•  

    Często libertarianie mówią, że pracownicy i pracodawcy są równymi partnerami w negocjacjach i tylko interwencja rządowa wspierająca pracowników może sprawić, że negocjacje doprowadzą do nieuczciwych rezultatów. W końcu każdy z nich potrzebuje czegoś od siebie nawzajem: pracownik potrzebuje pieniędzy, a pracodawca siły roboczej. Każdy z nich może zakończyć umowę jeśli nie podobają mu się jej warunki: pracodawca może zwolnić pracownika, a pracownik opuścić swojego pracodawcę. Każdy z nich ma wybór: szef może znaleźć innego pracownika, a pracownik inną firmę. A mimo to, każdy z nas uważa, iż pracodawcy postawieni są w lepszej sytuacji.

    Podczas rozmowy o pracę, potencjalny pracownik często się denerwuje; pracodawca zaś rzadko odczuwa negatywne emocje. Przedsiębiorca może wypytywać pracownika o różne rzeczy: historię zatrudnienia, edukację i różne fakty z życia prywatnego. Potencjalny pracownik z kolei jest zbyt zestresowany by poprosić o choćby tak prozaiczną rzecz jak filiżankę kawy. Gdy pracownik jest zatrudniony, szef może kazać mu popracować 0,5 godz. dłużej albo wyląduje na bruku, a podwładny często nawet nie zaprotestuje. Z drugiej strony, gdyby pracownik zapytał czy mógłby opuścić prace 0,5 godz. wcześniej albo inaczej zwolni się z pracy, zostałby wyśmiany. Szef może, i bardzo często ma to miejsce, wydrzeć się na pracownika jaki to on jest głupi i niezdarny gdy popełnił on drobny błąd. Z kolei pracownik boi się wytknąć szefowi uprzejmie jego błąd, nawet gdy jest on wiele razy bardziej poważny.

    Naiwny wolnorynkowiec, który uważa, że praca i kapitał są na równej pozycji negocjacyjnej po przeczytaniu tych wszystkich rzeczy musi mieć niezły dysonans poznawczy.

    Skupmy uwagę na ostatniej kwestii: szefa besztającego pracownika vs pracownika besztającego szefa. Załóżmy, że przedsiębiorca ma 100 pracowników. Każdy z nich ma jeden etat. Jeśli pracodawca uzna, że jeden z nich mu się nie podoba, może go wyrzucić i mieć 99% mocy przerobowej w czasie, gdy szuka osoby zastępującej. Gdy już ją znajdzie, może funkcjonować tak samo dobrze jak i wcześniej.

    Ale jeśli działania pracownika skłonią pracodawcę do zwolnienia, to będzie on całkowicie bezproduktywny przez cały okres poszukiwania pracy, cały ten czas nie zarabiając nic. Jego nowa praca może wymagać zupełnie innej rutyny, w tym innych godzin pracy, nauki innych umiejętności albo przeprowadzenia się do innego miasta. A ponieważ pracownicy często dostają awans za staż pracy, prawdopodobnie nie będzie miał on podobnych zarobków i tylu możliwości co w starej firmie. Jest też szansa, że w ogóle nie znajdzie nowej pracy albo w znacznie gorszym sektorze, jak fast food.

    Libertarianie mówią o symetrii między zwalnianiem pracownika przez pracodawcę a pracownikiem rezygnującym ze swojego pracownika, ale empiria pokazuje, że jest to postawienie sprawy na głowie. Zwolnienie pracownika dla przedsiębiorcy jest co najwyżej drobną niedogodnością, a dla pracownika utrata pracy to katastrofa. Skala stresu Holmesa-Rahe'a jest miernikiem stresu dla różnych przykrych wydarzeń w życiu. Zwolnienie z pracy ma na niej 46 jednostek: czyli jest gorsze niż śmierć bliskiego przyjaciela i niemal tak złe, jak wylądowanie w więzieniu. To, że "utrata pracownika" w ogóle nie znalazła się na liście mówi wiele.

    Właściwym poziomem negocjacji dla pracodawcy musi być nie jeden pracownik, ale oni wszyscy razem wzięci. Gdy przedsiębiorca zwalania wszystkich pracowników naraz miałby 0% produktywności - tyle samo co zwolniony pracownik. Podobnie, gdyby wszyscy pracownicy podeszli do szefa i powiedzieli: "od dziś zaczynamy pracę 0,5 godz. później albo wszyscy odchodzimy" dostaliby tyle samo uwagi co pracodawca mówiący: "albo będziesz pracował 0,5 godz dłużej albo jesteś zwolniony".

