•  

    Zapraszam na nową historię z serii #polskiepato pt. WAMPIR Z KOWAR

    Tekst możecie przeczytać tutaj lub na moim blogu polskiepato.pl, gdzie znajdziecie zdjęcia ofiar, mordercy, miejsca zbrodni, z wizji lokalnej oraz nagranie "Serwisu Informacyjnego" z kilku dni po zbrodni.

    Powiadomienia o nowych wpisach pojawiają się na fejsbukowym fanpejdżu Polskie Pato.

    Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć moje pisanie, to zapraszam na Patronite.

    • • •

    Cwel, cwel!

    – wołali za Adasiem koledzy na podwórku. Był szkolnym popychadłem, trzymał się zawsze na uboczu. Rodzice chłopca nadużywali alkoholu, a ojciec znęcał się nad rodziną. Zgwałcił syna, kiedy ten miał sześć lat. Mniej więcej wtedy w domu Zachwiejów przyszło na świat drugie dziecko, też chłopiec. Bracia wielokrotnie byli świadkami, jak pijany ojciec bił ich matkę. Oni również dostawali regularne lanie i często chodzili głodni. Matka dowiedziała się o gwałcie cztery lata później, nie zrobiła jednak nic, by udzielić synowi pomocy psychologicznej. Małżeństwo się rozpadło, ojciec za przemoc w rodzinie spędził kilka lat w więzieniu, a po jego powrocie do rodzinnych Kowar Adaś rzadko go widywał, czasem tylko mijając nieprzytomnego gdzieś pod sklepem. Nawet diagnoza nowotworu nie sprawiła, że skończył z nałogiem. Pił do samej śmierci.

    Kiedy Adam miał 10 lat, razem z bratem trafili do domu dziecka. Po ośmiu miesiącach pobytu w ośrodku znów zamieszkali z matką. Niedługo po tym kobieta związała się z innym mężczyzną, a rodzeństwo chłopca powiększyło się o dwie przyrodnie siostry. Niewiele to jednak zmieniło w życiu rodziny. Nowy partner kobiety miał za sobą kryminalną przeszłość i także za kołnierz nie wylewał. Wraz z konkubiną urządzał zakrapiane imprezy i awantury na oczach dzieci.

    W 1985 roku Adam skończył 12 lat. Lekko upośledzony i jąkający się nastolatek miał poważne problemy z nauką. Kilkakrotnie nie zdawał do następnej klasy. W tym samym roku ciotka usiłowała odbyć z nim stosunek seksualny. Próba nie powiodła się, ale rozbudziła w dorastającym chłopcu coraz większe zainteresowanie seksem. Podglądał koleżanki w szkolnej toalecie i masturbował się do stojącej na telewizorze lalki barbie. Od 16 roku życia zaczął chodzić do lasku oddalonego około półtora kilometra od domu i tam, na drodze z Bukowca do Kowar, obnażał się przed napotkanymi kobietami. Ich strach nie pomógł mu w kontaktach z płcią przeciwną, do której nie miał śmiałości podejść w normalniejszych okolicznościach. Fantazjował, że kiedyś jakaś kobieta zobaczy jego penisa we wzwodzie i zaproponuje mu stosunek.

    W wieku 18 lat Adam po raz pierwszy uprawiał seks z kobietą. Była to dużo starsza od niego koleżanka jego matki. Później wielokrotnie odbywał stosunki z innymi alkoholiczkami i kobietami z marginesu społecznego. Sam nadużywał alkoholu, po którym stawał się nieobliczalny. Rzucał wszystkim, co wpadło mu w ręce, bił członków rodziny i był agresywny do tego stopnia, że domownicy odizolowali go od siebie w osobnym pokoju.

    Po wielu trudnościach chłopak zdobył wykształcenie podstawowe w Ochotniczym Hufcu Pracy i zamieszkał w załatwionej mu przez matkę i ojczyma kawalerce, którą szybko zamienił w pijacką melinę. Nie było tam bezpiecznie – pewnego razu na przykład, na jednej z zakrapianej imprez, Adam usiłował wyłudzić od jednego ze swoich gości pieniądze, przypalając go żelazkiem. Regularnie napadał też na przechodniów, był karany za kradzieże i włamania. Więzienie nie robiło na nim większego wrażenia i każdorazowo po wyjściu na wolność nie zmieniał trybu życia. Tylko raz, przez krótki czas można było zauważyć, że pod wpływem znajomości ze Świadkami Jehowy przeszedł metamorfozę. Szybko jednak powrócił do swoich dawnych przyzwyczajeń i szemranego towarzystwa. Utrzymywał się z kradzieży, środków z Miejskiego Ośrodka Pomocy i z prac dorywczych. Wszystko wydawał na alkohol. Miał żal do matki, która nie zrobiła nic z faktem molestowania go przez ojca. Wielokrotnie usiłował popełnić samobójstwo, okaleczał się, a widok własnej krwi sprawiał mu przyjemność.

    W czerwcu 2000 roku w "swoim" lasku Adam napadł na kobietę. 27-latek zagroził jej nożem i okradł. Został skazany na pięć i pół roku więzienia, które opuścił warunkowo sześć miesięcy przed końcem kary. Podczas pobytu w zakładzie karnym był leczony na oddziale dla osób z zaburzeniami osobowości. Po wyjściu na wolność zamieszkał u mężczyzny, który dawał mu papierosy i jedzenie, w zamian za możliwość zaspokajania Adama oralnie. Zachwieja miał już wcześniej podobną relację z jednym ze współosadzonych.

