszystko cichnie, zaciskam dłonie na kołdrze. Chwilowy spokój zostaje zakłócony rozdzierającym krzykiem mamy oraz pijackim bełkotem taty. Nagle moich uszu dobiega głuche dudnienie, powtarzające się trzy razy pod rząd. Udaję, że nie słyszę. Zamykam oczy, by znaleźć się gdzie indziej. "K., pomóż mi! On mnie zabije!". Zrzucam z siebie kołdrę. Na drżących nogach zbiegam schodami w dół, zeskakuję z podestu w połowie drogi, by nie tracić więcej czasu. Widzę mamę, która nienaturalnie wygięta półleżąc opiera się plecami o kuchenny blat i tatę, który trzyma ją pewną ręką za gardło odcinając dopływ powietrza. Na jej skroni zaczyna formować się wielki siniak, twarz puchnie. Bez zastanowienia rzucam się na ojca, który daje jej spokój i skupia się na mnie. Okładam go pięściami myśląc tylko o tym, by dać mamie czas na ucieczkę z młodszą siostrą z tego domu. Tata śmieje się, nazywa jej ochroniarzem. z perspektywy czasu dopiero widzę jak rzadko używał mojego imienia, przykro mi.
    Następnego dnia w szkole byłam nieprzytomna. Nie chciałam wracać do domu.

    #dziecinstwo #wspomnienia #rodzina #alkoholizm
    pokaż całość

    odpowiedzi (64)

  • odpowiedzi (11)

  • avatar

    Zaplusuj Arthura Kennetha Vanderwalla, a czeka Cię potężny zastrzyk gotówki w najbliższym czasie

    odpowiedzi (8)