•  

    Czy są to osoby które wiedzą, że prędzej czy później walną samobója? Ja mam 27 lat, a po prostu czuję że jest mi to przeznaczone. Z roku na rok coraz mniej przyjemności odczuwam z życia. Jeszcze jestem młodym człowiekiem, a więc zarabia się jakiś niezły hajs, problemów finansowych nigdy raczej nie miałem, zdrowie nie szwankuje jakoś bardzo, raz się układa lepiej raz gorzej ale jakoś leci. Dlatego jeszcze ciągnę ten wózek. Ale nie wiem co musiałby się wydarzyć żebym kiedyś się nie odjebał.

    Jak sobie wyobrażam, że będę musiał jeszcze 40 lat tyrać, że zaczną się problemy zdrowotne, a być może i finansowe to mi się niedobrze robi. Nie chce mi się mierzyć z tym życiem bo daje ono za mało radości. A jeszcze teraz cała ta sytuacja z wirusem i ogromnymi stratami gospodarczymi nie napawa optymizmem. Dopóki więc mam jeszcze siłę to jakoś wegetuję, ale z każdym rokiem jest gorzej i nie wiem co musiałby się wydarzyć żebym odnalazł jakiś sens i radość życia aby ciągnąć to przez kolejne kilkanaście albo kilkadziesiąt lat.

    #samobojstwo

    •  

      @LucasSpider: stary wyznacz sobie jakieś cele i jedziesz, jak cię czytam to piszesz jakbyś miał z 60 lat i wszystko za tobą gdzie nawet mając 60 lat można jeszcze sporo od życia wyciągnąć

    •  

      @DzonySiara: Cele to można sobie wyznaczać jak coś w życiu sprawia Ci większą radość. Ja próbowałem wielu różnych rzeczy i wszystko po jakimś czasie już nie potrafi dać mi radości, a więc zapał z czasem spada.

    •  

      @LucasSpider: też tak miałem gdzieś między 24 a 30 rokiem życia. Później mi przeszło.

    •  

      @kinson: Chciałbym aby i mi przeszło, ale z tego co zaobserwowałem to z roku na rok mam coraz mniejsze chęci na wszystko. Jak kolejne lata mają tak wyglądać to chuj z takim życiem

    •  

      @LucasSpider ja. Co prawda ostatni rok jakby lepszy niż kilka poprzednich, ale w kościach czuje, że prędzej czy później coś się spierdoli na grubości, a zbierać wszystkiego do kupy od podstaw nie będę miał znów siły, robiłem to już zbyt wiele razy.
      Po prostu jestem zmęczony. Bardzo zmęczony.

    •  

      @LucasSpider: mam podobnie, moim zdaniem życie nie jest dla wszystkich - mi np nigdy się nie podobało

    •  

      @PaniFral: @LadniePieknie: Zmęczony to bardzo dobre słowo. Moje życie w obecnej chwili to może jakieś 20% czasu daje mi jakąś satysfakcję i uczucie szczęścia, a reszta to robienie rzeczy których nie lubię i wywołują u mnie tylko frustrację.
      I jeszcze te wspaniałe perspektywy tyrania tyle lat tylko po to aby mieć gdzie mieszkać i co jeść żeby znowu iść tyrać. To jest tak błędne koło, bez rzeczy które sprawiają nam radość życie jest kompletnie pozbawione sensu.

    •  

      @LucasSpider dlatego lada dzień wyjeżdżam z tego kraju. Jedyny czas w moim dorosłym życiu w którym byłem semi-szczesliwy to było gdy mieszkałem na emigracji. Czas do tego wrócić.

    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @LucasSpider: przestań jeździć na recznym i zaangażuj się w długofalowe plany i rozwój nie dające satysfakcji w ciągu pierwszych etapów. Umysł się układa kiedy widzi że musi poczekać na dobre. Albo i nie, jestem tylko jakimś randomem z wypoku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @LucasSpider: mam to samo, nic mnie już w życiu nie czeka

    •  

      A jeszcze patrząc na decyzję naszych wspaniałych polityków to niedługo mogą zacząć karać rodziny samobójców tak jak w Korei. Przecież ochrona życia jest najważniejsza :D

    •  

      @LucasSpider: to oznaka depresji. Pójdź na psychoterapię i może do psychiatry po leki na depresję. Serio.

    •  

      @Cybher1: a może jednak racjonalnego myślenia? Różne leki już brałem (cały czas biorę), i nawet jak czuję że działają (tj. nie jest mi smutno, nie martwię się o przyszłość, itp.), to leki nie nadadzą sensu życiu, bo go po prostu nie ma. Większości ludzi to nie przeszkadza, ale niektórym tak; i tego nie da się zmienić lekami. Psychoterapią? Nie wiem, mi ~5 lat z różnymi psychoterapeutami nie zmieniło poglądu na tę kwestię.

    •  

      @LucasSpider: od 2020 magik to właściwie jedyne rozsądne wyjście

    •  

      @LucasSpider: Mam to samo. Najlepsze że nie odpalałem konsoli od 4 miesięcy gdzie zawsze grałem miałem jakieś hobby (gierki). Chodzę do pracy i na siłkę. W weekend nie wiem co robić jak posprzątam ugotuje i zrobię pranie. Spotkania z ludźmi mnie nudza. Ogólnie ludzie są okropni, zdaje mi się że każdy chce mnie oszukać i obgaduje mnie za plecami.

    •  

      @LucasSpider: Idź do psychiatry. Serio - oni nie gryzą.
      Sama się strasznie bałam a finalnie okazało się ze już sama wizyta baaardzo pomogła.

    •  

      stary wyznacz sobie jakieś cele i jedziesz

      @DzonySiara No przecież sobie wyznaczył xD
      I to długoterminowy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Czy są to osoby które wiedzą, że prędzej czy później walną samobója? Ja mam 27 lat, a po prostu czuję że jest mi to przeznaczone.

    •  

      @LucasSpider: mam dokładnie tak samo xD codziennie dzień świstaka i tak do usranej śmierci xD

    •  

      @LucasSpider 20% satysfakcji to całkiem dobry wynik :)

    •  

      @LucasSpider Może masz dystymię? Poczytaj o tym.

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider ja straciłem pracę 2 raz w tym roku byłem rok na bezrobociu dziewczyna mnie zostawiła kwestia czasu

    •  

      @LucasSpider: miras, Sry za bezpośrednie pytanie, masz rodzine? Pozdr

    •  

      @LucasSpider: oj tak, z marzeń to zostały mi tylko myśli samobójcze

    •  

      @LucasSpider: Zmień to co masz przed oczami.Serio.
      Masz dość życia jakie prowadzisz-zmień je.Podróżowałeś?Byłeś kiedyś w jakimś miejscu gdzie naprawde Ci sie podobało?Jedz czy to plaża czy to góry leż pod palmą rok czasu prowadz proste życie.Żyj przez jakiś czas tylko dla przyjemnosci nie dla przymusu.
      Ja mam bardzo podobnie jak Ty.Tylko wyjechałem z Polski i teraz mysle że za długo tam poprostu siedziałem.Jakieś 6 lat za długo kiedy wchodziłem w dorosłość bez wiekszych możliowsci na start.
      Ale są miejsca gdzie ludzie żyją prościej i bez wiekszych problemów na codzień.

    •  

      @LucasSpider

      Mireczku, mam identyczne odczucia.

      I wiem, że prędzej, czy później podzielimy swój los.

      26 lvl here :).

    •  

      Ja Cię rozumiem, potrzebujesz światła w życiu myśle ze może nie małego psa bo to ciężar zbędny dla ciebie, kot to dobry wybór który ogrzewa życie najlepiej z schroniska to da poczucie misji i obowiązku doprowadzenia go do normalności, ucieszy cię ze czasem coś przebiegnie pod nogami jak będziesz miał szczęście to do ciebie przyjdzie :D w ostateczności jakiegoś gada, z wężami jest więcej interakcji niż jaszczurkami a są niewielkim obowiązkiem które nie będą zajmować ci dużo czasu

    •  

      @LucasSpider: Ameryka Południowa wybierz jakiś kraj z dużą ilością słońca i wyjedź. Szkoda życia

    •  

      @youngoldman: o to samo chciałam pytać, ten post kipi samotnością

    •  

      @LucasSpider: trzeba się cieszyć małymi rzeczami. I nauczyć zauważać te rzeczy

      +: Pupa
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @LucasSpider: wyznacz sobie jakiś, schudnąć, więcej wycisnąć, obejrzeć jakiś serial (ciekawość co dalej powinna trzymać przy życiu) rower i strava (apka do wirtualnego ścigania się na trasach rowerowych) i wyznacz sobie być top100 na jakimś odcinku.
      Albo krótkie tygodniowe cele, np. co każdy piątęk wieczór obejrzeć dobry film, wyjść na rower na dłuższą przejażdżkę

    •  

      @LucasSpider: mam podobnie, często myśląc o przyszłości mam w głowie same obawy. Najbardziej mnie dobija samotność, brak jakichkolwiek perspektyw na założenie rodziny.