    Przebywając na warunkowym przedterminowym zwolnieniu pod nadzorem kuratora, Adam zmienił swój tryb życia – wstąpił do klubu AA, ograniczył picie oraz kontakty z innymi alkoholikami, zatrudnił się także jako pracownik fizyczny w firmie budowlanej. Z czasem otrzymał malutkie mieszkanie komunalne w centrum Kowar, a dzięki umowie o pracę kupił sobie meble na raty. Zaczął prowadzić samotniczy tryb życia, a sąsiedzi nie mieli do niego żadnych zastrzeżeń. Można było odnieść wrażenie, że zapomniano o jego przestępczej przeszłości.

    21 czerwca 2007 roku Adam był na zmianie z dużo lepszym pracownikiem od siebie, co bardzo godziło w dumę 34-latka. Wychowany w patologicznej rodzinie, miał niskie mniemanie o sobie, przez co był bardzo przewrażliwiony na swoim punkcie, łatwo się zrażał i permanentnie czuł się traktowany jak ktoś gorszy. Tak też było tego dnia – Adam uznał, że jest mniej ważny od swojego bardziej kompetentnego kolegi i zdenerwowany wyszedł wcześniej z pracy. W takich sytuacjach powracały do niego demony przeszłości i mężczyzna czuł, że jego życie, jak i on sam, nie jest wiele warte. Postanowił popełnić samobójstwo. Połknął 30 tabletek Ketonalu i poszedł na pobliską łąkę, gdzie stracił przytomność. Znalazł go przypadkowy przechodzień i wezwał karetkę. Adam został przewieziony do szpitala, gdzie poczuwszy się lepiej, po kilku godzinach uciekł do lasku. Już sama myśl o miejscu, w którym obnażał się przed kobietami, wprawiła go w podniecenie. Tego dnia był wyjątkowo napalony i pragnął się jak najszybciej zaspokoić. Mimo tego, że od dłuższego czasu sypiał regularnie z pewną chorą umysłowo, starszą od siebie kobietą, która znana była w okolicy z nadpobudliwości seksualnej, Adam postanowił ulżyć sobie, napadając na przypadkową osobę.

    Dochodziła trzynasta, gdy drogą obok lasku przechodziła Dorota K.-Z. 42-latka wracała ze szpitala w Bukowcu, gdzie odwiedziła chorującą matkę. Sama też nie była najlepszego zdrowia, przebywała na rencie i leczyła się na astmę. Adam zaszedł jej drogę, zaczął dusić i powalił ją na ziemię. Wciąż trzymając kobietę za szyję, powlókł ją w ustronne miejsce, gdzie zażądał stosunku. Kobieta stawiała opór, więc znowu zaczął ją dusić, aż straciła przytomność. Omdlałą dotykał, całował i wkładał palce do pochwy. Gdy skończył wytryskiem na jej ciało, nie zdejmując uścisku z szyi, podniósł pobliski kamień. Uderzał ją nim po głowie i tułowiu, łamiąc żebra, czaszkę, nos i rozkawałkowując kości twarzoczaszki. Gdy Dorota nie dawała już oznak życia, przeszukał jej torebkę i wyciągnął z portfela 42 złote. Ciało wrzucił do betonowej studzienki rewizyjnej, zasypał gałęziami i poszedł do domu. Tam znów usiłował otruć się tabletkami, po których dostał tylko niestrawności.

    Dorota K.-Z. na co dzień mieszkała z dwoma pełnoletnimi już synami, którzy w chwili jej morderstwa przebywali u rodziny w sąsiedniej miejscowości. Chłopcy zauważyli zniknięcie matki dopiero po 10 dniach od jej śmierci, gdy wrócili do domu w Kowarach. Zaniepokoiła ich niedopita herbata na stole i relacja sąsiadów, że nie widzieli Doroty od kilku dni. Wtedy zawiadomili policję i rozpoczęto poszukiwania.

    6 lipca 2007 roku wciąż nie odnaleziono ciała 42-latki. Tego dnia pracodawca Adama Zachwiei zlecił mu zamontowanie brodzika. Zadanie przerosło mężczyznę, co go bardzo poruszyło. Zdenerwowany swoim niepowodzeniem, opuścił plac budowy i udał się do lasku. Mimo tego, że po ostatnim morderstwie odczuwał przygnębienie i strach, postanowił, że znów rozładuje swoje napięcie, napadając na losową kobietę.

    Ewa E. od 20 lat pracowała przy nawijarce kolorów w Fabryce Dywanów Kowary. Tego letniego dnia szykowała się na drugą zmianę. Nie czuła się najlepiej i do ostatniej chwili rozważała wzięcie wolnego. Ostatecznie spakowała kanapki, pożegnała się ze swoim partnerem i ruszyła tą samą trasą co zawsze. Droga obok lasku była często uczęszczana przez mieszkańców okolicy, głównie przez pracowników szpitala w Bukowcu i Fabryki Dywanów. Tego dnia Ewa do zakładu jednak nie dotarła. Przed godziną czternastą, drogę 41-latce zaszedł Zachwieja. Zaczął ją dusić i uderzać pięścią w nos. Dotkliwie ją pobił, celował głównie w okolice twarzy i głowy, ściskał jej szyję tak mocno, aż złamał kość gnykową i zerwał więzadła kręgosłupa na wysokości szyi. Nieżywą zaciągnął w pobliskie zarośla. Tam rozebrał ciało. Dotykał je, wkładał palce do pochwy i odbytu, onanizując się przy tym. Gdy wytrysnął na martwą Ewę, przeszukał jej torebkę i wyjął w portmonetki trzy złote i pięćdziesiąt groszy. Zwłoki wrzucił do tej samej starej studzienki, w której spoczywała już Dorota.

