Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • odpowiedzi (46)

  • avatar

    Wczoraj robiłem ciasto snikers a dzisiaj jem ( ͡º ͜ʖ͡º)
    #pieczzwykopem

    odpowiedzi (52)

  • avatar

    Wczoraj był w gorących był wpis gościa, który narzeka, że nie może nic oszczędzić, bo życie z różową sprawiło, że pieniądze rozpływają mu się w powietrzu. Powiem Wam szczerze, że czytając ten wpis, a przede wszystkim czytając komentarze, ciarki żenady przeszywały mnie z góry do dołu (facet który chciał żeby laska która wprowadziła się do jego mieszkania płaciła mu czynsz... puknij się w łeb) i przede wszystkim zdałem sobie sprawę z tego, dlaczego tyle tutaj stęków, że tak ciężko jest znaleźć dziewczynę, że macie problemy z kontaktem z różowymi i ogólnie #przegryw (chociaż oczywiście dopuszczam fakt, że kliniczne przypadki "przegrywu istnieją", przy czym to margines). Patrzycie z góry na #normictwo i #rozowepaski, bo jeżeli ktoś nie podziela waszego bardzo ściśle określonego systemu wartości i nie trzyma się ściśle ustalonego scenariusza, to od razu stwierdzacie, że ktoś jest idiotą, a dziewczyna od razu musi być pasożytem.

    Wychodzenie na miasto to bzdury, bo najlepiej posiedzieć cały weekend na chacie i pograć w gierki. Kluby to bzdura dla chadów i julek - głośno, śmierdzi, drinki drogie. Wychodzenie do knajp to bzdura i przepłacanie za coś, co można ugotować w domu. Wakacje to najlepiej tylko chodzenie po górach, albo coś w tym stylu, nie daj boże żeby pojechać na all-inclusive i po prostu popluskać się w basenie, potańczyć w klubach na Costa Brava, albo połazić po sklepach w Mediolanie. To już nie jest kwestia tego, że różowepaski potrzebują emocji. Każdy normalny człowiek potrzebuje, chce coś zobaczyć i potrafi się po prostu kurwa bawić, wyluzować. Mireczki patrzą na wszystkich z góry, bo oni mają swoje "pasje" (kurwa gry komputerowe albo siłownia, ewentualnie jeżdżenie na rowerze xDDD). Koło pasji to wy nawet nie staliście, a nawet jeżeli, to w jaki sposób hobby wyklucza się z tym, żeby zachowywać się jak normalny człowiek i potrafić się dobrze bawić podczas wyjścia na miasto? Normalni ludzie w ten sposób się odstresowują po całym tygodniu. To nie oni są zjebani tylko wy. Kiedyś się umawiałem z taką laską, co cały tydzień tylko siłownia, wyjścia na kawkę, dobra książka... myslałem że ocipieję z nudów. A wy byście chcieli dupy co wyglądają jak julki z klubu, ale ich ulubioną rozrywką jest grzanie dupy na kanapie i patrzenie jak gracie w Wiedźmina. Takich lasek jest margines, ale niebieskich też. Dlaczego? Bo to zjebany sposób na spędzanie życia. Sami się śmiejecie z memów z Januszem który w dupie był i gówno widział, a swoje najlepsze lata zamierzacie przesiedzieć w domu. Dziwicie się innym, że chcą coś przeżyć przed 30stką? Takie powolne tempo życia kłóci się z młodością. Jesteście starzy za młodu, więc czego się dziwicie, że różowe nie chcą się wiązać z takimi pierdami?