    •  

      @LucasSpider: czasem myśle, niestety zdrowie nie dopisuje, mam reumatoidalne zapalenie stawów i od 4 lat walczę z codziennym bólem

    •  

      @LucasSpider: do psychiatry po leki. Ja się bujałem z tym 5 lat. O 4.5 za długo. 3-4 miesiące terapii, trochę spotkań i jak nowy człowiek. Nie czekaj!

    •  

      @LucasSpider: jesteśmy niewolnikami na każdej płaszczyźnie. Wcale nie dziwi mnie fala samobójstw, jest to najbardziej racjonalna decyzja z możliwych w obliczu życia takiego jakim jest - pasmem niekończących się obowiązków i potrzeb. Jak ktoś zda sobie z tego sprawę to już nie może patrzeć na życie przez różowe okulary tylko widzi je takie jakim jest.

    •  

      @LucasSpider: mam podobnie, w zasadzie już od wielu lat czuję, że tak do czterdziestki walnę samobója xd

    •  

      @LucasSpider:
      nie wiem czy już pisali czy nie, ale jest coś takiego jak klub 27. generalnie wielu artystów którzy walneli samobója zrobiło to w tym roku.
      w tym wieku przychodzi rozkmina egzystencjalna i czasami ludzie nie wytrzymują. niemniej dużo ludzi przez to przechodzi, a jak widzisz są osoby starsze, więc większości się udaje to "rozchodzić".
      dla pocieszenia powiem że potem będzie kryzys wieku średniego :)

      pokaż spoiler niejestem najlepszy w pomaganiu przez internet, ale mam nadzieję że świadomość że jest to powszechne zjawisko, pomoże ci się z tym szybciej uporać

    •  

      @LucasSpider: Mam dokładnie tak samo, w pełni się zgadzam z Twoimi przemyśleniami. I nie jest to zupełnie kwestia niepróbowania nowych rzeczy czy terapii niestety.

      +: Devilus
    •  

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      @LucasSpider: pewnie nie masz dziewczyny, co?

    •  

      @LucasSpider bo praca jest pewnym sensem życia, co chcesz robić zamiast pracować? Napierdalac w gierki leżąc na kanapie? Odsłuchaj wykłady Petersona na YouTubie. Może on cię wyleczy

    •  

      @LucasSpider: jedz w podroz po azji na rok

    •  

      @LucasSpider a próbowałeś podróżować gdziekolwiek na krzywy ryj?

    •  

      @LucasSpider: Myślę, że powinieneś szukać porady psychologa, a nie mireczków.

    •  

      @LucasSpider: Ja jestem i nie wiem co z tym zrobić. Gdyby nie to, że mojej rodzinie i znajomym na mnie zależy to już dawno bym się odjebała. Mam 26 lat i dobre perspektywy, a mimo to czuję, że życie nie ma mi już nic do zaoferowania. Mam jakieś kilka celów, ale i tak czuję, że jak je spełnię to nic się nie zmieni.

      Byłam na terapii, utknęła w martwym punkcie, gdzie psycholog nie przegada mi obiektywnych faktów z mojego życia. Antydepresanty doprowadzały mnie co najwyżej do tego stanu, w którym jestem teraz czyli chujowo ale stabilnie.

    •  

      @LucasSpider bylem w tym miejscu. Lata temu, teraz, z obecnej perspektywy, dałby sobie w ryj.

      Jedyne wyjście to terapia. Poszukaj kogoś kto pracuje w nurcie ukierunkoesnym na proces.

    •  

      Jak sobie wyobrażam, że będę musiał jeszcze 40 lat tyrać, że zaczną się problemy zdrowotne

      @LucasSpider: ja niechcę nic mówić, ale na problemy zdrowotne to ty nie musisz czekać tak długo. U mnie się zaczęło właśnie jakoś po 27 roku życia :(

    •  

      @LucasSpider: ja na pewno bo nie chcę dożyć niedołężnej starości. Nie chcę srać pod siebie i żeby ktoś musiał się mną zajmować.

    •  

      @LucasSpider mam tak samo jak ty ,tylko mam 18 lat

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      przestań jeździć na recznym

      @RunDittoMoon: dalej nie ma co czytać twoich komentarzy. Masturbacja to może promil problemów opa a robisz z niej chochoła dużej wielkości

    •  

      Kolego, widzę że jesteś inteligentny, a to nie pomaga. Nieustanne analizowanie, zastanawianie się, filozofowanie. Zauważyłem to u siebie i podobne objawy co Ty. Postaraj się to zagłuszyć, mi pomaga sport, zagłusza myśli, daje pewność siebie.
      Kupowanie rzeczy nie prowadzi do szczęścia.

    •  

      @LucasSpider: Ludzie wyciągają z takiego myślenia, jak spotkasz kogoś przy kim będziesz się czuł dobrze i kogoś na kim Ci będzie zależało to pojawi się trochę więcej kolorów. Wiadomo jest to tylko jedna z rzeczy które nadają życiu sens, niektórzy są na tyle samotnikami, że wystarczy im minimum a spełniają się w innych kwestiach

      +: Devilus
    •  

      @Noniusz: @M83_: @LucasSpider: nie wiem dlaczego spodziewacie się, ze życie powinno mieć jakiś mityczny SENS, wielki cel do którego trzeba dążyć. Niektórzy go mają (np wychowanie dzieci), ale większość ludzi nie.
      Ale to nie znaczy, ze nie możecie przejść przez życie i się nim cieszyć. Zdrowy psychicznie człowiek cieszy się z małych rzeczy jak spotkanie z rodzina, wolne popołudnie z kawa i muzyka, wyjdzie do lasu na spacer itd.
      Ludzie naoglądali się instagramowych żyć i oczekują od siebie, ze musza robić chuj wie co i dopiero to uczyni ich szczęśliwymi.
      Obniżcie wymagania, ale przede wszystkim wybierzcie się do terapeuty.

    •  

      @LucasSpider: coś w tym jest, jestem rok starszy, pracuję krótko ale dochodzę do podobnych wniosków.
      Jeśli nie zarabiasz naprawdę dobrze, dorosłe życie to koktajl z tyrania, chodzenia do Biedronki, czynności fizjologicznych i ogarniania domu. W niektóre weekendy porobisz coś fajnego i tyle. Stare rozrywki cię nudzą, a na nowe cię nie stać.

      Kumple zaczynają się rozjeżdżać, z niektórymi znajomymi już nie ma o czym gadać gdy studia się skończyły. Teraz wgl ciężko się z kimś spotkać gdy wyjebało pandemię po raz drugi.

      Plan na ten rok zrealizowałem w 100% ale nie czuję większego zadowolenia. W przyszłym muszę zmienić pracę na lepiej płatną i chyba pora sobie kogoś znaleźć, bo jak tak dalej pójdzie to czeka mnie frustracja i stagnacja w postępującej samotności

    •  

      @LucasSpider:
      Polecam poczytać Ciorana

    •  

      @Sefira: Dużo się tego nazbierało więc na wszystko nie odpowiem, ale dzięki wielkie za taki odzew i słowa wsparcia.

      Tak mam rodzinę. To jest jedna z tych rzeczy która nadal trzyma mnie przy życiu bo inaczej to pewnie by mnie już nie było. Ale jednocześnie ta rodzina to nie są ludzie na których mogę liczyć na dobre i na złe. To w większości karierowicze którzy przede wszystkim oceniają ludzi ze względu na ich majątek.
      Dlatego też nie jesteśmy jakoś mega zżyci bo dla ja jestem zupełnie innym typem człowieka. Jednak zawsze miło spędzić razem rodzinne święta i fajnie wiedzieć, że gdzieś tam jest rodzinny dom do którego można przyjechać.

      Nie jestem też typem lenia któremu nie chcę się pracować. Dlatego też nie mam problemów z kasą bo zarabiam ponad niecałe 6 tysięcy na rękę. Po prostu strasznie męczy mnie świat wokół, te wszystkie polityczne gadki, ta hipokryzja większości ludzi, a na dłuższą metę nie można się od tego uwolnić. Kompletnie nie widzę siebie w przyszłości. Nie mam żadnych marzeń ani celów które wiem, że przyniosłyby mi prawdziwe szczęście. Wszystko co udało mu się w życiu zrealizować i osiągnąć dało tylko chwilową radość, a później znów powrót do rutyny i z czasem coraz mniej doceniam wszystko.