    Dwie godziny po morderstwie, kilku mieszkańców Kowar widziało Adama w zakrwawionych ubraniach, jak prosił o papierosa pod sklepem. Nikt jednak nie podejrzewał, że w małym, spokojnym miasteczku, gdzie wszyscy się znają, może mieszkać ktoś, o kim niczego nie wiedzą.

    Partner Ewy E. zaniepokoił się, gdy nie wróciła do północy i nie można się było do niej dodzwonić. Nigdy jej się to nie zdarzało. Gdy po telefonie do rodziców konkubiny utwierdził się w obawach, że kobiety nie ma u krewnych, bezzwłocznie zawiadomił policję. Rozpoczęły się poszukiwania. Bliscy zaginionej przeszukali okolice trasy, którą przez 20 lat Ewa przemierzała do pracy. Dzień po jej zaginięciu, późnym wieczorem, w gęstych zaroślach natrafili na studzienkę przykrytą ciężką betonową płytą. Odsunęli wieko. W mule i błocie dostrzegli nagie, zakrwawione ciało kobiety w zielonych tenisówkach. To po nich rodzice 41-latki rozpoznali córkę. Przybyli na miejsce policjanci i strażacy, stwierdzili, że odór wydostający się ze studni świadczy o bardzo posuniętym rozkładzie zwłok, więc nie mogła być to zaginiona zaledwie wczoraj kobieta. Podczas wydobywania ciała Ewy, okazało się, że leży pod nią druga kobieta.

    Zachwieja został zatrzymany w swoim miejscu zamieszkania już 8 lipca. Nie stawiał oporu. Jako podejrzanego wytypował go policjant z sekcji kryminalnej Komendy Miejskiej Policji w Jeleniej Górze, który wcześniej pracował w policji w Kowarach. Śledczy od razu zakładał, że sprawcą musi być ktoś, kto bardzo dobrze zna okolice. Kojarzył Adama jako miejscowego dziwaka, na którego niejednokrotnie skarżyły się mieszkanki miasta. Mundurowy nieraz odbierał skargi na ekshibicjonistyczne zapędy podejrzanego. Podczas pierwszego przesłuchania Adam przyznał się do winy. Mówił wprost, że chciał zabić te kobiety, że myślał o tym wcześniej i po prostu poszedł to zrobić. Okazywał skruchę, a według relacji jednego z policjantów, widać było, że jest mu żal i wstydzi się swoich czynów. Następnego dnia po zatrzymaniu odbyła się wizja lokalna z jego udziałem. Usłyszał też zarzut podwójnego zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem z motywacji zasługującej na szczególne potępienie oraz rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia.

    Mimo wcześniejszych wyroków, Zachwieja miał w Kowarach opinię spokojnego i nikt nie uważał go za osobę potencjalnie niebezpieczną. Miasteczko zaczęło kipieć od plotek. Ludzie powtarzali między sobą, że w okolicy zaginęło dużo więcej kobiet i niedługo wyjdzie na jaw, że ofiar "Wampira z Kowar", jak zaczęto nazywać Zachwieję, jest dużo więcej. Spokój i poczucie bezpieczeństwa mieszkańców zostały zburzone. Żądali dla oprawcy kary śmierci.

    Po rozejściu się wieści o morderstwach na policję zgłosiła się kobieta, która twierdziła, że pomiędzy 4 a 6 lipca 2007 roku, niedaleko Fabryki Dywanów widziała podejrzanego mężczyznę. Przyglądał jej się z zarośli obok drogi z Bukowca do Kowar. Gdy zaczął biec w jej stronę, zaczęła uciekać i na szczęście nie udało mu się jej dogonić. Kobieta nie pochodziła z okolicy i nie znała Zachwiei, rozpoznała go jednak jako niedoszłego napastnika podczas okazania przez weneckie lustro. Podejrzany zaprzeczył, że to on biegł za kobietą, mimo tego, że wcześniej ujawnił już wszystkie szczegóły morderstw Doroty K.-Z. i Ewy E.

    . . .

    Adam Zachwieja twierdził, że wcześniej nie planował popełnionych przestępstw. Myśli o nich zrodziły się dopiero w dniach ataków na kobiety, gdy poczuł się sfrustrowany i chciał rozładować skumulowane napięcie. Mówił, że gdyby to wszystko wcześniej obmyślał, zabrałby ze sobą łopatę do zakopania ciał.

    Ja nie potrafię sobie tego wytłumaczyć, że miałem zamiar je zabić

    – tłumaczył.

    On powstał dość nagle, chyba jeszcze w tym dniu. To taka chora furia.

    Miał wyrzuty sumienia po każdym z morderstw i było mu wstyd, ale twierdził, że nie miał odwagi przyznać się komuś do tego, co zrobił.

