•  

    643 + 1 = 644

    Tytuł: Openminder. Tom 1. Koty
    Autor: Magdalena Świerczek-Gryboś
    Gatunek: SF/dystopia
    Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆

    Tytułowy Openminder to osoba o wyjątkowych zdolnościach umysłowych wyszkolona w kierunku filozofii i wojskowości. Tak skojarzenia ze Sztuką Wojny Sun Tzu są jak najbardziej na miejscu, nawet w treści książki jedna z postaci zwraca na to uwagę.

    Świat przedstawiony w powieści jest podzielony na dwa obozy. Postępowy i nowoczesny zachód i zacofany, konserwatywny wschód. Obywatele zachodu są specjalnie uwarunkowani tzw. Dobrozmysłem, który nie pozwala im na czynienie zła. Jakieś skojarzenia? Tak, Equilibrium. W tym oczywiście wszystko jest monitorowane dla dobra ogółu. Coś świta? Oczywiście, Rok 1984.

    Głównym bohaterem jest Nikodem, który zostaje przyjęty na elitarny kierunek studiów kształcący Openminderów. Chłopak pochodzi ze wschodu, ale po ucywilizowaniu się został pełnoprawnym członkiem zachodniej społeczności. Naznaczony tragicznymi doświadczeniami z przeszłości wydaje się być bohaterem, którego polubimy. No cóż, później przeżyjemy szok.

    Książka zapowiadała się interesująco. Nawiązania do wspomnianych wcześniej Equilibrium i Roku 1984, oczywiście w tle zalążek walki z systemem, który wcale nie jest taki doskonały, jak ukazują to przywódcy. Tylko w pewnym momencie dostajemy kolejne elementy, które razem zaczynają już być zbyt chaotyczne. Jakieś mechy, jakieś symulacje rodem z Matrixa, gdzieś tam z tyłu głowy Żołnierze Kosmosu. Po prostu za dużo tego. Tym bardziej, że książka jest bardzo krótka i poupychanie tego wszystkiego już w pierwszym tomie wyszło według mnie na niekorzyść. Nie jest źle, ale jednak ten miszmasz trochę drażni.

    #bookmeter

    źródło: cdn-lubimyczytac.pl

    Gorące dyskusje ostatnie 12h