•  

    POMYSŁ: MERYTOKRACJA I DEPOLITYKIZACJA W SŁUŻBACH PAŃSTWOWYCH I RESORTACH SIŁOWYCH (jeśli już takowe miałyby nie-prywatnie dalej działać w tym kraju ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

    Patrząc na to jak obecne rozgrywki polityczne i sobiepaństwo liderów politycznych aktualnie rządzącej partii sprowadziło publicznych "stróżów" i (mających być) neutralnych egzekutorów prawa do roli sługusów wierchuszki partyjnej oraz bezwolnych wykonawców odgórnych poleceń doszedłem do wniosku, że paradoksalnie to właśnie zbyt duże podporządkowanie utrzymywanych z podatków i danin służb i organów państwu i jego politykierom (czy ich poplecznikom) jest ogromnym raczyskiem i polem do nadużyć.

    Samo to, że ci naczelni kierujący formacjami i urzędami są z nadania aktualnie rządzących (i to ich muszą się słuchać jeśli nie chcą zostać szybko odwołani (・へ・) już sprawia, że ci którzy tam służą stają się żołnierzami-najemnikami aktualnej władzy. A nie (jak na #demokracja przystało |૦ઁ෴૦ઁ| dbającymi o dobro publiczne i bezstronne, zasadne rozstrzyganie sytuacji wymagających ich ingerencji.

    Aby oczyścić sytuację i przeprowadzić "depisizację" należałoby także i w tym aspekcie całkowicie zredefiniować stosunki ludzi z państwem. Aby każda kolejna władza nie miała takiej pokusy do nadużyć i rządzenia przez nastawianie jednych przeciwko drugim jak to się dzisiaj odbywa.

    Tak, aby zarówno w sferze symbolicznej pozbyć się "orzełków" i symboli władzy "centralnej", zastępując je wewnętrznymi dla danego urzędu/formacji neutralnymi oznaczeniami i insygniami (co by zastąpić podporządkowanie państwowej kandze stołecznej większą decentralizacją).

    Jak i w sferze organizacyjnej uniezależnić najwyższe kierownictwo na danym szczeblu państwowej organizacji od obcych wpływów i wtrącania się prorządowych nominatów.

    Tak, aby to sami funkcjonariusze bardziej byli podporządkowani samej "firmie" i lokalnej społeczności niż narzuconemu z góry kierownictwu i jego widzimisię (jak to ma nagminnie miejsce obecnie).

    I aby to osiągnąć można by było zastosować mój koncept. Wyborów wewnętrznych naczelników i ich zastępców na szczeblu komend/jednostek powiatowych/wojewódzkich/głównych.

    W tym systemie owe eksponowane stanowiska byłyby kadencyjne i odspeparowane od dyskrecji urzędników z politycznego nadania zasiadających w centrali.

    Kandydat na szefa/zastępcę musiałby zebrać określony % podpisów poparcia od innych "pełnoprawnych członków" organizacji. Również aby go odwołać ze stanowiska owi członkowie musieliby obligatoryjne zebrać określony % podpisów poparcia na danym szczeblu pod petycją w sprawie uzasadnionego nadzwyczajnego głosowania o odwołanie kierownictwa (i uzyskać określony odsetek głosów "za" w zarządzonym wewnątrzsłużbowym głosowaniu).

    Głosy byłyby oczywiście tajne i mogłyby być albo liczone równo albo też poprzez przypisanie do nich odpowiednich wag (zależnych od stopnia/stanowiska służbowego głosującego i jego lat doświadczenia). Coś jak w tabeli ilustracyjnej poniżej.

    #protest #prawo #liberalizm #wybory #policja #decentralizacja #sluzbymundurowe #postkomunistycznepanstwomafijne #polityka #rozkminy #przemyslenia #nadzwyczajnakastaludzi #pis #panstwozdykty #budzetowka #administracja #pisowskinepotyzm

    źródło: i.pinimg.com