    Mnie nie chce się żyć, nie mam potrzeby życia

    – żalił się.

    Stwierdziłem to nawet wtedy, gdy nie miałem zarzutów, toteż nie widziałem przyszłości w życiu osobistym i prywatnym.

    Biegli stwierdzili u Zachwiei osobowość dyssocjalną. Jego rozwój intelektualny ocenili jako niedorozwój umysłowy, 80 w skali Wechslera*. W trakcie popełniania zbrodni był poczytalny.

    . . .

    Adwokat Adama Zachwiei usiłował bronić klienta, tłumacząc jego zbrodnie dorastaniem w patologicznym domu. Trudne dzieciństwo mężczyzny wzbudziło nawet litość w matce zamordowanej Ewy E.:

    Jest mi go szkoda jako człowieka, ale zabrał mi jedyną córkę.

    Sędzia Andrzej Kot stwierdził jednak:

    Negatywne warunki środowiska, w których oskarżony dorastał, nie są żadnymi okolicznościami łagodzącymi. Tym bardziej, że wcześniejsze kary pozbawienia wolności nie przyniosły żadnych rezultatów w postawie oskarżonego.

    Zarówno traumatyczne przeżycia, jak i wyrażona skrucha i przyznanie się do winy, nie stanowiły w tej rozprawie okoliczności łagodzących. Sędzia nie wziął pod uwagę także tego, że Zachwieja od początku współpracował z policją i był głównym źródłem dowodowym, dzięki któremu śledczy ustalili dokładny przebieg zbrodni.

    3 grudnia 2008 roku w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze zapadł wyrok. Za podwójne zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie, zgwałcenie ze szczególnym okrucieństwem dwóch kobiet oraz dokonanie na nich rozboju, co było działaniem w recydywie, Adam Zachwieja został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności z możliwością ubiegania się o przedterminowe warunkowe zwolnienie po odbyciu 30 lat orzeczonej kary.

    Obrońca oskarżonego zaskarżył wyrok i domagał się kary łącznej 25 lat pozbawienia wolności. Mimo to, w marcu 2009 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał wyrok Sądu niższej instancji w mocy.

    . . .

    W 2016 roku z Adamem Zachwieją przeprowadziła wywiad psycholog śledcza Justyna Poznańska. Osadzony w Zakładzie Karnym w Wołowie, na łamach programu "Skazani: Wyznania zza krat" opowiadał, że nikt go tutaj nie odwiedza, bo jego rodzina z Kowar nie ma jak pokonać tak dalekiej trasy. Twierdził, że nie obwinia swojej matki za swój los. Ma z nią bardzo dobry kontakt, dzwoni do niej prawie codziennie. Opowiadał, że kobieta wychowuje swojego ośmioletniego wnuka, syna jednej z przyrodnich sióstr Adama. Żal mu tego chłopca.

    Zdaniem Zachwiei, dożywocie to niesłuszny wyrok. Uważa, że 30 lat więzienia byłoby optymalną karą za podwójne zabójstwo. Gdy psycholog pytała o szczegóły zbrodni, zasłaniał się niepamięcią i tym, że minęło już wiele lat. Mówił, że było to zbyt brutalne zdarzenie, by mógł sobie je przypominać i nie zwariować.

    Adam Zachwieja ma aktualnie 47 lat. Wyjść na wolność w ramach przedterminowego warunkowego zwolnienia, będzie mógł najwcześniej w 2037 roku.

    Chciałbym być spokojnym człowiekiem

    – odpowiedział na pytanie, jak by wyglądało jego życie, gdyby wyszedł z więzienia.

    Takim... Po prostu... Przełożyć to co kiedyś... Bo byłem spokojny. Rodzinie nic nie zrobiłem, ani sąsiadom, tylko tam gdzieś "poszłem", no i wiadomo...

    – jąkał się.

    Wyjść, spotkać się z rodziną na wolności i tam umrzeć.

    . . .

    Skala Wechslera* – skala testu psychologicznego znormalizowana tak, aby średnia w populacji wynosiła 100, odchylenie standardowe 15. W skali jest 120 jednostek.

    • • •

    Tekst powstał w oparciu o zanonimizowany wyrok, który dostałam od Sądu Okręgowego w Jeleniej Górze oraz wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu wraz z uzasadnieniem. Użyłam także informacji z książki Łukasza Wrońskiego "Seryjni i wielokrotni mordercy. Profilowanie psychologiczne i psychogeograficzne", 4 odcinka 1 sezonu programu "Prawda o zbrodni" oraz 2 odcinka programu "Skazani: Wyznania zza krat". Informacje z prasy, które zawarłam w tym tekście, pochodzą stąd, stąd, stąd, stąd, stąd i stąd.

    Nad poprawnością języka polskiego w moich tekstach czuwa @TerazMnieWidac, a nad językiem prawnym, prawniczym oraz służąc wiedzą z dziedziny prawa karnego – @IgorK.