      Na razie póki mam niezłą kasę i nie choruję to próbuję walczyć. Wiem jednak, że jakbym popadł w poważne tarapaty finansowe albo ciężko zachorował to raczej szybko bym się odjebał, po prostu nie miałbym siły na walkę z tymi przeciwnościami losu. Nie ma żadnego powodu który sprawiłby, że w ogóle chciałbym walczyć.

    •  

      @robert_czerwonyford: Też chciałem to napisać. Mnie sport, choć marzenie o zawodowstwie się już nie spełni, uszczęśliwia. Jest to jedno ze skutecznych antidotum na zagłuszenie poczucia bezsensu egzystencji.

    •  

      @LucasSpider: Swoją drogą jak wyobrażasz sobie twoje życie w którym jesteś spełniony?

    •  

      Ale nie piszcie o samotności i związku, bo samotność to tylko odległość od samego siebie. Jak nie jesteś szczęśliwy sam ze sobą to związek da Ci +/- 2 lata radości i wrócisz do tego samego stanu. Jeszcze gorzej jak Cię zostawi, zdradzi itp. Nie można uzależnić swojego szczęścia od drugiej osoby.

    •  

      Czy są to osoby które wiedzą, że prędzej czy później walną samobója?

      @LucasSpider: tak, ja już tak od 14 roku życia wiedziałem, że prędzej czy później zakończe swój żywot na linie

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @LucasSpider: mam dokładnie tak samo, generalnie radzę sobie w życiu i nie narzekam ale świadomość sytuacyjna mnie strasznie przytłacza. I nie chodzi mi tu o brak sensu w życiu, tylko o takie szersze spojrzenie na ogół ludzkości i powszechna głupotę i zakłamanie.

    •  

      finalnie okazało się ze już sama wizyta baaardzo pomogła

      @RozowaZielonka: jedna wizyta?

    •  

      @LucasSpider: Myślałem, że tylko ja tak mam i tak chłodno do tego podchodzę

      +: lastad, Jordyn +3 innych
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @LucasSpider: Słyszałeś kiedyś o anhedonii? Objaw charakterystyczny dla depresji, ale nie tylko. Każdy z nas w momencie zaniku odczuwania przyjemności, pomyślałby chociaż raz, żeby strzelić magika.

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider mam nadzieję, że jeszcze wszystko Ci się ułoży Mireczku!

    •  

      @Sefira: zarabiam ponad niecałe 6 tysięcy na rękę

      To ponad czy niecale? XD

    •  

      Rozumiem Cię, czuję się tak samo

    •  

      @LucasSpider: jeśli masz depresję, a na to wygląda, to cóż - żadne pierdolenie tego nie zmieni, nie będę nawet próbował

      ale jeśli jakimś cudem jej nie masz, to imo dopadła Cię monotonia życia, musisz sobie zafundować jakiś zastrzyk dopaminy, wyjść ze strefy komfortu (wiem, brzmi jak kołczing ale nie ma lepszego wyrażenia na to) i spróbować czegoś nowego, emigracja do jakiegoś fajnego kraju, kobieta, zmiana pracy, cokolwiek żeby zmienić swoją sytuację. Ja też sobie żyłem spokojnie i mnie zaczęło ciągnąć do zmian, bo co to za życie codziennie robić to samo, nie spróbować czegoś nowego, zaszaleć, wyprowadziłem się kilkaset km dalej jedynie z narzeczoną, nie znałem nikogo w nowym miejscu, do tego zmieniłem branżę bo stara nie dawała mi satysfakcji, i odżyłem. Nowi znajomi, nowe środowisko w pracy które mi w 100% odpowiada, mam w końcu jakieś długofalowe cele, ale wiem że za kilka lat znów dorwie mnie tutaj monotonia i postanowię coś zmienić, wyjadę jeszcze dalej, może do innego kraju. Ludzie tak przywykli do wygodnego życia że nie zauważają jak bardzo toksyczne ono jest.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @LadniePieknie: co ci tam dawało szczęście?

    •  

      i jak zwykle tradycyjne pseudoporady w stylu:
      -wyjedz zwiedzac swiat
      -znajdz pasje
      -idz na terapie (mimo ze OP juz napisal ze ma z tym 5 lat doswiadczenia)

      idzie sie zalamac..

    •  

      @LucasSpider czy strzele samobója to nie wiem ale takie coś przychodzi chyba z wiekiem, za chwilę będę miał 27 lat a jestem zmęczony pracą, docinkami rodziny że jestem nadal sam, a prawdę mówiąc chciałbym kogoś mieć ale jestem świadomy jak wygląda dla mnie ta sytuacja wygląda , brakuje mi motywacji jakiegoś takiego kopa, ogólnie można powiedzieć że jestem zmęczony życiem, mało co mnie wciąga na dłużej kiedyś mogłem całe dnie i noce oglądać filmy/seriale czy grać w gry teraz to max 2 godziny i już mi się nie chcę, niby chodzę na terapię jest lepiej jak rok temu ale nadal próbuje cieszyć się z małych rzeczy, zaakceptować siebie ale nie jest to takie łatwe tym bardziej jak ma się zjebaną przeszłość.
      Coś tam próbuje się rozwijać, zwiedzać, czytam książki bo ostatnio mnie wciągło czy coś w tym stylu ale i tak na dłuższą metę jakoś to wszystko blaknie.
      Mnie przy życiu najbardziej trzyma rodzina chociaż nie jestem z nią jakoś mocno zrzyty to jednak jest dla mnie priorytetem, chciałbym wyjechać za granicę spróbować sił i życia w innym kraju ale brakuje mi odwagi żeby tak samemu gdzieś wystartować na dodatek wirus i problemy związane z nim nie przekonują na chwilę obecną do emigracji.

    •  

      @LucasSpider: szukaj dalej, moim zdaniem jedyna warta uwagi rzecz w życiu poza oczywiście kontaktami społecznymi i interakcjami to sztuka. A w sztuce dróg masz tyle ile sobie wymyślisz

    •  

      @ChelseaDagger: @bogdanski: Miało być ponad 5 tysięcy, ale stwierdziłem, że to jest bardziej niecałe 6 tysięcy i wyszła taka głupota ;)

      +: Devilus
    •  

      @Bover: co robisz, stepowy wilku? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @LucasSpider: no i nie skupiaj się tak na pieniądzach, bieda to czasem dar który prowadzi ku szczęściu

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @LucasSpider: Może musisz upaść nisko jak w Fight Club? Spal swój dom i zobacz co będzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @LucasSpider: Polecam terapię CBT. Tam właśnie pracuje się nad takimi błędnymi kołami. Przed pierwszą wizytą u terapeuty nie miałem większych nadziei. Uwierz mi proszę, nie watro z tym czekać. Daj szansę sobie i terapii.

    •  

      @LucasSpider: W wieku 15 lat stwierdziłem, że starzy ludzie sąokropni i popełnię samobójstwo po 50 lvlu. Czas płynie szybko i do 50 brakuje mi tylko 6 lat. Patrząc na życie z tej perspektywy, to już nie chcę umierać

    •  

      @LucasSpider przechodziłam dokładnie to samo co Ty. Te same myśli, brak patrzenia w przyszłość. Łatwo się wciągnąć w takie myślenie,potem przestałam już chodzić do pracy, myc się i jeść. Trafiłam na terapie. Mniej więcej polega ona na tym aby znowu zalozyc ci te różowe okulary i żebyś widział życie w przekłamanym świetle - ale za to był szczęśliwy.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @rabaRRbar: Oj tak byczq +1. Mam takiego znajomego który już jest po 30 i uzależnia swoje szczęście od znalezienia kobiety. To mega przystojny chłop, ale błądzi, ma niska samoocenę, mało co go cieszy w życiu i czeka na tą jedną jedyną co odmieni jego życie. Najgorsze co można zrobić sobie i tej drugiej osobie.

    •  

      @LucasSpider: Mam to samo, centralnie. Powinniśmy się leczyć na łeb, zdecydowanie. Jedyne co daje w życiu satysfakcję to spełnienie w tym co się lubi robić (jak coś takiego nie masz, albo się nie spełniasz to chujnia) oraz miłość (to w ogóle dla mnie czarna magia). Wszystko inne jest zwykłe, nieciekawe, frustrujące i prowadzi donikąd. Najlepiej byłoby patrzeć na wszystko jak debil i cieszyć się byle czym, ale niestety u niektórych ludzi to niemożliwe. Tak więc powodzenia, skończymy może tak samo.