    Wasze podejście do pieniędzy to jest druga kwestia. Każdy rozsądny człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że osiągnięcie sukcesu finansowego, to w dużej mierze kwestia przypadku, a ludzi nie powinno się mierzyć miarą tego, ile zarabia. Czy przedszkolanka, która kończyła studia i naprawdę przykłada się do swojej pracy, szkoli się, angażuje w życie wychowanków, powinna zarabiać 2,5k zł? Oczywiście że nie, ale w naszym zjebanym systemie tak jest i nie ma szansy zarobić więcej, nawet w prywatnym przedszkolu Montessori nie wskoczy powyżej 3-4k. Pielęgniarki, fizjoterapeuci, nauczyciele, ratownicy medyczni i wiele innych zawodów są potrzebne, ale w wyniku wielu czynników są bezczelnie słabo opłacane (duża w tym zasługa 25 lat forsowania idei "taniego państwa). Czyli co, ratowniczka medyczna jest poniżej waszego poziomu, bo zarabia chujowo? A może za mało się starała? Może powinna wcześniej wstawać i biegać rano? Albo otworzyć swoje ratownictwo medyczne xD? Rozumiem, że będąc sobie tymi programistami 15k wyobrażacie sobie tylko relację z inną osobą, która zarabia równie dobrze, a jeżeli nie, to będziecie równać poziom życia do dołu, a resztę hajsu chomikować na koncie? To czym się różnicie w takim wypadku od tych paskudnych p*lek, które lecą tylko na hajs i szukają bankomatów? Jesteście tacy sami, albo i jeszcze gorsi, bo dochodzi wspomniana już kwestia patrzenia z góry. Życie z taką osobą to wieczna żenada i wcale się nie dziwię, że różowe trzymają się z dala od takich spierdoliksów.

    Sam się spotykałem z dupami, które trochę sponsorowałem, w tym sensie że płaciłem za większość naszych wyjść, bo dziewczyna zwyczajnie nie wytrzymywała tempa naszych wyjść (sama mi mówiła, żebyśmy zostali w domu, bo ona nie ma hajsu), ale zdarzało mi się, że umawiałem się z dzianą dziewczyną i laska w klubie stawiała mi drinki całą noc. Ludzie na poziomie nie rozliczają się z takich kwot, bo to psuje vibe. I nie, nie zarabiam jakiś kokosów - 4,5k na rękę w mieście wojewódzkim, czyli jak rozumiem, tyle co OP z posta o którym wspominałem wcześniej. Teraz spotykam się z dziewczyną, która zarabia tyle co ja, ale wcześniej zarabiała więcej. No i co z tego? Jak mi się powinie noga, to ona powinna mnie zostawić? Albo ja ją? A jeżeli ja stwierdzę, że chcę się przebranżowić i zacznę zarabiać chujowo, a ona będzie zarabiała dobrze? Po to ludzie się łączą w pary, żeby im było łatwiej, a nie trudniej. Jak już wspomniałem, sukces finansowy to często kwestia przypadku - odziedziczenia mieszkania, firmy która wypali, zawodu który ma "branie" na rynku pracy. Nie wszyscy musimy być informatykami 15k. Kwestia rodziny w jakiej kto przyjdzie na świat też ma ogromne znaczenie. Kwestia wieku, a przecież nie zawsze ludzie dobierają się wedle rocznika. Nasze starania to tylko jedna w wielu wypadkowych. Patrzenie na ludzi przez pryzmat hajsu to cecha ludzi z nizin społecznych, a rozbijanie związku z tego powodu, że laska się nie chce dorzucać do benzyny, to już absolutne dziadostwo. Współczuję laskom, które trwają w takich relacjach, podobnie jak współczuję facetom, którzy pełnią rolę betabankomatów. Ale nie róbmy z każdej nierówności w związku od razu pasożytnictwa, bo w takim wypadku można zabić każdy romans, a życie sprowadzi się do tabelki w Excelu, w której będziemy sobie rozliczać zakupy spożywcze i czyj komputer zużywa więcej prądu. Ale wy i tak tego nie zrozumiecie, bo zryły wam beret matrymonialna spiskowa teoria dziejów (tzw. blackpill) i filmy Szarpanek z życiem, które przyjmujecie bezkrytycznie, jak konfiarze przyjmują bezkrytycznie werbalne sraki Bosaka i Korwina.

    #zwiazki #logikaniebieskichpaskow #normictwo
    pokaż całość

    odpowiedzi (137)