    Ale zebranie pracowników razem nastręcza problemów koordynacji. Jeden z nich musi być tym pierwszym, który zaprotestuje. Ale jeśli ten pierwszy protestujący nie znajdzie poparcia wśród reszty, zostanie on zwolniony jako wzniecacz związku zawodowego. Bycie tym, który zaprotestuje jako pierwszy ma wielką wadę: pracownik poważnie ryzykuje utratą pracy, ale żadnych korzyści - każdy pracownik skorzysta tak samo niezależnie od tego, który odważył się zaprotestować jako pierwszy. Dlatego zdolność pracowników do organizacji w związki zawodowe bez możliwości zwolnienia przez pracodawcę jest niezbędna by mieli oni jakąkolwiek pozycję negocjacyjną i dla utworzenia zdrowego rynku pracy.
    #libertarianizm #konfederacja #neuropa #4konserwy #liberalizm #ekonomia #gospodarka #antykapitalizm #socdem

    źródło: img.besty.pl

    •  

      @PolskaPrawica: Sprawa jest prosta.
      Jeżeli nic nie potrafisz to każdy będzie cię jebać w każdej pracy w każdym kraju.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @Latarenko: problemem jest fundamentalna asymetria między kapitałem a pracą i dotyczy każdego pracownika.

      Naiwny wolnorynkowiec, który uważa, że praca i kapitał są na równej pozycji negocjacyjnej po przeczytaniu tych wszystkich rzeczy musi mieć niezły dysonans poznawczy.

      Skupmy uwagę na ostatniej kwestii: szefa besztającego pracownika vs pracownika besztającego szefa. Załóżmy, że przedsiębiorca ma 100 pracowników. Każdy z nich ma jeden etat. Jeśli pracodawca uzna, że jeden z nich mu się nie podoba, może go wyrzucić i mieć 99% mocy przerobowej w czasie, gdy szuka osoby zastępującej. Gdy już ją znajdzie, może funkcjonować tak samo dobrze jak i wcześniej.

      Ale jeśli działania pracownika skłonią pracodawcę do zwolnienia, to będzie on całkowicie bezproduktywny przez cały okres poszukiwania pracy, cały ten czas nie zarabiając nic. Jego nowa praca może wymagać zupełnie innej rutyny, w tym innych godzin pracy, nauki innych umiejętności albo przeprowadzenia się do innego miasta. A ponieważ pracownicy często dostają awans za staż pracy, prawdopodobnie nie będzie miał on podobnych zarobków i tylu możliwości co w starej firmie. Jest też szansa, że w ogóle nie znajdzie nowej pracy albo w znacznie gorszym sektorze, jak fast food.

    •  

      @PolskaPrawica Ty oczekujesz rezultatów libertarian w socjalizmie. Ciekawe.

      +: PolskaPrawica, lisiarz +8 innych
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @PolskaPrawica:
      Jeżeli pracownik jest potrzebny to go nie wyrzuci.
      Firma to nie jest fundacja charytatywna gdzie się trzyma ludzi z sympatii. Jak już ci wcześniej pisałem największe wymagania zawsze mają ci co nic nie potrafią i da się każdym go zastąpić.

    •  

      Ty oczekujesz rezultatów libertarian w socjalizmie. Ciekawe.
      @Volki: a-ale to nie był prawdziwy kapitalizm! Dzieci pamiętajcie: wszystko co dobre jest zawdzięczamy kapitalizmowi, a wszystko co złe interwencji państwa.

      pokaż spoiler Poza tym te same problemy przeżywaliśmy w XIX wieku na znacznie większą skalę. Wtedy też nie było prawdziwego kapitalizmu?

    •  

      problemem jest fundamentalna asymetria między kapitałem a pracą i dotyczy każdego pracownika.

      @PolskaPrawica: praca jest formą kapitału

    •  

      @Volki: a gdzie obecnie panuje w Europie (no może poza Białorusią)?

    •  

      @Zendemion: praca to praca, kapitał to kapitał.

