•  

    https://www.wykop.pl/link/5404265/lekarstwo-gorsze-od-choroby/

    Powoli zaczynają się przebijać głosy rozsądku co do powszechnej kwarantanny. Panika zawsze najpierw wygrywa, ale decydenci powinni być na nią odporni. Tymczasem kompletnie nie wiedzą co robią (wiedzą tylko jak się uśmiechać do wyborców), a szkody jakie poczynili dopiero przyniosą tragiczne skutki.

    "Czy walka z wirusem nie zrobiła się bardziej przerażająca niż sama choroba? Dr David L. Katz jest dyrektorem Centrum Badań nad Profilaktyką Uniwersytetu Yale w Stanach Zjednoczonych i w dzienniku "New York Times" porównał prowadzoną obecnie walkę z koronawirusem do wojny na obustronne wyniszczenie. Zamiast tego można było zdecydować się na „chirurgiczną operację”, czyli wyróżnić grupę najbardziej narażonych (starszych i chorujących na inne choroby), i poddać ich ścisłej kwarantannie oraz leczeniu. Nie trzeba byłoby rujnować gospodarki, transportu, zamykać szkół i uniwersytetów, zakazywać podróży. Szef Centrum Profilaktyki Yale obawia się, że ilość ofiar obecnej polityki będzie większa niż samego wirusa (w USA zmarło dotąd niewiele ponad 200 osób).

    Poza tym, jaki sens ma przyjęcie polityki, z którą jej autorzy nie są w stanie sobie poradzić? Nie ma sprzętu, łóżek z intensywną terapią, testów, masek, lekarzy i pielęgniarek, jest za to wszechobecny chaos. W efekcie część tych, którym pomoc jest najbardziej potrzebna, nie dostanie jej.

    Objęcie całego społeczeństwa kwarantanną jest błędne z dwóch powodów, które lekarz nazywa „szkodzeniem horyzontalnym” i „wertykalnym”.

    Pierwsze, czyli objęcie całego społeczeństwa polityką przeciwdziałania chorobie, powoduje szereg skutków ubocznych na czele z masową migracją zakażonych. Zamknięcie szkół i uniwersytetów skutkuje masowymi powrotami do domu studentów i uczniów, a więc przenoszeniem chorób, którego państwo chciało uniknąć. Co gorsza, zwiększa się w ten sposób prawdopodobieństwo zarażenia starszych osób. Studenci zarażają rodziców z grupy 50 plus. Dzieci dziadków, bo to ich najczęściej wykorzystuje się do opieki nad dziećmi. Gdyby testowano wszystkich, jak w Korei, albo drakońskimi metodami i wysyłaniem do miejsc odosobnienia wymuszano skuteczność kwarantanny domowej, to może dałoby się tego uniknąć. Natomiast kwarantanna domowa „na zachodnią modłę” nie jest przesadnie skuteczna."

    #zdrowie #koronawirus #ncov2019 #swiat #nauka #polska #covid19 #ekonomia #gospodarka

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Z początku popierałem całą ideę izolacji i siedzenia w domu. Izolacji w sensie unikania kontaktu z innymi ludźmi, a siedzenia w domu w sensie – nie łażenia do kina/knajpy itd. (choć te i tak zamknięte). Natomiast to co się teraz dzieje i w jaką stronę to zmierza autentycznie mnie przeraża.

    Znajomy nie potrafił uśpić córeczki rano, to wziął ją do samochodu i przejechał się z nią trochę (mała lubi zasypiać w samochodzie). Na zadupiowie totalnym, z dala od bloków czy domów, został zatrzymany przez nieoznakowany radiowóz. Cała seria pytań – gdzie jedzie, po co, gdzie pracuje, jaki to rodzaj pracy, gdzie mieszka itd. Wzięli numer telefonu i skończyło się na szczęście na pouczeniu. No i teraz jest pytanie – za co to pouczenie? Co on zrobił? Jakie zagrożenie i na kogo sprowadził? Warto dodać, że oczywiście panowie policjanci nie mieli ani rękawiczek, ani maseczek.

    Władza wprowadza coraz bardziej zamordystyczne obostrzenia, jednocześnie nie zapewniając bezpieczeństwa na najbardziej podstawowym poziomie. Czy mamy nakaz noszenia maseczek? Nie, nie mamy. Tak jak wcześniej robiliśmy zakupy względnie szybko. Tak teraz, zanim rozpoczniemy zakupy czekamy nieraz godzinę w kolejce. Razem z innymi ludźmi, którzy w większości maseczek nie mają (no bo przecież nie ma takich zaleceń).

