•  

    #urojenialechitoidalne odcinek 15
    Ten wpis to odpowiedź na ten wpis oraz ten wpis.

    ❌Urojenia:
    Pismo Słowian Połabskich

    ✔️Prawda:
    Na zdjęciu mamy serbską kronikę "Żywotów królów i arcybiskupów serbskich" napisaną przez biskupa Danilo II] żyjącego w XIII-XIV wieku. Możliwe też że całość ukończył dopiero jego uczeń. Tekst jest napisany po prostu serbską cyrylicą i nic w tym nadzwyczajnego. Dlaczego binuska bredzi o Połabianach? Serbowie których wszyscy kojarzymy są ludem południowosłowiańskim i ich język nie należy do języków lechickich, ale na terenach dzisiejszych Niemiec i Polski żyło plemię zachodniosłowiańskie o nazwie Serbołużyczanie/Łużyczanie/Serbowie łużyccy i ich język kwalifikuje się do języków zachodniosłowiańskich. Hipotetycznie to miejsce (zwane Białą Serbią) jest praojczyzną dzisiejszego narodu serbskiego lecz oba te ludy nie są ze sobą związane w jakikolwiek sposób i nie można powiedzieć, że pismo serbskie (cyrylica, głównie przeróbka greki) jest pismem połabskim bo to chochoł. To tak jakby powiedzieć że Polanie (Polacy) to to samo plemię co Polanie wschodniosłowiańscy.

    Źródło 1
    Źródło 2
    Źródło 3

    #turboslowianie
    #slowianie #wolin #ksiazki #rodzimowierstwo #historiapolski #pomorze #luzyce #serboluzyczanie #starszezwoje #ciekawostkihistoryczne #niemcy #polska

    źródło: wykop.pl

    •  

      @MichalLachim: Serbołużyczanie istnieją do dzisiaj, są mniejszością etniczną w Niemczech i nawet na Łużycach są tablice dwujęzyczne przy drogach. A poza tym jak najbardziej są związani ze „zwykłymi” Serbami poprzez chociażby przynależność do ludów słowiańskich.

    •  

      Serbołużyczanie istnieją do dzisiaj, są mniejszością etniczną w Niemczech i nawet na Łużycach są tablice dwujęzyczne przy drogach.

      @rodnorev: Wiadomo że istnieją, mówiłem w czasie przeszłym w kontekście hipotetycznego pochodzenia Serbów od Serbołużyczan.

      A poza tym jak najbardziej są związani ze „zwykłymi” Serbami poprzez chociażby przynależność do ludów słowiańskich.

      Ale poza byciem Słowianami nie mają większych związków, binuska jednak sugeruje że oba ludy są ze sobą tożsame a to nie prawda. Łużyczanom bliżej językowo do Polaków niż Serbów.

    •  

      @MichalLachim: taguj to #gruparatowaniapoziomu żeby dotrzeć do szerszej "publiczności". Moim zdaniem warto, bo jeszcze ktoś przypadkiem się naczyta tych głupot od Binuski i jej uwierzy.

    •  

      @MichalLachim: no właśnie nie do końca wiadomo co z tymi polanami wschodnimi. Istnieje teoria, że Polanie podbili Lechitów. Zbyt mało wiadomo aby tutaj głębiej gdybać, ale uznanie, ż Polanie wschodni i zachodni nir mają ze sobą nic wspolnego nie równie bezpodstawne co twierdzenie ze to ten sam lud. Dlaczego więc tak uznano? Z powodów politycznych. Rosji zależało na interpretowaniu, że to Polacy byli ludem inwazyjnym na wschodzie, zaś ten zawsze był powiązany z ludem Rosyjskim. Ciekawy temat, ale piszę na telefonie wiec tutaj skończę.

    •  

      @orkako: IMO trudne byłoby połączenie jednych Polan i drugich chociażby z tego powodu, że mówimy językiem zachodniosłowiańskim. Trochę inne dźwięki, gramatyka, słowa - skąd byłaby ta zmiana? Trzeba też pamiętać, że tak na prawdę etymologia nazwy Polska/Polanie nie jest w 100% pewna - dominuje pogląd o "polu", ale jest też pogląd o gwieździe północnej czy o Lechu > Po Lechu > Polacy. Co ciekawe "Lestkowami" (od Lestka którego historyczność się uznaje) też czasami miano nazywać Polaków.

    •  

      IMO trudne byłoby połączenie jednych Polan i drugich chociażby z tego powodu, że mówimy językiem zachodniosłowiańskim.