    •  

      Jeżeli pracownik jest potrzebny to go nie wyrzuci.
      @Latarenko: jeśli Ukrainiec zgodzi się za pracę za mniej to jak najbardziej go wyrzuci. Poza tym samo straszenie zwolnieniem działa paraliżująco - to tak jakbyś powiedział, że zastraszona żona w patologicznej rodzinie rzadko jest bita - bo tylko wtedy, gdy akurat nie spełni zachcianki swojego męża.

      Firma to nie jest fundacja charytatywna gdzie się trzyma ludzi z sympatii.
      Ja się zgadzam - dlatego nie możemy naiwnie wierzyć, że rezultaty wolnego rynku będą korzystne dla pracowników.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      praca jest formą kapitału
      @Zendemion: a wolny rynek jest formą centalnego planowania, bo państwo musi centralnie zaplanować prawo własności.

      pokaż spoiler Jeśli ty bawisz się w czepanie się słówek, to ja też tak mogę.

    •  

      a wolny rynek jest formą centalnego planowania

      @PolskaPrawica: ta, bardzo ładne false equivalency. Kto siedzi i planuje co masz posiadać w kapitalizmie?

    •  

      Ja się zgadzam - dlatego nie możemy naiwnie wierzyć, że rezultaty wolnego rynku będą korzystne dla pracowników.

      @PolskaPrawica: Nie wszystkich pracowników. Nierówności są esencją wolnego rynku. Dla jednych pracowników będą dobre a dla innych złe. Ale sumarycznie, wolny rynek, zadowoli większą liczbę ludzi. Będzie karał złe wybory pracowników i wynagradzał te dobre. Wystarczy iść za pieniądzem.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @PolskaPrawica Ale bredzisz jak typowa polska lewica xD

      Wytykam ci głupotę, bo odwołujesz się do socjalizmu w Polsce, a ty dalej brniesz xD

    •  

      @PolskaPrawica: To jest jakaś zarzutka? Bo trudno mi uwierzyć, że człowiek o zdrowych zmysłach wierzy w równość pracy i produktywności pracowników oraz w to, że utworzenie firmy 100 osobowej przez pracodawcę jest równie łatwe jak znalezienie pracy na pracuj.pl.

    •  

      Dla jednych pracowników będą dobre a dla innych złe.
      @WhiskyRomeo: to, że pracodawcy mają na wolnym rynku dominującą pozycję negocjacyjną jest złe dla nich wszystkich.

      Ale sumarycznie, wolny rynek, zadowoli większą liczbę ludzi.
      To jest stwierdzienie. Potrafisz je udowodnić? Bo ja potrafię podać wiele kontrprzykładów: efekty zewnętrzne, asymetria informacji, siła monopolowa itd. Zawodność rynku na Wikipedii Dodatkowo, 1000 zł dla bogatego znacznie mniej zwiększa jego satysfakcję niż dla biednego (prawo malejącej użyteczności krańcowej) i przez to redystrybucja zwiększa ogólny dobrobyt społeczny.

    •  

      @Fidelis

      a gdzie obecnie panuje w Europie (no może poza Białorusią)?
      Socjalizm jest w Polsce.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Bo trudno mi uwierzyć, że człowiek o zdrowych zmysłach wierzy w równość pracy i produktywności pracowników
      @cecyl: potrafisz wskazać w tekście, gdzie coś takiego napisałem? Wkładasz mi w usta swoje słowa, żeby potem obalić chochoła.

    •  

      to, że pracodawcy mają na wolnym rynku dominującą pozycję negocjacyjną jest złe dla nich wszystkich.

      @PolskaPrawica: Odrzuciłem wiele ofert, które mi proponowano za moje usługi. Zwalniałem się wielokrotnie, kiedy już mi się nie podobało. Wytłumaczysz mi tę dominację?

      To jest stwierdzienie. Potrafisz je udowodnić? Bo ja potrafię podać wiele kontrprzykładów: efekty zewnętrzne, asymetria informacji, siła monopolowa itd. Zawodność rynku na Wikipedii Dodatkowo, 1000 zł dla bogatego znacznie mniej zwiększa jego satysfakcję niż dla biednego (prawo malejącej użyteczności krańcowej) i przez to redystrybucja zwiększa ogólny dobrobyt społeczny.