    •  

      @LucasSpider: Myślę że wiesz, większa taka ogólna świadomość życiowa, której mogli nie mieć nasi rodzice, dziadkowie - którzy nie myśleli tak o tym, bo trzeba się było skoncentrować na "tym żeby było co jeść" - doprowadza Cię do takich myśli i to normalne.
      To dobrze o Tobie świadczy, jesteś ambitny. Chcesz coś więcej niż zwykła egzystencja. Jesteś też inteligentny bo zauważasz zagrożenia w przyszłości które mogą nadejść. Aby się z tym uporać, musisz dokształcić się. Nic za darmo.

      Moim zdaniem powinieneś studiować różne poglądy na życie czyt. filozofie. To Cię pociągnie dalej, i ochroni. Polecam stoicyzm. Polecam też autoterapię, terapię ze specjalistą, ogólnie zauważanie czego się boisz i pracę poprzez takie formowanie życia, żeby odpowiedzieć swoim myślom, wiedzą, w czego będziesz posiadaniu do obrony, jeśli złe myśli by się ziściły. Przykładowo - boisz się że zostanie zrujnowany kraj a Ty zostaniesz bez ojczyzny. Uświadamiasz sobie to, i przeżywasz to, doświadczasz tego, zmienia to Ciebie i Twoje postrzeganie. Od tego momentu już automatycznie szukasz dróg by się ochronić, Twój mózg podświadomie zaczyna szukać i przygotowywać się na znalezienie rozwiązania. Szukasz sobie innego miejsca, gdzie poczujesz się bezpiecznie - wtedy myśli przez które dziś masz problemy nie dyktują Ci życia, bo krótko mówiąc - jeśli kraj upadnie, to Ty jesteś bezpieczny.
      Ogólnie nasza psychika jest zajebistym miejscem do pracy. Jest w niej niesamowicie dużo co można zrobić. Pozwala to na osiągnięcia satysfakcji, poprzez efekty wprowadzanych zmian, i wtedy staje się to tak nawykowo, biologicznie, silnikiem który właśnie napędza Cię, i nie masz tych myśli że nic Ci nie daje radości. To jest niekończące się paliwo, jesteś niedokształtowany do tego, i myślę że tu leży w Twoim przypadku Twój sukces.

      Moim zdaniem, brak pracy nad tym, będzie skutkował wzrostem zamiast spadkiem - myśli depresyjnych, o beznadziei życia, o braku sensu. I wtedy faktycznie Twój stan się będzie pogarszał. Każdy pracuje nad sobą, i to jest praca która może Ci zapewnić komfort życia do jakiego w tym momencie nie dążysz, bo dryfujesz, nie wiedząc w jakim kierunku pracować.

    •  

      @LucasSpider: W życiu nie chodzi o to by wegetować, by tyrać. Nie chcę walić takimi ogólnikami, ale powinieneś spróbować znaleźć w życiu jakieś nowe pasję, spróbować rzeczy których nigdy wcześniej nie próbowałeś robić.

    •  

      @LucasSpider brzmi jak depresja. Polecam do terapeuty się udać. Może pomoże, a na pewno nie zaszkodzi. Trzymaj się Miras.

    •  

      @LucasSpider: Nie jesteś jedyny, obecnie rośnie pokolenie którym brakuje sensu w życiu. Myślisz, że dlaczego religie dominują na całym świecie? Ludziom jest ciężko żyć i życiem się cieszyć kiedy mają w perspektywie, że to wszystko jest po nic, że finalnie zniknął i są tylko nic nieznaczącym bytem w skali czasu. Dlatego mimo braku dowodów, nadal czczą Bogów bo lepiej się żyje z myślą że jak będę miły to dostane życie wieczne, gdzie w ogóle jest quality premium po tym całym cierpieniu doczesnym.

    •  

      @LucasSpider źródłem twojego nieszczęścia są twoje myśli, sam się napedzasz w depresyjny nastrój, twoja podświadomość nie rozróżnia co jest prawdą a co nie...jeśli karmisz ja tylko czarnymi scenariuszami, no to jak masz czuc się szczesliwy? zaczynasz myśleć że będziesz ciągle tyrał, że zaczniesz chorować, że będzie źle, to podświadomość przyjmuje to jako fakt i pojawiają się takie a nie inne odczucia...twój świat zewnętrzny jest odzwierciedleniem twojego świata wewnętrznego. Jeśli mówisz dzieciakowi że jest beznadziejny i że zaraz zdechnie, to nie oczekuje że wyrośnie na szczęśliwego faceta. Zauważ czym karmisz swój mózg, co sobie mówisz, odpowiedź masz w sobie.

    •  

      @LucasSpider: Mam bardzo podobnie. 30lvl here, mysle ze dociagne do 40-50 i logout. Coraz mniej rzeczy sprawia mi radosc, coraz bardziej czuje ze odplywam od reszty spoleczentwa i znajomych, znow wracam na bezrobocie. W ludziach widze glownie wady i generalne skurwysynstwo. "Normickie" rady w tym wątku powodują że tylko przerwacam oczami.

    •  

      @LucasSpider mam podobnie, jak patrzę na ten cały syf, w dodatku niedługo pewnie zaczną się problemy zdrowotne. Oswajam się z myślą, że któregoś dnia zrobię to w malowniczych okolicznościach przyrody, przy akompaniamencie dźwięków depresyjnego Black metalu.

    •  

      @LucasSpider po co tyrać? Jak Ci to przeszkadza to skup się na tym żeby ktoś pracował na Ciebie. Zarób dużo, najwyżej będziesz najsmutniejszym gościem w lambo na mieście ;)

    •  

      @LucasSpider: polecam leki psychotropowe. Mi nawet pomogły ale teraz jak przestałam je brać po roku znowu wróciło. Do tego sytuacja z zakazem aborcji również pogarsza trochę ten stan i sprawia, że niechcianą ciążę (chociaż nic nie robię żeby w takiej być) najłatwiej by mi było rozwiązać samobójstwem w tym kraju. :D Ludzie też chodzą na psychoterapie, więc polecam spróbować. Tylko trzeba spróbować kilku psychoterapeutów aż jakiś ci podpasuje, bo niektórzy są strasznie beznadziejni. xd

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider a latałeś helikopterem? Skakałeś ze spadochronem? Bungee? Sporty ekstremalne? Kickboxing? Tam gdzie dużo adrenaliny tam dużo dopaminy. Taka rada

    •  

      Jeżeli jesteś już w takim stanie, że po alkoholu masz bardzo złe samopoczucie to tym bardziej szybko idź do psychiatry po leki. Jednym z objawów m.in stanów depresyjno-lękowych tak jak w moim przypadku było to. Wiele ludzi to ignoruje i potem kończy się tak jak z osobą w mojej rodzinie, która powiesiła się pijąc alkohol

    •  

      @LucasSpider: W takich postach lubię poczytać komentarze od normików, albo ludzi, którym po prostu w pewnym momencie w życiu było smutno, bo to tylko mnie uświadamia, jak bardzo chuja wiedzą o czym piszą i dzielą się swoimi mądrościami na poziomie "wyjdź do ludzi" xD

      Po prostu niektórzy permanentnie i od lat, od momentu ogarniania tego co się wokół nich dzieje, nie widzą wartości w życiu dla samego faktu życia i nie potrafią udawać, że nasza egzystencja polega na czymkolwiek innym. Nie pomogą tu żadne cele, nie pomoże ci żaden terapeuta. Rady, by wciągać w to jakąś inną osobę wchodząc w związek bądź zakładając rodzinę, tylko pokazują skretynienie i poziom niezrozumienia tematu przez innych. Podobnie jak pisanie o prochach, czy "podróżach".

    •  

      ja sobie nie wyobrażam mojego zyvia po 30

    •  

      @bezbekpol: z medycznego punktu widzenia rozwiazaniem jest psychiatra w połączeniu z psychoterapeutą.

    •  

      @LucasSpider: Też kiedyś tak myślałem, kiedy jeszcze nie miałem dla kogo żyć, teraz boje się śmierci jak ognia.

      W każdym razie, jak już jebniesz samobója to przepisz na mnie swój majątek, po co ma iść do państwa czy gdzieś, a ja zawsze docenię gest xD

    •  

      Ja próbowałem wielu różnych rzeczy i wszystko po jakimś czasie już nie potrafi dać mi radości,

      @LucasSpider: a próbowałeś iść do terapeuty? Wygląda jak depresja. To tylko zaburzenia hormonalne w twoim mózgu które pewnie idzie wyregulować tabletkami. Może warto by spróbować czy nie zaczniesz odczuwać radości w życiu. 2 każdym razie nic nie tracisz.