    • • •

    #kryminalne #kryminalistyka #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #kowary #jeleniagora #seryjnimordercy

    źródło: wampirzkowar.jpg

    •  

      @kvoka no i znów jest co czytać. Dziękuję ʕ•ᴥ•ʔ

    •  

      @kvoka: jak czytam historie, które dla nas przygotowałaś jak i inne opisy przestępstw to nasuwa mi się mysl ze warto odjeść od modelu resocjaliazacji a skupić się na tym by kara więzienia była tylko po to by dany osobnik już nikogo nie skrzywdził. Do duzej ilości przestępstw nie doszłoby gdyby ludzie odsiadywali wyroki na jakie zostali skazani. Non stop czytam, był w pierdlu wyszedł i znowu dopuścił się przestępstwa. Nie wiem jak pokazują dokładnie statystyki ale większość więźniów bo wyjściu postanawia tylko do niego nie wrócić a nie zaniechać przestępstw. Recydywa powinna z automatu dostawać najwyższe możliwe wyroki za swoje czyny tak by ich trzymać jak najdłużej. Jak czytam o przedterminowych zwolnieniach to nóż mi się otwiera w kieszeni. Gość dostaje za ciężkie okaleczenie 15lat wychodzi po 7 i znowu robi to samo, ci którzy go zwolnili w takim przypadku powinni za to odpowiedzieć. Oczywiście pisze tutaj o ciężkich przestępstwach z użyciem przemocy.

    •  

      @Ponczka: Sprawdź w słowniku co oznacza słowo "tabloid". A odpowiadając na pytanie, to #gruparatowaniapoziomu.

    •  

      @kvoka:
      Mam rodzinę w tych okolicach i nawet nic nie słyszałem o tej w miarę świeżej historii.
      Dzięki.

      Coś lekko ponad kilometr i można stracić życie...
      Będę na miejscu to podpytam rodziny i znajomych ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      źródło: kowar.png

    •  

      @PanKracy582: ;O Daj znać jak czegoś ciekawego się dowiesz!

    •  

      @kvoka: > 1. gazeta podająca sensacyjne treści
      True crime to nic innego jak tania rozrywka.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @Ponczka: Przeczytaj jeszcze raz definicje, później przejrzyj tabloidy, sprawdź o czym piszą, jak piszą, jakich słów używają, na czym skupiają się w swoich tekstach, porównaj sposób pisania, przekazywania informacji, źródła artykułów, ich rzetelność. Jeżeli nie widzisz różnicy, to nie potrafię inaczej wytłumaczyć.

    •  

      Nie sądzę, pewnie wokół tego narosło mnóstwo plotek i ploteczek. Ale trochę tak dziwnie, że zeszłej zimy sobie tam spacerki z dupeczką urządzałem, śnieg uroczo leżał i tak dalej a parę lat wcześniej typo w lasku koło dworu ubił kobietę kamieniem ᶘᵒᴥᵒᶅ Ciekawe czy się przewinął przez areszt śledczy w Jeleniej, tam też z rodziny pracują (ʘ‿ʘ)

      @PanKracy582: Chętnie plotek posłucham ( ͡° ͜ʖ ͡°) W swoje teksty plotek nie dodaję, chyba, że z podkreśleniem, że to tylko plotka, no ale sama chętnie posłucham, ciekawe zjawisko takie wiejskie ploteczki :D

    •  

      @kvoka okropnie boli mnie to że w takich sytuacjach (a niemalże zawsze tak właśnie jest) nie ma żadnej kary dla rodziców czy też innych osob które dopuściły się przestępstw na dziecku które potem wyrosło na mordercę. Nosz kurwa mać, dzieciak z patologicznej rodziny zgwałcony przez własnego ojca w wieku 6 lat!!! Ja nie chcę tutaj nikogo bronić ani usprawiedliwiać ale uważam że dużo większa waga powinna być przykładana do wychowania i jej oceny

    •  

      Wychowany w patologicznej rodzinie, miał niskie mniemanie o sobie, przez co był bardzo przewrażliwiony na swoim punkcie, łatwo się zrażał i permanentnie czuł się traktowany jak ktoś gorszy. Tak też było tego dnia – Adam uznał, że jest mniej ważny od swojego bardziej kompetentnego kolegi i zdenerwowany wyszedł wcześniej z pracy. W takich sytuacjach powracały do niego demony przeszłości i mężczyzna czuł, że jego życie, jak i on sam, nie jest wiele warte.

      źródło: i.imgflip.com

    •  

      @kvoka mam kumpla w Kowarach, kiedyś mi coś wspominał o jakimś mordercy i studzience, dzięki za ten artykuł. Dobrze opisałeś tą historię.

    •  

      @kvoka: plotek raczej nie było, za to był strach, rodzice nie wypuszczali dzieciaków z domu, a kobiety nigdzie nie chodziły same, wszędzie odprowadzali je mężczyźni, nawet po zatrzymaniu. Prawdą też jest że faktycznie chodził za kobietami jeszcze przed zabójstwami. Była też sytuacja że już po zamknięciu przychodni pani sprzątająca znalazła go siedzącego w kiblu, uciekł kiedy ją zobaczył. Tu na skrinie drzewo z krzyżem upamiętniającym zabójstwa, studzienka jest tam w zaroślach

      źródło: vcvcvcvcc.jpg

    •  

      @kvoka: słyszałem o tej sprawie będąc w Kowarach, ten typek podobno z własną matką kopulował ale może to tylko plotki. tak mi powiedział gościu pod sztolnią.

    •  

      @kvoka:

      weneckie lustro

      A nie fenickie czasem? ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      @rozmiar-czcionki: wikipedia podaje, że w j. polskim rzadziej używa się zwrotu fenickie.