      Wolny rynek nie "dopuszcza", aby głupek utrzymał kapitał przez dłuższy czas. Prędzej czy później podejmie zła decyzje i "zabije" pieniądz, przez złe wybory. Koncentracja kapitału przez osoby, które są przez rynek wynagradzane jest zawsze pozytywna, w porównaniu do "dystrybucji" kompletnie losowej. Lepiej czasem, aby biedy był biedny dla jego własnego dobra... Daj 10.000zł żulowi i zobacz jak się zachlewa. To nie jest dobre dla nikogo, również dla żula.

    •  

      @PolskaPrawica: Oczywiście i to wprost.

      Jeśli pracodawca uzna, że jeden z nich mu się nie podoba, może go wyrzucić i mieć 99% mocy przerobowej w czasie.

      Podzieliłeś produktywność pracowników po równo. W coś takiego wierzą tylko komuniści lub zatwardziali socjaliści.

      Co do mojego drugiego zarzutu to po prostu pomijasz mechanizmy powstawania i organizacji firmy, za które odpowiada pracodawca. Mógłbym powołać się na to, że pracodawcy pracują dłużej a pracownik wychodzi po 8h i ma problem z głowy ale pewnie znasz jakiegoś janusza, który odstaje od statystyki. Używasz stres jako argument bez podparcia badaniami. Jak się czuje pracodawca, który przyjmuje np. kontrolę urzędu skarbowego albo NIK? Odpowie przecież za każdy błąd swoich pracowników w papierach. I za te błędy zamkną mu firmę, a kto poniesie koszt jej likwidacji? Pracodawca. Kogo będą obrzucać błotem? Pracodawcę.

    •  

      @PolskaPrawica: Bardzo dobry wpis chociaż dziwi mnie co ja musiałem takiego plusować żeby być do niego wołany( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      Odrzuciłem wiele ofert, które mi proponowano za moje usługi. Zwalniałem się wielokrotnie, kiedy już mi się nie podobało. Wytłumaczysz mi tę dominację?
      @WhiskyRomeo: widocznie miałeś na tyle szczęścia w życiu, że to ty mogłeś stawiać decydujące warunki. Jeden przykład nie obala ogólnej prawidłowości.

      Wolny rynek nie "dopuszcza", aby głupek utrzymał kapitał przez dłuższy czas. Prędzej czy później podejmie zła decyzje i "zabije" pieniądz, przez złe wybory. Koncentracja kapitału przez osoby, które są przez rynek wynagradzane jest zawsze pozytywna, w porównaniu do "dystrybucji" kompletnie losowej.
      Nawet jeśli byłaby to prawda, to uzasadnia to tylko zwolnienie z podatku inwestycji, by firma mogła reinwestować swój kapitał. Ale już w obecnym systemie podatkowym inwestycje są zwolnione z podatku CIT. Nijak nie jest to argument za opodatkowaniem np. luksusowej konsumpcji.

      Poza tym koncentracja kapitału niekoniecznie jest dobra, gdyż prowadzi do monopolizacji rynku i zaburza równe szanse ludzi na wejście na rynek. Lokalny warzywniak nie ma szans z supermarketem, gdy ten oferuje dumpingowe ceny. A gdy już lokalną konkurencję wykosi, to może je z powrotem podnieść.

      Lepiej czasem, aby biedy był biedny dla jego własnego dobra... Daj 10.000zł żulowi i zobacz jak się zachlewa. To nie jest dobre dla nikogo, również dla żula.
      Odbieranie bogatym ich bogactwa też często jest dobre - pokazuje im, że są istotniejsze rzeczy w życiu niż pogoń za pieniędzmi jak: rodzina, przyjaciele... A wychowanie w bogatym domu często skutkuje "bananowymi" dziećmi, które nie szanują innych ludzi i traktują z wyższością.

      Podzieliłeś produktywność pracowników po równo. W coś takiego wierzą tylko komuniści lub zatwardziali socjaliści.
      To założenie jest nieistotne dla mojego przykładu. Jak chcesz to może być 100 pracowników: z czego wkład połowy w produkcję wynosi 25%, a drugiej połowy 75%. Gdy pracownik ze zdolniejszej połowy jest zwolniony to pracodawca traci 1,5% całej produkcji - zaniedbywalny ubytek, który może zostać po pewnym czasie uzupełniony przez innego pracownika.