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: ja mam dopiero 24 a juz mam chec sie zajebac od jakis 10 wiec nie placz

    •  

      @LucasSpider:

      Moje życie w obecnej chwili to może jakieś 20% czasu daje mi jakąś satysfakcję i uczucie szczęścia

      w żaden sposób Cię to nie pocieszy, ale 20% czasu dający szczęście to naprawdę dużo. Ja od ~1,5 roku nie czuję żadnego szczęścia, gdzieś zgubiłem tą młodzieńczą radość z prostych rzeczy jak radość na jakiś wyjazd, głupie wyjście na piwo z ludzmi z którymi lubisz spędzać czas, spełnienie po fajnej grze w piłkę. Od 1,5 roku nie miałem poczucia, że jest super, tego przyjemnego uczucia, że chciałbyś żeby ta chwila w której jesteś trwała wiecznie. Niby banały ale jak tego się nie czuje życie traci smak nawet jeżeli na zewnątrz wiele się nie zmieniło. Wszystko wydaję się być okej, ale jezeli opowiedział bym komuś kogo znam o swoich rozterkach to pewnie usłyszałbym, że w dupie mi się poprzewracało z dobrobytu

    •  

      @LucasSpider znajdziesz babę zaczniesz regularnie ruchac i ci przejdzie.

    •  

      @LucasSpider: Nie ma rzeczy które chciałbyś zrobić? Kurs pilotarzu, skok z wodospadu w Wenezueli, pobiec z bykami czy przelecieć murzynkę?

    •  

      @LucasSpider: też tak mam. Poza tym nie spełniam się zawodowo. Niby systematycznie podnoszę swoje zarobki, mam teraz z premiami jakieś 5k na rękę, z boku wygląda to całkiem nieźle... Ale mam wrażenie, że w ogóle się nie rozwijam i że przyjdzie ten moment (a właściwie że już nadszedł) kiedy doskoczę do sufitu. Na stanowiskach kierowniczych się nie widzę. Poza tym o ile do mojej pracy nic nie mam, to nienawidzę branży w której działam. Bardzo boję się, że obudzę się za 5 lat wypalony, z 5k na rękę, bez swojego mieszkania, w dupie będąc, gówno widząc.
      A to tylko praca, w innych dziedzinach życia też jest kiepsko. Jakieś powodzenie mam, ale zero szczęścia w miłości. Ze zdrowiem różnie, teraz jest ok, ale już dwa razy myślałem, że to koniec, więc tylko czekam aż się to powtórzy. No ogólnie lipa. Znajomi mówią mi jakie mam całkiem spoko życie, a ja tylko egzystuję.
      Też 27 lat.

    •  

      @LucasSpider: Skoro nie masz w życiu większych trudności to znajdź sobie pasję i ją rozwijaj, albo spróbuj zacząć pomagać potrzebującym (potrzebująca może być babcia i dziadek z twojego bloku). Mi dużo dało to, że przestałem myśleć o "dalekiej" przyszłości, raczej żyję z dnia na dzień. Poza tym i tak tego nie przewidzisz a w tym roku sytuacja na świecie oddaje to doskonale.

    •  

      @wymiociny12: Bardzo spłycone podejście. Ruchanie jednej kobiety też z czasem przestaje dawać niewiadomo jaką frajdę i człowiek robi to rutynowo.

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      czytałeś "Wilka Stepowego"?

      @Bover: pamietam, ze byl tam taki ustęp o ludziach, ktorzy sa samobojcami, ale nigdy nie popelnia samobojstwa tylko cale zycie o tym mysla i sie meczą. Coś jak dystymia. Pamietam, ze w liceum czytajac wilka bardzo sie z tym utozsamialem, niestety po 10 latach nic się nie zmieniło ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      Idź do psychoterapeuty, serio. Nie do psychiatry, nie psychologa. Idź po prostu pogadać z kimś mądrym i daj sobie pomoc.
      Żaden wstyd, a podniesiesz sobie komfort życia i odzyjesz.

    •  

      jedz w podroz po azji na rok

      @marcel1337: sam chce to zrobic tylko kurde... co potem? wracasz po roku, a tu przeciez wszsytko wyglada tak samo, musisz dalej zyc

      +: Devilus
    •  

      Wiem jednak, że jakbym popadł w poważne tarapaty finansowe albo ciężko zachorował to raczej szybko bym się odjebał

      @LucasSpider: No problemy zdrowotne odbierają możliwość odczuwania piękna tego świata, więc jak się zaczynają, to życie traci swoje barwy. Jesteś pewny swojego zdrowia? Bo myślę podobnie jak Ty, jednak obecnie zdrowy nie jestem i coraz bardziej siada mi samopoczucie. Jeżeli nie planujesz zakładać rodziny, to po prostu żyj w jakiś dziwny sposób, który nie narzuca Tobie rutyny. Główną rzeczą jaka trzyma ludzi na tym świecie są dzieci, to one dają największą motywacje do życia, jednak zabierają ogrom czasu i najczęściej jak dorosną, to nie są za nic wdzięczne ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      PS. Nie sugeruje Ci kaszojada.

      +: Devilus
    •  

      @kfiatek_na_parapecie: zgadza się, zmieniając miejsce zamieszkania nie ucieknie się przed samym sobą przecież

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: Lepiej uważaj z takimi stwierdzeniami, bo zaraz zamordystyczne państwo cię uwięzi.

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider jestem dokladnie w tej samej sytuacji , tez nie wiem, daj znac jak cos wymyslisz

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: tutaj to samo. Przyzwoita praca, dziewczyna, regularny sport. Ogółem zdarzają się czasem umiarkowane sukcesy. Ale wtedy tylko czekam, aż zaraz znowu popadnę w fatalne samopoczucie. Na autopilocie jeszcze jakoś mi tydzień mija między pon-pt, ale jak przychodzi weekend to wszystko co udało się zagłuszyć wraca. Tez nie za bardzo sobie wyobrażam dożyć 40

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: Wyjedź do jakiegoś kraju trzeciego świata i pomagaj biednym. Serio to piszę.

    •  

      @LucasSpider: Wiem ze to nic dla ciebie nie zmieni ale nie jesteś jedyny z takimi myślami. Ostatnio dużo o tym myślałem i próbowałem sobie to jakoś poukładać, ale nie udało mi sie dojść do żadnego rozwiązania. Bo czy kobieta w zyciu da mi jakieś poczucie szczescia i celu? Może i tak ale do tej pory takiej nie spotkałem i z moim szczęściem juz chyba nie spotkam a zbliżam sie do 30. Więcej pieniędzy? W tym roku zmieniłem prace na lepiej płatna, nigdy więcej nie zarabiałem niż teraz ale z drugiej strony nigdy tak złe mi sie nie współpracowało z ludzmi do których trafiłem. Hobby? Mam ich kilka ale nigdy im sie w pełni nie poświęć bo albo praca albo zabawa. Ludzie/przyjaciele? Mam znajomych od podstawówki którzy przechodzą teraz chyba podobny kryzys co ja ale każdy patrzy na świat po swojemu i coraz trudniej znaleźć nam wspólny język, coraz rzadziej sie widujemy. Mam coraz mniej życia w sobie i jakiejkolwiek motywacji do parcia naprzód. Jeśli tak ma to wyglądać to naprawdę nie ma sensu tego ciągnąć. Przecież nikomu krzywdy nie zrobie. Z ojcem nie gadam, mama zmarła kilka lat temu, a brat ma swoją rodzine za granica i nie widziałem go 2 lata. Świat szybko o mnie zapomni. Nie zrobiłem tez nic żeby dać mu powód żeby mnie chciał pamiętać

    •  
      szalonyonanista

      0

      @LucasSpider:

      Wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: Co lubię w życiu robić? A potem zacznij to robić.

    •  

      @M83_: Tak wlasnie jest. Ludzie w tym kraju sa podli i zawistni. Sama swiadomosc tego zmusza nas do takiego myslenie i stajemy sie aspoleczni. Z gierami mam podobnie. Kilka tygodni zakupilem kilka staroci w ktore nie gralem, dodatkowo zpiracilem Ps3 i wszystkie gry za free - pogralem jeden weekend(kiku nawet nie otworzylem)

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @Poliuretanowy_Mariush: "Świat szybko o mnie zapomni" To zdanie idealnie pasuje również do mnie. Jestem nic nie znacząco jednostką, dla jakiego wyższego celu miałbym nie wiadomo jak długo kontynuować to życie skoro nie sprawia oni przyjemności?
      A koniec końców i tak wszyscy umrzemy, nie ma żadnej nagrody za to, że dotrwamy do naturalnej śmierci. Wręcz można powiedzieć, że jest kara w postaci niedołężności i wielu innych nieprzyjemnych rzeczy związanych ze starością.

