•  

    Ojciec mówi do syna: "Mam złą i dobrą wiadomość". Syn: "jaka zła?" "Sanepid przyszedł i zabrał matkę". "A jaka dobra?" - "Twoje łzy zdezynfekują ręce". Ale nie ma już czego dezynfekować, jest tylko wirus, halucynacja z zakażenia mózgu i śmierć.

    Trzech ojców przechwala się swymi syny: "Mój syn aptekarz, może mieć tyle maseczek ile chce".
    Drugi " Mój syn robi w Orlenie, może mieć tyle płynu do dezynfekcji ile chce"
    Trzeci mówi: "Mój syn trup, dla niego pandemia skończona".
    Mówią oni "Tyś wygrał z nami".
    Ale wszyscy smutni.

    Nielegalny sprzedawca maseczek spotyka człowieka i powiada: "Rzucę monetą i jak będzie reszka wygrasz maseczkę, jak orzeł, przegrasz maseczkę", na co spotkany człowiek "Ale ja nie mam maseczki" - "To oddasz życie i się nie zarazisz". Szczęśliwy dzień dla dla tego człowieka! Konkurs, w którym można tylko wygrać.
    Ale nielegalnych sprzedawców maseczek nie ma, dawno wytępieni przez Sanepid, to tylko halucynacje z zakażenia mózgu.

    Dwóch ludzi idzie drogą.
    Jeden mówi do drugi: "Jestem chory"
    Drugi na to: "Dam ci maseczkę za twój płyn do dezynfekcji"
    "Ale ja nie mam płynu do dezynfekcji, nie mogę się zamienić"
    "Ja też nie mam maseczki"
    Jest tylko smutek i zakażenie.
    Dobry dowcip. Śmiałem się wiele raz.

    Młody chłopak, ksiądz i pracownik Sanepidu lecą samolotem. Nagle pilot zaczyna kaszleć - są tylko dwa spadochrony.
    Pracownik Sanepidu mówi: "Dajcie mi spadochron, tylko ja ochronię ojczyznę przed koronawirusem" i wyskakuje.
    Na co ksiądz: "Chłopcze, ja jestem już stary, swoje przeżyłem, weź ten spadochron". Ale chłopak już wyskoczył bez spadochronu, dla niego pandemia skończona.

    Klient chodzi po sklepie, szuka płynu do dezynfekcji. Nagle czuje spirytus, jest bardzo ucieszon. Klient kupi płyn i będzie bezpieczny! Szuka i szuka, ale nigdzie nie ma płynu. To tylko zaburzenia węchu od koronawirusa. Klient jest smutny, kaszle i ma halucynacje z zakażenia mózgu. Umiera.

    Człowiek wchodzi do baru: "Polejcie mi płynu do dezynfekcji"
    Ale to nie bar, to szpital!
    "Aha, w takim razie moja żona została zakażona"
    Oba miejsca to halucynacje z zakażenia mózgu, to nie szpital, to kostnica.

    Pukanie do drzwi.
    "Kto tam" pyta kwarantannik.
    "Sprzedawca maseczek"
    Kwarantannik otwiera drzwi, a tam tajna policja z Sanepidu.

    Tajna policja z Sanepidu przyszła, zabrała żonę i syna do kwarantanny i spaliła dom, razem z zakażonym mężem i ojcem w środku.
    Gdy starzec (lat 27) umierał w płomieniach był odkażony przez ogień. Sanepid czasami bywa bardzo szczodry.

    #koronawirus #2019ncov #heheszki #przegryw