•  

    Historia P.T (silent hills) i całego tego pierdolniku z Konami

    Całkiem zabawne, że te dwie literki na zawsze odmieniły branżę gier wideo. Bardzo zabawne, że te dwie literki, z pozoru intrygujący i tajemniczy tytuł "P.T" oznacza nic innego jak tylko "Playable Teaser". Cholernie zabawne, że konsole PS4 na których "P.T" jest zainstalowane, czasami osiągają ceny dwukrotnie wyższe niż nowe, sklepowe "peesczwórki". A przygnębiająco smutne jest to, że grą której "P.T" było zapowiedzią nigdy nie wyszła i nie ujży światła dziennego. To znaczy, możliwe, że jednak ujży, ale o tym później.
    Czym było P.T i co właściwie do kurwy nędzy się stało, że gra została skasowana?

    "P.T" było demem przyszłej, nowej gry z serii "Silent Hill". Produkcja miała się nazywać (uwaga, zaskoczenie) "Silent Hills" i być modnym ostatnio reebotem. Gry z uniwersum "cichego wzgórza" ostatnimi czasy mają naprawdę ciężko. Tak po prawdzie, to uniwersum jest martwe. Naprawdę przykro się na sercu robi, gdy seria zawierająca jedne z najlepiej ocenianych i najbardziej wpływowych gier w historii, obecnie praktycznie nie istnieje. Pierwsze trzy części "Silent Hill" były dziełami sztuki gamingowego świata, szczególnie cześć druga, przez wielu nazywana najlepszą produkcją w dziejach branży gier wideo. Część czwarta trochę odstawała, ale mi osobiście bardzo się podobała (oprócz walki z duchami). Była gorsza, ale nadal trzymała pewien poziom. Niestety, im dalej tym gorzej. Konami trochę się pogubiło i nie wiedziało jak do serii się zabrać. "Homecoming" był przeciętny a "Downpour" conajwyżej "niezły", ale w żaden sposób nie dorównujący choćby części trzeciej. Nastała susza. Aż tu nagle gruchnęła informacja, że legendarny Hideo Kojima zajmie się kolejną częścią "cichego miasteczka". Skromny japończyk, bardzo zasłużony dla branży projektant i ojciec uznanej serii "Metal Gear" już od dawna przebąkiwał, że bardzo chętnie stworzyłby grę, która miałaby skutecznie przestraszyć graczy. Gdyby tego było mało, z Kojimą przy grze współpracował... Guillermo Del Toro, a głównego bohatera zagrać miał Norman Reedus. Hype był spory, ale tym co poziom hype'u wyjebało po za skalę było właśnie P.T.

    "Playable Teaser" został udostępniony na PlayStation Network 12 kwietnia 2014 roku jako darmowa, interaktywna zapowiedź nowej części "Silent Hill(s)".
    Nadmienić jednak trzeba, że nikt początkowo nie wiedział, że P.T powiązane jest z Silent Hill. Demo prezentowano pod fałszywą nazwą studia (7780s Studio) a dopiero po całkowitym przejściu P.T dowiadywaliśmy się, że jest zapowiedzią nowej gry z uniwersum cichego wzgórza.

    Co właściwe prezentowało demo? Korytarz, dosłownie jeden, niekończący się korytarz. Oczywiście, to nie było tak, że przeszliśmy raz przez pomieszczenie i gra się skończyła. O nie nie. To co Kojima odjebał przeszło oczekiwania absolutnie wszystkich. Prawdopodobnie nikt nawet nie mógł przypuszczać, że Silent Hill mógłby pójść w tą stronę, ale jestem pewny, że po premierze teasera zdecydowana większość właśnie tego pragnęła.

    Po pierwsze, jak już napisałem, akcja P.T rozgrywa się w (teoretycznie) trzech pomieszczeniach. Pokoju, w którym się budzimy, korytarz do którego zawsze wracamy i łazienka w korytarzu. Korytarz i łazienka zmieniają się z każdym naszym przejściem. Zegar szaleje, zdjęcia się zmieniają a speaker w radiu zaczyna mówić bezpośrednio do nas. Wszystko dzieje w obrębie jednego, tego samego korytarza. Nie da się tego opisać. To poziom abstrakcji Control, tyle, że kurewsko przerażający. Ciężko to opisać słowami, polecam obejrzeć gameplay na YT.
    Po drugie, perspektywa zmieniła się na całkowicie pierwszoosobową. W kilku odsłonach (cześć czwarta i chyba Shatered Memories) były eksperymenty, gdzie w pewnych sekwencjach widok w grze zmieniał się na 1-os, ale zawsze główną kamerą pozostawała trzecioosobowa. W P.T mieliśmy tylko i wyłącznie widok 1-os.
    Po trzecie, gra korzystała z (jeszcze do niedawna) bardzo modnego filtru "nagrania VHS". Aa, no i jest jeszcze coś.
    Lisa.

