•  

    #anonimowemirkowyznania
    Ale wkurwia mnie szkalowanie wsi, szufladkowanie i patrzenie na ludzi z góry. Ale może od początku; jak powiesz, że jesteś ze wsi w jakimś towarzystwie niedojebów, to od razu patrzą na Ciebie z góry, jakbyś był gorszy. Na żywo to jeszcze pół biedy, bo widzą jak wyglądasz, ale przez neta to już choy. Nie wiem w jakich czasach Wy żyjecie, ale wyjdźcie kurwa spod kamienia i zobaczcie jak wyglądają ‘wsie’ w 21w. U mnie na wsi nikt nie ma żadnych zwierząt hodowlanych, ani kurwa gnojowników jako ronda na środku jebanego podwórka. Jest internet światłowodowy, kort tenisowy, siłownia napowietrzna czy inne ścieżki rowerowe. Nwm, może gdzieś na wschodzie są takie wioski odcięte od świata, ale ja np. świni czy krowy to nigdy na żywo nie widziałem.
    A jak widzę szyderczy uśmiech jak jakiś Oskarek albo Julka z miasta usłyszy że jesteś ze wsi, to mi się nóż w kieszeni otwiera. Pewnie sam mieszka w jebanym chowie klatkowym z wielkiej płyty, na 30m2 w 5 osobowej rodzinie, gdzie słychać jak sąsiad w nosie dłubie i melbami z PRL’u. To ja mam większy garaż od jego całego mieszkania. Albo co lepsze, w starej kamienicy, gdzie ma sracz na klatce dzielony z całym piętrem i musi napierdalać koks latem do piwnicy na zime XD. A ja w tym czasie leże se na hamaczku na tarasie a w zime odpalam piec przyciskiem w apce na telefonie.
    Ale on jest z MIASTA, więc jest lepszy/wyżej w hierarchii, a jak z jakiegoś większego/wojewódzkiego to już wgl kij w dupie, a ‘WARSZAFKA’ to już wgl inna liga. Nie jestem jakimś bananowym dzieckiem, wystarczy że ktoś nie jest jebanym patusem/alkoholikiem i dąży do osiągnięcia czegoś w życiu, to takiego zwykłego domu jednorodzinnego na wsi budowanego od podstaw, jest w stanie się dorobić spokojnie. Nie pozdrawiam wszystkich którzy w dupie byli i gówno widzieli a oceniają z góry.

    #zalesie #wies ♯Warszawa

    Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
    Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
    ID: #5f5f83ca8679b6c666e7c163
    Post dodany za pomocą skryptu AnonimoweMirkoWyznania ( https://mirkowyznania.eu ) Zaakceptował: Precypitat
    Wesprzyj projekt

    •  

      Zaplusuj ten komentarz, aby otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach w tym wątku. Kliknij tutaj, jeśli chcesz skopiować listę obserwujących

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: tak działają preferencje
      nikt nie daje jebania o niskich tak jak nikt nie daje jebania o wieś

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Mirek, ale dlaczego wskazujesz na to, że twoja wieś jest nierolnicza? Twoim zdaniem ze wsi rolniczej można/należy się śmiać?

    •  

      Wieś wsi nie równa. Prawdą jest że obecnie wsie wyglądają podobnie jak przedmieścia.
      Mnie rozpierdalają naklejki na samochodach: Warszawiak od urodzenia, Białostoczanin z dziada pradziada. Jakby jedynym ich osiągnięciem było pochodzenie i nic poza tym.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Uwielbiam osoby broniące swoich wioch przed urojoną wyższością u rozmówcy. Przez kompleksy potraficie odebrać jako obrazę i wyższość dowolne zdanie o miejscu zamieszkania. Niesamowicie irytujące, kiedy próbujesz traktować kogoś poważnie, ale nie przekonasz, że nie obchodzą cię preferencje mieszkaniowe. Po temacie.

      pokaż spoiler Zazwyczaj te osoby nie wiedzą, że chciałbym mieszkać w ładnej wsi.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: szkalowanie wsi to domena wykopu ale tu się wszystko szkaluje więc nie wiem po co się przejmować

    •  

      Dawanie jebania kto gdzie mieszka xDD.

      Z jednej strony narzekasz, że inni traktują Cię jak wieśniaka, a z drugiej masz taki ból dupy i traktujesz ludzi z miasta jak jakiś podludzi.

