•  

      @BluRaf:
      Czy od września szkoły będą pracować zdalnie? Ministerstwo Edukacji jasnych odpowiedzi nie daje, ale niczego nie wyklucza.

      - Dziś tego nikt nie jest w stanie powiedzieć. Na razie nowy rok szkolny będziemy starali się przygotować tak, aby dzieci i nauczyciele mogli wrócić do tradycyjnych zajęć. Ale dziś jeszcze odpowiedzi na to nie udzielimy - mówił w środę rano na antenie Polskiego Radia minister Dariusz Piontkowski. To samo odpowiada nam biuro prasowe MEN: "Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądała nauka w szkołach i placówkach od nowego roku szkolnego. Trudno też konkretnie opisać, jakie zostaną podjęte decyzje w danej sytuacji. Dla nas kluczowe jest bezpieczeństwo uczniów, nauczycieli i dyrektorów i zrobimy wszystko, aby byli oni bezpieczni i mieli dostosowaną formę nauczania i uczenia do określonych warunków" - napisała rzeczniczka Anna Ostrowska.

      Kuratorzy oświaty pytają jednak dyrektorów i nauczycieli o "dobre praktyki" związane z e-nauczaniem, a na podstawie ich odpowiedzi Ośrodek Rozwoju Edukacji ma stworzyć bank informacji na ten temat. Z kolei resort przygotowuje również podłoże prawne do kontynuowania zdalnej nauki. W noweli Karty nauczyciela, która trafi pod obrady Sejmu w drugiej połowie roku, ma się znaleźć zapis o udostępnieniu szkołom "narzędzia informatycznego" do zdalnych lekcji.
      Zdalna nauka - jak ma wyglądać?

      Jeśli zdalne nauczanie w przyszłym roku szkolnym nie jest wykluczone, to jak ma wyglądać? E-lekcje podobne do tych realizowanych w tym semestrze? A może lekcje online zgodnie z wcześniej ustalonym planem lekcji na rządowej platformie? Na Zachodzie planuje się model hybrydowy: po części zajęcia online, po części zajęcia na zmiany w małych grupach.

      Ostatni wariant będzie trudny do zrealizowania w polskich warunkach. Samorządy oszczędzają na oświacie, ile mogą. Prezydenci i burmistrzowie głowią się, z czego wypłacą sześcioprocentową podwyżkę dla nauczycieli we wrześniu. Już zapowiadają, że klasy będą łączone, po trzydziestu uczniów. Zajęć w świetlicy i kółek zainteresowań ma nie być. Trudno więc będzie zorganizować grupy po kilkanaście osób i zapewnić odpowiednią liczbę nauczycieli za odpowiednie wynagrodzenie.

      Dość prawdopodobny zdaje się wariant środkowy - czyli odgórnie zaplanowane lekcje na jednej, centralnej i bezpiecznej platformie rządowej. Widać, po zapowiedziach noweli Karty nauczyciela, że resort przygotowuje sobie podłoże w przepisach. – Mamy już rozwiązania prawne, które umożliwiają ewentualne rozpoczęcie nauczania na odległość wraz z początkiem nowego roku szkolnego – mówił Piontkowski na antenie Radia Plus.

      Rządzący obiecują też poważne ulepszenie platformy epodreczniki.pl. Bo do tej pory nauczyciele nie mogli skorzystać z niej w pełni. Opisywaliśmy niedawno, że MEN już w 2018 roku zorganizował przetarg na platformę do zdalnych lekcji za 16 mln zł, komunikator i - w przyszłości - wideokonferencje. Funkcjonalny komunikator pojawił się jednak dopiero 11 maja, a narzędzia do konferencji wciąż nie ma. Minister Piontkowski powtórzył w środę, że funkcja wideokonferencji ma być gotowa tuż przed nowym rokiem szkolnym. - Będziemy dążyli do tego, aby pojawił się także komunikator wideo jeszcze przed kolejnym rokiem szkolnym - mówił na antenie Polskiego Radia.
      Rodzice przeciwko zdalnym lekcjom

      Dobry plan na zdalne lekcje od września rzeczywiście by się przydał. Bo jeśli chodzi o e-naukę, jaką znamy z tego roku szkolnego, to rodzice, uczniowie i nauczyciele są na nie. - Absolutnie sobie tego nie wyobrażam - mówi pani Monika z Bydgoszczy, mama syna z I klasy technikum i córki w wieku przedszkolnym. - Przez cały czas edukacji zdalnej było nam ekstremalnie trudno. Nie chodzi tylko o sprzęt, który w naszym wypadku nie jest najnowszy, ale też efektywność tej nauki, kwestie oceny, wystawiania stopni. Czy to w ogóle może być sprawiedliwe i wymierne? - pyta pani Monika.