    Rano poszedłem na małą przebieżkę. Do lasu mam niecały kilometr. Mamy ponoć zakaz wstępu do lasu. No i teraz pytanie – gdzie się las zaczyna? Co jest lasem państwowym, co prywatnym? Żadnych informacji, żadnych tabliczek informujących, że wchodzimy na zamknięty teren. Przez cały czas, zamiast cieszyć się ze świeżego powietrza i tej krótkiej chwili, kiedy mogę wyjść na dwór, cały czas myślałem jak będę tłumaczył się panom policjantom i wojskowym. Czy dostanę mandat? Jak wysoki?

    Ścigajcie Tych co chodzą grupami. Ścigajcie tych co korzystają z zamkniętego placu zabaw, czy popularnego parku. Ale na litość boską, zostawcie bogu ducha winnych ludzi, którzy samotnie chcą na chwilę odciąć się od tego całego wariactwa. Ja nie wiem jak u Was, ale u mnie zarówno przed pandemią, jak i w trakcie pandemii nie było żadnego najazdu ludzi na lasy. Jeśli spotkało się 2-3 osoby na spacerze to było dobrze. Może pod Warszawą to tak wygląda, że nagle każdy musi iść do lasu. Ale naprawdę nie zauważyłem, żeby osoby, które wcześniej z takich "rozrywek" nie korzystały, nagle tłumnie zaczęły.

    To co się teraz dzieje bardziej przypomina powolnie pełzającą dyktaturę, niż realną walkę z wirusem. Na ulicach łazi wojsko (można śmiać się z WOT, ale w świetle polskiego prawa to wojsko) i kontroluje ludzi, a w kraju nie ogłoszono nawet stanu klęski żywiołowej, czy stanu wyjątkowego. Ciekawe jak daleko władza posunie się w swoim cynizmie, a ludzie bez żadnej refleksji będą się na to godzić. Jesteśmy na granicy zapaści gospodarczej, nasza służba zdrowia jest zupełnie nieprzygotowana na to co się dzieje, a policja z wojskiem gania po ulicach ludzi w oparciu o mętne rozporządzenia, które zmieniają się tak szybko, że już chyba nikt tego nie ogarnia.

    #koronawirus #bieganie
    pokaż całość

    odpowiedzi (101)

  • avatar

    Chore państwo policyjne. Sytuacja sprzed chwili.

    Podjeżdżam autem na myjkę samoobsługową przy orlenie. Gdy skończyłem mycie podjeżdża patrol i pyta, czy wiem że za to grozi mandat 5k zł. Zapytałem na jakiej podstawie, bagiet twierdzi że można wyjść jedynie po rzeczy pierwszej potrzeby - do sklepu, apteki i do pracy. Mówię, że samochodu używam do pracy. Bagiet, twierdzi, że mycie samochodu TO REKREACJA.
    Bronię się, że chociażby szyby muszą być czyste, tak by nie stwarzać niebezpieczeństwa na drodze. Bagiet 2 odezwał się i mówi, że na orlenie można ściągaczką umyć. Zapytałem czy lampy i rejestrację też tym umyję, odpowiedzi nie uzyskałem. (zresztą jaka to różnica czy umyję myjką czy brudną ściągaczką z orlenu?)

    Następnie pytam o podstawę prawną takiego ograniczenia, to zawzięcie trzyma się rozporządzenia. Jak zapytałem o konstytucję to powiedział, że mogę sobie iść do sądu najwyższego się kłócić.

    Potem odjechali, mandatu żadnego nie dostałem, pozwolili dokończyć osuszanie auta. W czasie kontroli na innych myjkach stało kilkanaście samochodów, ale podjechali akurat do mnie.

    Po tej kontroli stwierdzam, że bagietom chyba odwaliło, takie zachowanie ilustruje przykładowo Stanfordzki eksperyment więzienny. Dostali zbyt dużo władzy i niektórym sebixom w mundurach chce się wykazać. Absolutnie nie lekceważę zagrożenia koronawirusem, tylko jakie jest zagrożenie na myjni samoobsługowej gdzie stanowiska są oddzielone ścianką, a każdy jest od siebie kilka metrów i ma nałożone rękawiczki?

    #policja #koronawirus #polska #covid19
    pokaż całość

    odpowiedzi (130)

  • odpowiedzi (26)