      To osoby ze wsi najczęściej wysyłają memy o tym, że ludzie z miast piją sojowe latte itp napędzając spirale xD. Reszta to podłapuje i dla żartu wyzywa od wieśniaków. Prawda objawiona, to ludzie ze wsi się najczęściej prują o miejsce zamieszkania, reszta ma to w dupie.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Ale to ty w dupie byłeś i gowno widziałeś xD

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: powiedz we wsi że jesteś z miasta to dopiero się będą na ciebie dziwnie patrzyli. W mieście połowa ludzi jest ze wsi i nikt z nikim nie ma problemów.

    •  

      3MsBQ: Wystarczy spojrzeć jakie są odpowiedzi na twoje pytanie większość to czysty hejt bez jakiejkolwiek próby obalenia twojego argumentu
      Jak dla mnie masz rację, ale czy tak naprawdę ma dla ciebie aż takie wielkie znaczenie? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Zaakceptował: Precypitat

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: XDD przebywałem wystarczająco długo z "wiesniakami" by móc ich rozpoznać i oceniać. I większość stereotypów na temat polskiej wsi jest prawdziwe. Nie próbuj z tym walczyć-to walka z wiatrakami!
      PS. Nie mówię że każdy ze wsi jest od razu "wieśniakiem" mam paru znajomych którzy mieszkają na wsi i są naprawdę spoko, Jednak większość (95% osób ze wsi) jakich poznałem było niedojebanymi półgłówkami, nadużywającymi alkoholu nie mówiąc o ich innych zachowaniach czy tekstach...Mam nadzieję że moje zdanie się kiedyś zmieni, jednak na chwilę obecną jak słyszę słowo 'wieś' to rzygać mi się chce.

    •  

      @kutafonixor coooo to takie coś istnieje? XD

    •  

      @wkurzamnieto13: Czasami oglądam co ludzie mają nalepione na klapach samochodów jak stoją na światłach, widziałem trochę tego :P

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania:

      mieszka na "wsi
      nigdy nie widział krowy ani świni


      Idź i spieprza ty nowobogacki śmieciu mieszkajacy pod miastem na ziemi po babce

      +: Kerp
    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania zmień towarzystwo, bo z tego co piszesz to obracasz się w choojowyn towarzystwie.

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: typowego wsioka poznasz zanim się jeszcze odezwie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Prawie cię rozumiem, bo mieszkałem z żoną pół roku po ślubie u teściów na takie wsi, bez krów, świń itd.
      Mentalność ludzi jednak nawet w takich wsiach jest zacofana.
      Najbardziej widać to po "a co ludzie powiedzą".
      Dlatego pal wroty i nie wiem, idź sobie trawnik skoś wieśniaku.

      Miasto > każda wieś, ale to absolutnie KAŻDA.

      źródło: wykop.pl

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: Dawno nie słyszałem, żeby ktoś śmiał się ze wsi, zdecydowanie częściej spotykam takich napinaczy z dziwnymi przekonaniami jak ty. Portaficie gryźć po kostkach wszystkich naokoło i z dupy wypierdolić z tekstem o

      jebanym chowie klatkowym z wielkiej płyty

      do człowieka który ma gdzieś to skąd jesteście, gdzie mieszkacie i nigdy nie podejmował tematu. Pełny atak na wymyślonego wroga. Potem jak nikt was nie lubi w towarzystwie to "hurr durr to dlatego, że patrzą z góry na wieś" i koło się zamyka
      tfu

    •  

      OkiełznanaMurzynka: Poruszyłeś tu w sumie bardzo ciekawy problem, który od dłuższego czasu spokoju mi też nie daje, z tym że wszedłem w to trochę głębiej, bo w sumie miałem kiedyś ten temat w dupie, ale on niejako sam mnie odnalazł. W zasadzie to nie jestem ze wsi jako takiej, tylko z małego miasteczka (kiedy piszę z miasteczka, to znaczy, że z miasteczka czyli takiego 2-15 tys, a nie jakiegoś poważniejszego powiatowego, zaznaczam to, bo tu też bywa zabawnie, bo dla niektórych miasteczko to np. 50-70 tys. ośrodek powiatowy, a są części Polski gdzie takich prawdziwych miasteczek w ogóle nie ma.. bo się ich nie dorobiły, gdyż paradoksalnie, żeby mieć swoją sieć "pipidówek" to region musiał załapać się dość wcześnie na jako taki rozwój epoki przemysłowej).