    •  

      @cecyl:

      Podzieliłeś produktywność pracowników po równo. W coś takiego wierzą tylko komuniści lub zatwardziali socjaliści.
      To założenie jest nieistotne dla mojego przykładu. Jak chcesz to może być 100 pracowników: z czego wkład połowy w produkcję wynosi 25%, a drugiej połowy 75%. Gdy pracownik ze zdolniejszej połowy jest zwolniony to pracodawca traci 1,5% całej produkcji - zaniedbywalny ubytek, który może zostać po pewnym czasie uzupełniony przez innego pracownika.

    •  

      @cecyl: ależ drogi OPie. Wrócę do pierwszego komentarza, w którym pytałem czy to bait.

      I to jest bait na osoby o odmiennych poglądach od Twoich w celu wywołania gównoburzy.

      Jak zdążyłem zauważyć w Twoim profilu masz poglądy bardziej socjalistyczne, które również dostrzegłem we wcześniej wspomnianych elementach wpisu. Szanuję choć mi do nich daleko. Wiem też, że nie przekonam Ciebie do swojego punktu widzenia.

    •  

      Nawet jeśli byłaby to prawda, to uzasadnia to tylko zwolnienie z podatku inwestycji, by firma mogła reinwestować swój kapitał. Ale już w obecnym systemie podatkowym inwestycje są zwolnione z podatku CIT. Nijak nie jest to argument za opodatkowaniem np. luksusowej konsumpcji.

      Problem w tym, że nie wiemy czy to zła czy dobra decyzja. Rynek wie i wynagrodzi lub nie. W tym jest problem. Być może luksusowe przedmioty przyciągną klientów? Tylko kupujący może to ocenić. A jeśli kupi to głupek, to pieniądze straci, a nie zyska - i to wystarczająca kara.

      Poza tym koncentracja kapitału niekoniecznie jest dobra, gdyż prowadzi do monopolizacji rynku i zaburza równe szanse ludzi na wejście na rynek. Lokalny warzywniak nie ma szans z supermarketem, gdy ten oferuje dumpingowe ceny. A gdy już lokalną konkurencję wykosi, to może je z powrotem podnieść.

      Brak konkurencji prowadzi do monopolizacji rynku, nie sama koncentracja kapitału. Lokalny warzywniak to ogromne zagrożenie dla takiego supermarketu. Market zatrudniający 30 osób, musi się liczyć z konkurencją 10 warzywniaków, prowadzonymi przez 1 osobę każdy. Przecież logiczne, że porównanie market i 30osób, to nie to samo co jeden warzywniak i jedna osoba? Skąd taka myśl, że to powinno być równe?

      Odbieranie bogatym ich bogactwa też często jest dobre - pokazuje im, że są istotniejsze rzeczy w życiu niż pogoń za pieniędzmi jak: rodzina, przyjaciele... A wychowanie w bogatym domu często skutkuje "bananowymi" dziećmi, które nie szanują innych ludzi i traktują z wyższością.

      @PolskaPrawica: Nie chce z tym dyskutować, bo to odbiega zbyt od tematu.

    •  

      Problem w tym, że nie wiemy czy to zła czy dobra decyzja.
      @WhiskyRomeo: mówiłem o prawie malejącej użyteczności krańcowej. Za zasoby zmarnowane na konsumpcję luksusową można zaspokoić potrzeby większej liczby ludzi.

      Brak konkurencji prowadzi do monopolizacji rynku, nie sama koncentracja kapitału
      Koncentracja kapitału jak najbardziej prowadzi do monopolizacji rynku. Niby każdy może zacząć konkurować z Microsoftem i przełamać monopol Windowsa - ale jak dotąd nikomu się to nie udało.

      Lokalny warzywniak to ogromne zagrożenie dla takiego supermarketu. Market zatrudniający 30 osób, musi się liczyć z konkurencją 10 warzywniaków, prowadzonymi przez 1 osobę każdy. Przecież logiczne, że porównanie market i 30osób, to nie to samo co jeden warzywniak i jedna osoba? Skąd taka myśl, że to powinno być równe?
      Wciąż mają znacznie mniej kapitału niż ogólnpolska czy światowa sieć supermarketów.

      Nie chce z tym dyskutować, bo to odbiega zbyt od tematu.
      To ty zacząłeś z tym, że więcej pieniędzy niekoniecznie prowadzi do zwiększenia satysfakcji.

    •  

      @WhiskyRomeo:

      > Market zatrudniający 30 osób, musi się liczyć z konkurencją 10 warzywniaków, prowadzonymi przez 1 osobę każdy. Przecież logiczne, że porównanie market i 30osób, to nie to samo co jeden warzywniak i jedna osoba? Skąd taka myśl, że to powinno być równe?