    •  

      @LucasSpider: A gdyby tak pierdolnac tym wszystkim.Obrabowac bank i spieprzyc do ameryki? Albo na jakas wyprawe dookola swiata? Nigdy nie miales pomyslu zeby cos odjebac? Z takimi zarobkami dostaniesz sporo kredytu splacisz kilka rat a potem np tracisz prace i tyle cie widziano,nawet cie za to nie moga zamknac.Potem ja sie dolacze i wypijemy mojito na florydzie i bedzie git.Poznasz jakas fajna latynoske ktora nie bedzie wysysala z ciebie pieniedzy za seks kilka razy miesiecznie jak p0lka.Mialem juz stycznosc z kultura latynoska i te dziewczyny zyja na swoj koszt a nie pasozytuja na mezu

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @LucasSpider: u mnie bedzie magik ( ͡° ͜ʖ ͡°) tylko nie wiem czy przed 40 czy 60

    •  

      @blackfriday: Nie zawsze jest potrzebne konkretne leczenie, a spojrzenie na problem przez kogoś z zewnątrz.

    •  

      @LucasSpider: jak Ci kasa nie potrzebna chętnie przyjmę po twoim samobóju.

    •  

      @LucasSpider: Zgłoś się do psychologa, pewnie zaleci też psychiatrę. Wygląda na anhedonię lub depresję.

    •  

      @LucasSpider: taktyk, bo chce potem do Ciebie napisać

    •  

      @LucasSpider: Za dużo czytasz głupot w sieci i pewnie sledzisz te wszystkie social media porównując się z innymi.

      Przestań przejmować się pierdolami na jakie nie masz wpływu jak polityka czy ten wirus.
      Masz pracę i zarabiasz to co cię interesuje ta gospodarka?

      Nie masz rodziny, zobowiązań to wcale kasa nie powinna być dla ciebie najważniejsza. Choć znów widać, że próbujesz się tym dowartościować pisząc ile zarabiasz.
      Nie podoba ci się to co robisz w pracy to ją zmień. Nie tylko kasa definiuje to czy praca jest dobra dla kogoś.

      Ogólnie, wyglądasz na typa co ma bardzo niską samoocenę i szukasz aprobacji u innych co nawet robisz tym wpisem.

      Czas wejrzeć w głąb siebie i pomyśleć egoistycznie co jest dobre dla ciebie a przestać to wartościować przez pryzmat życia innych.

    •  

      @LucasSpider: Najważniejsza rzecz: pójdź do psychologa i szczerze z nim porozmawiaj. Proszę.

    •  

      @LucasSpider: jakbym czytał o sobie... Dobra praca, którą lubię, pasje itd., ale coraz większy brak chęci do życia. Na razie trzyma mnie świadomość że odchodząc zrobię przykrość rodzicom. Ale gdy ich zabraknie, w razie problemów pewnie skończę ze sobą. Kobiety nie mam i nie mam szans mieć. Kiedyś miałem ale tylko się meczylismy ze sobą.

    •  

      Albo np odstrzelić jakiegoś polityka, np. JK lub ZZ? ;)

      @loczyn: jprdl co wy macie w tych łbach

    •  

      @LucasSpider: W planach po śmierci rodziców.

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: Odblokuj wiadomości

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      Ale nie wiem co musiałby się wydarzyć żebym kiedyś się nie odjebał.

      Nie chce mi się mierzyć z tym życiem bo daje ono za mało radości.

      @LucasSpider: Myśli samobójcze często wskazują na silne zaburzenia emocjonalne i/lub choroby. Choroby się leczy, zatem czas do lekarza. :) Powodzenia.

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: Dopóki jestem jeszcze w miarę młody, praca i kasa jest, zdrowie jeszcze jest to też ciągnę ten wózek. Ale nie zamierzam czekać na starość, kiedy wiem, że będę totalnie sam i będę skazany na wegetację w domu opieki.

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: dobrze jest się zastanowić z czego to wynika. To jest trochę jak z alkoholem albo ćpaniem tylko gorzej może nawet - wiesz że to Ci szkodzi ale z drugiej strony to lubisz i wpadasz w to mimowoli. Ja miałem podobnie i dalej mi się zdarza wpadać w takie myślenie że jestem do dupy albo czuję się ofiarą no i zdejmuje to z ciebie jakąkolwiek odpowiedzialność, w pewnym sensie jest to przyjemne i wygodne. Tyle że cię to rozwala jak rak.
      Prawie nikt o tym nie mówi ale koncepcja jest taka: jesteś w dupie i nie chcesz z tej dupy wychodzić. Wolisz w niej siedzieć i tyle. Wiem że to trochę brzmi jak kołczingowe pierdololo ale chyba od tego warto zacząć: żeby być uczciwym samym ze sobą.
      Możliwe że u Ciebie wynika to z czegoś innego, mi co pomaga to zajmowanie się robieniem rzeczy. Ale piszesz że masz co robić. Z tego co piszesz to może po prostu brakuje Ci kontaktu z drugim człowiekiem? Jak coś pisz na priv sam byłem nie tak dawno w dupie i nie widziałem za bardzo wyjścia

    •  

      @M83_: @LucasSpider: Panowie znajdźcie sobie jakieś pasje. Pasuje nadają sen życiu, sprawiają, że wykorzystujesz na nie każdą wolną chwilę. Chwilę, którą normalnie byście przeznaczyli na myślenie o tym, jakie życie jest beznadziejne. Potraktujcie te słowa poważnie. Wiem co mówię. Powodzonka

    •  

      Widzę, że odpowiedzi jest naprawdę dużo. Ja dziś korzystając z dobrej pogody postanowiłem wybrać się na rower i spędzić dzień na sportowo. Jak przeczytam wszystkie odpowiedzi to postaram się napisać coś dłuższego i odpowiedzieć na najczęściej poruszane kwestie. Jeszcze raz dzięki wszystkim za przeczytanie , a także za wszystkie rady i miłe słowa :)

    •  

      @LucasSpider: Mam tak samo, niby jeszcze jestem ale wiem, że za jakiś czas się zabiję. Póki co mam 34 lata, próbowałem już większości tych genialnych rad łącznie z psychiatrą i bieganiem. Współczuje ci i wierz mi wiem o czym piszesz.

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: a jaki jest sens życia? praca wbrew pozorom

    •  

      @LucasSpider: Myślałeś może, żeby zostać menelem?

    •  

      @LucasSpider a szkoda ryja strzepic, mam podobnie
      Jestem w twoim wieku mam prace, w której mam spoko ludzi, nie zarabiam najniższej. Ale oprocz pracy to prawie na nic innego nie mam siły. Mój organizm chce tylko spać. No to jaki sens tak żyć? Jak trzeba sie zmuszać do wszystkiego...i nie wiem co powoduje te senność. A jeszcze do tego kolana mnie bolą i czuje jak mi po prostu słabną mięśnie.
      I gdyby nie ludzie w otoczeniu, którzy zreszta zwiekszaja dystans bo ja rzadko wychodzę z inicjatywą to juz magik by był pewnie dawno temu

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: Ziomek, to sa objawy depresji - tzn. te mysli negatywne, ktore przeszywaja Twoj caly mozg sa jak trucizna. na poczatku powoli, potem coraz wiecej i wiecej. To trzeba leczyc.

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: jakby co to ostatnio doszedłem do etapu gdzie już myślę nad tym w jaki sposób to zrobić, wydaje się że najlepiej kupić butle z helem, rurki i maskę tlenową, lub zrobić sobie suicide bag, odkręcasz gaz i jest to chyba najłatwiejszy sposób bez dużego ryzyka i cierpienia :)
      Oczywiście terapia here, jakiś czas też farmakoterapia, ale mi nie podpasowalo. Zawsze myślałem że nawet jak coś by mi się w życiu nie ułożyło to jebne wszystko i polecę gdzieś do ciepłych krajów żeby żyć prosto i nie martwić się, teraz jestem na etapie że takie proste życie byłoby dla mnie demotywujace bardziej niz jakąś korpo pogoń za sukcesem... Przy wspaniałym dziecku, i dobrej pracy, jakiś drobnych problemach po prostu nie chce mi się żyć, to straszne...

