•  

    Fragment artykułu Cezarego Łazarewicza z Tygodnika Powszechnego dotyczącego upozorowanej akcji społecznego sprzeciwu wobec zmian w prawie proponowanych przez Ministerstwo Środowiska:

    […] Wkrótce po „Newsweeku” w podobnym tonie wypowiada się znany ekonomista prof. Krzysztof Rybiński, który w „Rzeczpospolitej” publikuje aż dwa felietony potępiające pomysł Ministerstwa Środowiska. Dlaczego zwolennik wolnego rynku nagle wystąpił przeciwko otwarciu rynku?

    — Bardzo dziwne wydało mi się zachowanie w tej sprawie resortu środowiska — tłumaczy dziś prof. Rybiński i twierdzi, że nie pamięta, skąd przyszedł mu do głowy pomysł pisania o akumulatorach.

    W dokumentach dostarczanych przez MDI [w materiałach wysyłanych klientom zamieszczają informację, że są spółką wyspecjalizowaną w wywieraniu nacisku na media] klientom prof. Rybiński przedstawiany jest jako lider opinii współpracujący z agencją, któremu ta dostarcza tez do felietonów.

    #neuropa #ekonomia #afera #rybinski #economyofthexxicentury

    źródło: bi.gazeta.pl

    •  

      Jeden ze wspominanych felietonów, Mądra reforma regulacji:

      […] Inny przykład. Wskutek zabiegów grupy posłów na prośbę jednej z firm [kłamstwo, jedynymi zarejestrowanymi lobbystami w tej sprawie są dwie izby gospodarcze powiązane z Orłem Białym, beneficjentem zachowania status quo — przyp. mój, cyt. za „TP”] planowana jest deregulacja w zakresie utylizacji odpadów w postaci starych akumulatorów. Można zapytać, po co o tym pisać, po co opinia publiczna ma się interesować jakimś niszowym rynkiem w czasach, gdy drukuje się biliony euro, a premier Tusk obiecuje setki miliardów nowych inwestycji.

      Otóż dlatego, że ten przykład ilustruje powszechny mechanizm wszechobecnego lobbingu, opisanego we wspomnianym wyżej raporcie. Na razie utylizację tych groźnych dla zdrowia i życia odpadów prowadzą wyłącznie wyspecjalizowane firmy, które mają u siebie całą linię technologiczną: od przyjęcia zużytego akumulatora do całkowitego recyklingu ołowiu i utylizacji kwasu. Proponowana zmiana w ustawie o bateriach i akumulatorach spowoduje, że utylizację tych odpadów będą mogły prowadzić firmy, które są w stanie obsłużyć jedynie pewien etap tego procesu i przekazać rozdzielone odpady dalej.

      Teoretycznie jako ekonomista od razu powinienem dojrzeć możliwe korzyści: pojawi się więcej zakładów, które będą prowadziły utylizację groźnych odpadów, dzięki niższej barierze wejścia na rynek i konkurencji spadnie koszt, więc pojawią się korzyści dla konsumenta, który w cenie nowego towaru przecież i tak płaci za utylizację odpadów. Ale natychmiast pojawia się pytanie, czy OSR w odniesieniu do tej zmiany regulacyjnej będzie analizował takie oto scenariusze: nowe firmy będą chciały jeszcze bardziej obniżyć sobie koszty i część odpadów wyląduje na śmietnikach lub — gorzej — w lasach lub rzekach, co może prowadzić do skażenia środowiska? Czy po takiej deregulacji będziemy w stanie zapewnić odpowiednią jakość procesu utylizacji niebezpiecznych odpadów?

    •  

      O, a tutaj cała ustawka: Niebezpieczne otwarcie rynku:

      Argument o konieczności otwarcia rynku nie przekonuje również Krzysztofa Rybińskiego, ekonomisty, i rektora Akademii Vistula. — Jestem zwolennikiem deregulacji, uważam jednak, że trzeba zachować szczególną ostrożność w przypadku kwestii dotyczących ochrony zdrowia i życia obywateli. Trzeba by się zastanowić, na ile korzyści ekonomiczne wynikające z liberalizacji tego rynku będą przeważać nad ewentualną szkodą dla środowiska i ludzi — mówi Rybiński.
      Znakomitych mamy ekspertów.