    •  

      @kvoka: To jest jedna z najsmutniejszych Twoich historii, które czytałam. Ja wiem, że twn facet zamordował dwie kobiety, za to siedzi w więzieniu. Ale gdy czytałam początek o jego przejebanym dzieciństwie, to po prostu było mi go autentycznie żal. Aż mi się płakać chce, kurwa, bo przecież ten Adam pewnie byłby zupełnie normalnym gościem, gdyby nie jego pierdoleni rodzice!!

    •  

      @szzzzzz: Oczywiście, że to rodzice są winni wszystkich problemów, które dotyczą ich dzieci. Dlatego należy ich nie robić.

    •  

      Więzienie nie robiło na nim większego wrażenia i każdorazowo po wyjściu na wolność nie zmieniał trybu życia.

      źródło: 62661027-2x07-jail.jpg

    •  

      @Cilthal: Faktycznie. Trochę teraz może zaśmiecam wątek ,ale znalazłem bardzo ciekawy artykuł odnośnie nazewnictwa luster fenickich/weneckich. Jakby ktoś zainteresowany był to poletzam zerknąć tylko

    •  

      @kvoka przeczytałem dwa pierwsze akapity i pierwsza obserwacja to to, ze matka znowu związała sie z patusem, typowe

      Dobra, czytam dalej

    •  

      nasuwa mi się mysl ze warto odjeść od modelu resocjaliazacji a skupić się na tym by kara więzienia była tylko po to by dany osobnik już nikogo nie skrzywdził. Do duzej ilości przestępstw nie doszłoby gdyby ludzie odsiadywali wyroki na jakie zostali skazani. Non stop czytam, był w pierdlu wyszedł i znowu dopuścił się przestępstwa. Nie wiem jak pokazują dokładnie statystyki ale większość więźniów bo wyjściu postanawia tylko do niego nie wrócić a nie zaniechać przestępstw.

      @kanciak12: co za durne myślenie. Polskie więzienia w ogóle nie resocjalizują więźniów bo nie ma w nich tak naprawdę żadnego programu który rzeczywiście by tych ludzi wyprowadzał na prostą. Oczywiście mowa o tych, którzy nie cierpią na żadne choroby, a psychiatria w Polsce wciąż niestety stoi na przeciętnym poziomie. Ale spójrz na kraje skandynawskie od których resocjalizacji powinniśmy się uczyć. Czy tam więzienia są ciężkie?

    •  

      @kvoka: historię tę znam bezpośrednio od pana Wrońskiego, byłam na jego wykładzie w Centrum Nauki Kopernik, w listopadzie '19. Bardzo polecam jego książkę, tę która służyła pomocą w przygotowaniu tego wpisu.
      Tutaj podane jest o wiele więcej szczegółów dotyczących bohatera wpisu, ale zapadł mi w pamięci moment gdy Wroński wspominał rozmowy z nim, padło wtedy "Adaś powiedział: wsadziłem jej palce w cipę i sobie na nią strzepałem" ( ಠ_ಠ) Wspominał też, że w czasie tych rozmów Adaś robił dobre wrażenie, że w innych okolicznościach mogliby nawet się zakumplować. Zupełnie inny człowiek niż ten fustrat napadający na kobiety.
      Historia robi wrażenie, dziękuję Ci autorko za Twoją pracę, będę czytać i obserwować ʕ•ᴥ•ʔ

    •  

      @kvoka: W tamtych czasach mieszkałem w okolicy, a dopiero teraz dowiedziałem się o sprawie. Nieźle. Kiedyś znajoma nauczycielka skarżyła się, że koło zalewu, właśnie przy tym lasku, podszedł do niej facet z interesem na wierzchu. Teraz widzę ile miała szczęścia. No i pamiętam taśmy policyjne rozwieszone wokół lasku ale wiedziałem tylko, że napadli i zabili tam jakaś kobietę. Dziwnie tak połączyć fakty po tylu latach. Dziękuję Ci za tą historię.

    •  

      @kanciak12: Takie myślenie jest w wielu stanach w USA gdzie mają prawo 3 prób (3 strikes) Jak zostaniesz złapany po raz 3 na popełnianiu przestępstwa, nawet małego jak np. kradzież w sklepie to zostajesz skazany na wieloletnie więzienie bez możliwości wyjścia. Pomijając już brak resocjalizacji w USA czy patologie w systemie społecznym to powoduje to także że jak ktoś już popełnia to 3 przestępstwo to często źle się to kończy dla ofiar. Świadkowie są zabijani, a przestępca za wszelką cenę próbuje uniknąć złapania.

      Resocjalizacja działa w około 75% przypadków co udowodnia Skandynawia, jednak oni mają także inny przekrój społeczeństwa. U nas resocjalizacja nie istnieje, a osoba która popełnia przestępstwa musi sama się starać aby powrócić do społeczeństwa. Zakłady półotwarte mają dosyć dobre wyniki w tym.

    •  

      @kvoka: bardzo szanuje za te artykuły, ciekawie się czyta

      +: kvoka
    •  

      Dobra robota, jedna z najlepszych serii do przeczytania na wykopie

      +: kvoka
    •  

      Cwel, cwel!

      – wołali za Adasiem koledzy na podwórku.

