Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    O kurwa, mireczky.

    W maju 2015 jako osoba bezrobotna wziąłem udział w pewnym projekcie aktywizującym os. bezrobotne zorganizowanym przez UP.
    2-miesięczne "szkolenie" z zakresu m. in. poprawnego pisania CV, prezentowania się na rozmowie rekrutacyjnej, prawa pracownika, szukania pracy itd. a po zakończeniu szkolenia 6-miesięczny staż w wybranej firmie opłacony przez EFS.
    Dla osób, które nie widziały akurat jakichś większych perspektyw zawodowych fajna opcja.
    Za szkolenie otrzymywaliśmy stypendium - 1000 zł netto/msc, zwrot kosztów dojazdu, obiad, kawa, ciastka każdego dnia + darmowe artykułu biurowe.
    Kurs prowadzony przez znienawidzonych na wykopie "kołczów".

    W trakcie jednych zajęć gość kazał nam napisać list do samych siebie. "Co chcielibyśmy sobie powiedzieć za 2/5/10 lat". Powiedział, że nam je wyśle tylko mamy napisać na odwrocie kiedy chcemy je otrzymać.

    Rales maj 2015 napisał list do Ralesa maj 2020. Nie wierzyłem, że kołcz będzie pamiętał i wyśle, a jednak dzisiaj otrzymałem (choć miał być maj 2020, a nie luty ale trudno) (。◕‿‿◕。)

    Zaraz biorę się do czytania bo już nie pamiętam co żem tam popisał
    #pracbaza #truestory #list #takbylo
    pokaż całość

    odpowiedzi (47)

  • avatar

    jaką kolacje przyrządzasz żeby urobić faceta?

    A)

    odpowiedzi (69)

  • avatar

    Po dzisiejszej akcji w #pracbaza wzięło mnie na rozkminy. Chyba wiem skąd wzięło się to marudzenie wielu różowych (ale nie wszystkich, możecie chować noże), że "dzisiejsi mężczyźni to tragedia". To efekt przerośniętego ego i przeświadczenia, że wszystko (w tym facet) im się należy. Ale do rzeczy.

    Gdy przyjąłem się do obecnej pracy 2 lata temu, od razu w oko wpadła mi pewna różowa. Trochę pogadałem, pobajerowałem, po kilku dniach zaprosiłem na spotkanie poza pracą, standardowy wykręt, że "nie ma czasu". Lajt, zrozumiałem aluzję, więcej nie forsowałem, więc traktowałem ją po prostu jak koleżankę z pracy. Potem jeszcze od jej workspejsowej psiapsióły dowiedziałem się jakie to moje podbijanie było dla niej "obrzydliwe" i "niezręczne". No dobra, myślę, że skoro aż tak źle, to w ogóle nie będę się odzywał, żeby nie pomyślała, że do niej spermiarze. Przez jakiś czas faktycznie nie rozmawialiśmy, ale potem rozeszło się po kościach i (jak wtedy mi się wydawało) traktowaliśmy się jak znajomi z pracy, jakiś small-talk, pitu-pitu.

    Dzisiaj wyszedłem z nią na fajura, gadamy i nagle wyskoczyła do mnie z pretensją w głosie "czemu ja jej nie zaproszam na kawę" oraz "myślała, że jestem odważniejszy". Pomyślałem, że robi sobie jaja, ale mówiła to tonem jakby chciała mi strzelić plaska na ryj xD Byłem kompletnie skołowany, odpowiadam, zresztą zgodnie z prawdą, że "nie miałem nawet takiego zamiaru". Ta dopaliła kiepa, obrażona powiedziała "ta, akurat" i przez resztę dnia się do mnie nie odzywała. Wychodząc nawet "cześć" nie powiedziała, więc strzeliła fochem. Czy ta laska serio sądziła, że po tym jak mi kiedyś odmówiła, to ja przez 2 lata się w niej "podkochiwałem" i czekałem na jej skinięcie palca? Jak bardzo wysrane ego w kosmos trzeba mieć, żeby o kimś tak pomyśleć? Ciekaw jestem, co jeszcze wymyśli.

    Ale to nie jedyna tego typu sytuacja. Ok 2. tygodnie temu wysrał się pociąg i trzeba było stać na peronie 30 minut. Jak to często bywa w takich sytuacjach, ludzie łączą się w marudzeniu na koleje i poznałem się w tym narzekaniu z jakąś różową xD. Od słowa do słowa, zaobserwowaliśmy się na insta, pogadaliśmy o bzdurach. Dwa dni potem napisała do mnie na instagramie wiadomość "hej, co tam" (na tinderze pewnie na hejcotamów spluwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Odpisałem, bo uważam zlewanie ludzi za nieuprzejme, ale robiłem wszytko, żeby zeszło to na relacje koleżeńską. O ja naiwny. Popisaliśmy, zaprosiła mnie na piwo, choć ez stylu jej pisania wyczuwałem, że może śluzować, ale jak głupi się zgodziłem. Oczywiście na spotkaniu po 3 piwkach zaczęła dawać mi jakieś aluzje, że "masz daleko daleko do domu, a do mnie tylko 2 przystanki". Powiedziałem, tylko że "nie podoba mi się w jakim to kierunku zmierza", odprowadziłem ją na przystanek i zawinąłem się do domu.

    Jeszcze w drodze powrotnej pisała do mnie "czy się może nie namyśliłem, póki nie poszła spać". Odpowiedziałem, że nie, jestem zmęczony i wracam do domu. Rano dostałem wiadomość, którą załączam jako rel. Kilka godzin potem wyłapałem bloka XD

    Disclaimer: obie różowe wizualnie mi się podobają, ale od dłuższego czasu jestem zdewastowany psychicznie, funkcjonuje w trybie przegrywa i nie mam ochoty ani na relacje romantyczne, ani na seks, a nawet trochę się ich boję (tak, seksu też). Nie byłem agresywny, czy chamski w stosunku do żadnej z nich, kulturalnie odmówiłem, a jedna i druga zachowała się jak dziecko, które nie dostało lizaka. Miałem jeszcze kilka sytuacji, w których przez moje wewnętrzne spierdolenie przepuściłem okazję na ONS. W zamian dostawałem chamskie docinki, które tylko pogłębiają moją niechęć do różowych. A potem takie roszczeniowe p0lki marudzą, że "nie ma już prawdziwych mężczyzn". A może to nie z mężczyznami jest problem?

    #logikarozowychpaskow #p0lka #rozkmina #przemyslenia
    pokaż całość

    odpowiedzi (40)