    Lisa to jedyna postać (oprócz nas i płodu w zlewie) w grze. Uważnie słuchając, oglądając i czytając możemy dowiedzieć się, że została zamordowana przez swojego męża, postrzelona w brzuch i oko. Co istotne, w momencie śmierci była w ciąży.
    W grze występuje jako zjawa/duch. Okazji do miłego spotkania mamy klika. Zjawa może nam skręcić kark ale może też po prostu stać i się przyglądać. Wygląda na to, że pojawiała się w konkretny, oskryptowany (jak wtedy, gdy zrzuca na nas żyrandol) ale i losowy sposób (gdy podgląda nas w łazience albo gdy postanawia nas zabić). Za to faktem którego nie mogliśmy w jasny sposób odnotować, to ten iż zjawa wciąż za nami podążała. Grając, można było wyczuć, że ktoś nas śledzi. Co jakiś czas słyszeliśmy za nami kroki czy inne dziwne dźwięki, ale gdy tylko sie obróciliśmy, nic. Nikogo za nami nie było. Ale to nie do końca prawda.
    Odkryto, że faktycznie, postać wciąż za nami podążała, błyskawicznie znikając gdy skierowaliśmy wzrok w jej stronę. Nie miała nawet poprawnej animacji chodzenia (sposób jej przemieszczania był dużo bardziej przerażający), ale to pokazuje jak bardzo Kojima przyłożył się do detali. Przykładowo, rok temu odkryto, że mieliśmy trzy motywy z wanną. Dwa które mogliśmy zobaczyć podczas gry (pusta wanna i wanna pełna wody) a trzeci do który można było zobaczyć tylko za pomocą moderskiej, swobodnej kamery. Otóż, trzecia wersja wanny ukazuje siedzące w niej bezgłowe ciało Lisy.
    Mija 6 lat od wydania "P.T", a gracze nadal odkrywają nowe sekrety zawarte w tak małej kupce kodu.
    "Silent Hills" mogło być rewolucją na miarę swojego starszego brata, Silent Hill 2. Niestety, tak stało się tylko częściowo.

    Konami stwierdziło, że czas na hardcore parkour i postanowili, że od teraz będą największymi chujami w branży. Pokłócili się z Kojimą przy produkcji Metal Gear Solid V, przypisali sobie wszystkie jego zasługi i skasowali jego nazwisko ze wszystkich projektów w które był zangażowany (bezczelnie zapierając się, że wcale tak nie jest), zerwali z nim współpracę i kiedy Konami nie mogło już dłużej ukrywać swoich wałków, postanowili skasować projekt "Silent Hills", bo był zbyt mocno powiązany z Kojimą. Co więcej, usunięto P.T z PlayStation Store i zablokowano możliwość nagrywania gameplayów z gry. Demo nie jest już dostępne, nie ma żadnej możliwości pobrania czy zagrania w nie. Jedyna opcja to ta, gdy P.T pozostało zainstalowane na dysku konsoli od czasu udostępnienia go. Dopóki jest na dysku, możemy grać ile chcemy. Jeżeli je usuniemy, przepada na zawsze. Właśnie dlatego konsole z "P.T" są tak drogie.