      @MichalLachim: Nie wiemy kto jakim językiem mówił z czystego braku źródeł pisanych. Pozostają nam jedynie nazwy geograficzne (miejsc, rzek i grodów) które jednak często ulegały wielokrotnemu przekształceniu. Inną metodą się imiona, ale historycy zarówno imiona jak i nazwy regionalne ignorują. Dlaczego? Działania Rosji utarły już taki podział Słowian w przeszłości i rozpropagowano go na świecie, a dziś historycy zakładają, że lepszy jest taki podział, niż biała plama i dyskutowanie nad tym czego nie można ustalić. To powszechne zjawisko w naukach historycznych i niestety szkodliwe.
      Wiemy, że ludność grodów Czerwińskich oraz Drewlanie mówili językiem lechickim (zachodniosłowiańskim), ale Drewlan oficjalnie zalicza się do Słowian wschodnich. Chorwaci którzy wywodzą się od ludu sarmackiego Chobatów (czy jakoś tak) którzy ulegli sławienizacji. Skoro sasiadowali z Wołynianami i innymi wschodnimi Słowianami, to dlaczego mówili mową lechicką? Również wschodnie pochodzenie Wołynian jest kontrowersyjne, bo mamy informacje o tym jak Chrobry(chyba, bo nie pamiętam) odzyskiwał tamte ziemie, ale nie mamy informacji, aby Polanie posiadali je wcześniej. Mamy też, gdzieś wzmiankę o migracji Rusinów na Wołyń po ponownym zajęciu Wołynia przez Ruś.
      Gdzieś czytałem, że to dlatego, że tamtejsza ludność ruska najpierw uległa polonizacji, a później ponownej rusyfikacji, ale chyba zbyt mało czasu upłynęło aby mogłoby do tego dojść.
      Po za tym wszystkie nazwy aż do Dniepru brzmią dość zachodnio.

      Oczywiście stwierdzenie, że aż do Dniepru żyli Słowianie zachodni, a później zostali podbici przez wschodni na tym etapie wiedzy będzie zbyt pochopne. Chociaż z drugiej strony brzmi nawet sensownie scenariusz, gdzie wschodni Słowianie dokonują inwazji na Polan i ci uciekają nad Wisłę podbijając powoli rozbite plemiona Lechickie.
      Jednak gdyby tak by miało być to nie tłumaczy to mnogości Słowian wschodnich. Tłumaczyłoby jednak Migrację Słowińców (Sklawinów), oraz Serbów na zachód. Serbowie to też lud pierwotnie wywodzący się od Sarmatów (A dokładniej Alanów) który uległ Słowienizacji.

      Tak czy siak, nie mamy namacalnych dowodów świadczących o powiązaniach lub braku powiązania Polan wschodnich i późniejszych Polan zachodnich, ale raczej nie zakładałbym, że nazwa tak dużych ludów żyjących obok siebie w okresie czasu przesuniętym o jakieś 300 lat to zwykły przypadek.

    •  

      @orkako: W sumie trochę mi namieszałeś, dzięki. ( ͡º ͜ʖ͡º)/

      +: orkako
    •  

      @MichalLachim: A tylko pobieżnie tknąłem temat. Dlatego zagraniczni historycy przyjmują Rosyjską interpretację, która jest prosta i nie wymaga zastanawiania się nad nią. A zachodniosłowiańscy Historycy zazwyczaj pomijają ten temat, aby nie stawać w opozycji z oficjalnym obrazem historycznym który jest akceptowany przez wschód, zachód i jeszcze szkoły ich tego uczyły. Po co psuć sobie karierę i iść pod prąd? Oczywiscie są tacy, którzy poddają to w wątpliwość, ale w bezpieczny sposób nie prowadząc jakiejś krucjaty, bo i nie mają za bardzo czym jej prowadzić ze zwyczajnego barku twardych dowodów.

Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    Tak to wczoraj wyglądało. 24 minuty w górę, 5 minut w dół. Pierwszy raz od listopada 2019 latałem sam (przez te krótkie chwilę po tym jak wysiadali spadochroniarze), a w dodatku jeszcze za cudze pieniądze. Żyć nie umierać.

    W zeszłym roku narzekałem, ale jak się z nią bliżej zaznajomić to w sumie ta Cessna 207 to bardzo przyjemny samolot. Taki nie za szybki, nie za wolny. Zabiera ponad pół tony spadochroniarzy, chce latać. Trzeba tylko uważać na temperatury silnika i wszystko jest okay.

