Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Po dzisiejszej akcji w #pracbaza wzięło mnie na rozkminy. Chyba wiem skąd wzięło się to marudzenie wielu różowych (ale nie wszystkich, możecie chować noże), że "dzisiejsi mężczyźni to tragedia". To efekt przerośniętego ego i przeświadczenia, że wszystko (w tym facet) im się należy. Ale do rzeczy.

    Gdy przyjąłem się do obecnej pracy 2 lata temu, od razu w oko wpadła mi pewna różowa. Trochę pogadałem, pobajerowałem, po kilku dniach zaprosiłem na spotkanie poza pracą, standardowy wykręt, że "nie ma czasu". Lajt, zrozumiałem aluzję, więcej nie forsowałem, więc traktowałem ją po prostu jak koleżankę z pracy. Potem jeszcze od jej workspejsowej psiapsióły dowiedziałem się jakie to moje podbijanie było dla niej "obrzydliwe" i "niezręczne". No dobra, myślę, że skoro aż tak źle, to w ogóle nie będę się odzywał, żeby nie pomyślała, że do niej spermiarze. Przez jakiś czas faktycznie nie rozmawialiśmy, ale potem rozeszło się po kościach i (jak wtedy mi się wydawało) traktowaliśmy się jak znajomi z pracy, jakiś small-talk, pitu-pitu.

    Dzisiaj wyszedłem z nią na fajura, gadamy i nagle wyskoczyła do mnie z pretensją w głosie "czemu ja jej nie zaproszam na kawę" oraz "myślała, że jestem odważniejszy". Pomyślałem, że robi sobie jaja, ale mówiła to tonem jakby chciała mi strzelić plaska na ryj xD Byłem kompletnie skołowany, odpowiadam, zresztą zgodnie z prawdą, że "nie miałem nawet takiego zamiaru". Ta dopaliła kiepa, obrażona powiedziała "ta, akurat" i przez resztę dnia się do mnie nie odzywała. Wychodząc nawet "cześć" nie powiedziała, więc strzeliła fochem. Czy ta laska serio sądziła, że po tym jak mi kiedyś odmówiła, to ja przez 2 lata się w niej "podkochiwałem" i czekałem na jej skinięcie palca? Jak bardzo wysrane ego w kosmos trzeba mieć, żeby o kimś tak pomyśleć? Ciekaw jestem, co jeszcze wymyśli.

    Ale to nie jedyna tego typu sytuacja. Ok 2. tygodnie temu wysrał się pociąg i trzeba było stać na peronie 30 minut. Jak to często bywa w takich sytuacjach, ludzie łączą się w marudzeniu na koleje i poznałem się w tym narzekaniu z jakąś różową xD. Od słowa do słowa, zaobserwowaliśmy się na insta, pogadaliśmy o bzdurach. Dwa dni potem napisała do mnie na instagramie wiadomość "hej, co tam" (na tinderze pewnie na hejcotamów spluwa ( ͡° ͜ʖ ͡°)). Odpisałem, bo uważam zlewanie ludzi za nieuprzejme, ale robiłem wszytko, żeby zeszło to na relacje koleżeńską. O ja naiwny. Popisaliśmy, zaprosiła mnie na piwo, choć ez stylu jej pisania wyczuwałem, że może śluzować, ale jak głupi się zgodziłem. Oczywiście na spotkaniu po 3 piwkach zaczęła dawać mi jakieś aluzje, że "masz daleko daleko do domu, a do mnie tylko 2 przystanki". Powiedziałem, tylko że "nie podoba mi się w jakim to kierunku zmierza", odprowadziłem ją na przystanek i zawinąłem się do domu.

    Jeszcze w drodze powrotnej pisała do mnie "czy się może nie namyśliłem, póki nie poszła spać". Odpowiedziałem, że nie, jestem zmęczony i wracam do domu. Rano dostałem wiadomość, którą załączam jako rel. Kilka godzin potem wyłapałem bloka XD

    Disclaimer: obie różowe wizualnie mi się podobają, ale od dłuższego czasu jestem zdewastowany psychicznie, funkcjonuje w trybie przegrywa i nie mam ochoty ani na relacje romantyczne, ani na seks, a nawet trochę się ich boję (tak, seksu też). Nie byłem agresywny, czy chamski w stosunku do żadnej z nich, kulturalnie odmówiłem, a jedna i druga zachowała się jak dziecko, które nie dostało lizaka. Miałem jeszcze kilka sytuacji, w których przez moje wewnętrzne spierdolenie przepuściłem okazję na ONS. W zamian dostawałem chamskie docinki, które tylko pogłębiają moją niechęć do różowych. A potem takie roszczeniowe p0lki marudzą, że "nie ma już prawdziwych mężczyzn". A może to nie z mężczyznami jest problem?

    #logikarozowychpaskow #p0lka #rozkmina #przemyslenia
    pokaż całość

    odpowiedzi (40)

  • avatar

    Chciałem się podzielić ciekawą (żenującą) historią, która mi się kiedyś przydarzyła. Kilka lat temu udałem się do mojej dziewczyny, a że nie było akurat jej rodziców, to zaczęliśmy uprawiać seks. Po skończonej robocie zrzuciłem gumę na podłogę i poszliśmy się odświeżyć. A trzeba tu wspomnieć, że rodzice różowej mieli kilkumiesięcznego szczeniaka. No i ten mały szkodnik zeżarł gumę z całą zawartością. Oczywiście różowa zaraz panika, że pies zdechnie itp. Ja z kolei bałem się przypału jak po spacerze z teściem pies wróci z prezerwatywą wiszącą z dupy( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°). Ale na szczęście w necie znalazłem lifehacka, że trzeba psa napoić wodą utlenioną i wtedy wszystko zwróci. No i skończyło się na tym, że kieliszkiem wlewałem psu do mordki wodę utlenioną, a potem trzymałem mu głowę nad miską jak rzygał prezerwatywą. Mało brakło żebym sam dołożył do tej miski swoje trzy grosze( ͡° ͜ʖ ͡°). Na szczęście moja znajomość z różową przetrwała tą próbę, a pies szczęśliwie żyje do tej pory i za każdym razem bardzo się cieszy kiedy mnie widzi(⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■).

    #heheszki #pojebanaakcja #takbylo
    pokaż całość

    odpowiedzi (47)

  • avatar

    Zauważyliście dziwną zbieżność, że każdy (każdy!) uczestnik #milionerzy decydujący się na wykonanie telefonu do przyjaciela, łączy się z osobą, która ma takie samo nazwisko jak jakieś miasto (najczęściej w Polsce)? #teoriespiskowe?

    #tvn #bekazlewactwa #bekazzydow

    odpowiedzi (28)