    Konami miało spore problemy. Na jaw wyszło paskudne traktowanie pracowników, duże problemy finansowe a afera z Kojimą... Otóż konami postanowiło wychujać Hideo, bo jego gry wymagały dużych środków finansowych a wydawca wolał inwestować w gry mobilne.
    Największy jednak cyrk odegrał się na gali "The Game Awards".
    "Metal Gear Solid V: The Phantom Pain" został najlepszą grą akcji.
    A jego główny projektant i twórca, Hideo... Dostał telefon od adwokata Konami, że zabrania mu pojawienia się na gali. Kojima spełnił to tylko połowicznie, bo pojawił się na widowni. Kiefer Sunderland odbierający nagrodę dla MGSa ukłonił się Hideo, organizatorzy eventu także dobitnie pokazali kto tak naprawdę odpowiada za zwycięską produkcję. Co więcej, jeden z prezenterów opowiedział o groźbach prawników konami, co skoczyło się potężnym buczeniem na widowni.
    Wszyscy byli wściekli, dla zdecydowanej większości graczy konami stało się wrogiem numer jeden. Chodzą plotki, że dźwięk wystrzału korków szampana w siedzibie EA słychać było w odległości do 1500 kilometrów.
    Guillermo Del Toro na Twitterze oznajmił: "Fuck Konami", a świat to podchwycił i zaczęły wychodzić koszulki, kubki i inne gadżety. Po tych haniebnych czynach smród za firmą ciągnie się do dziś. Konami nadal posiada prawa do marki "Metal Gear", niedawno temu próbowali udowodnić światu, że "Kojima Studios" wcale nie jest im potrzebne i sami potrafią stworzyć Metal Geara. No i ich "Metal Gear: Survive" okazał się niezłym crapem i tragedią.
    Parafrazując pewnego człeka z wąsami, fanatyka wędkarstwa oraz byłego taksówkarza: "I bardzo kurwa dobrze".

    15 grudnia 2015 Hideo oficjalnie rozstaje się z Konami. Na E3 2016 Hideo Kojima prezentuje zapowiedź swojej nowej gry "Death Stranding" i ogłasza współpracę z Sony. Piękny i wzruszający moment ukazaujacy jak wielkim poszanowaniem cieszy się sympatyczny, skromny Japończyk.

    Aa, nie, czekajcie, chwila. Nowa cześć Silent Hill jednak wyszła. Happy end? No niezupełnie. Otóż tą gra była hazardową grą na automaty. Panie, idź pan w chuj.

    P.T stało się legendą która wywarła bardzo duży wpływ na wiele "strasznych gier". Przykładowo, Capcom przyznawał, że styl "Resident Evil VII" inspirowany był P.T, a Polski "Layers Of Fear" opierał się na dynamicznych zmianach otoczenia (zaprezentowanych w P.T). No i powstała masa innych gier bardziej lub mniej udanie zrzynających patenty z pamiętnego demka.
    To chyba jedyna w historii sytuacja, gdzie anulowana gra miała tak duży wpływ na branżę.

    A dlaczego napisałem, że "możliwe, że jednak ujży"? Kojima, Sony i Konami podobno prowadzą rozmowy na temat rozwoju serii Silent Hill. Totalnie nie ufam konami, ale mam nadzieję, że dojdą do porozumienia, bo naprawdę bardzo mocno potrzebujemy nowego Silent Hill. Albo przynajmniej remastera dwójki. A najlepiej to całej trylogii.

    #20gierwykopka #gry #technologia #konsole #ps4 #horror #komputery

    źródło: 1584819146784.0.0.jpg

    •  

      @AnimalMotherPL0: Czwóreczka podobała mi się bardzo... do momentu jak się wychodziło z pokoju. Był tam jeden przeciwnik, którego się nie dało zabić a jedynie przetrzymać czasowo jakimś mieczem. Strasznie nie lubię w grach nieśmiertelnych przeciwników ZWŁASZCZA jak KURWA broń się niszczy!!!!!!!!!1111onene

      Sam pokój był świetny. Ludzie za oknem żyli swoim życiem, dało się zadzwonić pod każdy numer z billboardów. Gra była też taka nijaka bo nawet nie pamiętam czy ją ukończyłem ¯\_(ツ)_/¯ Downpour mi się podobał ale to średniak był.

      pokaż spoiler I też nie dało się zabijać przeciwników!

    •  

      @AnimalMotherPL0: Najśmieszniejsza rzecz związana z Kojimą i Konami jest fakt, że zasadniczo oba elementy potrzebują siebie nawzajem. Konami potrzebuje kogoś kreatywnego, z interesującymi pomysłami, a Kojmia potrzebuje kogoś kto mu powie "KURWA DOŚĆ!" zanim utopi wszystkich w gównianej ekspozycji (patrz Death Stranding).

    •  

      @Mega_Smieszek: Mi też czwórka generalnie się podobała. Ten motyw domu jako więzienia gdy ludzie spacerują sobie za oknami był kapitalny. Mnie najgorzej wkurwiały duchy, bo właśnie nie dało się ich zabić. SH4 miało pomysły fajne ale i te gorsze. Ja Downpour przeszedłem, mam do dzisiaj, ale nic z gry nie pamiętam. Była po prostu średnia