    •  

      Wywiad z autorem:

      Najważniejsze, byśmy w publicznej debacie wiedzieli, kto jest kim. A z tym jest problem. Było takie śniadanie w dużej redakcji, gdzie eksperci rozmawiali na temat szkodliwości tej ustawy. W debacie udział brało dwóch lobbystów działających na rzecz Orła: gen. Rapacki, który tworzył raport na zlecenie lobbystów, i profesor, który pisze felietony o szkodliwości tej ustawy i któremu tezy do felietonów przygotowuje MDI.
      Ktoś kojarzy, o jakim programie śniadaniowym mowa? Chciałbym zobaczyć tę przejętą twarz Rybińskiego, wieszczącego ekologiczny armagedon.

    •  

      Dla jasności i w ramach intelektualnej uczciwości. Krzysztof Rybiński jest tylko jedną z postaci, które przewijają się w artykule Łazarewicza (tu zajawka, na pełną wersję w internecie trzeba poczekać miesiąc albo kupić Tygodnik). Ja jednak pana Rybińskiego lubię na tyle, że pomyślałem, iż grzechem zaniechania byłoby niepoinformowanie wykopowej społeczności o publicystycznych i eksperckich dokonaniach tutejszego — do niedawna? — idola.

      źródło: e-kiosk.pl

    •  
      R......e

      +6

      @fantomasas: propsy, Rybiński nie pierwszy raz (moim zdaniem) ma problemy z... konfliktem interesów. Uważam, że to całe jego "czarnowidztwo" ekonomiczne w prasie/radio/tv/internecie - gdzie występuje jako "ekonomista" "profesor" "ekspert" "były wiceprezes NBP" jest trochę nie fair biorąc pod uwagę, że obecnie jest on głównie zarządzającym funduszem inwestycyjnym, który zarabia na spadkach i kryzysie strefy euro. Uważam, że sprzedawca gaśnic nie powinien w mediach występować jako "niezależny ekspert" i krzyczeć na lewo i prawo, że wszystko się pali ;)

      Co do śniadania to raczej nie chodzi o program TV tylko o śniadania jakie organizują niektóre redakcje prasowe (np. Gazeta Prawna), gdzie biorą 5-6 osób do redakcji i one sobie dyskutują na jakiś temat, później to jest publikowane w takiej gazecie.

    •  

      @RageKage:

      Uważam, że to całe jego "czarnowidztwo" ekonomiczne w prasie/radio/tv/internecie - gdzie występuje jako "ekonomista" "profesor" "ekspert" "były wiceprezes NBP" jest trochę nie fair biorąc pod uwagę, że obecnie jest on głównie zarządzającym funduszem inwestycyjnym, który zarabia na spadkach i kryzysie strefy euro.
      Zgadzam się, ale gdy ekonomista (mimo konfliktu interesów) wypowiada się o ekonomii, łatwiej to jakoś usprawiedliwić, kiedy natomiast ni z gruszki ni z pietruszki wyskakuje z tematem utylizacji akumulatorów i prezentuje tak jednoznaczne stanowisko… Economy of the XXI century!

      Co do śniadania to raczej nie chodzi o program TV tylko o śniadania jakie organizują niektóre redakcje prasowe (np. Gazeta Prawna), gdzie biorą 5-6 osób do redakcji i one sobie dyskutują na jakiś temat, później to jest publikowane w takiej gazecie.
      Bardzo możliwe! Chyba chodzi nawet o zalinkowane przeze mnie spotkanie ekspertów. Ależ słodko!

      Uczestnicy dyskusji zorganizowanej przez „Rz” w warszawskiej restauracji Amber Room zgodnie twierdzili, że zmiany w ustawie o bateriach i akumulatorach nie zliberalizują rynku, lecz go zdestabilizują, stanowią także poważne zagrożenie dla środowiska.
      Wideo też jest, na końcu artykułu. ;)

      Niemniej o telewizji śniadaniowej również było wspomniane w artykule, ale nie wiem, czy ten element został urzeczywistniony:

      W ofercie złożonej Orłowi MDI proponuje, by dziennikarskie teksty na temat szkodliwości zmian ustawy ukazały się w największych polskich gazetach: „Newsweeku”, „Wprost”, „Fakcie”, a także w internetowych serwisach: natemat.pl, salon24.pl, w telewizji śniadaniowej i programie „Uwaga!” TVN24.

      źródło: grafik.rp.pl