•  

    703 + 1 = 704

    Tytuł: Nie oglądaj się w stronę Sodomy
    Autor: Gore Vidal
    Gatunek: literatura piękna
    Ocena: ★★★★★★★★☆☆

    Zawsze zastanawiałem się nad minionymi dekadami z myślą, że tak wiele się zmieniło, ale czytając takie książki jak ta natychmiastowo burzy się zbudowany porządek w mojej głowie. Oczywiście, powieść ta nie jest dwudziestopierwszowieczną ani też jej klimat nie oddaje nam naszych czasów, ale jakoś nie potrafię przyjąć do wiadomości, że jednostki się nie zmieniają, ale społeczeństwa już tak: na ich modłę. Czuję się jakby świat wytrącił z rzeczywistości wielkie jednostki. Niewiele już zostało do zmienienia, a jeśli już to są to sprawy nieistotne w moim mniemaniu, bo wszystko, co miało się wydarzyć już właściwie zaszło. Chciałbym tak jak Gore Vidal być świadkiem wielkich przemian, a nie być wyłącznie ich produktem. Książka oczywiście została wydana gdy nie było jeszcze ich widać na horyzoncie, dlatego jeszcze bardziej spowija ją dziwna aura czegoś minionego. W sumie nie wiem nawet czy kontestatorsko-pozytywna czy wręcz przeciwnie; o ciężkim, negatywnym wymiarze. Ciekawe czy bym je w ogóle ciepło wtedy przyjął. Z pewnością chciałbym się po prostu obudzić na jeden dzień w świecie, w którym byłbym raczej wyjątkiem, a nie regułą. Dodałoby to charakteru rzeczywistości.

    Przechodząc z tego gorzkiej i czczego wstępu do powieści autora, to dałem się przekonać do przyjętego pomysłu, będącego niczym innym niż całkiem udaną próbą przedstawiania człowieka z idyllicznym obrazem przyszłości stworzonym w oparciu o wydarzenia z przeszłości. Główny bohater – Jim Willard – zatopił się w próżnym, pustym świecie będącym dla niego jedynie okresem przejściowym do nadchodzącego małymi kroczkami celu życiowego. Bez zastanowienia przyjmuje tą stworzoną w głowie wizję przyszłości, nie dostrzegając jej chwiejnych podstaw i oddając się jej w pełni, a przez to tkwiąc w niej naiwnie do samego końca. Jest to książka o niczym innym jak zderzaniu oczekiwań z prawdziwymi realiami naszego świata. Protagonista będzie musiał przełknąć, że żył ułudą; czy jak kto woli tytułową sodomą, za którą się oglądał przez dotychczasowe życie. Możemy potraktować historię Jima Willarda jako przestrogę przed właśnie takim myśleniem życzeniowym, które może obrócić naszą egzystencję w tragedię. Można oczywiście również zasugerować, że jest ona jakimś wysiłkiem autora w celu przełamania stereotypowego obrazu homoseksualisty (i pewnie po części tak jest), ale to chyba już nie te czasy żeby o tym pisać.

    Całkiem szczerze w całej powieści najbardziej spodobały mi się 'tyrady' intelektualistów na przeróżne tematy w miksie humorystycznej i poważnej narracji na większości zorganizowanych przyjęć, które miały miejsce. Po prostu świetnie zainscenizowany small talk. W każdej, jeśli nie w większości znalazłem coś zabawnego. Poza nimi odczuwałem jakąś taką wszechobecną drętwotę. Mam słabość do pretensjonalnych, lekko komicznych postaci więc może to dlatego. Nie jest to zdecydowanie książka, w której główne postacie świecą najjaśniej, choć i one są jak najbardziej do przyjęcia. Zawszę uważałem, że dobrze napisane postacie drugoplanowe potrafią przykryć pewne wady danej książki i tak jest w pewnym stopniu tutaj. Właściwie to historia nie miała dla mnie jakiegoś wielkiego znacznie więc się w nią nie wgłębiam. Stanowi ona jedynie w moim mniemaniu dość atrakcyjne tło do problematyki utworu poruszonej już przez mnie wyżej i nic poza tym. Była owszem pociągając sama w sobie toteż czułbym, że postąpiłbym nie fair wobec każdego kto to teraz czyta wykładając chociażby i najmniej szczegółowe jej streszczenie. 'Nie oglądaj się w stronę Sodomy' to z pewnością książka, która oferuje bardzo wiele. Zwieść może chyba tylko bardzo wymagającego czytelnika.

    Opinia na lubimy czytać

    Wpis dodany za pomocą tego skryptu

    #bookmeter #gruparatowaniapoziomu #ksiazki #czytajzwykopem #ksiazka

    źródło: images.jpeg

    +: N..............._, Gorillazz +14 innych