Gorące dyskusje ostatnie 12h

  • avatar

    tylko ja tak mam? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    odpowiedzi (16)

  • odpowiedzi (11)

  • avatar

    Pierwsze myśli o założeniu tindera w mojej głowie pojawiły się na początku 2016 roku. Wrodzona nieśmiałość, strach przed doświadczeniem bolesnego blackpilla, oraz trafieniem na laski które znam/łem z reala, których nie lubię (a raczej, że one trafią na mnie) sprawiły, że nie zdecydowałem się założyć konta na tej aplikacji.
    Jakoś 1,5 roku później założyłem (na krótko) fikcyjne konto. W gąszczu roszczeniowych księżniczek, instagramowych królewien, p0lek czekających na chada na białym rumaku, madek z bombelkiem oraz najzwyklej pojebanych typiar, trafiło się kilka wartych uwagi. Aż sobie wtedy myślałem "kurczę, szkoda, że to nie moje prawdziwe konto bo może coś by z tego wyszło".
    3 tygodnie temu skonsultowałem mój wygląd z 3 mirabelkami. Wszystkie odparły zgodnie "Śmiało, zakładaj!", jedna pokusiła się nawet o stwierdzenie, że "różowe będą cię kochać".
    Uznałem "czemu nie, raz się żyje".
    Obejrzałem kilka filmików, przeczytałem kilka artykułów co do tego jakie zdjęcia oraz opis wgrać, aby zwiększyć szansę na tej hipergamicznej aplikacji. Krótko mówiąc chciałem się dobrze przygotować.
    Wybrałem się na 2 "sesje" zdjęciowe, spośród których wybrałem 3 najlepsze fotki. Skonsultowałem je z mirabelkami, które dały zielone światło. Następnie krótki, lekki opis z nutką humorku (również zatwierdzony przez komisję mirabelkową).
    Byłem gotowy do działania.
    Niestety, mój najczarniejszy scenariusz nie zakładał takiego dramatu.
    Bilans po 14 dniach:
    - 6 polubień (z czego 5 z Łodzi, gdy byłem tam na 2 dni, więc już tych polubień nie odkryję)
    - 5 par z czego:
    - 4 w ogóle nie odpisały
    - z 1 pisałem kilka godzin, wszystko fajnie, miło. Rano usunęła parę.
    Tak więc podsumowując - przez 2 tygodniach pisałem z JEDNĄ laską, która i tak po chwili usunęła parę.
    Gdyby tego było mało skorzystałem z darmowego tindera plus (do 05.10). Wczoraj wieczorem załączyłem boosta, który rzekomo miał zwiększyć szansę na polubienie/match nawet 10x.
    Nic. Zero. Przez te 30 boostowe minut (w godzinach tinderowego szczytu) nie wpadło żadne polubienie, żadne.
    #tinder #ralesnatinderze
    pokaż całość

    odpowiedzi (74)