      XD

      Rozumiem że małe warzywniaki są w stanie sobie poradzić z takimi fajnymi praktykami jak kilkumiesięczna wojna cenowa wywołana przez monopolistę?

    •  

      @PolskaPrawica: zdążało mi się mówić, że danego dnia chcę skończyć 2/3 godziny wcześniej. Nigdy nie było to problemem

    •  

      @Volki: to ty chyba nie wiesz czym jest socjalizm. Jest duzy udział etatyzmu, ale bynajmniej nie można mówić o socjalizmie.

    •  

      @Fidelis Można, patrz: W Polsce jest socjalizm

      Gwiazdowski w 2010 r.:

      źródło: 1596290613545.png

    •  

      @jedrek1212: To fajnie ale ty nie jesteś ogółem.

    •  

      @Volki: i na kogo ty się powołujesz? Na Gwiazdowskiego? Może jeszcze Korwina zacytuj albo Śmiechomira Sośnierza.

    •  

      @Fidelis Na pewno nie na anonimowego wykopka, który broni socjalizmu.

    •  

      @Volki: nie bronię socjalizmu, stwierdzam, że go nigdzie nie ma w Europie, poza umysłami kuców, którzy nasłuchali się Korwina i wszystko, co nie jest anarchokapitalizmem nazywają socjalizmem.

      źródło: ELV5OaDXsAANtz7.jpg

    •  

      @PolskaPrawica: Szczęścia?

      A może po prostu miał umiejętności nabyte nauką.

      Wy zawsze wszystko zrzucacie na szczęście lub pecha, a mnie śmiech ogarnia, bo zwykle ludzie myślący w ten sposób mają pretensje do wszystkich o to, że im nie wyszło tylko nie do samego siebie.

      Odbieranie pieniędzy bogatym jest dobre? Bo może pokazać im, że wartościami są rodzina i przyjaciele? Błagam. Kradzież jest zawsze zła, nieważne jakimi hasełkami usprawiedliwiana, proszę się odstosunkować od pieniędzy innych ludzi i nie zaglądać im do portfeli.

      Nienawidzę i już po prostu mam po dziurki w nosie tego waszego socjalistycznego pierdololo, jesteśmy ludźmi i mamy inne predyspozycje, bo jesteśmy inni. Jesteśmy indywidualnyclmi bytami i nigdy nie będziemy wszyscy równi, nigdy. Wbijcie to sobie do tych zakutych łbów towarzysze. Jeden jest mądrzejszy, inny głupszy, jeden niższy, drugi wyższy, kolejny ma dużego penisa, inny małego. A Wy się czepiacie tylko różnic w zarobkach i myślicie jak tu tym, którzy niejednokrotnie poświęcili mnóstwo czasu na naukę i rozwój zabrać ich zarobione pieniądze. Wstyd.

    •  

      Rozumiem że małe warzywniaki są w stanie sobie poradzić z takimi fajnymi praktykami jak kilkumiesięczna wojna cenowa wywołana przez monopolistę?

      @Wujo_Stachu: Cześć warzywniaków się zamknie. Jak tylko ceny wrócą do normy, bo przecież zarabiać trzeba, to warzywniaki wrócą znowu. Niekoniecznie z woli tych samych właścicieli. Postawienie warzywniaka, to bardzo prosta sprawa w porównaniu z postawieniem marketu. Z tym markety nie mogą konkurować. Tak, rynek se poradzi.

    •  

      @Fidelis No tak, to nie był jeszcze prawdziwy socjalizm xD Typowe dla obrońcy socjalizmu.

    •  

      @PolskaPrawica: Niby zarzutka, ale odpisze dwa słowa, w bardzo wielu przypadkach nie ma tej dysproporcji między pracodawcą a pracownikiem. Coraz więcej osób może wybierać sobie pracodawcę / zleceniodawcę. Wyżej mirek opisał swoją sytuację. Podobnie mają menadżerowie, informatycy, budowlańcy, specjaliści różnej maści.

      Dysproporcja jest wtedy, gdy mówimy o gówno pracach. Dlaczego ktoś chce iść do gownopracy? Może tu jest problem. Pewnie taka osoba jest niewykształcona i nie jest mobilna. Czyja to wina?