      Dlaczego w ogóle mnie zatem ten temat obchodzi, mimo że sam w sumie też nic z rolnictwem wspólnego nie miałem nigdy? No więc dla człowieka z prowincji ścieżka życiowa często wygląda tak (co prawdopodobnie możesz znać też z autopsji): podstawówka- swoje miasteczko czy wieś, u nas też tak było, że po dojściu do nas dzieciaków ze wsi było naśmiewanie się, przytyki itd., ale to poziom smarkaczy więc w sumie nic dziwnego, a poza tym to bardzo szybko ustało, bo dzieciaki jednak szybko się nudzą i patrzą na siebie przez pryzmat kto jest fajny, a nie czy ma gnojownik na podwórzu, świnie w chlewie i mieszka pod lasem, Szkoła średnia- miasto powiatowe, tu my plus ludzie ze wsi staliśmy się tymi, którym się docina, ale w sumie okres ten trwał niezmiernie krótko i na prawdę niezwykle szybko ludzie takie rzeczy przestali zauważać, część nawet w ogóle nigdy nie śmiała się z "hehe wieśniaków". Po prostu w tym liceum, na tym etapie coś takiego uchodziło już za dziecinadę. I ja też taki pogląd przyjmowałem, stało się dla mnie to oczywiste i temat przestał istnieć w moim życiu.

      Studia - duże miasto wojewódzkie i tu doznałem największego rozczarowania, bo nagle się okazało, że pośród wielu osób, które spotkałem na swojej drodze ten temat, piętno prowincjusza to było coś, co oni brali na poważnie! Dorosłe osoby, ludzie wydawałoby się na jakimś tam poziomie, ludzie z rzekomo bardziej tolerancyjnego środowiska, dawały znać czasami, że czują jakąś tam wyższość, ale robili to w sposób zdecydowanie bardziej zawoalowany, nie taki szczeniacki jak to w szkole, a jakiekolwiek próby wytłumaczenia tego, że no to trochę głupkowaty i mało złożony obraz świata czasami przez żart, przez ripostę, spotykały się z owszem "hehehehe", ale dalej było czuć blokadę, którą założyli na swoją rację i ani kroku dalej. A co najzabawniejsze, teraz do grona "wieśniaków" dołączyły także osoby z miast powiatowych, do których przecież często ludzie ze wsi i mniejszych miasteczek dojeżdżali do szkół średnich.

      Ale w sumie to jedna rzecz mnie tu najbardziej bolała, a mianowicie to, że akcja działa się nie gdzieś tam w jakimś losowym większym mieście, tylko w stolicy mojego regionu, województwa jak na warunki polskie wręcz o bardzo silnym (przynajmniej kiedyś tak mi się wydawało) poczuciu tożsamości regionalnej, a więc de facto dostałem tu w pysk od ludzi, których uważałem za swojaków, mówiących tą samą odmianą polskiego itp.

      Później zorientowałem się, że przyczyną tego mógł być fakt, że w gruncie rzeczy większość z nich to były można by powiedzieć dzieci osiedli peerelowskich, pokolenie trochę jednak wyrwane z korzeniami, oderwane od tego tradycyjnego patrzenia na swój region, krainę, "heimat" jak mówią Niemcy i wrzucone w nową rzeczywistość budowaną na innych zasadach. Dla nich, zauważyłem, owszem istnieje lokalny koloryt i nawet to lubą,ale w ich mniemaniu on kończył się "na rogatkach miasta". Mieli małe pojęcie o tym, że tam dalej, nadal mówi się podobnym potocznym językiem i nadal istnieje jakaś tam mentalność typowa dla tego, a nie innego regionu, że tam też kibicuje się bardzo ich drużynie piłkarskiej, a duże miasto z którego pochodzą nie jest postrzegane jako wyodrębnione tylko wprost przeciwnie jest integralną częścią regionu. Starsi, osiadli ludzie postrzegali to zagadnienie o dziwo znacznie częściej zbieżnie z moim doświadczaniem, tzn. znali prowincję i także gdzieś dalej w terenie, poza miastem nadal czuli się u siebie.

      To mi uświadomiło taką o to ważną rzecz, że w pewnym momencie (przynajmniej w mojej części kraju, regionie charakteryzującym się jakąś tam swoją wyraźniejszą odrębnością) zaczęło następować takie "przebiegunowanie" poczucia wspólnoty z "my mieszkańcy tego regionu" na "my mieszkańcy tego dużego miasta", "my mieszkańcy miasta tego czy tamtego", "my mieszkańcy wsi", przy czym o ile w miejscowościach prowincji to poczucie wspólnotowości nadal występuje, o tyle zwłaszcza w młodszym pokoleniu mieszkańców stolicy regionu ono jest coraz słabsze, a niektórzy wręcz o nim nie wiedzą. To się zaczęło dziać chyba już po woli za PRLu, ale obecnie, od parunastu lat mamy szybkie pogłębianie się tego stanu rzeczy. Można wręcz odnieść wrażenie, że młodsi mieszkańcy największych metropolii zaczynają czuć większe poczucie wspólnotowości z innymi mieszkańcami metropolii niż z tym czego integralną częścią są od zawsze i co ich niejako wytworzyło czyli własnym regionem, z najbliższymi sąsiadami. W takim światopoglądzie dochodzi do absurdalnego postrzegana całej prowincji jako czegoś co jest całkowicie jednolite, wieś, miasto powiatowe, miasteczko, prowincja lubelska, kujawska, opolska, mazowiecka itp. jeden pies, liczą się tylko wyspy wielkomiejskie, połączenia miedzy nimi, a jeśli fajne różnice to też między nimi, a przecież rożne odrębności między regionami są tu wszędzie nadal znaczne.