      @kvoka: hehhe no co ty, kiedys to nie gnebili w szkolach kwiii, a jak juz to honorowa solowka 1 na 1 ; ) nie to co teraz rozwydrzone gowniarstwo, jak pojedzie komus na tablicy na fejsie to nic tylko sie schowac ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      . Ale spójrz na kraje skandynawskie od których resocjalizacji powinniśmy się uczyć. Czy tam więzienia są ciężkie?

      @rybsonk: Przykład pewnego pana, który po ubiciu ~70 osób siedzi sobie wygodnie w celi, na koszt rodzin tych osób, jakoś mnie nie przekonuje. Można wmawiać, że jakiś morderca, jeszcze który morduje bez afektu, nagle wróci do społeczeństwa i będzie pełnowartościowym obywatelem, ale to prędzej w jakiejś utopii. No i pytanie, czy społeczeństwo chce mieć taką jednostkę wśród siebie?
      Bo ciągle mówi się o powrocie skazanego do ludzi, a nikt się nie spyta, czy jakiś losowy anon chciałby mieć za ścianą czy na przeciwko mordercę, który ukatrupił kogoś z zimną krwią, a co dopiero "bo mnie zdenerwował i wybuchłem, no!"

    •  

      @Perkotka @Depcio @kvoka: a mnie zastanawia skąd u wielu kobiet jest zainteresowanie historiami kryminalnymi, jest tu chyba jakaś dziwna nadreprezentacja kobiet w stosunku do mężczyzn. Macie jakąś teorię?

    •  

      @tellet: to wszystko co podałeś, to argumenty anegdotyczne. Mam nadzieję, że zdajesz sobie z tego sprawę. A na podstawie badań naukowych i statystyk recydywy okazuje się, że najlepszy sposób na uniknięcie powrotu przestępcy do popełniania przestępstw to właśnie model skandynawski. Masz jakieś badania które temu przeczą?

      +: cookiz7
    •  

      @precz_z_komunia: bo na wykopie piszą tylko 2 lub 3 dziewczyny o tym (chyba nawet tylko 2 bo kojarzę prócz Opki tylko Riley)? Trochę za mało by mówić o nadreprezentacji, a raczej nadinterpretacji ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @precz_z_komunia: Ja nie mam teorii. Mogę powiedzieć tylko, ze mnie w tych historiach interesuje głównie psychika sprawcy, aspekty socjologiczne, przeszłość i dzieciństwo, które zawsze wpływają na to jakim jest się człowiekiem i dlaczego popełnia się zbrodnie. Sam fakt morderstwa czy gwałtu nie jest dla mnie "ciekawy", tyko to, co stało się w czyimś życiu, że dopuścił się czegoś tak nieludzkiego, wyszedł poza wszystkim dobrze znaną i wpajana etykę oraz szeroko pojęte człowieczeństwo. Jeżeli inne kobiety też właśnie ta kwestia w kryminalnych historiach najbardziej interesuje, może mieć to związek z tym, że z natury jesteśmy bardziej empatyczne i mamy wyższą inteligencję emocjonalną. Ja generalnie jestem mocno endrogeniczną osobą ale uwielbiam rozkminiać, co komu w głowie siedzi, a to chyba cecha dość kobieca ( ͡° ͜ʖ ͡°) A jeżeli inne kobiety interesują się true crime z innych powodów niż ja, to nie wiem. Tylko to mi do głowy przyszło.

    •  

      @precz_z_komunia: A co do tego czy więcej kobiet czy mężczyzn interesuje się true crime, to nie wiem. Moje wpisy komentują głównie mężczyźni. Ale na Wykopie jest ich więcej niż kobiet, więc nie wiem czy to istotne.

      +: 2edgy
    •  

      @kvoka: dzięki, brzmi to sensownie, zawsze mnie zastanawiało dlaczego dziewczyny lubią kryminały. W sumie to może być ciekawe tak eksplorować psychikę, ale zastanawia mnie dlaczego akurat takie ekstremalne przypadki. I czy można z nich wyciągnąć jakieś uniwersalne i pożyteczne wnioski dla mniej ekstremalnych psychik/życiorysów/sytuacji.

    •  

      @precz_z_komunia: Jak najbardziej można wyciągnąć wiele wniosków przydatnych w codziennym życiu. Mi moje zainteresowania bardzo pomogły w zrozumieniu zachowań innych i tego, co w życiu mnie spotkało. Mój mózg działa tak, że dopóki nie wiem dlaczego coś się stało, nie potrafię wyciągnąć wniosków na tyle by zmienić swoje życie (i np. unikać pewnych typów ludzi) lub pogodzić się z jakimiś wydarzeniami. Odkąd np. wiem, że osoba, która była mi bliska gnębiła mnie psychicznie, nie dlatego, że była to moja wina, tylko dlatego, że sama miała ze sobą problem ponieważ w życiu przeszła to i to, przez co myśli tak i tak, a ja dałam się tak traktować, bo to przez to, że przeszłam to i tamto, więc jestem taka i owaka :D Brzmi głupawo i chyba niektóre wnioski są dość banalne i można do nich dojść inną, prostszą droga, no ale ja sobie właśnie w taki sposób sklejam rzeczywistości i radzę ze zmianami w sobie :D Generalnie odkryłam, że dosłownie każdy może zabić i bardzo rozumiem wszelakie zachowania, których jestem świadkiem. Łatwo przewiduje czyjeś następne kroki. Ludzie są strasznie schematyczni.