      1 pracownik na 100 nie daje 1% spadku wydajności, gdy się go zwolni. Generalnie zwalnianie ludzi jest bardzo kosztowne.

      Skoro ktoś był w stanie w legalny sposób zarobić swoje pieniądze i mało tego, został zmuszony do podzielenia się nimi, to moim zdaniem powinien móc robić sobie co chce :)

    •  

      @PolskaPrawica: to o czym mówisz przedstawia film "ziemia obiecana", doskonale pokazuje jak działa dziki kapitalizm

    •  

      @PolskaPrawica: wolnorynkowcy nie popierają aktualnego modelu gdzie założenie działalności może trwać do 2-3 miesięcy. Jeśli pracownik jest dobry i zaradny może się zwolnić i założyć firmę, ale pewnie tego nie zakładasz bo masz ograniczony umysł i próbujesz to samo zarzucać wolnorynkowcom. Znajdujesz dziurę w procesie negocjacji pracownik pracodawca, ale nie dostrzegasz tej samej dziury w podejściu do zakładania działalności w polsce. O ile łatwiej byłoby gdyby np mechanik samochodowy zwalniając się mógł z dnia na dzień otworzyć w garażu warsztat?Tak się nie da bo te "dobre" ustawy które chronią pracownika idą w parze ze "złymi" ustawami które utrudniają zakładanie działalności. To samo można zrobić z wieloma dziedzinami: lekarz, krawcowa, budowlaniec itp.

    •  

      ustawy które chronią pracownika idą w parze ze "złymi" ustawami które utrudniają zakładanie działalności. To samo można zrobić z wieloma dziedzinami: lekarz, krawcowa, budowlaniec itp.
      @evilbadday: chcesz zlikwidować licencje na lekarzy?

    •  

      @PolskaPrawica: czy ty masz rozum i godność człowieka. Chce by każdy kto się zwolni mógł założyć firmę bez przeszkód. Skąd do głowy ci przyszło że chce likwidować licencje lekarskie. To wcale nie wnika z tego co jest tu napisane. Wolnorynkowcy czasem mają takie postulaty jak likwidacja licencji np dentystycznej, i każdy decyduje gdzie się leczy, ale społeczeństwo jest za głupie na taką wolność

    •  

      @PolskaPrawica dodałbym do tego odpowiedzialność gdzie panuje przekonanie że szef takiej firmy zarabia z pracy pracowników wielokrotnie więcej bo w razie co ponosi odpowiedzialność za porażkę. Co w ostatniej praktyce wychodzi odwrotnie. Jak firma się typ nie to np prezes boeinga dostanie dziesiątki milionów odprawy A firma dostanie wsparcie od pracujących podatników. Czy teraz z.covidem gdzie wiele firm w pierwszej godzinie albo odprawił pracowników albo ustawili się w kolejce po ich pieniądze z podatkow

    •  

      @PolskaPrawica: "zestresowany" pracownik xd
      To ze ktos sie daje jebac w dupe to raczej nie jest problem wolnego rynku. Bylem szeregowym pracownikiem w kilku firmach i regularnie sie urywalem wczesniej z roboty, a bezplatnych nadgodzin nigdy nie robilem bez sensownego odbioru. Jakby mi szef wyjechal z czyms takim to bym zmienil prace, bo w dzisiejszych czasach kwestia zmiany pracy to zerowy problem, a przebranzowienie sie to kwestia dni.
      Mowie tu o niskich stanowiskach/lekko gownopracach. O faktycznych specjalistow we wszelakich branzach firmy sie zabijają i na luzie dyktują warunki (tu nawet w tak stosunkowo slabej branzy jak sprzedaz specjalisci mają dużo do powiedzenia).

    •  

      @pi73r:

      , bo w dzisiejszych czasach kwestia zmiany pracy to zerowy problem, a przebranzowienie sie to kwestia dni.

      na wsi i małych miejscowościach to właściwie zerowy problem. Mozna przebranzowic się z pracy w Dino do Biedronki i na odwrót. Pieniądze zarabia w milionach.

    •  

      @PolskaPrawica: o kuhwa, ale bait, 2/10 bo odpisałem.

    •  

      @swiniarz:
      No to protip: mozna zmienic miejsce zamieszkania. Poza tym przykro mi, nie kazdy zostanie prezesem banku.

Gorące dyskusje ostatnie 12h