      Co więcej ta wizja polaryzowania się wielkomiejskich wysp i pogardzanej prowincji ma swoich zwolenników, którzy wręcz jarają się upadkiem tożsamości regionalnych i globalizacją świata metropolii odmieniając przez wszystkie przypadki określenie miejskość,wielkomiejskości itp., rajcując się "dogęszczaniem zabudowy", często też mając bardzo małe pojęcie na tematy architektoniczne i urbanistyczne, ale oczywiscie wszystkie rozumy pozjadane, de facto często specjaliści, dobrze zarabiający, wielkomiejscy profesjonaliści wydawałoby się inteligentni, oczytani, wrażliwi na tematy związane ochroną dziedzictwa itd. Zabawne, ale często są to ludzie zgadzający się w tej kwestii ponad podziałami politycznymi, nawet ci rzekomo społecznie wrażliwi brandzlują się wizją zaorania prowincji w więc i unicestwieniem sporego kawałka dziedzictwa materialnego i niematerialnego. Co w zamian? Deweloperskie osiedla a'la miasteczko Wilanów?

      I jeszcze jedna rzecz? To jest sprawa, w której nie obowiązuje dylemat pierwszeństwa kury czy jaja. "Wieśniak" jest w naszej kulturze obelgą, czymś pogardzanym praktycznie od zawsze. To nie on zaczął pierwszy pogardę, nie ma historycznie takiej możliwosći. Pogarda dla "wieśniaka" zaczęła się jeszcze w czasach społeczeństwa klasowego, zupełnie inaczej funkcjonującego, tylko że wtedy gardzono "wieśniakiem" (czyli w zasadzie przodkiem przytłaczającej większości z nas) jako najniższą warstwą społeczną, a nie jako obywatelem mieszkającym w tym a nie innym miejscu. Ten stary świat podziału klasowego już dawno minął. Przecięty dzieciak dziś nie wie co to jeta ten szlachcic, co to jest mieszczanin, to są pojęcia abstrakcyjne. Ale wie co to "wieśniak", i że jest to ktoś gorszy, że to obelga. "Wieśniak" nie oznacza dziś już nic poza mieszkańcem tego, a nie innego punktu na mapie, a to nie wiąże się z żadnymi nabywanymi przywilejami jak to było w erze przed przemysłowej. Przywileje stanu szlacheckiego, czy mieszczańskiego (który też w stosunku do możnowładców, podobnie jak chłopi był u nas gówno znaczący), która to sytuacja nawet kiedy dla nas dziś jest oburzająca, miała jednak swoje podstawy, jeśli zaś chodzi o dzisiejszą dumę z miejsca zamieszkania jakoby mądrość murów samoistnie spływała na umysły mieszkańców, tylko dlatego, że w miejscowości, w której dana osoba mieszka jest teatr czy biblioteka uniwersytecka (których zresztą nie odwiedza) to jest to czysty absurd i kretynizm niezbyt lotnego umysłu.

      Zaakceptował: Eugeniusz_Zua

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: ja nie wiem z kim Ty rozmawiasz xD przez całe swoje życie nie miałam do czynienia z ludźmi co patrzyli na mnie z góry bo jestem ze wsi. Teraz studiuję w dużym mieście wojewódzkim i wciąż, zero pogardy??
      Wystarczy się nie zadawać z 'towarzystem niedojebów', nic bardziej prostego

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: swiniom idz rzuc a nie sie żalisz wiesniaku

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania: gdyby nie moje pochodzenie miejsko-wiejskie nie dostał bym obecnej pracy, także uwierz mi że czasami ma to swoje duże plusy. A przejmowanie się oskarkami to już jawny przejaw głupoty

    •  

      @AnonimoweMirkoWyznania no to nie jest ze wsi. Jestes z przedmieścia xd

Gorące dyskusje ostatnie 12h