    •  

      @kvoka: nie brzmi głupawo, to akurat dobra motywacja. Ja miałem podejrzenie, że takie zainteresowania wiążą się z jakimś niezdrowym podnieceniem tematem - w sensie że amatorzy takich historii w jakiś sposób sobie odtwarzają taką taśmę w głowie żeby się wczuć w role ich uczestników. To co piszesz to akurat dobra i zupełnie zdrowa motywacja, przynajmniej tak na oko wygląda :) Tak czy owak mi to nie wadzi bo jak to mówią "whatever floats your boat", intryguje mnie tylko dlaczego jakoś akurat to kobiety lubują się szczególnie w kryminałach.

    •  

      Łatwo przewiduje czyjeś następne kroki. Ludzie są strasznie schematyczni.

      @kvoka: no nie wiem, tutaj nawet ten gościu sam rano nie przewidziałby że zamorduje wieczorem. Może z całego jego życia można by wywnioskować że jest większe prawdopodobieństwo że popełni taki czyn, ale kiedy i czy w ogóle to się stanie to raczej nie przewidzisz.

      +: kvoka
    •  

      @precz_z_komunia: To, że ja mam takie podejście, nie wyklucza tego, że są ludzie, którym wyobrażanie sobie brutalnych scen sprawia przyjemność. Ale jestem przekonana, że jest to bardzo malutki ułamek społeczeństwa, bo takie wizje ewidentnie wskazują na chorobę psychiczną lub poważne zaburzenia osobowości. Myślę, że na tagu przegryw jest dużo więcej bardzo zaburzonych, przez co potencjalnie niebezpiecznych osób, niż pośród ludzi, którzy czytają moje teksty. Odważne stwierdzenie ale *uj tam, tak myślę. Ich wpisy wskazują na głębokie zaburzenia i skumulowana frustrację, która może w końcu wybuchnąć. Ludzie komentujący moje wpisy są oburzeni tym czego dopuścił się "bohater" tekstu, nie nawołują do gnębienia i krzywdzenia innych, jak robią to przegrywy. Dla mnie jest to bardzo niebezpiecznie zjawisko społeczne. Dokładnie o takich osobowościach czytam w opiniach biegłych psychiatrów na temat morderców czy gwałcicieli.

    •  

      Ludzie komentujący moje wpisy są oburzeni tym czego dopuścił się "bohater" wpisu, nie nawołują do gnębienia i krzywdzenia innych, jak robią to przegrywy.

      @kvoka: wykop jest kopalnią patologii, do tego stopnia że dla mnie stało się jasne że to nie są wcale mniejszości tylko tak wygląda większość społeczeństwa. Pewnie sama widzisz jakim bezrefleksyjnym rewanżyzmem zieją tu wszyscy, pod każdym znaleziskiem z jakimś "występkiem" ludzie licytują się na to jaka powinna być kara, im surowiej tym lepiej. Zero jakiś głębszych przemyśleń. System penitencjarny to jest prawdziwy dramat i w Polsce nie widać aby ktokolwiek to odważył się zreformować.

      +: kvoka
    •  

      @kvoka: Ja jestem oburzony twoim tagowaniem.
      To absolutnie nie jest gruparatowaniapoziomu!!!
      A co do qualitycontent to już czytający oceniają nie ty.

    •  

      @kvoka nie wiem czemu, ale w głowie mam głos lektora z kanału MafiaPL

    •  

      jak czytam historie, które dla nas przygotowałaś jak i inne opisy przestępstw to nasuwa mi się mysl ze warto odjeść od modelu resocjaliazacji

      @kanciak12: To się nazywa poważna, merytoryczna podstawa xD

    •  

      Ja jestem oburzony twoim tagowaniem. To absolutnie nie jest gruparatowaniapoziomu!!! A co do qualitycontent to już czytający oceniają nie ty.

      @opioid: Taguje tak ponieważ ludzie chcieli i namawiali mnie do tego. Robiłam także ankietę i zdecydowana większość była za. Nie wiem po jakiego grzyba kłamiesz, że sama tak oceniłam i dodałam tag, skoro było odwrotnie :/

    •  

      @kvoka: Ciekawe hobby. Z jednym z twoich bohaterów mam zdjęcie ze szkolnej choinki. Przebrany był chyba za zorro.

      +: kvoka, ajupi
    •  

      @vincent38: Ooo, z kim? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @kvoka: Czekaj, poszukam albumu.

      +: kvoka, ajupi
    •  

      @kvoka: Podobieństwo nadal jest. Pytanie czy darzysz ich sercem, by rozpoznać?

      źródło: DSC05101.JPG

    •  

      @kvoka: ooooo dawno nie było, już czytam :3

      +: kvoka
    •  

      @Depcio: o tym samym pomyślałam... Że nie był to chory zwyrol ale człowiek który od początku był na przegranej pozycji...

    •  

      @kvoka

      Znalazł go przypadkowy przechodzień i wezwał karetkę.

      Cały czas myślę, że jakby go wtedy nikt nie znalazł, to te kobiety żyłyby dalej.
      ,

      +: ajupi
    •  

      @vincent38: Pierwsza moja myśl to Ireneusz ale jestem słaba w twarze :D Zgadłam może?

    •  

      @kvoka: Nie. Na zdjęciu 7-letni Sebek.

    •  

      @vincent38: Ooo, to mam do ciebie romans, zaraz napiszę na priv ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      +: Kipciu