      Na facebookowej grupie „Strajk rodziców” liczącej prawie 2,5 tys. członków pojawiła się też deklaracja strajku. Czytamy w niej, że jeśli we wrześniu nie rozpoczną się normalne lekcje, „rodzice w całej Polsce wyjdą na ulice”. "Organizujemy się w celu stworzenia ruchu, który wymusi na rządzących otworzenie wszystkich szkół, przedszkoli, żłobków i uczelni bez reżimów sanitarnych” – napisali.

      Innego zdania jest pani Małgorzata. – Zdrowie jest najważniejsze, więc jeśli we wrześniu nadal będziemy mieli pandemię, nie ma co angażować się w absurdalne protesty i domagać otwarcia szkół – mówi i dodaje: – Warto za to naciskać na rząd, aby przygotował jasne wytyczne, jak skutecznie prowadzić zdalne nauczanie. Według mnie należy skończyć z przesyłaniem maili z zadaniami. Lekcje powinny być online, a z części należy zrezygnować. Dajmy sobie spokój z religią, muzyką czy plastyką, bo zajmują dzieciom mnóstwo czasu, a umówmy się, że nie są najważniejsze.

      Minister Piontkowski, mówiąc o ewentualnym przedłużeniu zdalnego nauczania, wspomniał też o nauczycielach, którzy boją się wrócić do szkoły.

      – Bardziej boją się do niej nie wracać i we wrześniu nadal pracować, wedle słów samego ministra, na zasadzie „jakoś to będzie”. Zdalne nauczanie nie może być „jakieś”. Szkoły muszą mieć jasne wytyczne z MEN, jakich narzędzi używać, z czego można zrezygnować, a na co położyć nacisk. To się nie może opierać wyłącznie na intuicji nauczycieli – mówi Jolanta Gajęcka, dyrektorka podstawówki nr 2 w Krakowie.
      Co ze zgubionymi dziećmi i pierwszakami?

      Zaplanowane odgórnie lekcje online z pomocą narzędzia do wideokonferencji mogłyby odciążyć rodziców, którzy muszą godzić pilnowanie lekcji swoich dzieci z pracą zdalną. Być może efektywność nauki wzrośnie, bo nauczyciel będzie wszystko na bieżąco tłumaczył. Jeśli ktoś będzie miał problem ze sprzętem - szkoła będzie musiała wypożyczyć mu komputer. Co w przypadku, gdy dla wszystkich nie starczy? Według resortu zadbać będzie musiał o to samorząd: kupić laptopy z rządowej dotacji. Ale problemów jest więcej. Bo jeśli takie e-lekcje od września będą obowiązkowe, to co z tzw. zgubionymi dziećmi, które po prostu się nie logują i z którymi nie ma kontaktu? Ministerstwo konsekwentnie unika tego tematu i nie odpowiada na pytania dziennikarzy. A sam minister deklaruje, że "nie będzie chodził po domach i sprawdzał".

      Zdalnej nauki we wrześniu nie wyobrażają też sobie rodzice, których dzieci po wakacjach pójdą do pierwszej klasy podstawówki i szkoły średniej. - Wiadomo, że bezpieczeństwo na pierwszym miejscu, ale nie wyobrażam sobie, że dzieciaki z pierwszych klas nie będą miały szansy, żeby poznać i polubić się w realu. Że będą znały swoich kolegów z klasy jedynie z komputera. To byłby jakiś koszmar. Co to będzie za klasa? Bez prawdziwych relacji społecznych, prawdziwych przyjaźni, prawdziwych sporów... Strasznie tych dzieciaków żal - mówi Marta z Krakowa, której córka właśnie napisała egzamin ósmoklasisty.

      Tego samego zdania jest Natalia Załęska, ósmoklasistka z Piastowa: - Bardzo chciałabym spotkać się ze swoją nową klasą. To samo tyczy się nauczycieli. Wolałabym poznać ich sposób przekazywania wiedzy realnie, a nie przez kamerkę.

      Konrad, tato Jaśka (jego syn we wrześniu zaczyna naukę w krakowskiej podstawówce): - Ja wiem, że jesienią pandemia może uderzyć ze zdwojoną siłą, ale liczę, że to nie stanie się we wrześniu. Że wrzesień to będzie czas, kiedy uczniowie pomaszerują do szkoły, zdążą się do niej przyzwyczaić i poznać nowych kolegów. Oby maszerowali tak przez cały rok, ale jeśli trzeba będzie znów zamknąć szkoły, mam nadzieję, że to nie stanie się na samym początku nauki. Jak dziecko z przedszkola przestawić od razu na zdalne lekcje w szkole? Nie chcę nawet o tym myśleć.

      +: BluRaf