      +: Devilus
    •  

      @kamilry123: a weź zrób sobie komplet badań, z hormonami itd. Może coś Ci fizycznie dolega

    •  

      BTW, jak to jest ze tyle ludzi mówi że sport pomaga, jak to u Was było że zaczęliście coś trenować? Ja od dziecka mam wstręt do sportu i na samą myśl że miałbym biegać czuję się źle, pływać nie umiem, a po za tym skąd na to brać czas?

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: To ile Pan pracujesz w tygodniu i ile Pan zarabiasz?

    •  

      Czy są to osoby które wiedzą, że prędzej czy później walną samobója?

      @LucasSpider: Mniej więcej od 17 roku życia przez kilka kolejnych lat śniło mi się, jak moje życie kończy się zderzeniem samochodu z przyczółkiem wiaduktu. Kiedyś pewnie jebnę, zważywszy, że sam to prowokuję.

      +: Devilus
    •  
      szalonyonanista

      0

      jak to u Was było że zaczęliście coś trenować?

      @rychupeja: nadwaga, a później już poszło.

      a po za tym skąd na to brać czas?

      @rychupeja: to tylko kolejna wymówka aby nic nie robić. Wstań 30 minut wcześniej i idź pobiegaj. Najtańsze buty kosztują 50zł. Plan weź ten:

      . . . kliknij, aby rozwinąć obrazek . . .

      źródło: bieganie.pl

    •  

      @LucasSpider: normalnie jakbyś mnie w 100% opisał w tym poście

    •  

      @szalonyonanista: no ale sek w tym że od dziecka nie lubię biegać, mam buty, próbowałem biegać parę lat temu, ale irytuje mnie to i nie daje żadnej radości

      +: Devilus
    •  

      @rychupeja: W moim przypadku był obecny od dziecka - wiele lat trenowałem piłkę nożną, był epizod z siatkówką, później uwaga skupiła się na siłowni, z czasem też na sztukach walki, w międzyczasie była również zajawka na wspinaczkę. Dodam, że rodzice nie musieli mnie wyganiać z domu i nie zmuszali do uprawiania żadnej z tych dyscyplin. Mimo różnych problemów jakie dotykają mniej lub bardziej każdego z nas, sport dla mnie był, jest i mam nadzieje będzie fenomenalną odskocznią od w gruncie rzeczy mocno monotonnej dla nas codzienności. Skąd mam na to czas? Nie mam dzieci, za to wolne popołudnia i umiejętność spędzania czasu w miarę efektywnie - wiele osób większość wolnego czasu spędza głównie na oglądaniu seriali, TV czy przeglądaniu kilkanaście razy dziennie social media. Choć i mi zdarza się, zwłaszcza w weekendy, odpalać TV (95% i tak niezbyt długiego czasu przed nim spędzonego to ważne z mojej perspektywy wydarzenia sportowe, a jakże), ale social media przeglądam raz w tygodniu, a serial oglądam średnio przez pół roku. Siłownia to wygospodarowanie 2-2,5 godziny, wliczając w to dotarcie na nią i powrót do domu, trzy razy w tygodniu, ze sztukami walki podobnie. Niewiele, o ile nie masz dzieci czy pracy która absorbuje twoją uwagę przysłowiowe ,,24 godziny na dobę'', choć są osoby mocno obciążone obowiązkami, które dają radę ten czas wygospodarować.

    •  

      @rychupeja jakies konkretne badania bys polecił? Teraz ciezko w tej covidowej rzeczywistości bedzie pewnie na nfz je zrobic więc prywatnie będę musiał.
      A co do sportu to kiedys w pilke troche gralem ale jak kolana mi padly to sobie dalem spokój i jedyne co robie to rower kilka razy w roku i do noedawna pompki, ale nie mam na nie sily teraz nawet..

    •  

      @LucasSpider: kurde jakbym o sobie czytał. Mnie jedyne co trzyma przy życiu, to ciekawość co się jeszcze odpierdoli no i lubię sobie dobrze zjeść ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @unfolding mi sie snily wypadki często i w koncu mialen wypadek.
      Od tamtej pory nie mam takich snów

    •  

      @kamilry123: Czyli wszystko przede mną. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @LucasSpider: wiem, że to głupie, ale ja sobie lubię ćwiczyć street workout np xD to jest moja forma zabijania czasu czekając na śmierć xD jak już nie będę mógł, albo będę miał jakiś wypadek, który mi to uniemożliwi, to też chyba samobój xD ale nie to, że mam jakąś depresję, czy coś xD po prostu nie mam nic innego xD całe życie to takie jedno wielkie 'xD' i mam na nie wyjebane xD

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: gdybym nie był tchórzem, już dawno bym to zrobił. Mam wrażenie, że cofam się w rozwoju, przez różne bardziej i mniej zależne ode mnie czynniki zupełnie nie wykorzystując swojego potencjału. 2-3 lata temu radość dawały mi jeszcze na przykład gry wideo - ot, mogłem usiąść i całymi dniami (ale to tak naprawdę całymi) siedzieć w tych wirtualnych światach. Po rozpoczęciu pracy nie mogę sobie już na to pozwolić. Boję się nawet w coś wciągnąć, bo kolejnego dnia, zamiast znów grać czy oglądać serial, muszę przecież pracować.

      Sama praca też mnie dobija - z jednej strony marzę o tym, by się z niej zwolnić, z drugiej wiem, że innej nie znajdę, ewentualnie jeszcze gorszą, a bez pracy popadnę w jeszcze większy marazm. Dodatkowo praca, w której robię to, co od zawsze lubiłem, czyli pisać, sprawiła, że teraz nie mogę w ogóle patrzeć na Worda, mam flashbacki jak weteran z Wietnamu. Dawniej lubiłem pisać mniej lub bardziej głupie teksty to tu, to tam, a teraz zupełnie nie mam na to ochoty. Nie wiem, czy to wypalenie, czy napakowałem sobie do głowy takich głupot, że nie umiem tego teraz odkręcić.

      Jedyne, co daje mi obecnie radość, to jedzenie, ale to tylko pogłębia problem. Dodatkowo denerwuje mnie dosłownie wszystko, a teraz doszły do tego jeszcze może mało poważne, ale irytujące problemy zdrowotne, które często uniemożliwiają mi pracę lub cieszenie się czymś po niej. Niby mógłbym spróbować coś z tym zrobić, zapisać się do psychiatry czy poćwiczyć, ale jestem tym wszystkim potwornie zmęczony, fizycznie i psychicznie. Poza tym nawet jeśli pójdę w dobrym kierunku, to dobijająca codzienność pozostanie. Psychiatra nie zarobi za mnie na życie.

      Jeśli tak dalej pójdzie, to pewnie kiedyś się odważę.

    •  

      Czy są to osoby które wiedzą, że prędzej czy później walną samobója? Ja mam 27 lat, a po prostu czuję że jest mi to przeznaczone. Z roku na rok coraz mniej przyjemności odczuwam z życia. Jeszcze jestem młodym człowiekiem, a więc zarabia się jakiś niezły hajs, problemów finansowych nigdy raczej nie miałem, zdrowie nie szwankuje jakoś bardzo, raz się układa lepiej raz gorzej ale jakoś leci. Dlatego jeszcze ciągnę ten wózek. Ale nie wiem co musiałby się wydarzyć żebym kiedyś się nie odjebał.

      Jak sobie wyobrażam, że będę musiał jeszcze 40 lat tyrać, że zaczną się problemy zdrowotne, a być może i finansowe to mi się niedobrze robi. Nie chce mi się mierzyć z tym życiem bo daje ono za mało radości. A jeszcze teraz cała ta sytuacja z wirusem i ogromnymi stratami gospodarczymi nie napawa optymizmem. Dopóki więc mam jeszcze siłę to jakoś wegetuję, ale z każdym rokiem jest gorzej i nie wiem co musiałby się wydarzyć żebym odnalazł jakiś sens i radość życia aby ciągnąć to przez kolejne kilkanaście albo kilkadziesiąt lat.

      @LucasSpider: Mam podobnie. Gdyby jeszcze czlowiek byl milionerem i odjalby sobie stresy zwiazane z praca, to moze jeszcze jakos bym sie ustabilizowal psychicznie. A tak jest pare dni dobrze, to musza mnie w pracy zdenerwowac/zdolowac. I niestety zmiana pracy nic nie zmieni, poza najprawdopodobniej, w moim przypadku, dojazdem, placa, godzinami pracy na gorsze. I kto wie czy podobnie nie trafia sie gorsi wspolpracownicy i przelozeni.

