•  

    Mirki, mam problem z Policją, która odmówiła przyjazdu pod dom byłej partnerki. Miałem dziś na 16:00 sądownie wyznaczony termin odbioru synka. Niestety, nie ma go w domu, nikt nie odbiera (jak wielokrotnie w przeszłości - to nie jest żadne novum).

    Prawnik mi kazał zbierać dowody dla sądu i kilkukrotnie w ostatnich miesiącach wzywałem policję, która przyjeżdżała, notowała sprawę. Dziś, wyjątkowo, pan na dyżurce odpowiedział mi, że nikogo nie wyślę i był bardzo niemiły (możliwe, że ktoś tu zadziałał w KMP). Pytanie, czy Policja ma prawo odmówić przyjazdu?

    #kiciochpyta #prawo #policja

    •  

      @RobertoBaggio: Poinformuj, że rozmowa jest nagrywana i ją nagraj

    •  

      @RobertoBaggio: też jestem ciekaw, w mojej opinii powinni przyjechać

    •  

      @PatrznaSerce informowałem. Pan powiedział, że on też oczywiście nagrywa oraz, że to nie jest sprawa zagrażająca życiu lub zdrowiu.

    •  

      @RobertoBaggio: mają obowiązek przyjechać.Jest łamane postanowienie sądowe.zgloś skargę,poproś o przedstawienie sie dyzurnego ,i poinformuj ze nagrywasz rozmowę.

    •  

      @Capitanero dokładnie to zrobiłem. Powiedziałem, że nagrywam, Pan się przedstawił, a następnie odpowiedział, że nikogo nie wyślę.

      Próbowałem zadzwonić po raz drugi, poprosiłem grzecznie o przedstawienie się oraz o powiedzenie, jaka dziś data oraz która godzina w celu uwiarygodnienia nagrania dla sądu.

      Pan dyżurny znów mi odpowiedział, że on również nagrywa tę rozmowę, ale nie będzie "robił szopki" z mówieniem daty i tylko się przedstawił.

    •  

      @RobertoBaggio: mam nadzieje, ze w tym calym bagnie dbacie o synka. jakbys cos potrzebowal pisz prv.

    •  

      @girlsjustwannahavefun na niczym bardziej się w życiu nie skupiam niż na dbaniu o psychikę dziecka. Co jest gigantycznie utrudnione i wiem, że mój synek nie wyjdzie z tego bez szwanku. Natomiast alternatywą jest całkowite porzucenie kontaktu. Każda moja próba spotkania się z synem jest torpedowana przez matkę. W dodatku dziecko cierpi na tzw. Syndrom Gardnera... Co jest porażająco i zabiera mi siły. Ale walczę dalej..

    •  

      @RobertoBaggio: ja wiem, domyslam sie, nie krytykuje, wrecz przeciwnie :) najwazniejsze w tym jest dziecko

    •  

      @girlsjustwannahavefun dziękuję. Dowiadywałem się u znajomych i podobno nie mają obowiązku rzeczywiście. To zależy od dyżurnego. Trafisz na takiego, który nie ma za grosz empatii i średnio go interesuje utrudnianie kontaktów z dzieckiem. Natomiast każdy taki telefon jest odnotowany na Policji, więc Sąd i tak może się zwrócić o chociażby nagranie.

      No nic. Walczę dalej. Następnym razem mam nadzieję trafić na kogoś bardziej empatycznego.

      No i mam już parę udokumentowanych wizyt, które skończyły się pocałowaniem klamki. Zakładam właśnie sprawę matce dziecka o utrudnianie kontaktów. Myślę również o sprawie o znęcanie się psychiczne - bo to jest nawet poważniejsza sprawa. To nie jest tylko problem braku widzeń, tylko jeszcze wmawianie dziecku, że tatuś jest zły i niedobry.

    •  
      NieUsune

      +1

      @RobertoBaggio: trzymaj się. Może straż miejska? Tez Jakas notatke spiszą. Roboty dużo nie maja, może akurat przyjadą.

    •  

      @NieUsune dziękuję. Jakoś się trzymam, chociaż nie ukrywam, że czasami człowiek z tej bezsilności by tylko usiadł i płakał.
      Ale dla syna muszę walczyć.

    •  

      @RobertoBaggio: co za inny świat. Mój stary dzwonił i mówił, że mnie odwiedzi po mojej 18. Ostatnio go widziałam w sądzie, jak mnie pozwał o obniżenie alimentów, które były minimalne i zasądzone jak miałam 10 lat. Obrażał mnie w dokumentach, nie interesowały go moje problemy, wychowanie, zdrowie fizyczne czy ogólny byt. Śmiał się że w dokumentach pisałam, że spałam na dziecięcym tapczanie a "na adwokata jakoś miałam".Założyłam mu karną na niepłacenie alimentów, na którą się nie stawił. Teraz będe mu zakładać karną, by trafił do pierdla, bo dalej nie płaci.

      Inny ojciec u mnie w rodzinie porwał kilkuletnią córkę, przetrzymywał ja w domu przez miesiące, wmawiając, że matka ją porzuciła. Kazał jej rysować siebie z nią i przedstawiał w sądzie jako dowód, że dziecko nie chce mieć nic wspólnego z matką. Dziecko bało się chodzić w piątek do szkoły, bo bało się, że po nią przyjedzie i zabierze ją siłą. Czasem przyjeżdżał z dziadkiem aby dzieckiem manipulować emocjonalnie. Przez cały weekend dziecko jadło tylko Monte i batonika. Matka nie miała z nią kontaktu, bo wyłączał jej własny telefon. Nie odbierał od matki. Obiecywał jej różne wycieczki a potem siedzieli w domu. Nie mogła przywozić żadnych rzeczy ani zabierać od niego. Odwoził ją brudną. Jak urosła, powiedział, że jak w tym roku nie wypadały urodziny u niego to nie ma dla niej prezentu i jej nie kupi. Próbował ją zabrać z przystanku autobusowego "zgodnie z wyrokiem sądu" gdy jechała do sklepu.
      Teraz dziecko jest nastolatką i stwierdziła, że nie chce mieć kontaktu z ojcem.

    •  

      @LadyMartini przykro mi. Wierzę, że to nie wynika z jego braku miłości do Ciebie, tylko z jakiegoś ogromnego problemu w nim samym. Życzę Tobie, byście kiedyś byli przyjaciółmi, a nie wrogami widzianymi na salach sądowych.

    •  

      @RobertoBaggio: a blagam Cie, mu się myliło moje imię z imieniem jego ex narzeczonej i mówił do mnie Małgorzatko. Ten człowiek z ojcem nie ma nic wspólnego.
      Na pewno się z nim zaprzyjaźnię skoro trafi do więzienia. Muszę jedynie uważać, by mnie o alimenty nie pozwał. Bo jeszcze wyjdzie na to, że znajdę sobie pierwszą prace a komornik będzie mi ściągał.

    •  

      @LadyMartini współczuję. Ciężko mi sobie nawet wyobrazić, co czujesz jako dziecko kogoś takiego.