    Bo w zasadzie wywożenie skoczków polega na tym, żeby robić te całe "pilot thing" jak najszybciej i w nakazanych widełkach. Do startu to wiadomo - obroty max, ładowanie 36.5, czyli do czerwonej kreski i fuel flow 31 galonów na godzinę. Jak już jest trochę wysokości to zaczynamy grę o temperatury. Chodzi o to, żeby nie przekraczać 390F na najcieplejszym cylindrze, ale też nie wspinać się zbyt wolno. Czyli jak temperatury rosną to trzeba zmniejszyć moc, obroty, albo przyspieszyć. Jak temperatury są niskie to znaczy, że można troszkę docisnąć. I tak przez te kilkanaście minut wspinania się na 3 albo 4 kilometry.

    Potem jest do rozwiązania jest matematyczne zadanie w stylu "Pociąg A wyjeżdża z miejscowości B..." o treści: Nad punktem zrzutu masz być na 3000 metrów. Teraz jesteś na 2400, wspinasz się 2 metry na sekundę. Jak duży łuk musisz zrobić, żeby być tam na zadanej wysokości. Za nisko nie dobrze, bo skoczkowie marudzą, za wysoko też nie dobrze, bo klubowy Avgas się pali na darmo.

    Jak wszystko idzie zgodnie z planem to informuje się skoczków, że zostały 2 (Jak na filmach, można wydrzeć ryja: DWIEEEE MIIIINUUUUTY) a potem jedna minuta do zrzutu no i w umówionym miejscu daje znak "Skok". C207 jest małym samolotem, więc jak ekipa przesuwa się do tyłu, w kierunku wyjścia to dziób idzie do góry. Jak dziób idzie do góry to prędkość spada. Jak spada prędkość to może spaść i samolot. Trzeba więc uważać, żeby nie zrobić sobie kuku. Moment wyskoku to też interesujące studium psychiki ludzkiej i reakcji na stres. Szczególnie pasażerów tandemów. Część z nich właśnie pierwszy raz w życiu leci małym samolotem, albo w ogóle samolotem a teraz jeszcze będą z niego skakać. Jest czasem trochę krzyczenia, jakichś "Zdrowaś Maryjo" albo innych historii, które mogę opowiedzieć gdy się napiję, ale nie nadają się do utrwalania na innych nośnikach niż ulotna pamięć ludzka. Ja tam zawsze bardzo cieszę się, że zostaję na pokładzie. Jakoś mnie do spadochronów nie ciągnie.

    No i koniec końców jesteś sam (chociaż to też warto sprawdzić) w tym pustym samolocie, 3 kilometry nad ziemią i trzeba wrócić. I to jeszcze wrócić tak, żeby nie popsuć maszyny, bo przez ostatnie dwadzieścia parę minut silnik pracował niczym koń nad morskim okiem. Teraz nie można go głupio schłodzić, bo metal też ma swoją odporność na zmiany temperatury. Nie może chłodzić się szybciej niż 60 stopni F na minutę. W związku z tym trzeba stopniowo zdejmować moc i uważać na prędkość. Ale gdy wszystko jest w normie to jest to najfajniejsza część lotu niczym Spitfajer. Ponad 300 km na godzinę, między chmurami, sam, na pustym, zarezerwowanym na wyłączność niebie. Jak na tym lekko przyspieszonym filmiku. Polecam.

    Potem lądowanie pod okiem czujnej loży lotniskowych szyderców, którym nie wytłumaczysz koncepcji "positive landing", schłodzenie turbiny, tankowanie, załadowanie skoczków i znowu do góry. Bardzo przyjemny sposób na sierpniowy weekend.

    #lotnictwo #odzeradoatpla #lotniczehistorie
    pokaż całość

    GFY

    odpowiedzi (65)

  • avatar

    Mireczki nie wiem czy kręcić małysza, ale trochę się zdenerwowałem jak się dowiedziałem.
    W skrócie:
    Starszy kolega z pracy poszedł w sobotę kupić dziecku laptopa.
    Chciał office do niego, sprzedawca mu mówi że to plus 600zł.
    Kolega pyta czy coś taniej się nie da.
    Chłopaczek mówi, że się tym zajmuję prywatnie i da się za 199zł + 150zł "robocizna".

    Finał:
    Zainstalował koledze office z roczną subskrypcją i powiedział, żeby po roku kupić klucz na allegro za 10zł.
    Do tego wkręcał, że zaktualizował (jakby sam się nie aktualizował) system.
    Skasował za to 150zł, bez paragonu, bez FV, po prostu na czarno w godzinach pracy.

    #mediamarkt #microsoft #komputery #oszukujo
    pokaż całość

    odpowiedzi (161)

  • odpowiedzi (187)