•  

    1090 + 1 = 1091

    Tytuł: Małe, Duże
    Autor: John Crowley
    Gatunek: fantasy
    Ocena: ★★☆☆☆☆☆☆☆☆

    Motywem przewodnim powieści jest miejsce o nazwie Edgewood. Istnieje ono na innym planie rzeczywistości i jest taką na poły baśniową krainą, do której dotarcie wymaga nie tylko odnalezienia jej na mapie, ale wymaga również pewnych poświęceń, większych lub mniejszych.

    O postaciach mogę powiedzieć tylko tyle, że są. Żadna z nich nie zainteresowała mnie jakoś bardziej. Generalnie mieszkańcy Edgewood są dosyć specyficzni i ukazani jako istoty o znacznie większej wrażliwości niż reszta ludzi. Sprawia to, że przydarzają im się mniej lub bardziej dziwaczne sytuacje, jak np. rozmowa z płynącym w potoku pstrągiem. Relacje między bohaterami na pierwszy rzut oka wydają się być podszyte jakimś romantyzmem i niewinnością, jednak dość szybko stają się naiwne i dość infantylne. Drobne skazy na tym idealnym obrazie nie są w stanie zepsuć wrażenia idylli, w której żyją mieszkańcy Edgewood.

    Książka bardzo przypomina mi wydane w ramach serii Artefakty „Green Town” i nie jest to skojarzenie pozytywne. Nic się tu w sumie nie dzieje, opisy są dobre do chwilowego wprowadzenia nas w błogi nastrój, ale ich nieustanne przeciąganie do granic absurdu bardzo szybko męczy. Bohaterowie są odrealnieni i momentami tak nierzeczywiści, że ciężko się z kimkolwiek tu utożsamiać.

    Odnoszę dziwne wrażenie, że seria Artefakty coraz częściej zmierza w jakimś dziwnym, bliżej nieokreślonym kierunku, serwując nam zamiast klasyki solidnego SF jak na początku, jakieś dziwne eksperymenty literackie.

    #bookmeter

    źródło: cdn-lubimyczytac.pl