      . Nie jestem pracownikiem korporacji czy programista, by moc sobie znalezc godna prace. Jestem uwieziony jak szczur w klatce. Nie nadaje sie do tego zycia. Rzygac mi sie chce.

    •  

      @LucasSpider: może znajdź sobie jakąś pasję i hobby a nie tylko praca i obowiązki a odciazysz umysł

    •  

      Dodatkowo praca, w której robię to, co od zawsze lubiłem, czyli pisać, sprawiła, że teraz nie mogę w ogóle patrzeć na Worda, mam flashbacki jak weteran z Wietnamu.

      @ziemniaczany_golec: tak bardzo to :/ lata doświadczenia zawodowego dają mi podstawy żeby stwierdzić jasno: komercjalizacja pasji prędzej czy później ją zabija. Choćby to było coś mega randomowego, to robiąc to 5 dni/tydz (a czasem nawet więcej), pieprzone 160h w miesiącu, to musi się tak skończyć.

    •  

      @LucasSpider: Ja po części Cię rozumiem, też się z tym zmagam. Wizja pracy do emerytury mnie przeraża, rodzenie i wychowywanie dzieci też, kariery spektakularnej nie zrobię, więc prawdopodobnie czeka mnie jeszcze kilkadziesiąt lat pracy szaraczka w korpo i oglądania memów ;) i nie podam tu nic ponad wyświechtane rady w stylu, zajmuj się w wolnym czasie tym, co lubisz, od czasu do czasu spotykaj się ze znajomymi i rodziną, regularnie odpoczywaj w jakichś nowych miejscach, możesz też zająć się jakimś wolontariatem i to nie musi być coś bardzo zobowiązującego. Mam taki sposób, że zapisuję sobie w notatkach na komórce różne miłe rzeczy, które mnie spotykają i co jakiś czas sobie to czytam. Wiem, że taki trochę couching dla ubogich, ale mi to pomaga, co poradzę ;) mi bardzo pomogła emigracja, bo nagle musiałam wyrwać się z rutyny, odnaleźć w nowym środowisku, ułożyć życie na nowo. Jeśli to naprawdę poważne, to zgłoś się do specjalisty. Daj sobie jeszcze szansę :)

      +: Devilus
    •  

      @LucasSpider: ja, ale jak juz bedzie mial byc magik to wyjade w bezludne miejsce i postaram sie tam przezyc troche, dopiero pozniej magik

    •  

      @LucasSpider: Też lvl 27. Przed 30 będzie magik. Życia w zasadzie nigdy nie miałem. Zawsze bez celów, marzeń, zainteresowań, z dnia na dzień. Od 3 lat sypie się zdrowie. Jedzenie, spanie, gównopraca, sranie. Już bez perspektyw na cokolwiek.

      +: Jackdanielov, Devilus +1 inny
    •  

      @LucasSpider: idź do psychologa. Nie pytaj o takie rzeczy na wykopie. Trzymam kciuki Miras za Ciebie :)

    •  
      Jackdanielov

      0

      @LucasSpider: Tak jestem taką osobą, 18lvl

    •  

      @LucasSpider: Może to wyda się śmieszne ale kiedyś tez miałem takie doły i wstając rano już nic mi się nie chciało, ale zacząłem brać witaminy taki dobry kompleks wszystkiego i od 2 lat zero takich wahań nastrojów. Nawet próbowałem odstawić branie suplementów i witamin po czym po jakimś czasie to spierdolenie wracało i wtedy znowu wracałem do regularnego stosowania witamin i dopiero po jakichś 2-3 tygodniach czułem się normalnie. Ja nie wiem czy to po prostu nasza dieta i niedobory witamin wpływa na gospodarkę hormonalna i nam po prostu odwala. ludzie w około pierdziela ze trzeba psychiatrów odwiedzać wyjść do ludzi czy biegać. A to może wystarczy tylko spróbować uzupełnić te małe gowienka.. Wiem ze pewnie ludzie przeczytają to i będą śmiać się z tego co napisałem, ale ludzie zawsze tak robią zamiar zbadać temat. Pozdrawiam ;)

    •  
      slodziak

      +1

      ehh tak bardzo rel choć dopiero 25

      +: Devilus
    •  

      Komentarz usunięty przez autora

      +: Devilus
    •  

      Na początek przestań fapowac i wejs się ogranij

    •  

      @LucasSpider: Czym się zajmujesz? Masz partnerkę? Jesteś gruby niski albo brzydki?

    •  

      @LucasSpider: @LadniePieknie: @PaniFral: @Noniusz: Badałeś hormony? Robiliście dłuższą przerwę od używek itp?

    •  

      @LucasSpider: Przepiszesz na mnie wcześniej majątek ?

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      @LucasSpider: masz zablokowany priv, więc napisze w skrócie, to co chciałam napisać prywatnie: powtórzę za innymi, nie jesteś jedyny. Mam podobnie, chociaż wiem, że nie mogłabym nic zrobić dopóki żyją moi rodzice, bo to by ich zniszczyło. Wszystkie rady, jakie tu padły, brzmią pięknie i mądrze, ale to tylko teoria. Ja mam faceta, przyjaciół, psa, jako takie zdrowie, jako taką kasę, pasje, uprawiam sport, czytam, nawet dopasowałam sobie dietę.

      TO NIC NIE DAJE. To po prostu zagłusza głowę, ale jej nie naprawia. Nie sprawia, że nagle odnajdziesz sens życia i siłę na zmaganie się z przeciwnościami, kiedy ci po prostu nie zależy. Moja teoria jest taka, że niektórzy mają po prostu uszkodzony mózg, i tak samo jak zwężonej aorty nie naprawisz pasją, tak samo mózgu nie naprawisz przyjaciółmi.

      Uprzedzę - biorę leki. I owszem, pomagają, ale na takiej zasadzie, że po prostu jestem w stanie funkcjonować i myśleć o czymś innym niz ciągle o tym, żeby się to już skończyło.

      Ale znalazłam pewną furtkę. Zamiast podejmować kolejne daremne próby naprawienia głowy, poszukałam dobrych stron takiego stanu rzeczy. Na przykład: nie boję się śmierci, nie zamartwiam się głupotami, nie przejmuję się, co ludzie pomyślą i ogólnie w wielu sprawach żyję na wyjebce. To mi w pewnym sensie daje siłę.

      I jeżeli mogę wtrącić - uważam, że tacy ludzie jak my, nie powinni mieć dzieci. Nie przekażesz młodemu człowiekowi "radości z życia", jeżeli sam jej nie odczuwasz. Ja to zrozumiałam dopiero w tym roku. Poza tym, nie chcę mieć dzieci, żeby nie uwiązywały mnie do życia, tak jak moi rodzice uwiązują mnie teraz.

      Pozdro!

    •  

      @CampbellPrice: Jestem różowym. Poza tym tak, mam wyregulowane hormony perfekcyjnie, wszystkie badania w normie.

      +: Devilus
    •  

      @CampbellPrice nie badalem hormonów, narkotyków już w zasadzie nie biorę (kilka razy do roku to max, od wielkiego dzwonu) teraz jeszcze grubo ograniczyłem picie alkoholu.

      +: Devilus
    •  

      @LadniePieknie: zbadaj szczególnie testosteron, prolaktyne i estradiol

      +: Devilus
    •  

      @BarkaMleczna: nie przyzwyczajaj się do tej radości z życia, bo im bardziej się będziesz cieszyć tym boleśniejsza będzie utrata tego. Niedługo umrze Ci jeden z rodziców i wtedy skończy sie dzień dziecka. To jest smutne ale nieuniknione

    •  

      @LucasSpider: Ja mam 29 lat i czuję, że wszystkie przyjemności z mojego życia już dawno uleciały. Jeszcze myślę, że może jak udałoby mi się zapełnić moje życie nowymi znajomościami i poznaniem jakiejś dziewczyny (na brak pierwszego cierpię od długiego czasu, drugiego nigdy w życiu nie miałem), to wszystko miałoby szansę się zmienić. Może się łudzę i tak naprawdę nic by z tego nie było, ale tego nie wiem, póki nie spróbuję. Ale to też odkładam, albo nawet nie próbuję tylko myślę o tym. Może się boję, że nic z tego nie będzie i tak naprawdę zostanę z myślą, że tak naprawdę już w tym życiu nie ma nic, co mogłoby mnie uratować ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      @Onii-chan-san_Senpai: skoro przez 29 lat żadna się Tobą nie zainteresowała to nie łudź się że coś się w tej kwestii zmieni, chyba że wygrasz w lotto ale nie nastawiałbym się na to

Gorące dyskusje ostatnie 12h